Nostradamus a przebiegunowanie

Większość zainteresowanych przepowiedniami nie ma pojęcia o autentycznym dziele Nostradamusa, gdyż zna jedynie interpretacje i tłumaczenia z drugiej i trzeciej ręki. Czyli na angielski robione z włoskiego albo niemieckiego, a dopiero z angielskiego na polski. Te tłumaczenia, a najbardziej wyciągane z nich wnioski interpretacyjne, w większości wydają się efektem jakiegoś ciemnego spisku przeciw Nostradamusowi, realizowanego konsekwentnie co najmniej od czasów Bismarcka. Nie na darmo tak wiele pisał on w swojej prozie o „oszczercach” i „potwarcach”, mając na myśli krytyków jego proroctw, fałszerzy przekazu oraz pseudo-znawców tematu.

Można się spotkać z przepowiedniami przypisywanymi Nostradamusowi, które mają jakoby dotyczyć wydarzeń w krajach Dalekiego Wschodu. Interpretatorzy szafują tutaj akcją dziejącą się w Pakistanie, Afganistanie, Korei czy w Chinach…

Nie wiem jaki to „Nostradamus” napisał i przepowiedział, być może jakiś prorok podszywający się pod nazwisko Mistrza z Salon, ale fakt jest taki: Michel Nostre Dame prorokował przede wszystkim dla Europy! Rzadko wzmiankował o Rosji i „chrześcijanach z Azji”, już Polska (Pollons, albo pole d`Europe, pole long, biegun Europy, daleki/długi biegun) dość rzadko się u niego pojawia, nieco wzmianek dotyczy Turcji (Bizancjum) i Bliskiego Wschodu bez wymieniania nazw, raz padła nazwa Szczęśliwej Arabii, przypisywana Arabii Saudyjskiej oraz „synagoga” na określenie Izraela, pisze o krajach Północnej Afryki, Maroko, Libii, Egipcie. Tam rozciągała się jeszcze niedawno władza Francji, ojczyzny Proroka oraz toczyły walki w czasie II wojny światowej przy udziale armii generała de Gaulle`a, zatem jest to zrozumiałe. Stany Zjednoczone, owszem, występują dość często jako „północno-zachodni kraj”, „nowy ląd”, „morze”, lud zamorski, wielki lud, „morze Oceania” lub rubieże Wysp Brytyjskich. Ale jedynie w jego odniesieniu do Europy i Bliskiego Wschodu. Ameryka Południowa to „ląd hiszpański”. Jakoś na żadną wzmiankę o Chinach, Pakistanie, Afganistanie itp. nie sposób trafić. Owszem, jeden raz w Centuriach wystąpił kraj wschodzącego słońca, przy okazji opisu wybuchu bomby atomowej w dwóch japońskich miastach, kończącego II wojnę światową.

W dyskusjach ludzie zastanawiają się i spierają ostro i zjadliwie o to, czy przyjdzie epoka lodowcowa, czy może ocieplenie.

Co na to Nostradamus?

Owszem, w utworach prozą dość często występują opisy wielkich zmian klimatycznych. Jak na razie trudno jest je jednak uszeregować w jakąś spójną chronologię. Mogą zawierać się nawet w dziesiątkach lat, które są jeszcze przed nami na Ziemi. Sądzę, że zrealizują się w XXI wieku. Z pewnością nie zajdą one od razu, w ciągu dajmy na to bieżącego roku!

Otóż w przepowiedniach Mistrza z Salon występują ostre, długie i ogromnie śnieżne zimy, z nagromadzonych w górach śniegów wczesną wiosną zaczną spływać ogromne ilości wody. Generalnie zwraca on wielokrotnie uwagę, że wielkie europejskie rzeki staną się bardzo niebezpieczne i będą wielokrotnie wylewały, nawet małe rzeczułki staną się groźne. Wielu ludzi mieszkających nad rzekami straci dorobek całego życia, dlatego zawczasu warto pomyśleć o przeprowadzce w jakieś nie narażone na zalewy miejsca!

Dodaje przy tym na temat zmian i ludzkiej ingerencji w topografię terenów, uczynioną przemysłem i regulacją rzek: „Wynaleziona nowoczesna topografia będzie ogołoconą przez obfity zalew wód.”

