Nielojalność klerykalnego jurysty

Dla niektórych wczorajszy dzień, ogłoszenia zamiaru abdykacji papieża wydaje się w jakiś sposób ważny i oczywiście szukają jego sensu w przepowiedniach Nostradamusa. Często cytowany jest w tej sprawie czterowiersz 5.92. W bardzo pokrętnym i zafałszowanym tłumaczeniu. Nie będę tu go cytować w tej formie, bo ogarnia mnie bezsilność, gdy ludzie dają sobie taki „kit” wcisnąć, i jeszcze znajdują do niego skojarzenia, dorabiają ideologie, hipotezy, symbole…

Podaję zainteresowanym ów czterowiersz w brzmieniu oryginalnym.

V. XCII.
Apres le siege tenu dixscept ans,
Cinq changeront en tel reuolu terme:
Puis sera l’vn esleu de mesme temps,
Qui des Romains ne sera trop conforme.

Oraz w moim, mało poetyckim (niestety, albo poezja, albo treść), ale za to dosłownym tłumaczeniu.

5.92
Po stolcu utrzymanym 17 lat,
5 zmienią w podobnie zeszłym [dosł. obróconym] terminie:
Potem nastanie jeden wybrany za tego samego czasu,
Kto za sprawą Rzymian nie będzie zbyt dostosowany.

Francuski historyk i pasjonat Nostradamusa J.C. Bernard przypisał go – moim zdaniem słusznie i prawdziwie. Oto jego, i moja za nim interpretacja.

Pius XII

17 lat trwał pontyfikat papieża Piusa XI (1922-39).
5 lat dotyczy okresu trwania II wojny światowej, na początku której wybrany został papieżem Pius XII, który panował w „podobnie długim” okresie 19 lat (1939-58). Jego przyzwalająca postawa wobec nazizmu i obozów koncentracyjnych była bardzo różna od ducha głoszonej wiary chrześcijańskiej. Jednak ujawniane w ostatnich latach dokumenty watykańskie w dużej mierze przeczą tym negatywnym opiniom i świadczą, iż papież podejmował ukryte akty wsparcia dla Żydów, jak i odmówił błogosławieństwa dla armii Hitlera, wszczynającej wojnę z Rosją.
Rzymianie to z jednej strony wierni Kościoła, których wartości chrześcijańskie papież „zdradził”, godząc się z faszyzmem. Z drugiej zaś to odnowieni Rzymianie pogańscy, faszyści włoscy, pod wodzą Mussoliniego, z którymi papież-Włoch był w skrytej niezgodzie.

Ale jeśli już szukać papieża Ratzingera, to proszę bardzo. Bardzo pięknie, wraz z zakończeniem pontyfikatu, jak się okazuje, został przepowiedziany w czterowierszu 10.73.

X.LXXIII.
Le temps present auecques le passé,
Sera iugé par grand Iouialiste:
Le monde tard luy sera lassé,
Et desloyal par le clergé iuriste.

Oto moje wierne tłumaczenie.

10.73
Czas teraźniejszy wraz z przeszłym,
Będzie osądzony przez wielkiego Jowialistę:
Świat późno będzie nim znużony,
I nielojalny przez klerykalnego jurystę.

Określenie Jowialista (właściwie Jowiszowiec, człowiek Jowisza) nawiązuje do astrologicznej symboliki Jowisza, któremu podlegają podróżnicy, ambasadorowie, prawodawcy, uczeni i duchowni, ale także dobrze charakteryzuje postać, rolę i jowialną osobowość Jana Pawła II.

Klerykalnym jurystą był jego następca, kardynał Ratzinger, czyli Benedykt XVI, wcześniej prefekt Kongregacji Nauki i Wiary.
Dnia 11.02.2013 roku nagle ogłosił decyzję o abdykacji, co można chyba nazwać nielojalnością wobec wiernych Kościoła i swego urzędu. Podobnie zresztą można rozumieć tę przepowiednię jako o nielojalności świata wobec papieża, który zbytnią sympatią, ani posłuchem się nie cieszył, a za jego pontyfikatu ujawniono wiele plugawych afer w łonie kleru. Choć wewnętrznych i prawdziwych motywów tej decyzji zapewne nie znamy…

Co będzie dalej? Być może odchodzącego papieża dotyczy przepowiednia znajdująca się w „Cudownych Wróżbach za 1557 rok”, a która brzmi:

„Śmierć wielkiego światowego sługi w Aries i stronach dookolnych każe zaniknąć duchownym w jednym regionie na rzecz drugiego. Choroby staną się bardziej niebezpieczne, niż były.”

Zastanawiające jest w niej użycie nazwy znaku Barana, Aries, w formie nazwy miejsca. Sugeruje to kraj spod znaku Barana, a za taki w czasach Nostradamusa uważane były Niemcy. Częściowo to także znak Polski (dokładnie: Małopolski ze stolicą w Krakowie). Jeśli odczytać zwrot: „strony dookolne” na podobnej zasadzie znak zodiaku-miejsce, to Wielkopolska przypisana jest znakowi Byka, sąsiadującemu z Baranem. Także określenie „wielki światowy sługa” podpowiada papieskie stanowisko, lecz już nieoficjalne. Zatem spodziewajmy się za jakiś czas podziału w Kościele Katolickim (o którym w pismach prozą, jak i Centuriach Nostradamusa jest o wiele więcej, ale na razie zostawiam to do lepszego przemyślenia…).

GMO u Nostradamusa

Dawno zadałam sobie pytanie, czy Nostradamus przewidział uprawy roślin genetycznie modyfikowanych (GMO) i co z tego wyniknie. Na wstępie zaznaczam, że wciąż nie znam wszystkich jego zachowanych tekstów, udostępnionych czytelnikom, czy to w druku czy w internetowych bibliotekach. Dlatego odpowiedź, którą uzyskałam, badając tylko część prognostyków, na pewno nie jest kompletna. Niemniej podzielę się tym, co znalazłam, bo temat jest teraz aktualny w naszym kraju. I warto się z nim zapoznać, zawczasu. Nie wierzę, że to cokolwiek zmieni z tego, co ma się wydarzyć, jednak pełna wiedza niektórym przynajmniej wrażliwym na nią jednostkom na pewno się przyda. Może kogoś zmobilizuje do przedsięwzięcia jakichś kroków zabezpieczających siebie i najbliższych we własnym zakresie? Zachęci do zmiany trybu życia, poglądów, priorytetów?
Zacznę od cytatu z Cudownych Wróżb na miesiąc styczeń. Nostradamus dał skrótowy opis naszej współczesności. Tak, możemy ją już rozpoznać, choć dopełnienie jeszcze przed nami. Pisze, że będą to czasy, gdy…

„[Nawet] Starożytni nigdy nie byli w takim najwyższym rozradowaniu,”
Owo rozradowanie można tłumaczyć też jako: uciecha, swawola i pustota, rozrywka, a także rekreacja. Czy nie tym żyje teraz większość mieszkańców planety, poza nielicznymi dzikimi zakątkami?
Pisze dalej:

„…ale większość pogniewa się o to, z czego społeczność plebejska będzie się cieszyła.”
Czyli, pomimo rozrywkowych czasów, oddanych pustocie ludzi, którzy w swym ulubieniu odpoczynku i próżniactwa przewyższyli już starożytnych Rzymian albo Egipcjan, będą podziały. Niosące w efekcie zamieszki, niezadowolenia, gniewy. Społeczność plebejska, ogół, „szara masa” jak nigdy radosna i syta będzie karmiona czymś, co obudzi w pewnym momencie powszechne oburzenie i rozruchy.

„Ziemia będzie brzemienną od żołędzi i niezliczonych dóbr, które obiecują gwiazdy.”
Te żołędzie przypominają Arkadię, mityczną krainę szczęśliwości, do której nasze czasy są w ten sposób porównane. Ludzie jedzą tanie, mało wartościowe, zawsze dostępne produkty, których nigdy nie brakuje i które rodzą się „na pniu”, niczym żołędzie.

„Wielu, gdzie Merkury jest władcą wraz z Saturnem, okaże się wielce niezadowolonymi i udręczonymi, wynalezione nowe męki i nowe zlecenia, ciężary i podatki.”
Merkury, władca handlu i komunikacji, także internetowej, powszechnej wymiany wartości i informacji w spółce z tyranicznym Saturnem, uosobieniem systemu, zdehumanizowanych korporacji, porządku państwowego i surowych odczłowieczonych struktur w pewnych miejscach, gdzie ustalą swoją współpracę (np. cenzurę, kontrolę, podgląd, podsłuch) zrodzą społeczne niezadowolenie. Trzeba dodać, mimochodem w powiązaniu z poniższym zdaniem, że w języku francuskim Merkury to nazwa rtęci, a Saturn ołowiu…

„Grody stołeczne, ponieważ zbyt długo były zdrowe, zostaną wielce przeczyszczone przez budzących strach medyków.”
Szczepionki zatrute rtęcią i innymi metalami ciężkimi (porównane do starodawnej lewatywy aplikowanej w każdym przypadku chorobowym) już są podawane ludziom, ale jeszcze nie pod przymusem. Zapewne przymus zacznie być egzekwowany.

W wielu miejscach Nostradamus wspomina o zmianach klimatycznych. Dawałam już różne fragmenty na ten temat na blogu, jest tego o wiele więcej, ale w tej chwili interesuje mnie jedynie kwestia upraw rolnych i ich los. I otóż w Nowej Prognozie (55) czytamy:

Zima.
„Uprawiający ziemię będą niepokojeni deszczami, które w wielu stronach wystawią nasiona na niebezpieczeństwo z powodu wielkich powodzi rzek. […] Ów kraj i kontynent będzie ważki, który będzie miał wielką możliwość [pozór] wszelkich dóbr i wszelkiego bydła, a także wielką nadzieję wszelakich nowalijkowych płodów; jednak wszyscy nie będą radzi w swych sercach.”
Wyjaśnię, termin „uprawiający ziemię” [dosł. kultywatorzy ziemscy] dotyczy nie małych rolników, drobnego chłopstwa, lecz wielkich obszarników, ludzi produkujących na wielkich obszarach owe wcześniej wspomniane „obiecywane przez gwiazdy żołędzie”, cieszące „społeczność plebejską”, mogącą dzięki temu żyć rozrywkami i przyjemnościami. I ponadto, serce w języku francuskim jest utożsamiane z sumieniem. Znaczy to: wszyscy będą w pewnym momencie czegoś żałowali, jakiegoś pochopnego postępku, egoistycznej decyzji, naruszającej prawa natury…
Dostajemy też liczne wzmianki w każdym almanachu i prognozie o kłopotach rolnych, nasilających się pod wpływem klimatycznych zmian, coraz gwałtowniejszych. Cytuję tylko kilka przykładów.

Alm(56). Wrzesień.
„Rolnicy będą bardzo zawiedzeni połową swych oczekiwań: i owocami opadłymi przez zapalczywość wichrów.”

Cudowne Wróżby (57).
Luty. „Wilgotność będzie tak wielka, z powodu ostatniego ustawienia minionych miesięcy, że wydarzy się niemało katastrof i powodzi, a nasiona i łąki będą całkiem zalane i popsute, toteż stąd mało wypasowe.”
Kwiecień. „Deszcze staną się bardzo rzadkie, doczesność będzie ze swej natury oschła i wiele ziem zostanie prawie całkiem zgryzionych przez pewne gruntowe robactwa oraz inne kary boskie, które spadną na owoce, podczas tego i następnego miesiąca; do tego stopnia, że wszystkie zostaną wykarczowane. A w wielu miejscach winorośle ucierpią prawie tyle biedy, ile przyniosły mrozy i szrony, a u tego, u kogo będzie mało psować burza gradowa i grom w następnych miesiącach nastaną z wielką szkodą.”

Uzupełnia te wzmianki o opisy chorób i szkód, które zaczną trapić ludzi w związku ze spożywanymi pokarmami…

[CW57]
Czerwiec. „Dzieciątka i najmłodsi będą dręczeni robactwem i krwotokiem, i pragnieniem nie do ugaszenia oraz wzbierającymi i nienasyconymi żarłocznościami. […]”

Już teraz postępuje plaga otyłości wśród dzieci, a obywatele USA należą do najgrubszych na świecie (Nostradamus nazywa ich w kilku miejscach „spasłymi i otyłymi”). A naukowcy alarmują, że przyczyną jest niezdrowe jedzenie i produkty GMO. A oto, co jeszcze przed nami… o datach nic nie mówię, nad kwestią ich obliczenia należałoby naprawdę solidnie popracować. Sądzę, że rzecz się w najgorszym wypełni w przeciągu 12 lat najbliższych, po czym wszystko będzie się nieco wolniej chylić do kompletnego upadku przez kilka dziesięcioleci. Ale oczywiście, mogę się mylić. To jedynie przeczucie, a nie wiedza.

„Zaiste, ruszy jakiś wiatr, tak gorący, że będzie palił oblicze ludzkich istot. A uczyni je wtedy tak wyschłym, że zda się, iż nawet powietrze iskrzy wobec przeraźliwej przenikliwości. […]
I ojciec liber zostanie nieomal poniesiony w jedno nieugaszone pragnienie, do tego stopnia, że owoc okaże się tak wyschły, że wyda tylko garstkę wilgoci.”

O ojcu liber, Pater Liber, Liber Pater, starym bogu, Dionizosie, Bachusie, w powiązaniu z symboliką Urana, Nostradamus wspomina dość często. Krótko, to patron naszych zorientowanych na swobodę i przyjemność czasów oraz bóstwo winnic, alkoholizacji i rejonów, gdzie uprawia się winorośle, czyli śródziemnomorskich.

„I nastanie gradobicie, burza, błyskawica, winna dolina [stanie się] pół zepsuta i zmarniała. I nadejdą ustawiczne choroby o tak silnej żywotności, że wielu umierających z powodu rakowego guza na skutek choroby, która doświadczywszy bólu przestrzegła była chorych, umrze w szaleństwach, upływie krwi, zapaleniach, aż ci, którzy będą podróżowali, dla których ważniejszy był wypoczynek, i młodzież mają umierać od jako tako orzeczonego zarażenia od małych dzieci. […] Pojawią się pewne robactwa i inne drobne, wnikliwe żyjątka, które będą tak liczne, że istoty ludzkie i stworzenia, które nastaną dla służenia ludziom, będą wielce trapione.”
Lipiec. „Nadejdzie z nagłą gwałtownością deszcz, gdy odgrodzeni będą mieli potrzebę być dobrze zaopatrzeni, jeszcze nie zdoła się jej dla każdego zabezpieczyć; podczas niniejszej księżycowej kwadry i prawie całego miesiąca, wobec małych glist.”

Tu zwracam uwagę na nazwę „odgrodzeni”, bądź „ogrodzeni”. Czy będą to ludzie dobrowolnie szukający azylu i pilnujący swoich enklaw przed obcymi, czy może miejscowości objęte kwarantanną i strzeżone przez siły porządkowe, trudno jest teraz jasno powiedzieć. Niemniej mowa jest o próbie uczynienia zapasów żywności na dłużej, w czym przeszkodzą gwałtowne deszcze oraz robactwo, zapewne zjadające i niszczące produkty w magazynach i na polach.

Wrzesień. „Wielka wilgotność nie będzie chwalebna dla nasion dobrych na tę porę.”
Chodzi o ziarno ozime, wysiewane jesienią, aby mogło wyrosnąć na wiosnę. Żyto to chleb. Zacznie pleśnieć w ziemi, czyli nie wyrośnie na wiosnę, a zapasy będą się szybko kurczyć.

Październik. „I dojdzie do kilku bardzo wielkich powodzi, które nie obejdą się bez katastrofalnych zatopień i zalewisk przez rzeki i morza, stolic mezopotamicznych, zarówno z 45-go, jak 48 [stopnia]. Ich mosty w trakcie obrotu niniejszego roku i sekwencji będą rozmaicie narażone wodami i mocami tychże.”
Owa „Mezopotamia Europy”, znana z listu wstępnego do Centurii, to kraje zjednoczone w unię, wzorem babilońskiej satrapii. A tutaj podane są jej parametry geograficzne. Meso– znaczy środek lub średni, potam– potęga, władza, Śród-Potęga. W pewnym odniesieniu do Pen-potama, Wszechpotęgi, nazwy zastosowanej dla Stanów Zjednoczonych. Z kolei mosty, to tak jak akwedukty w nomenklaturze Nostradamusa także drogi, komunikacja w szerokim zakresie. Mówi więc o jej ruinie, blokadach, zamkniętych przestrzeniach, lokalnych skupiskach, które będą musiały radzić sobie same z żywiołami i głodem.

„Nasiona będą po części własne/zdatne i większość niedopuszczonych, następnie będą w niedostatku w większości na skutek deszczów […] Nasiona wzrokowo będą wyglądały pięknie, ale będą wysokiej ceny, powodzie w najwyższym stopniu wielkie.”
I tak otrzymaliśmy opis nasion GMO i roślin z nich wyrastających. Są piękne na oko, liczne, choć niedopuszczone, czyli objęte zakazami, i nie odporne na klimatyczne niedogodności. Są też inne nasiona, własne, czyste, odpowiednie i zdatne, ale ponieważ będzie ich mało ze względu na dominację tych pierwszych, staną się bardzo drogie.

„Natenczas w niniejszym kwartale Księżyca w ciągu podobnej chwili, która [przypada] w swym opozycyjnym miesiącu [do] nadchodzącego i minionego, którym jest kwiecień i maj, narodzi się wiele gąsienic i innych robactw, które nieomal popsują większość 5 i połowę 6 klimatu, i co także wschodnia gwiazda, wprzód i potem potwierdza jakąś ostateczną i niewiarygodną powodzią w miesiącach przeciwnych obecnemu i następnemu.”

Alm(58).
Lipiec. „Wedle krainy włoskiej, Sycylii, Neapolu i Apulii robactwo i węże będą w takiej gorączce, że nie będzie człowieka zdolnego pozostawać na polach.”

Sygnifikacje Zaćmienia (59)
„[…] omawiane Zaćmienie […] da złej partii jedną fatalną przepowiednię, a to mianowicie wielkiej drożyzny żywności: przywódcy mają nastać w najwyższym podniesieniu wraz z dobrowolną i niedobrowolną klęską głodu, jednak w większości z powodu uchybienia tego, którego pola nie wydadzą tyle swej powinności, ile będzie się miało nadziei. Mądry, kto się zaopatrzy…”

Miejmy tę radę na względzie, bo jak na razie jesteśmy wśród tych, którzy uchybiają temu, czego powinni strzec. I nie myślcie proszę, że ktoś inny to za was zrobi, a wy będziecie spijać miodek, jak teraz to się dzieje.

Alm (60)
Z listu wstępnego. „Nasiona nie będą spełniały swej rozległej powinności i nie obejdą się bez bardzo wielkiego zagrożenia osłabieniem ze względu na mżawkę i mróz nadbiegający do kwiatów. I wynikiem będzie słoma i niedostateczna ilość ziarna, wespół z niektórymi objawami zakażeń i innych strasznych chorób, a mocno niebezpiecznych, połączonych z krańcowym bankructwem nie bez niezliczonych rozruchów. Będą one w trakcie podobnych klęsk, które nam się zdarzą, zaciemniane, a oślepiająco bijące w oczy. Nie należy ich osądzać, że za nasze grzechy jest to, co Bóg pragnie nam zesłać.”
Nic dodać, nic ująć… Spodziewajmy się inwazji strasznych chorób spowodowanych jedzeniem GMO, oraz strat w rolnictwie, powodujących głód powszechny i drożyznę. Klęski są już zakrywane w mediach, choć widoczne dla każdego kto ma oczy i własny rozum.