Jednak także lata staną się ogromnie upalne. W pewnym momencie tak bardzo, że „będzie się słyszało w samo południe skwierczenie powietrza” i wiele krajów będzie w dosłownym sensie płonęło. Upały z biegiem czasu doprowadzą do tego, że w krajach śródziemnomorskich (Włochy, Grecja, Lazurowe Wybrzeże, Hiszpania, Portugalia) „ani w dzień, ani w nocy ludzie nie będą mogli znaleźć sobie miejsca, aby odpocząć”, a „prawie żadna żywa istota nie będzie zdolna przebywać na dworze w obliczu Słońca”. Susze doprowadzą do jałowienia i w Hiszpanii przestanie rodzić się jakiekolwiek zboże. „Portugalia będzie zmuszona szukać deszczu głęboko w ziemi, bo nie spadnie tam ani kropla”. Deszcz z ziemi to studnia artezyjska. Także z czasem uschnie, lub z racji zarazy liści i ataku owadów zostanie wycięta w pień większość winnic w Europie. Stan wielkich rzek południowej Europy, takich jak Rodan, obniży się do niebywale niskiego poziomu, „w jakim nigdy nie były”.

Oprócz upałów w regionach południowych, w innych pojawią się deszcze tak ulewne, że zamiast użyźniać i pomagać, będą niszczyły to, czego nie zdołał zniszczyć żar z nieba. Pojawi się zaraza roślin, robactwo, węże i komary, utrudniające jeszcze bardziej życie nie tylko ludziom, ale i wymierającym zwierzętom. Częstotliwość deszczy spowoduje, że zacznie się mówić o nowej „epoce Deukaliona”, czyli potopie. Z kolei, gdy deszcze ustaną, pojawi się znów krańcowa susza.
Można z tego wnioskować, że pustynnienie południa Europy będzie postępować bardzo prędko wraz z przesuwaniem się strefy tropikalnej w górę. A na granicy klimatów pojawią się intensywne monsunowe deszcze.

Wiele razy Nostradamus wspomina o szczególnych zjawiskach kosmicznych. Rozbłyskach, ogniu i światłach, kometach, kamieniach spadających z nieba. To oprócz niespotykanie gwałtownych burz, gradobić i wichur, które staną się coraz częstsze. Na Atlantyku będą szalały huragany tak potężne, że uszkodzą wielkie miasta na nabrzeżach Ameryki i Europy, „wywracając wszystko w kraju, co tylko będą zdolne”. Na lądzie zaś trąby powietrzne.

Owe zjawiska kosmiczne, a wśród nich jakaś szczególna kometa, która „będzie częściowo widoczna, a częściowo niewidoczna” dołączą do ogromnych zmian w Układzie Słonecznym. Mianowicie zmieni się położenie planet i gwiazd na niebie, tak bardzo, że zamiast wschodzić, będą zachodziły i na odwrót. Z tego powodu zawiodą wszelkie dotychczasowe naukowe obliczenia i zapisy, przepowiednie astrologiczne przestaną się sprawdzać, i także pogoda stanie się nieprzewidywalna. Nareszcie przyjdzie zima taka jak lato, gdy w lutym temperatura będzie tak wysoka jak w sierpniu.
Z opisu owego przebiegunowania wynika, że naukowcy i władza będą je trzymali w tajemnicy bardzo długo i dopiero naoczne fakty uświadomią zwykłym ludziom, co się dzieje.
Pośród tych zmian i utrapień klimatycznych ludzie zaczną zapadać na masowe epidemie różnych chorób. Nostradamus, jako lekarz, opisał je bardzo szczegółowo. Oprócz jednej nieznanej choroby, która przyczyni się do wielkiej biedy w Stanach Zjednoczonych, polegającej na tym, że ludzie nie będą mogli przełykać i umrą z głodu i pragnienia, wymienia też biegunki, dur brzuszny i dyzenterie, czyli klasyczne choroby dziesiątkujące ludzkość od dawna. W końcu pojawi się także znowu dżuma! Co ciekawe, choć są niby już dawno opanowane, nagle zaczyna się odradzać w Europie strach przed nowymi szczepami bakterii czerwonki, cholery i salmonelli, powodujących odwodnienie, często śmiertelne.
Tutaj trzeba dodać, że można znaleźć u Nostradamusa przepowiednie o zatrutych wodociągach i szczepieniach, które przyniosą większą szkodę, niż gdyby ich wcale nie stosować. Z innych chorób masowych wymienia zapalenia płuc oraz febry różnego rodzaju, przynoszące nieustanne gorączki i wymioty. Także będą chorowały zwierzęta, wymienia chorobę krowią, dosłownie wołową oraz mleko jak krew, zapewne jako efekt jakiegoś napromieniowania terenu po eksplozji atomowej lub awarii elektrowni jądrowej, tak, gdzieś w Europie. „Ptaki i ryby morskie będą wymierać z powodu zniszczeń przyrody”. „Ryby będą gotować się w wodzie”.