„[…] Z czyjejś śmierci wyniknie większe powstanie, uczestnika z braku i nędzy pszenicy; bowiem nie będzie wtedy jej zbioru niosącego nadzieję w Hiszpanii, części Prowansji i Italii.”

I sam Nostradamus podsumowuje najważniejsze wydarzenia omawianego okresu (myślę, że mieszczącego się w przedziale ponad stu lat), który wciąż omawia na nowo w każdym utworze prozą:

„[…] Pragnąłem bardzo ze względu na dobrą wolę, której zawsze zaznawałem, gdyż Wasza Wysokość ręczy za mnie, dać do zrozumienia dwa główne punkty tego roku. To jest o jakiejś osobliwej niepłodności za sprawą powszechnej korozji niektórego robactwa u podstaw lata, i o pewnym szkodliwym mrozie oraz o wielu zaraźliwych objawach i chorobach tak samo niebezpiecznych, jak sama dżuma.”

Wiatry u Nostradamusa

Nowy Jork oczekuje właśnie niebywałego sztormu z morza. Połączenie kilku silnych wichrów nazwano chyba po raz pierwszy potwornym mianem, Francesteina. Zdaje się, że wielu z oczekujących na koniec świata w grudniu 2012 roku z napięciem śledzi akcję. Może licząc, że wicher za nich wszystko zawali, a oni zaczną spokojnie budować nowy lepszy świat…
Przejrzałam znane mi teksty prozą Nostradamusa pod kątem wiatru. Tu muszę stwierdzić, że posługiwanie się wyszukiwarką w tym wypadku niezwykle przybliża zrozumienie przepowiedni. Dawniej, czytelnik nawet znający wszystkie prognozy Mistrza musiał mieć dobrą i niezwykle kojarzącą fakty pamięć, aby cokolwiek z nich wyłuskać i złożyć w całość. Hm, czyżby swoje liczne prognostyki Nostradamus świadomie pisał dla ludzi z epoki komputera? Wygląda mi na to, że tak.
Wracając do kwestii wiatrów, streszczę rzecz.
Tak, mają obudzić się wielkie i niebywałe wiatry na planecie, które wpłyną na zmianę klimatu w stosunkowo krótkim czasie. Ale nie będzie to w ciągu kilku miesięcy, lecz przynajmniej kilkunastu lat. Moim zdaniem, to co teraz obudziło się na Atlantyku i co ruszyło w kierunku wschodniego wybrzeża USA to początek coraz częściej powtarzającego się odtąd zjawiska.
Owszem, te niebywałe wiatry będą się nasilać i występować o dziwnych porach, np. zimą. Doprowadzą z czasem do chaosu tam, gdzie będą uderzały i zachwiania życia społeczno-gospodarczego. O wielkiej trąbie powietrznej (tourbillon), która spustoszy wielki daleki kraj Nostradamus specjalnie wspomniał kilka razy w różnych tekstach.
Brzmi to tak:

P55. Sierpień. 129. Trąba powietrzna nadchodząca z południa nazwana Maszkaronem, wyjdzie z morza Oceanu, w jednej chwili wywróci w wielkim kraju wszystko, co zdoła.

Jeszcze w tej samej prognozie na miesiąc październik Mistrz zapowiada jednak, że działania wojenne będą – mimo to – przez Amerykanów (Neptuna) podjęte.

P55. Październik. 161. Zamorski Neptun, zamiast nakazać zamknąć morze, dokona wielkiej zbrodni. Nadzieja wielkiej floty bynajmniej nie okaże się płonna. Wielki zamęt na morzu z powodu morskich wiatrów, które wywołają pewne kłopoty.

Pojawią się też innego rodzaju wiatry, z południa i północy, jedne niosące taki skwar, że ludzie pozostający w południe na polu będą upieczeni żywcem, a ich twarze będą spalone. Drugie niosące ogromny mróz i śniegi.
Oba wpływające tragicznie na rolnictwo i rodzące wielki głód. Przeczytajcie sami:

P52.5. Użalanie na nieśmiertelnego Boga, że wojna, głód, wyjałowienie i bezpłodność, niebywałe wiatry i śmierć wielu bydląt, która nadejdzie zamiast zabezpieczenia, nie było ono takim, jak jest jawnie demonstrowane.

A54. Czerwiec. 69. Niebo będzie rozgorzałe, morze nieokiełznanie palące w żeglarzy, wielu zawiedzionych oraczy. Pater Liber powoła wielkie straszydło, większe stworzy od siebie Minerwa; ale przed pełnią oraz w miesiącu sierpniu kwiat zagrożony i zniszczony przez mżawki i wiatry.

NP55. Zima. Pogoda mocno zmienna i niestała, z wieloma i rozmaitymi podmuchami różnych i niezwykłych rodzajów wiatrów.

A56. Styczeń. 8. Tam, gdzie [też: wtedy, gdy] Boreasz [tj. wiatr z północy] będzie niespodziewanie wysuszał miejsca zwilżone przez Eurusa [tj. wiatr z południowego wschodu] i Notusa [tj. wiatr z południa], w jedną noc da okazję poczynienia wojennych najazdów, nagle sprowokowanych i jeszcze bardziej zaskakująco powstrzymanych.

NWP57. Grudzień. Pierwsza kwadra 28-go o 11 godz. wiatry straszliwie zimne smagające jak ogień, że będzie się zapowiadało lodowaty chłód do szpiku kości.

CW. zaiste ruszy jakiś wiatr, który będzie tak rozgrzany, że zapali oblicze istot ludzkich, i wtedy uczyni je tak wyschłym, że zda się nawet, że powietrze iskrzy z przerażenia, a ważne osobistości z tego kraju nie będą miały żadnej odwagi prowadzić studiów w swych nocnych godzinach, zaś ojciec liber prawie wejdzie w jedno nieugaszone pragnienie, do tego stopnia, że owoc będzie tak suchy, że odda tylko garstkę wilgoci, i będzie grad, burza, wyładowanie: pełna winnica pół zepsuta i zmarniała…

A62. Sierpień. Nów Księżyca 7 dnia o 11 godzinie z rana, na 16 stopniu znaku Panny, będzie gorący i wiatr, który wypali winorośle i oblicza, które będą krwawicowe [sic!].

Co z tego wynika?
Że Francenstein czy Francenstorm zdążający ku wybrzeżu Ameryki rozpoczyna być może serię tajfunów oceanicznych, które z czasem zrujnują Stany Zjednoczone, ale… nie będzie to jeszcze teraz i od razu… Przed nami jeszcze wiele zmian, a to jest do nich pierwszy wyraźny krok… Choćby taki, że nazwano ów tajfun potwornym mianem, choć jeszcze nie tym, które wymienia Nostradamus.

Nostradamus i tranzyty planetarne

W analizowanych fragmentach Prognozy za 1555 (skupiam się na niej, bo od czegoś trzeba zacząć, ale jest jednym z wielu utworów tego typu i właściwie ginie w ich liczbie) widać już wyraźnie budowę almanachową. Tj. omówienie horoskopu na dany rok oraz horoskopów sezonowych, tzw. figur rocznych, obliczanych na moment wejścia słońca w znaki kardynalne, czyli na początek każdej pory roku. Czytelnikowi nie znającemu się na astrologii nic to zapewne nie mówi, a podawane parametry niektórych planet, domów, pomija, koncentrując uwagę na wnioskach i przepowiedniach.
Dla Nostradamusa jednak było ważne, aby podać bazę swoich uwag i przemyśleń, aby ten, kto zechce zerknąć w omawiane przez niego „kółko” sam ujrzał czarno na białym, że nie z palca je wyssał.


Nie da się jednak tego przekazać komuś, kto o astrologii nie ma pojęcia. Poza tym, i dla astrologów współczesnych pewne rzeczy wydają się niepojęte lub zadziwiające. Np. w jaki sposób można na bazie horoskopu lunacji miesięcznej (kwadry, pełni, nowiu), trwającej raptem tydzień, dwa tygodnie, miesiąc, wywróżyć wydarzenia na kontynencie mające się zdarzyć za pół tysiąclecia w przeciągu wielu lat?
Wielu szuka zatem podanych położeń planet w przyszłości, usiłując odnaleźć za pomocą efemeryd i programów astrologicznych powtórzenia omawianego układu w jakimś (bliskim sobie) czasie. Szukają pory, gdy Saturn, Jowisz czy Mars będą w podanym znaku. Owszem, bywają one w nim co jakiś właściwy sobie czas, rytmicznie. I nie w tym rzecz. Nie badałam tego, nie mam na to zbyt ścisłego umysłu,  ale moim zdaniem należałoby ustalić statystyczną powtarzalność takich układów od czasów Nostradamusa. Aby wyciągnąć jakikolwiek wniosek, na tak lub nie względem zasadności tej metody poszukiwań rozwiązania.
Bardziej racjonalne wydaje się wzięcie pod uwagę wzmianek samego Nostradamusa i skupienie się na tranzytach względem podanych przez niego układów bieżących. I to konkretnych tranzytach wielkich planet zewnętrznych, Jowisza i Saturna oraz Marsa. I nie samych gołych przejściach owych olbrzymów Układu, ale raczej ich koniunkcji ze sobą, tzw. królewskich koniunkcji. Na co wskazuje sam Prorok z Salon, wielokrotnie powołując się na epokowe dzieło Albumasara.
Nostradamus dysponował efemerydami, obliczanymi przez współczesnych mu astronomów-astrologów (w jego czasach była to jedna nauka), które nie sięgały naszych czasów (robiono je metodami dość prymitywnymi i zazwyczaj mają błędy rzędu kilku stopni), tablicami klimatów – stref geograficznych, przeliczał układy planetarne na kalendarz juliański i na odwrót, stosował też podział siedmiokrotny na planetarnych władców danego roku oraz z pewnością to, co mogło mu posłużyć w zamian za efemerydy najdalszych wieków przyszłych, chronologię przejść wielkich koniunkcji ustaloną na dowolną ilość lat do przodu systemem dodawania do siebie określonej ilości lat i dni (jak w tablicach Trithemiusa). O tym jeszcze wspomnę, gdy dam w którymś kolejnym wpisie tekst źródłowy z listu do papieża na temat owej chronologii.

Rolę owych przejść można zobaczyć w czasie odtwarzając sobie któryś z podanych horoskopów rocznych. Na przykład horoskop wiosny 1555 roku, który jest też horoskopem całego roku astronomicznego (nie kalendarzowego!). Współczesny program astrologiczny uwzględnia położenia planet, których Nostradamus nie miał prawa znać, Urana, Neptuna i Plutona. Gdy jednak, omawiając położenie Księżyca ubywającego (czyli już po pełni, w aspekcie kwinkunksa) wspomina o niezwyczajnych wiatrach w niestosownym czasie tej „wiosny”, to trudno nie zawiesić wzroku na koniunkcji Księżyca z Uranem w tamtym momencie! Podobnie, jeśli potem opowiada o czasach totalitarnych, zgubie wartości chrześcijańskich, najeździe Tamerlana, gąsienic, zdradzie panów i książąt względem ludu to nie sposób zobaczyć tego właśnie w dominującej w horoskopie koniunkcji Słońca z Saturnem w znaku Barana w zenicie (jeśli obliczymy położenie planet na Lyon). Oraz w stojącym w opozycji wobec stellum planet, Merkurego i Wenus blisko MC i Słońca z Saturnem, wojennym „krwiożerczym” Marsie.

Dr Patrice Guinard, który nb. jest astrologiem ze sporym klasycznym wykształceniem w tej dziedzinie uważa, że Nostradamus wpadał w trans wizyjny podczas analizy współczesnych mu horoskopów, a bieżące dla niego układy pobudzały jego wyobraźnię ku dalekiej przyszłości. Można w każdym razie bez trudu odnaleźć wszelkie jego konkluzje odnośnie wydarzeń w owych utrwalonych w danej chwili położeniach planet i znaków. Łącznie z podawanymi przez niego kierunkami i rodzajami wydarzeń w takim, a nie innym kraju.

Najprawdopodobniej tak było, jednak w pewnym liście wstępnym Prorok wspomina, że nie był w stanie opisać pewnych przyszłych wydarzeń bodajże w 1556 roku, ponieważ nie było wtedy stosownych układów na niebie, aby mógł to zrobić! Jaki z tego wniosek? Nostradamus był częścią Całości w swoim czasie, którego rytm i przejawy kosmiczne były z jego narodzinami i zaistnieniem (inkarnacją) idealnie zgrane. W kosmosie nie ma przypadków, zwłaszcza tej rangi. Nostradamus przyszedł na świat dokładnie w tym czasie, gdy układy astronomiczne mogły „przemawiać” i przemówiły poprzez niego. Dając narzędzie i możliwość obliczenia pory wypełnienia się Słowa.
Tak, tak to widzę. I czuję.

Kolejność wydarzeń w prognostykach Nostradamusa

Jak łatwo zauważyć, ten blog nie cieszy się aktywnością komentatorów. Co wcale nie znaczy, że brak mu czytelników. Przyczyn jest zapewne kilka. Choćby fakt, że niewiele jest w Polsce osób, które potrafią przeczytać ze zrozumieniem oryginalny tekst Nostradamusa. A takich, którzy go znają – chyba – nie ma! Po anglojęzycznej stronie „chodzą” całkiem inne historie i przepowiednie mało podobne do tych, które podaję. Jak tu dyskutować?
Nie jest tak do końca źle, ponieważ pisują do mnie ludzie zastanawiający się poważnie nad zagadnieniem. Jak @wlnsc czy Baria, albo G.O. Przekonuję się jak różne można mieć skojarzenia, pomysły, intuicje na bazie tego samego tekstu czy informacji. Zależnie od własnych zainteresowań, wiedzy, wykształcenia. Za mało to jednak, aby dojść do jakichś konkluzji, spójnych i obiektywnych wniosków. Prawda jest taka, że aby takie wnioski wyciągnąć, trzeba dysponować całą lub przynajmniej znaczną bazą przetłumaczonych miarodajnie wróżb, dokonanymi już analizami i ustaleniami (aby nie otwierać z hukiem drzwi do lasu i nie zajmować się czymś, co inni już dawno zrobili) i znać astrologię. Bez tego ostatniego trudno jest się przymierzyć do najważniejszego zadania, odczytania dat. Można się oczywiście bawić cyklami Trithemiusa, chronologią biblijną, numerologią itp. matematycznymi algorytmami, ale do odczytu większości dat, zaszyfrowanych przez Nostradamusa, konieczna jest podstawowa wiedza o tranzytach, wielkich i małych koniunkcjach i innych aspektach oraz umiejętność korzystania z efemeryd.

Niedawno G.O. napisał do mnie następująco:
„Jednym z najważniejszych, skutkujący równie istotnym wnioskiem, jest [Twoje] stwierdzenie, czy też potwierdzenie, iż według mnie, rok 1555 stanowi zakodowaną wiedzę o wydarzeniach z początków XX wieku, zaś następne nostradamusowe lata „opowiadają” o kolejno-późniejszych okresach w naszej historii. Jak do tej pory nie wiem czy w tym stwierdzeniu jest sens, czy sens ten jest niepodważalny, czy też zaledwie wybrane fragmenty nie kłócą się z logiką, czy też może generalnie jest to pomysł chybiony?”

Odpowiem tu jemu i wszystkim przy okazji. Tak, w prognozie za 1555 rok oraz w miesięcznych czterowierszach almanachowych z 1555 roku, które weszły w skład „Wróżb” (Presages) można z ogromną dozą pewności znaleźć historię XX wieku. Jednak sięga ona również zdarzeń, które jeszcze się nie zrealizowały! Stopniowo pokazuję to, prezentując na blogu odkodowane wydarzenia z przepowiedni prozą za 1555 (historia papieża Piusa XII i Watykanu oraz II wojny we Francji i Włoszech). Zauważyło to już kilku znanych komentatorów Nostradamusa, bo już Niemiec Centurio rozpoznał w Salinie Stalina, a dr Guinard w gąsienicach czołgi.
Jednak muszę stwierdzić, że radość z odnalezienia tych faktów jest przedwczesna. Dalsze prognostyki, z lat późniejszych wydawane do 1567 roku oraz te wcześniejsze, wydawane od 1550 roku, z których pozostało tylko po kilka zdań, świadczą o tym, że nie ma kolejności i logicznego następstwa czasowego. Każdy następny rok jest opisem owszem, nieco innego odcinka czasu ostatniego (tak nazwijmy porę XX i XXI wieku), w innym miejscu, pod innym kątem, i na bazie innych układów horoskopowych, ale w większości almanachów powtarzają się te same informacje! Można je złożyć w całość, trochę jak puzzle, jeśli się je rozpozna i domyślić się wielu szczegółów wydarzeń, które jeszcze nie miały miejsca, ale dalej niezbyt wiadomo jaka jest właściwa kolejność owych zdarzeń na linii czasu.

Nić Ariadny

Pozwoliła się zauważyć w nieuporządkowanym i pozornym bałaganie przepowiedni almanachowych. I jest niewątpliwa. Powróćmy do oryginalnego tekstu z Prognozy Nostradamusa danego bez komentarza dwa wpisy wstecz. Z wiosny 1555 roku.
Brzmi on tak:

W środku wiosennej pory niewiele uczęszczanym [regionem] przejdą bardzo wielkie wojska z regionów w inne. Wiele krajów zostanie obrabowanych, wiele kobiet wdowami. Morzami, z obu stron, będą przepływały floty bardziej napełnione ludźmi wojennymi, niż innymi, nastaną złupy i ludność cywilna będzie więziona.

To skrótowy opis II wojny światowej. Niewiele uczęszczany kraj, to prawdopodobnie znany z Centurii „kąt akwiloński”, czyli Polska. Ludność cywilna była łapana i więziona w obozach pracy przymusowej i zagłady na terenach wszystkich krajów okupowanych.

Wspaniały gród stołeczny będzie zaskoczony; siedziba najwyższego Kapłana nie obejdzie się bez przerażenia.

Wspaniały gród stołeczny to Paryż zaskoczony wybuchem konfliktu. Siedziba papieża, Watykan okaże się otoczony wzburzonymi falami zrewoltowanego faszyzmu, potem komunizmu.

Rozeznanie wielkiego Włodarza będzie zmącone.

Tu chodzi albo o włodarza Francji, marszałka Pétaina, który podjął szokującą decyzję współpracy z Niemcami, albo/i o włodarza Kościoła, który lawirował pomiędzy „krzyżami”, chrześcijańskim i faszystowskim.

Innym razem zadrżą dwa grody stołeczne, ten Jowisza i Marsa.

Gród Marsa – Berlin, zatrząsł się pod koniec wojny. Tak samo gród Jowisza, Rzym, gdy otoczyły go armie krajów sprzymierzonych.

Brennus nigdy nie wywołał tak wielkiego przerażenia u południowców, jak uczyni jego następca u narodowości germańskiej i włoskiej.

Brennus był to wódz celtyckiego plemienia Senonów, który w 391 r. p.n.e. najechał Italię i po pokonaniu armii rzymskiej zdobył i złupił Rzym. Nie udało mu się zdobyć Kapitolu, który był oblężony przez około 7 miesięcy. Oblężeni zapłacili ogromny okup w zamian za uwolnienie. Właśnie wtedy Brennus miał wypowiedzieć słowa: Vae victis (Biada zwyciężonym).
Następcą Brennusa Nostradamus nazwał generała de Gaulle`a, dowodzącego armią francuską, porównanego do wodza plemienia Senonów. Swoje biada wypowiedział potem wobec francuskich oficerów i polityków z kolaborującego rządu Vichy, którzy zostali skazani na śmierć przez rozstrzelanie.