Wiele miast będzie zamykanych w kordonie z powodu epidemii. W wielu miejscach ludzie będą bali się wyjść z domu, aby się nie zarazić. W dużej skali będą umierać na apopleksję i paraliż, ze strachu. Także „z powodu żalu” po stracie majątków. Oraz z lęku o przyszłość. Wspomina także o innych chorobach, znanych już nam jako cywilizacyjne, ale w jego czasach stosunkowo rzadkich. Wymienia żółtaczkę, nerwobóle, półpasiec, łagodne i złośliwe raki, katary różnego rodzaju (w tym alergiczne), starcze popuszczanie moczu, chorobę prostaty oraz depresję i manie seksualne (dosł. sprośne). Oprócz nich mówi jeszcze o jakiejś chorobie oczu z dojmującym pulsującym bólem nie do zniesienia. I, co ciekawe, w kontekście broni biologicznej, o tym, że będą choroby, które będą dziesiątkowały tylko młodych ludzi, albo tylko starców, albo osoby na wysokich stanowiskach! „Grody stołeczne, ponieważ zbyt długo były zdrowe, zostaną wielce przeczyszczone przez tyrańskich medyków.” W pewnym momencie „za morzem” ludzie w wieku ok. 55 lat zostaną pozbawieni prawa do opieki medycznej zupełnie.

O wybuchach wulkanów nie ma zbyt wiele wzmianek, choć jest mowa o cyklu Wezuwiusza, Etnie oraz bogu Wulkanie, który pochłonie wszystko w jakimś miejscu, można się domyślać, że w Północnej Ameryce. Jest jednak sporo zapowiedzi wielkich trzęsień ziemi, w kraju zamorskim i w Azji, w Europie będzie ich stosunkowo najmniej.

Z czasem pojawią się wielkie fale na morzu, przy czym Nostradamusa interesował głównie basen Morza Śródziemnego. To z ich przyczyn, ale i z innych (piractwo!) mieszkańcy wybrzeża będą uciekali w góry i wędrowali wyżej, w głąb kontynentu.

W jednym miejscu jest wzmianka o Tamizie, która stanie się wielkości 5 rzek. Nowa pogoda tak dokuczy mieszkańcom Wielkiej Brytanii, że masowo zimą będą się ewakuować przez zamarznięty Kanał La Manche do Bretanii, gdzie w końcu założą swój nowy kraj, ciągnący się wzdłuż atlantyckiego wybrzeża aż do Hiszpanii. Z czasem jednak i ta organizacja zdziczeje, trochę pewnie jak w filmie Mad Max. Z czego można wnieść, że cywilizacja już się nie odrodzi, a będzie systematycznie zanikać.

2016

Pytyjo, słońce galaktyki zacznie wschodzić nad ziemią od 2016 roku. Nie w 2012, jak czekacie.
Niestety, do tego czasu narodzona już Prawda nie zdoła dojrzeć na tyle, aby przeszkodzić wybuchowi wojny.
Czarni spieszą się, bo znają termin, aby przejąć władzę i podyktować światłu warunki.
„Ale ciemność go nie ogarnie”.

Skrót

Pytyjo, bywa, że wystarczy pójść za skojarzeniami patrząc na świat bieżący.

Wpierw nastanie bardzo śnieżna i mroźna zima. Wiele śniegów zgromadzi się w wysokich górach i wiosną spłynie powodując ogromne powodzie w Europie. Ważnym znakiem Początku Końca okaże się powódź w Rzymie. Ujawnią się wtedy wielkie i dziwne, zatajone od wieków sprawy, wypłukane przez wodę.
To będzie zwiastun potężnej zmiany w Kościele.