Co prawda, na swym początku deszcze wyniszczą nieco zasiewy, a na koniec pośpieszą śmiertelne mrozy, tak jak odnotowaliśmy w naszych almanachach i wróżbach.

Prognozy pogody to jakby osobna działka w przepowiedniach Mistrza z Salon. Tak jak zauważył już dr Guinard, opisy zjawisk pogody niejednokrotnie dotyczą nastawień, inspiracji, trendów i kryzysowych nastrojów wielkich mas społecznych.
Czytamy więc, że na początku, nie wiadomo czy chodzi o II wojnę, czy ogólnie porę wiosny (skłaniam się do tego drugiego rozumienia, co daje przeciąg kilkunastu lat) kraje zachodniej Europy będą żyły w kryzysie gospodarczym (deszcze to ostrzeliwania z czasów I wojny i powojennych rewolucji), zaciskając mocno pasa, aby się wyżywić. Z kolei na koniec omawianej wojny (w środku wiosny) wielkie mrozy, czyli atak z północy i z zimnego wschodu przyczynią się do ogromnej śmiertelności. Co do deszczowych lat w okresie 20- i 30-lecia XX wieku nie umiałam znaleźć potwierdzenia (może ktoś zdoła to sprawdzić), ale istotnie zimy w latach 40-tych były wyjątkowo mroźne, nawet 40-stopniowe w naszych rejonach, tak jakby towarzyszyły fali Rosjan, którzy ruszyli ze swojej Syberii i Uralu na zachód.

Wedle Lombardii szarańcze zaszkodzą jarzynie.

I tutaj błyska nić Ariadny! Upewnienie.
W języku francuskim wyraz le legum, jarzyna jest odpowiednikiem naszej „grubej ryby”. Chodzi o generała de Gaulle`a, który z racji swego wysokiego, 2-metrowego wzrostu i szczupłości w młodości nazywany był przez kolegów Szparagiem! Także stosując do odczytu Ptasią Mowę znajdziemy w tym słowie wszystkie litery dające nazwisko generała wraz z jego stopniem majora/zwierzchnika.
Szarańcze to ciekawe nawiązanie do apokaliptycznej wizji św. Jana. To porównanie zostało jeszcze użyte w innych miejscach i zawsze w tym samym kontekście, masy wojsk zmechanizowanych najeżdżających jakiś kraj i wyniszczających go w błyskawicznym tempie.

We Francji i Gujennie gąsienice oraz inne utrapienia od książąt i panów;

Gąsienice… hm, to proste, gąsienice niemieckich czołgów, tratujących okupowane tereny Francji. Przedstawiciele władzy, książęta (też kościelni) i panowie (świeccy) podpisali układ z Hitlerem, wbrew nastrojom większości zwykłych, patriotycznie nastawionych obywateli Francji. Powstał zatem Ruch Oporu.

aby nie wykonywać rozkazu wedle zamiaru swego zwierzchniego majora stanie się zbiegiem, nie będzie mógł się usprawiedliwić.

Krótko i zwarcie opisana dynamiczna relacja między generałem de Gaulle i marszałkiem Pétainem. Pétain był podczas I wojny światowej dowódcą de Gaulle’a, a ten później w stopniu majora był jakiś czas jego sekretarzem. Po podpisaniu układu z Niemcami de Gaulle zaczął organizować armię poza granicami Francji, mianowaną oficjalnie nielegalną. Następnie w wyniku klęski rządu Vichy to marszałek musiał zbiec do Szwajcarii, następnie poddał się rządowi nowej Francji i został skazany na dożywocie.

Wielki książę w niebezpieczeństwie bycia wziętym.

Papież, wielki książę kościoła, Pius XII, w czasie wojny został unieruchomiony w obrębie Watykanu.

Wielkie talenty złota obiecane paru badaczom, którzy posługują się wszystkimi językami, aby zaskoczyć. Ale w tę wiosenną porę ich nieprzyjaźń zostaje wykryta, jednak nie bez krańcowego zagrożenia [od] ich ważnych osób [też: ich stanowisk].

Wydaje się, że Nostradamus wspomina o tajnych badaniach naukowych podjętych przez nazistowskie Niemcy nad nowym typem broni. Ci naukowcy po wojnie zostali w dużej mierze przejęci przez rząd USA i tam kończyli swoje prace, a najwięksi naukowi zbrodniarze – dzięki pomocy Kościoła – przedostali się do Argentyny.

Główne grody Francji będą szemrały przeciw swym książętom z powodu kolaborowania, Francja opustoszała, Italia wzburzona, Germania zbuntowana, Hiszpania na podsłuchu, Turcja przy nadziei, Nieszczęście jednego powoduje szczęście innego.

Nostradamus: cykl 73

Powróćmy do cyklu 73 lat, tak, gdyż jest to cykl. 1/5 z 365 dni/lat, stanowiących jeden rok anielski w starożytnym systemie biblijnym, reaktywowanym przez opata Trithemiusa, z którego korzystał Nostradamus, modyfikując go do kalendarza słonecznego, a nie księżycowego. Trithemius operował okresem 354 lat, który odpowiada 12 miesiącom księżycowym, obowiązywał on do czasów proroka Henocha, od którego zaczęto liczyć czas według słońca. Od tej chwili Nostradamus wprowadził poprawkę, nie 354, a 365 lat.

Zbadajmy inne wydarzenia, aby sprawdzić jego działanie w większej przestrzeni czasu, licząc wstecz od ustalonej przeze mnie daty 1940 roku.
Po kolei wygląda to tak:

1575 rok – czas po ucieczce króla Henryka Walezego w Polsce to burzliwe sejmy koronacyjne, usiłujące powołać nowego władcę. W końcu koronowano na króla Annę Jagiellonkę i wydano ją za mąż za Batorego. Czas odnowienia prosperity Rzeczpospolitej. W 3 lata później wybuchła wojna polsko-rosyjska.

1648 rok – w kwietniu wybuchło powstanie Chmielnickiego na Ukrainie. Trwało dokładnie 3 lata, do 1651 roku, gdy poniosło ostateczną klęskę w bitwie pod Białą Cerkwią, ulegając wojskom polsko-litewskim.

1721 rok – zakończenie dwudziestoletniej III wojny północnej, która zrujnowała gospodarczo Polskę, choć nie braliśmy w niej udziału. Piotr Wielki ustanowił Cesarstwo Rosyjskie. Datę wybuchu tej wojny, 1700 rok, wymienia Nostradamus w Centuriach, wyznaczając nią cykl sukcesów wielkiego wschodniego imperium Księżyca. W 3 lata później powstał Uniwersytet w Sankt-Petersburgu i Rosyjska Akademia Nauk.

1794 rok – wybuchła insurekcja kościuszkowska w Polsce, w kwietniu odniosła zwycięstwo pod Racławicami, lecz już w listopadzie (7 miesięcy) Rosjanie zajęli Warszawę. W 3 lata później trzy mocarstwa, Prusy, Austria i Rosja ogłosiły rozbiór Polski w Sankt-Petersburgu.

1867 rok – w tym roku trudno znaleźć znaczące wydarzenia historyczne w naszym rejonie Europy, oprócz tego, że na początku kwietnia Rosjanie sprzedali Stanom Zjednoczonym Alaskę. Urodził się także Józef Piłsudski. W trzy lata później przyszedł na świat Włodzimierz Lenin. Natomiast na zachodzie ruszyła nagle ekspansja Niemców na zachód i w wyniku wojny francusko-pruskiej skończyła się dynastia Bonapartych i powstały zjednoczone Niemcy.

1940 rok – w kwietniu zbrodnia w Katyniu, masowe deportacje Polaków z terenów anektowanych przez ZSRR na Syberię i do Kazachstanu. Ze strony Niemców – powstało getto, ruszyło Auschwitz i dokonywano wiele ludobójczych zbrodni na obywatelach polskich. W 3 lata później Niemcy odkryli groby pomordowanych polskich oficerów w Katyniu.

Jaki więc będzie 2013 rok dla nas, dla Polski?
Nie mam pojęcia, ale trzeba się spodziewać wielkiego szachowego ruchu ze strony Rosji, oraz jego potwierdzenia w 3 lata później, czyli w 2016 roku.

[dopisane po latach: w 2014 roku wybuchł konflikt rosyjsko-ukraiński i odbyła się aneksja Krymu. W 3 lata później Rosja walczyła w Syrii z Państwem Islamskim]

Jeśli przyjąć datę 1721 rok za początek cyklu prosperity Rosji, to 2013 rok będzie jego ostatnim przejawieniem, można powiedzieć: sukcesem nie przynoszącym pożytku (p. ostatni w poprzednim cyklu sukces Polski i Litwy na wschodzie), ponieważ jest 5 z kolei w cyklu roku anielskiego. I siódmy z kolei licząc od 1575 roku, pierwszego jaki wypadł od wydania Proroctw Nostradamusa (1555). Zresztą o ucieczce Walezego z Polski istnieje osobny czterowiersz.

3+70

VI.LXXIV.
La dechassee au regne tournera,
Ses ennemis trouuez des coniurez:
Plus que iamais son temps triomphera,
Trois & septante a mort trop asseurez.

6.74
Odegnana do królowania powróci,
Jej wrogowie stwierdzeni spiskowcami:
Bardziej, niż kiedykolwiek jej czas zatriumfuje,
3 & 70 śmierci zbyt poddani.

Rosja komunistyczna zesłała miliony ludzi na Syberię, odganiając z rządu daleko damę bezpłodną (Republikę). Jeśli dodać 3 lata do 1917 roku otrzymujemy rok 1920, datę bitwy warszawskiej nazwanej Cudem nad Wisłą. Gdy dodać jeszcze 70 ukazuje się 1990 rok, gdy w Polsce ukonstytuowała się nowa władza, która doprowadziła w rok później do podobnego upadku system komunistyczny w Rosji. Lepiej to widać operując datami dnia śmierci cara Mikołaja II Romanowa (17 lipca 1918 roku – siódmego miesiąca!). Trzy lata później, w 1921 roku wybuchło i zostało stłumione powstanie w Kronsztadzie przeciwko władzy radzieckiej, Sowieci umocnili się podpisując także traktat w Rydze z Polską, kończący wojnę polsko-bolszewicką.
Ta ilość lat jest wymieniona w H47. Umarły wiecznie żywy w Rosji to W. Lenin. Śmierć dotyczy zbrodni i wielu ofiar zachodzących gwałtownych przemian społecznych przy powstaniu Imperium.

A oto cytat z Listu do Króla Henryka odnośnie podanej liczby lat, H 46-49:

„[46] i stanie się w miesiącu październiku, że jakieś wielkie przesunięcie się dokona, a do tego stopnia, że posądzi się ciężkość ziemi o stracenie swego przyrodzonego pędu i pogrążenie w wiecznych ciemnościach. Przedtem [zaś] będą w wiosennej porze, a wynikłe stąd potem z krańcowych zmian, permutacje rządów z powodu wielkiego wstrząśnienia lądu,
[47] wraz z mnożeniem się nowej Babilonii córy nędznej powiększonej przez obrzydliwość pierwszego całopalenia, a zdzierży tyle jedynie, co 73 lata, 7 miesięcy,
[48] potem następnie wyjdzie z owej łodygi ta, która miała przebywać tak długi czas bezpłodna, pochodząca z 50 stopnia, która odnowi cały kościół chrześcijański.
[49] I nastanie wielki pokój, unia i zgoda pośród jednego z jej dzieci od grani zapodzianych i separowanych przez różne rządy;…

Tu lepiej widać, że mowa jest o Rewolucji Październikowej, która zrodziła nowe „babilońskie” imperium, rządzone przez Nierządnicę, tj. rewolucyjną bezbożność i lud. Pierwsze całopalenie to masowa czystka w cerkwi rosyjskiej z rozkazu Stalina.
Pani bezpłodna (dame sterile) (w nazewnictwie Nostradamusa wyraz sterile mógłby być przetłumaczony również jako: „przeczysta” lub „nietknięta”) to system oparty na tradycyjnej Sprawiedliwości i wierności prawu. Odrodził się na 50 st. szer. geogr., co jest położeniem Krakowa i Wadowic i wskazuje na polskiego papieża i ruch społeczny, który ten zapoczątkował w Polsce.

Podana liczba lat nawiązująca do historii niewoli babilońskiej Żydów zdaje się być uniwersalna i można ją zastosować do innych obliczeń związanych z „babilońskimi imperiami” zniewalającymi ludzkiego ducha i wiarę w Boga poprzez ludobójcze zbrodnie. Robert Benazra, francuski nostradamusolog obliczył na jej podstawie koniec II wojny światowej i holokaustu Żydów, biorąc początek od ustanowienia Berlina jako stolicy Niemiec w 1871 roku. Co prawda można się do tych zestawień dat „przyczepić” i zobaczyć naciągnięcie (przede wszystkim data początku nie jest obarczona ważną symbolicznie śmiercią, o której mowa w 4 wersie), ale jakoś działa.

A oto taki inny rachunek:
Zbrodnia w Katyniu – wiosna 1940
+ 3 = wiosna 1943 – odkrycie masowych grobów przez Niemców
+ 70 = 2013 – w listopadzie rozpoczęły się protesty na Ukrainie, które w następnym roku obrodziły wojną rosyjsko-ukraińską.

Nostradamus contra Kontrolerzy umysłów

Pamiętam swoje dojrzewanie do badania przepowiedni Nostradamusa. Długo nie zdawałam sobie sprawy, jak dalece dzieło Nostradamusa zostało zmanipulowane i służy od dawna do wprowadzania ludzi w błąd oraz budzenia przesądnego lęku przed nieuchronną przyszłością.

Ktoś się tym posługuje świadomie, aby wywołać popłoch i osiągać to, co sobie zaplanował. Zaczęło się od Otto von Bismarcka, który pierwszy zaczął grę z łamaniem woli walki i nastawienia Francuzów podczas ataku na Francję przy pomocy sfałszowanych czterowierszy.

Bo, czy znajdzie się ktokolwiek, kto na hasło „Nostradamus” nie ma od razu głębokich skojarzeń typu: „Nieomylny, straszny, niesamowity wizjoner itp.”, a jednocześnie przechodzi go dreszcz, jakby stanął oko w oko z Fatum, taki dreszcz, jaki z lubością wywołują u siebie dzieci opowiadające sobie cichutko o strachach, duchach i zmorach?
Oczywiście, są też tacy, którzy na te skojarzenia reagują przewrotnie. Od razu głos podnoszą: „Samospełniająca się przepowiednia! Nie ma nieomylnych proroctw! Wszystko zależy od naszych myśli i woli!”

Nostradamus stał się postrachem tych i tych. Jedni boją się tego, co przewidział, inni straszą jego wizjami, że się spełnią, jeśli nie zmienimy (zabobonnego oczywiście) przekonania, że jego przerażające wizje są nieomylne. A tym samym twierdzą, że świat daje się naprawić i poprawić.

Są wśród nich też tacy, którzy sycą się „pomyłkami” Nostradamusa, nie chcąc zdać sobie sprawy z tego, że są to pomyłki tłumaczy z francuskiego i omylnych interpretatorów, a nie samego autora. Oraz tacy, którzy podkreślają radośnie istnienie wielu interpretacji jednego tekstu i fakt, że można do niego dopasować kilka różnych wydarzeń. Zatem cała sprawa nie jest warta zastanowienia się nad nią i straty jakże cennego czasu!

Hm, tymczasem był to taki zrównoważony, wrażliwy, inteligentny, dowcipnie przewrotny (nie bez pewnej uszczypliwości) lecz uprzejmy człowiek, który zawsze przede wszystkim starał się nikogo nie urazić ani nie przestraszyć! Wiele razy urywał wątek wiodący w mroczne przestrzenie, mówiąc, że „nie chce zajść za daleko, aby niepotrzebnie nie przestraszyć ludzi”. Że są kwestie ukryte i okultne, „ciemne sekrety książąt” i potajemne spiski, okrutne machinacje, których jest w pełni świadomy, ale nie będzie ich rozgłaszał, „aby nie gorszyć dobrych” ani nie dawać powodu do dumy nikczemnikom, którzy będą kiedyś rządzili.

Tak, nie zależało mu na opinii nieomylnego, był daleki od pysznienia się swoją wiedzą. Wiele przemilczał, lub tak rozdrobnił i rozsiał po różnych utworach, że nie sposób tego zebrać w całość bez jakiegoś jasnowidzącego impulsu albo choćby wiedzy o różnych ujawniających się faktach.
Po wielekroć także opisał własne reakcje na obrazy przyszłości i poprzez nie dawał do zrozumienia czytelnikom skalę grozy, jaka stoi przed ludzkością. Wspomina o przeszywającej jego trzewia trwodze, przejmującym drżeniu i lęku przy opisywaniu niektórych wydarzeń, wylanych własnych łzach i modlitwach, jakie kierował do Boga i Przeznaczenia.

Na pewno nie był próżny i nie zapisał swych proroctw po to, aby wynieść się ponad innych. Owszem, uważał się za proroka, podobnego biblijnym wielkim prorokom. Mającego ludzi ostrzec i pouczyć. Nieomylność jego wizji płynie z tego, że zsyłał je Najwyższy, a nie jakaś inna „prawie Boska potęga niebieska”. Najwyższy zaś JEST nieomylny i zna zakończenie, bo… jest źródłem wszelkich wydarzeń.

Nostradamus nie oszalał, nie popadł w depresję ani euforię czy manię, zachował do końca wielką równowagę umysłu, dobroć i pogodę ducha. Stać go było na cieszenie się życiem codziennym, dowcip i przekorę, nie ustawał w badaniach rzeczywistości i dociekaniach istoty rzeczy.

Wielu komentatorów usiłuje przedstawiać go jako osobę oświeconą, w takim razie nie mogącą mieć nic wspólnego z ciasną katolicką doktryną. Według nich, jeśli wspomina się o jego manifestowanej wierności kościołowi rzymskiemu, to zaraz podkreśla się historyczne czasy, że inkwizycja, że stosy, że zagrożenie, i każdy jasnowidz musiał nosić maskę i fałszywie wychwalać księży, aby nie zginąć.
Nazywają go Magiem z Salon, suponują szefowanie starożytnemu tajnemu stowarzyszeniu, na co nikt nigdzie nie znalazł najmniejszego dokumentu i potwierdzenia, ostatecznie podkreślają dziadka-żydowskiego konwertytę. Z czego wzięło się jego nazwisko, bowiem ochrzczonym Żydom nadawano nazwisko miejsca, gdzie dokonany został obrządek, w tym wypadku był to kościół Nostre Dame, Naszej Pani.

Nie znalazłam potwierdzenia w jego tekstach, że Nostradamus znał hebrajski, być może znał jakieś podstawy, ale nie na tyle, aby czytać książki w tym języku. Biblię czytał w wersji łacińskiej. Jego dziadek zaszczepił w nim zainteresowanie astrologią i cudownością świata, a nie kabałą żydowską. Posługiwał się swobodnie, jak wszyscy wykształceni ludzie w całej Europie łaciną, znał też grekę i Homera w oryginale. Po łacinie były dostępne w tej epoce boomu na drukowane książki (można ją w pewnym sensie porównać z epoką internetu, otwarcia nowej przestrzeni komunikacji idei i informacji) wszelkie dzieła starożytnych historyków, biografów, filozofów, alchemików i astrologów. Na łacinę (tak jak teraz na angielski) skwapliwie tłumaczono dzieła arabskich i perskich uczonych, lekarzy i astronomów-astrologów. Był oczytany. Bez trudności posługiwał się cytatami z popularnych autorów w jego czasach.