„Psucie powietrza” przez „dziwne ptaki morskie”, nieznana choroba oraz manipulowanie pogodą wzmoże się i coraz częściej ujawniać się będą niespotykane zaburzenia, aż do pojawienia się gigantycznej iskry elektrycznej na niebie. Ona podzieli świat i dusze. To będzie znak upadku złych i triumfu miłości wytrwałych.

Tam, gdzie wielkie spiski zostaną podważone i wiara w medialny obraz świata upadnie, zorganizują się odłamy ludzi nastawionych pokojowo i działających z miłością w lokalnych społecznościach na wzór pierwotnych wspólnot chrześcijańskich. Odłączą się od aktywności politycznej i dzięki temu przeżyją najgorsze, które idzie.
Ci, którzy zawierzą swoje bezpieczeństwo organizacjom podającym się za humanitarne wpadną w ogromne kłopoty i stracą życie.
Trzecia lub czwarta grypa okaże się najbardziej śmiertelna, wygubi ludzi w wielkich miastach świata. Zrodzi się wtedy wojskowa władza i wielki terror.

Po śnieżnych i zimnych zimach, a potem wiosennych powodziach przyjdą wielkie susze. Robactwo będzie pożerało plantacje. Na Półwyspie Iberyjskim woda pozostanie jedynie w studniach głębinowych.
Pojawi się straszliwy huragan, który spustoszy wybrzeża atlantyckie Europy.
Pogoda zmieni się diametralnie. Przyjdzie zima jak lato. Zawiedzie wtedy wszelkie prognozowanie. A wraz z tym upadnie technika komunikacyjna i informacyjna.
Anglicy będą masowo przedostawać się do Europy i tu osiedlać. Stworzą dziką krainę.

O polityce i konkretnych miejscach trudno mówić. Ludzie, którzy ją robią oraz spontaniczni przywódcy, którzy wezmą sprawy w swoje ręce są odgórnie wyznaczeni, narodzeni i zaprogramowani. Programy w ich podświadomej pamięci uruchamiają się w odpowiednich momentach dziejów. Mogą objawiać się nagłymi nawróceniami albo wpadkami publicznymi w najważniejszych kwestiach politycznych, które dokonają niespodziewanych zwrotów ideologicznych i ustrojowych. Są wśród nich ludzie ciemni i pożądliwi (Nostradamus radzi nie dowierzać ludziom z południa, ściemnionego pochodzenia, o ciemnej karnacji i kędzierzawych włosach) oraz dobrzy i najlepsi.
Jeden z tych drugich zostanie w pewnym momencie na oczach tłumów zabrany do nadziemskiej stacji, gdzie dozna pełni oświecenia. Zostanie mu pozostawiony wolny wybór i on zechce powrócić na mocy współczucia w zniewolony świat materii. Zostanie przywódcą resztek świata po przelocie komety, pomiędzy Księżycem a Ziemią, która spowoduje gigantyczne trzęsienie ziemi, deszcz meteorów, ruinę południa Europy i Ameryki. Wraz z jego rządami i życiem zakończy się okres cywilizacji technicznej i imperialnej na planecie.

Czasy i pory u Nostradamusa

Fragment artykułu zamieszczonego w Nieznanym Świecie w 2002 roku.

Cykl zniszczenia
Zrozumienie zagadek zapisanych w Centuriach należy rozpocząć od głębokiego poznania języka symbolicznych przenośni, jakim ich autor opisywał historyczne wydarzenia. Dopiero później można nieśmiało pokusić się o próbę zrozumienia metody, jakiej użył do uporządkowania czterowierszy. O owej metodzie mowa jest między innymi w Liście do Cezara […].

Nostradamus był przede wszystkim astrologiem i rozumował jak astrolog. Horoskop obliczony na dowolnie wybrany moment czasu zawiera w sobie tak naprawdę całą wiedzę o przeszłości i o przyszłości tego momentu, wystarczy odjąć, lub dodać odpowiednią ilość cykli obiegu którejś z planet. Sugeruje ukradkiem, że wydarzenia, których opis dał w Centuriach odnoszą się do trzech czasów (pór, okresów), czyli trzech kolejnych cykli, które należy uwzględnić w interpretacji przepowiedni. Najpierw i przede wszystkim oczywiście chodzi o 3 wielkie cykle doczesne siedmiu wieków aniołów planetarnych według systemu Trithemiusa. Początek czwartego cyklu ma zakończyć bieg czasu obecnej ery świata. Dojdzie wtedy do kolapsu wymiarów, gdy ingerująca wieczność oddzieli ducha od materii na przeciąg „jednej części czasu o tajemnej własności”, czyli na „tysiąc lat rządów Królestwa Chrystusa” i uwięzienia szatana „w głębi dołu”.

Cały ten proces daje się uogólnić i odnieść do trzech podobnych punktów na linii czasu, powtarzających się w określonym rytmie aż do „terminu wyznaczonego odgórnie”. Rozumując w ten sposób doszłam do wniosku, że poprzez podane wyżej daty Nostradamus wyznaczył ilość lat trwania jakichś mniejszych cykli wydarzeń.
Sciślejsza wskazówka z Listu do Syna brzmi mniej więcej tak:
„[34] & od teraz, gdy to oto teraz ci zapisuję, wprzód na 177 lat, 3 miesiące, 11 dni z powodu zarazy, długiego głodu, & wojen & w dodatku przez powodzie, świat pomiędzy tym, & tamtym terminem oznaczonym z góry, przedtem & potem wielokrotnie, będzie tak zmniejszony, & tak mało świata zostanie, że nie znajdzie się nikt, kto chciałby wziąć pola, które staną się wolne równie długo, jak przebywały w poddaństwie;”
Z podanej charakterystyki okresu, o którym mowa wynika, że jest to ilość lat swoistego Cyklu Zniszczenia i tak go nazwę dla uproszczenia dalszego wywodu.
Z najprostszego obliczenia, które zrobiło oczywiście wielu interpretatorów dzieła Salończyka (1555+177) wypada rok 1732, jak wszyscy przyznają, niezbyt charakterystyczny dla wymienionych wydarzeń. Ale jeśli powtórzyć tę operację i dodać jeszcze raz do otrzymanej daty 177 lat otrzymamy rok 1909, rzeczywiście początek Epoki Zniszczenia. Rozpoczynał on okres wielkich przetasowań politycznych w Europie i wojen, w tym I-szej, w której zaczęto używać śmiercionośnego gazu i broni biologicznej. Z kolei, gdy do tego otrzymanego roku dodać znowu (3-ci raz) 177 lat dojdziemy do daty 2086, być może stanowiącej jakąś granicę, po której zaczną się nowe dramatyczne transformacje.
List do Króla zawiera jeszcze inną ilość lat, wspomnianą w następującym zdaniu:
„[47] wraz z mnożeniem się nowej Babilonii córy nędznej rozrosłej przez obrzydliwość pierwszego całopalenia, & zdzierży jedynie 73 lata, 7 miesięcy.”
Podany ciąg czasu wywodzi się z Biblii, gdzie określa okres niewoli Izraela w Babilonie.
Dodając tę podaną liczbę do roku narodzin niecnej córki na wschodzie, tj. rewolucji październikowej w 1918 roku otrzymamy rok 1991, kończący czas trwania imperium ZSRR.

Formuła cyklu odnowy epoki
Obliczanie daty narodzin, konfrontacji, klęsk i zwycięstw tych obu podstawowych sił na świecie w każdym cyklu, ustalonym wcześniej, odbywa się według stałego wzoru, opisanego w Liście do Króla. Otóż bierzemy najpierw datę początkową interesującego nas czasu (jedną z ważnych dat Odnowienia Epoki, jak w 1792 roku) i dodajemy do niej kolejno następujące cyfry:

P (Początek) + 11 – prześladowania wiernych i ich zwycięstwo, w tym ostatnie 3,5 roku jest najcięższe
P + 18 – „upadła” z powodu „zuchwałości wieku śmierci” w niebezpieczeństwie
P + 21 – odnowienie epoki poprzez klęskę
P + 36 – 11 – okres największych prześladowań wiernych
P + 36 – koniec życia „upadłej” z powodu śmierci tyrana
P +18 + 73… – 11 – okres prześladowań wiernych zakończony ich zwycięstwem
P + 18 + 73 lata i 3 m-ce – śmierć „nędznej córy”
P + 186 – odnowienie epoki
P + 207 – odnowienie epoki