Przy tym wszystkim zachowywał zawsze poprawne związki z niskimi i wysokimi przedstawicielami kościoła katolickiego, do legendy przeszła jego pobożność. Nigdy niczego mu nie zabraniano ani nie oskarżano, choć w utworach prozą wytykał wady kościołowi i jego przedstawicielom, i wieszczył mu smutny koniec. Jego utwory nigdy nie dostały się do indeksu ksiąg zakazanych. I to nie był efekt sprytnego kamuflażu czy potajemnego poparcia. A raczej jego prostolinijnej wierności Bogu pojmowanemu wewnętrznie, bezpośrednio, nie poprzez zewnętrzny sztafaż i system. Trafił nią od razu w serca tak samo prostych jak uczonych ludzi, i prędko ze swoimi dziełami pod przysłowiowe „strzechy”. Bo już uniwersytecka wiedza i współczesna nauka wyrzekła się go dokładnie i to też o czymś świadczy…

Trzeba dodać, że był Prowansalczykiem, zatem druidem, po naszemu wiedunem i szeptunem. W jego stronach było to zwyczajne, tak jak wciąż bywa na polskim Podlasiu. I nikt niczemu się nie dziwił, a szanował i czcił ludzi obdarzonych wrodzoną mocą widzenia i leczenia.

Tak trudno niektórym jest uwierzyć, że potrafił zwyczajnie pogodzić swoją Wiedzę z wiarą, a wiarę z oficjalną religią. Ale naprawdę nic nie wskazuje na to, że miał z tym jakiś problem! I że coś „tajemnego”, „ezoterycznego” ukrywał.
Choć przemilczał, wzorem wielu renesansowych myślicieli, szczegóły, dostępne jedynie w doświadczeniu, a nie teorii. Trwał na ścieżce odwiecznej gnozy, specjalnie w Prowansji  żywej od czasów starożytnych.
Twierdził, że nie używa żadnych „magicznych sztuczek”, aby wywołać wizję. Nie ma powodu, aby mu nie wierzyć! Opowieści o specjalnym „czarodziejskim” lustrze, wdychanych narkotycznych oparach, przywoływaniu duchów i demonów albo upijaniu się absyntem, moim zdaniem trzeba między bajki włożyć, jako wynalazki racjonalistów nie potrafiących pojąć, że coś takiego możliwe jest się zdarzyć. Wizje spadały na niego same, naturalnie, w „limfatycznym tygodniu”, izolował się wtedy od bliskich i spraw codziennych, pisał i liczył. Najprawdopodobniej były wywoływane oglądaniem horoskopów, które dokładnie analizował. Nakładał na nie cykle zewnętrznych planet, „wielkie koniunkcje” Jowisza i Saturna, jakieś własne obliczenia cyklów i leciał… w dalekie przestrzenie czasu i miejsc.

Jednym słowem często, zwłaszcza w utworach prozą odwoływał się ostatecznie do Boga jako mocy wyrokującej i sprawczej, zdolnej ustrzec wiernych Mu ludzi przed niebezpieczeństwem, lub nawet wyłowić z toni przeznaczenia.

Jeśli podkreślał nieuchronność wydarzenia, to tylko wobec tych, którzy usiłują rządzić tym światem i sprzeciwiają się woli Najwyższego (którą im przez niego oznajmił). Mówił: Tak, dokonacie tego, co sobie zaplanowaliście, ale w pewnym momencie utracicie kontrolę nad wypadkami i skończycie marnie, zabici rozsiewanymi przez siebie zarazkami chorób, w wielkich katastrofach albo zawiśniecie na sznurze!

Swoją drogą nadzwyczajną Bożą ochronę również przepowiadał, a zatem jest ona od początku wpisana w los indywidualny niektórych ludzi, a poprzez nich całej ludzkości i planety. Znał paradoksy. „Panie, zechciej ustrzec wielkiego księcia przed tym, co nieuchronnie mu się zdarzy…”… Podkreślał sprawczą moc zbiorowej modlitwy i zbiorowego nawrócenia. Nie wnikał w zawiłości doktrynalne i konflikty na tym tle.

Doskonale wiedział o tym, do czego jego proroctwa zaczną służyć przedstawicielom władzy. Że będą nie tylko wyśmiewane, ale i przeinaczane oraz fałszowane. Przez oszczerców, bezczelnych, zbyt pewnych siebie potwarców i ignorantów usiłujących z-nie-ważyć słowo Pana. Nie Nostradamusa. Bo Nostradamus był jedynie pośrednikiem. Dlatego, jeśli oglądacie sfałszowane filmy amerykańskie o Proroku z Salon (w których nigdy nie ma ani jednego specjalisty z Francji, a wypowiadający się nie znają oryginału, bo nie znają francuskiego!), czytacie z wypiekami na twarzy czterowiersze wątpliwego autorstwa z angielskiego, a nie francuskiego, tak przedziwnie pasujące do sytuacji i do tego napisane straszącym apokaliptycznym tonem (otóż wierzcie mi, w oryginale tego tonu NIE MA!), wprawiającym w drżenie podświadomość, to bądźcie pewni, że ciemna strona właśnie robi kuku waszym mózgom i świadomości. Że ustaliła sobie plan (plan, który doskonale poznał Nostradamus i jego skutki opisał), i posiłkując się nazwiskiem Wizjonera wciska wam kit, że tak musi i ma być i chce kontrolować wydarzenia kontrolując wasze umysły!

Współczesne technologie u Nostradamusa

Nostradamus nie zajmował się opisywaniem postępów cywilizacji i nowych technologii, choć swobodnie mógł. Te wzmianki, które pozostawił i w poezji i w prozie precyzyjnie dają opis naszego współczesnego życia i techniki. Jednak mogły być przez całe setki lat przeoczane, gdyż Mistrz z Salon używał znanego wszystkim słownictwa, nie dając żadnych dodatkowych objaśnień. Teraz możemy je odczytać właściwie.

Wiadomo, że wielkie ptaki z jego czterowierszy okazały się samolotami, kruki – hitlerowskimi messerschmittami niosącymi zbiorową śmierć. Pisał też o wielkich wydrążonych kryształowych górach w wielkim mieście, co można obecnie zidentyfikować jako szklano-betonowe drapacze chmur w którejś wielkiej stolicy świata. Jednak statki kosmiczne, stacje orbitalne i satelity właściwie nie istnieją w jego przekazie (choć jest kilka dwuznacznych wyrażeń).

W tekstach prozą są rozsiane od niechcenia, i właściwie nie do zrozumienia przez współczesnych Autorowi czytelników, napomknienia o różnych innych wynalazkach. Wymieniam je pokrótce, bez wyszukiwania w tej chwili odpowiednich zdań w wielostronicowym tekście tłumaczeń, które pracowicie robię. Tym niemniej, jeśli ktoś nie wierzy, mogę każde udowodnić stosownym cytatem, nawet po francusku, rodem z oryginalnego najstarszego wydania tego czy owego tekstu. Są one w większości dostępne w internecie, tak samo w formie dokładnego skanu najstarszych wydań, jak współczesnych translacji.


A zatem, Nostradamus wspomniał o wielu wojennych wynalazkach, czyniących wielką szkodę za jednym razem wielu ludziom, np. jedną armatą/lufą. Mówi o „bombardach i żelaznej broni posyłanych przez okręty” w dalekie kraje. Mówi o ogniu z nieba, czyli bombardowaniach z powietrza. Oraz o gąsienicach pustoszących całe tereny (które, jak się okazało były gąsienicami czołgów w czasie II wojny).
Już tylko wspomnę o wielkich morskich transportowcach, przewożących tłumy ludzi, sprzęt i zapasy. Oraz o żelaznych rybach, czyli łodziach podwodnych, bo to właściwie wszyscy wiedzą.

Co ciekawe wspomina również o sterowaniu pogodą! przez ludzi morskich (Amerykanów), co po francusku brzmi dodatkowo interesująco i a propos, bo: mariners.

To wszystko technika wojenna. Oprócz niej są wzmianki o „tyranizujących ziemię strachem medykach”, którzy przeczyszczą (aplikując środki niby-zaradcze) wielkie stolice świata. I o szczepionkach, których oczywiście szczepionkami dosłownie nie nazywa, można się jednak domyślić co ma na myśli, pisząc o „natłuszczaniu masłem” tych, którzy nie chcą być chorzy, co w rezultacie stanie się groźniejsze i roznieci niebezpieczniejszy typ choroby. „To tyle samo naprawi i zadba, co zacznie stawać się coraz gorsze”. Gwoli sprawiedliwości dodaje jednak, że będą również „mądrzy lekarze”, którzy zrozumieją grozę nadchodzących czasów i sami z siebie zaczną zalecać różne środki lecznicze, aby zabezpieczyć ludzi przed atakiem chorób.

Tutaj także przestrzega kobiety w ciąży, aby chroniły się przed ochroną! przeciw-chorobową (contregarder), dzięki czemu żadna wtedy nie umrze. Mówi także, że przyjdzie pora, gdy dzieci masowo będą się rodziły wyjątkowo słabowite i chore. Podaje nawet dokładny czas, odkąd dokąd, ale trzeba go dopiero rozszyfrować, przełożywszy podane aspekty na nieznany cykl, którym posługiwał się Królewski Lekarz Astrolog.

Hm, inne wynalazki, to „głos” rozchodzący się tak jak „plotka”, powszechnie, niosący ważne opinie, w które wszyscy będą wierzyć, czyli – jak już wiemy – radio. Telewizję nazwał „symulacją naoczną” (dissimulation d`oeil) przekazującą (transfer) wieści o epidemiach w różnych miejscach świata.