Stosując ten wzór obliczeń do wyodrębnionego przez Nostradamusa roku 1792 otrzymuje się wszystkie najważniejsze daty z okresu ekspansji i klęski imperium Napoleona, a potem przetasowań w Europie zachodniej w XIX wieku. Jeśli za początek uznać datę 1813 (klęska Napoleona w Rosji) można odkryć najważniejsze punkty przemian na terenie Polski i w krajach sąsiednich. Gdy przyjąć za początek datę wybuchu Rewolucji Październikowej w roku 1918, po dodaniu do niej jeszcze raz 18 lat otrzymamy rok 1936, okres nasilenia się czystek stalinowskich w ZSRR. Dalej, gdy przyjąć rok 1918 za datę wejścia w dojrzałość „upadłej” i dodać 36 lat jej życia otrzymamy rok 1954, w którym Stalin zmarł i można powiedzieć, że jego śmierć zakończyła najgorszy okres totalitarny w XX wieku w Europie.
Istniał jednak także totalitaryzm faszystowski na zachodzie Europy, co daje się wyliczyć w inny sposób. Jeśli zaczniemy obliczanie od kolejnej daty Zniszczeń, tj. 1908-9 roku i dodamy do niej liczbę 11 otrzymamy datę końca I wojny światowej i ważnych rewolucji, które doprowadziły do narodzin hitleryzmu w Niemczech. Dodając do niej liczbę 36 otrzymamy datę śmierci Hitlera i końca jego epoki, rok 1945! Wynika z tego wniosek, że każda z dat początkowych związana jest z jakimś konkretnym miejscem na mapie świata i opisuje – przez dalsze rachunki – przebieg wydarzeń i starć z opozycją na danym terenie.

Wschód jednak zmienia swoje miejsce odniesienia w trakcie opisu wydarzeń i niepostrzeżenie z terenu Rosji przechodzimy pod koniec XX wieku do Orientu, krajów arabskich z Azji Mniejszej. Należy to zauważyć, aby ustalić odpowiednie odniesienia. Biorąc datę „okropności pierwszej ofiary całopalenia”, jako datę pierwszego zamanifestowania się wojennego faszyzmu w 1939 i dodając do niej 73 lata otrzymamy rok 2012, w którym (lub też w pobliżu którego) Nostradamus przepowiada „całkowite zaćmienie” i przebiegunowanie Ziemi, gdy „miesiąc styczeń zrobi permutatio w swój miesiąc opozycyjny”, a „zima zamieni się w lato”.
Jeśli za początek przyjmiemy rok 1927 (1909+18), tj. datę reaktywacji NSDP – ukaże się nam rok 2000, gdy rok 1933 w Niemczech (1944 -11) uzyskamy rok 2006 (początek pontyfikatu niemieckiego kardynała Ratzingera), jeśli 1936 w Rosji i w Hiszpanii otrzymamy datę 2009 (aktywowanie imperialnej polityki Rosji oraz kryzys kredytowy na Zachodzie). W takim razie wszystkie te daty zwiastują koniec i początek ważnych przemian polityczno-gospodarczych w różnych określonych i powiązanych ze sobą w ten sposób miejscach (tu: Wschód-Zachód).

Słodka krew

Monika Hauf w swojej książce podsumowuje wnioski z wielu opowieści średniowiecznych poetów o Graalu na temat tego, czym Graal mógł być. Na ogół to kielich lub misa, w które Józef z Arymatei zebrał krew Jezusa, lecz w tekście Wolframa von Eschenbacha nie jest kielichem, a kamieniem. Lapisem alchemików, jak się można domyślać. Kamień ów miał spaść z nieba, a pilnowały go anioły, które podczas buntu Lucyfera pozostały neutralne i za karę (choć do końca tego nie wiadomo) Bóg również strącił je na ziemię. Odtąd strzegą go chrześcijanie o czystych sercach.

Mówi Pytyja: Sięgnę do swoich wizji. Przez lata śniłam dziwne historie, w których wątki zaczęły się łączyć ze sobą w szczególny sposób, choć – zaznaczam – wciąż są oderwanymi cząstkami czegoś, czego pojąć w pełni nie umiem. W pewnym sensie dotyczą kwestii Graala, choć opowieść, która do mnie schodzi bywa nieco inna.

W czasach nieokreślonych, a może na koniec wszystkich czasów, podczas przepływu Fali „spadł” na ziemię (choć była to świadoma decyzja pilotów) statek, napędzany energią dwojakiego rodzaju. Mógł podróżować równie dobrze przez niższe światy. Na ogół przebywa w 4 wymiarze, lecz potrafi zmaterializować się również w 3 i funkcjonować nawet w warunkach nieznośnych dla światła duchowego. Można sobie wyobrazić jak cennym kąskiem jest dla demonów, które przejmując go znalazłyby drogę w światy wyższe, wprost do serca Króla…
Istoty pozostały, gdyż towarzyszą KSIĘŻNICZCE (czasem mowa jest o Królewnie). To ukochana córka Króla Południa spod znaku Byka, do którego należy ogromna flotylla statków, ciągnących przez naszą Galaktykę. Księżniczka postanowiła zostać na Ziemi w momencie, gdy podobne im wszystkim istoty musiały z jakichś względów (być może przesunięć kosmicznych) szybko ją opuścić. Była to jej własna i nieodwołalna decyzja, narażająca ją na śmierć, lub na coś jeszcze gorszego… Póki żyła było pewne, że Ziemia nie zostanie zniszczona przez kosmiczną armię wojującą z siłami, które przejęły naszą planetę… Towarzysze, którzy z nią pozostali, królewscy strażnicy, postanowili ją chronić, aż do czasu powrotu Króla, który miał wypaść za kilka tysięcy lat.

Tak, Księżniczka miała w sobie coś wyjątkowego, to coś jest związane z jej krwią. W pytyjskich snach musiała pić krew zwierząt, aby utrzymać się przy życiu, było to coś w rodzaju porfirii (choroby genetycznej trapiącej przedstawicieli starych rodów, wiążącej się także z nadwrażliwością na światło). Ona, jak i tajemnica pojazdu oraz istot, które w niej mieszkały była utrzymywana po potopie w egipskim Labiryncie. Zresztą pojazd w specyficzny sposób istnieje poza czasem, może jednak ukazywać się tym, którzy znają do niego ścieżkę.
Drogę do serca Labiryntu odnalazł niegdyś młody chłopiec, sługa kapłanów, prawdopodobnie żydowskiego pochodzenia (można by go nazwać umownie „Józefem”), który odkrył w podziemiach ogromną salę z basenami, gdzie kąpały się… dinozaury, dokarmiane przez pilnujących je jasnowłosych ludzi krwią i mięsem ofiar, składanych im przez egipskich wyznawców świętego krokodyla oraz… żydowskich kapłanów, którzy wtedy przebywali w Egipcie i pełnili ważne funkcje. Chłopiec, wtajemniczony przez Rudzielca (tu przypomnę, że rudy był np. król Dawid, rudy kolor włosów to także oznaka zmieszania krwi dwóch ras, północnej i południowej, a w opowieści o Graalu to Merlin był dzieckiem diabła i czystej dziewicy, czyli jednoczył w sobie żywe sprzeczności) narodził się (w sensie zmaterializował, przeszedłszy świadomie przez wrota czasu) w VI wieku w Anglii, jako król Artur. On przekazał wiedzę wybranym ludziom, którzy poznali i mieli odtąd strzec dojścia do pojazdu, a sam został Wielkim Mistrzem zakonu, obiecując, że pojawi się na koniec jako zwycięzca. Tak naprawdę wiedział od Rudzielca, że już nim został w momencie odnalezienia drogi do centrum Labiryntu i odkrycia jego tajemnicy, co do tamtej pory nie udało się żadnemu człowiekowi, a gwarantowało utrzymanie cech wyższowymiarowych w trakcie trwania ery ciemności. Każdy z wtajemniczonych przez niego „rycerzy okrągłego stołu” poznał jakiś fragment wiedzy (mapy, planu, kalendarza), która miała odtąd zacząć funkcjonować w czasie i spróbować przetrwać okres średniowiecznego mroku.
W ślad za nim podążył stary człowiek, który zabłąkał się w Labiryncie, lecz uporem swoim zdołał zgromadzić znaczną energię i popleczników, na bazie kultów szamańskich…