Wspomniał także o „dziwnych pojazdach”, lub też „obcych wozach”, w których można zidentyfikować pojazdy samochodowe. Oraz o „napowietrznikach publicznych” (les aeraires publicq.), czyli jakichś pojazdach latających i transportowych jednocześnie. Mają być one napełnione (ludźmi? towarem? nie zdradził) tuż przed wielką wojną, z ramienia „niewidzialnych władców”.

Energię jądrową, rozszczepienie atomu, z jej promieniotwórczymi właściwościami opisał przy okazji bomb zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki oraz awarii w Czernobylu, jako „śmierć ukrytą wewnątrz globów/kul”, niewidzialną śmierć.
Zapowiedział ponadto „nader długą zimę”, zapewne nuklearną, wywołaną świadomie przez pewnego zbrodniarza po wybuchu dokonanym przy pomocy jakiegoś „obiektu”.

Jest też wzmianka, którą odczytuję jako opis szczególnego pojazdu, „pojazdu/arki/statku Królewskiego”, który posłuży do widzialnego zademonstrowania mocy antygrawitacji/lewitacji. To w przyszłości. Oraz o cudownych światłach widzianych przez kilka dni na niebie gdzieś we Francji, co poczytane zrazu za cud zwiastować będzie wielką epidemię w tamtych rejonach. Czy to będą zjawiska czysto kosmiczne, czy może użycie tajnych urządzeń zmieniających świadomość mas, np. w projekcie Blou Beam, nie wiem. Biorę pod uwagę każdy wariant.

Można znaleźć wzmianki o powstawaniu „lejów/zbiorników/bunkrów” w pewnym momencie, zapewne związanym z kryzysem paliwowym. Oraz o rosnących śmietnikach pełnych zużytych naczyń i statków.

Współczesne nam trendy, mody bywają wymieniane zdawkowo, czasem z przekąsem (Nostradamus był doprawdy bardzo inteligentnym i dowcipnym człowiekiem). Mówi na przykład o zbytnim pośpiechu, „zbytnio śpieszących się”, o „żerowiskach” (dosłownie jest to wyraz we francuskim oznaczający pastwisko, łąkę pastwiskową), czyli – jak sądzę – jakichś masowych zlotach i imprezach ludzi szukających „zwyczajowej” rozrywki w jednym miejscu w ciepłym sezonie. Wspomina o mniejszościach („znikomym ludzie”), buntujących się w obrębie rodzimych społeczeństw, z czego wynikną krwawe rozruchy, długo tłumione i wyciszane, aż w końcu zmierzające do bezpośredniej konfrontacji. Oraz o (tu muszę dosłownie zacytować, bo nadal boki zrywam): „tych, którzy wciąż posiadając formę ludzką będą się uważali, z jakiejś łagodności i przyjaźni, za dzikie bydlęta”. Skupią się oni pod sztandarem pokojowym, ale będą prowadzili (uwaga!)śmiertelną wojnę „z ludźmi” oraz tymi, którzy „nie znajdują człowieka w człowieku”, lub też „nie traktują człowieka jak człowieka”. Hm, mamy opis sprzed 500 lat! walk obrońców zwierząt, ekologów i wegetarian z narodowcami, mięsożercami, rasistami i faszystami!

Nostradamus oczywiście wspominał o zmianach obyczajowości i związanych z tym eksperymentach genetycznych. To także jest rozrzucone w różnych miejscach. Widział rewolucję pod sztandarem Mężycy lub też Sekutnicy (homasse, virago, dosłownie babochłop) realizującą emancypację kobiet. Co ciekawe, wzmiankuje, że „zwycięstwo sekutnicy jest dziełem męskim”…
Zapowiedział gdzieś (mogę odnaleźć dokładne namiary, jeśli tylko ktoś zechce), że Ojciec Liber (Pater Liber), czyli po naszemu Swobodny Ojciec, przyniesie takie same szkody jak Minerwa swoimi wynalazkami (rzymska bogini nauki). Ów tajemniczy Ojciec pojawia się kilka razy tu i ówdzie jako patron zgubnego obyczajowego postępu i rozprzężenia w związkach między kobietami i mężczyznami. W wyniku czego zaczną rodzić się „spłodzeńcy”, także tacy klonowani z nasienia ważnych przywódców. Wspomina także o tajemniczej „płci gymnicznej”, strzeżonej w jakimś ośrodku oraz o Androgynie płodzonej [sic!] blisko nieba (na orbicie? no, właśnie, może jednak…?). Tu można by spekulować o tajnej hodowli hermafrodytów uskutecznianej przez tajny rząd światowy. Bo mowa jest przy okazji o jakimś porozumieniu, z którego narodzi się wiele potworów.

Jeśli porozumienie, to z kim? Czy z owymi „Bogami, którzy będą tworzyli pozór ludzki i pozwolą ludziom myśleć, że to oni są autorami wielkiego konfliktu”, wspomnianymi w Centuriach?…

O takich monstrach, genetycznych mutantach, nie wiadomo czy urodzonych przy użyciu tajnych technologii czy efektów napromieniowania, w Europie (Saksonii, Prowansji, Austrii i Włoszech) nie tylko z ludzi, ale „w łonie krowy”, zniekształconych i bardzo szpetnych, „urodzonych z zębami w gardle”, istnieją również przepowiednie. Lecz Mistrz dodał przy tym wiele razy na pocieszenie: „do końca kobiety nie zaprzestaną donaszać swych płodów we właściwą przystań”.

W tym punkcie należy jeszcze wspomnieć o niuansach mało zrozumiałych, znajdujących się w tekstach prozą i w czterowierszach, sugerujących jednak dość dużo tym osobom, które badają temat nazistowskich tajnych technologii, niemieckiego projektu Lebensborn, przeznaczenia podziemnych obiektów Riese, genetycznych eksperymentów na ludziach nie tylko w obozach koncentracyjnych na terenie Polski i dziwnych opowieści świadków z okresu II wojny światowej (o szarych ludziach, o wielkogłowych posłusznych dzieciach, o wilkołakach).

Prorok z Salon zapowiedział ponadto ataki terrorystyczne, dokonywane w miejscach publicznych przez niewielu (co ciekawe, wzmiankując przy okazji, że będą to nie-ludzie, ludzki pozór), w których zginie wiele osób „gadając”, czyli… rozmawiając przez komórkę. Jak już nam wiadomo z co najmniej kilku wielkich zamachów, dokonanych w Stanach i w Europie.

Przepowiada nam w przyszłości szczyt na Malcie, który skończy się wielkim zamachem. Przy czym używa rzadko używanego wyrazu: pikiel, he, możemy w nim pojąć zagadkę: szczyt peak-oil.

Efektem zamachu może być także uderzenie ogniem z nieba w jakieś bodajże hiszpańskie miasto, oraz w ważne gmachy międzynarodowych instytucji w miastach nad wielkimi rzekami.

Co jeszcze?

Nie znalazłam (może jeszcze nie) wypowiedzi na temat ruchu promującego homoseksualizm, innego poza tym zgromadzonym pod sztandarem Swobodnego Ojca. Tu Nostradamus wydaje się być szczególnie delikatny i nie wypowiada się w żaden sposób (a potrafił, potrafił poironizować z nami współczesnymi!). Czemu? Powiem, dlaczego mam nie powiedzieć? Otóż oczekiwanym zbawcą ma się okazać „mąż nie mąż”, „mężczyzna nie mężczyzna”, „człowieczeństwo z jakiegoś prostodusznego kręgu niebieskiego”, „zraniony w udo”. Już widzę uśmieszki. Nie, „nie będzie to” homoseksualista, czyli „mężczyzna zniewieściały”, bynajmniej (posiłkuję się cytatem). A więc kto?

Może doskonały hermafrodyta, kamień filozoficzny dziejów, doskonała kobieta w doskonałym męskim ciele?

Ciiiicho sza.

Bądźmy delikatni, tak jak był Nostradamus w tym czułym właściwie dla wszystkich względzie…

Poza tym dostajemy informację o badaczach. Dziwnych badaczach. Międzynarodowych, posługujących się wszystkimi językami świata. Często się nad tą zapowiedzią zastanawiam. Bo czasem Nostradamusowi chodzi o urządzenia informatyczne, explorateurs, czy to nie wyszukiwarki internetowe? A czasem o naukowców, wędrujących po świecie i tworzących ponadnarodowe grupy posiadające scalone informacje. Owi badacze przyczynić się mają do ujawnienia „tajemnic Książąt” i odkryją powszechnej opinii wiele zatajonych i niejasnych sekretów ludzi u władzy. Ktoś z nich odkryje coś dla siebie tak bulwersującego i potwornego, że zdradzi tajemnicę wrogom. Mówi o jakichś tajnych eksperymentach badawczych, wdrożonych natychmiast w życie, w okolicach Pirenejów…

Wszystko to jest teraz właściwie w pełni czytelne, zrozumiałe, choć w dużej mierze jeszcze nie spełnione. Ale nigdy nie zostało przez Proroka napisane tak, jak ja to teraz opisuję. Rozproszył wszystkie te informacje w wielu miejscach, tekstach, utworach poetyckich. Ot, rzucał perełki tu, tam, opisując pogodę albo jakieś polityczne perturbacje. Wyłuskuję je dla was, bo wiem, że przedarcie się przez te dziesiątki stron w starofrancuskim stylu jest dla większości niemożliwe. A nawet dla „uczonych w piśmie francuskim” także, bo tu trzeba nie tylko znać język, a jeszcze astrologię i historię, ezoterykę, no, i myśleć, myśleć, myśleć. „Pismo delfickie jest najtrudniejsze do odczytania na tym świecie, a zależy od znajomości samego siebie/wiedzy z samego siebie” – cytuję Mistrza. Badam więc, wdzieram się, zbieram perełki, a wnioski pozostawiam. Może na później, może komuś mądrzejszemu. A może tylko po to, aby się zadziwić, że to wszystko, cała ta wiedza, przed-wiedza była i jest możliwa, prawdziwa i tak wciąż boleśnie, paląco aktualna…