Tajemnicę posiedli templariusze i rozrzucili puzzle w ściśle wyznaczonych i znanych sobie miejscach Europy, gdzie mieli swoje komandorie. Pytyja widzi trzy rzeki posiadające delty, trzy wieże (baszty) zbudowane przy nich, tworzące na mapie trójkąt. W niektórych kościołach umieszczono symbole naprowadzające na następne miejsce, to rodzaj przestrzennego labiryntu, który poszukiwacz Graala musiałby przejść od miejsca do miejsca, aby rozplątać węzeł. Jedna z tych wież, na którą jest wskazówka w pewnym nadmorskim kościele stała jeszcze w połowie XI wieku na brzegu morskim, który w tej chwili zamienił się w jezioro klifowe, ruiny są tam do dzisiaj. Prowadziła do niej droga wywiedziona z kościoła zbudowanego na zamieszkanym półwyspie w kształcie krótkiej maczugi o nazwie zaczynającej się na I (Inuen?), brzmiącej w tamtych stronach obco. Kościół, wraz z całym półwyspem został wkrótce zalany przez morze, w tym miejscu jest jednak o wiele płycej, a fundamenty budowli istnieją do dzisiaj na dnie morskim. Wieżę z białego kamienia nazywano Strażnicą.
Dojście do pojazdu zostało w ostatniej chwili przeniesione i droga zmieniona.
Towarzysze Księżniczki, ukazujący się wtajemniczonym stworzyli system, który miał wytwarzać podwyższony poziom energii, wydzielanej przez grupy ludzkie w czasie zbiorowych przeżyć religijnych. Energia ta była niezbędna do podtrzymywania życia Księżniczki i funkcjonowania pojazdu. Emocja miłości powiązana z zaakceptowanym cierpieniem wiązała ze sobą sprzeczne cechy (światło i ciemność), skierowując je w ekstazie w górę i uruchamiając Boską Moc. Być może wykorzystywano do jej utworzenia ślub czystości.
Z czasem jednak pokarmu/paliwa zaczęło brakować. Droga została ukryta, wtajemniczeni w nią ścigani i okrutnie zabijani. Wzrósł strach, a także niepewność, generowana przez kontr-poszukiwaczy, którym również zależy na przejęciu pojazdu, Stopniowo tajemne święte obrządki, takie jak ryt szkocki zostały przeinaczone i przejęte.
Narastające niebezpieczeństwo utraty pojazdu zmusiło 3 najbliższych towarzyszy Księżniczki do inkarnowania w ludzkich ciałach. Każdy z nich ma według przedsięwziętego planu 3 życia. Ogromnym problemem dla nich i dla powodzenia całej sprawy jest utrata pamięci po narodzinach.
Powtarza się przepowiednia w snach: Kiedy trzech, pochodzących z rodzin o starych korzeniach związanych z Wężem, spotka się i rozpozna, a każdy w swojej dziedzinie odgadnie ważną zagadkę przeszłości, wszyscy umierają, a gdy stanie się to po raz trzeci, narodzi się diabeł.

Złoty proch

Pytyjo, spójrz, oto złoty chrząszcz siada na twojej tablicy ściennej, na pół zakryty białą kartką papieru, co ciekawe z bardzo długim, prawie niewidocznym ryjkiem-ssawką, niegroźny pod żadnym względem, ale na swój sposób ciekawy…

Zapowiedź ziściła się listem od Nieznanego Informatora:

” Piszesz o graalu, exaliburze, mannie i innych ciekawostkach. Manna – to nazwa, która wzięła się z pytania faraona: „Kiedy będzie (man-na?)?”, A chodziło mu o monoatomowe złoto, mające postać białego, słodkiego w smaku proszku. Został on odkryty w świątyni Hatszepsut na Półwyspie Synajskim podczas badań archeologicznych, które potem, jako nie pasujące zostały prawnie utajnione. Wiem o tym z lektury opisującej badania pewnego amerykańskiego farmera z Arizony. Wyniki jego badań są zaskakujące, a wnioski pokazują w pełni obłudę współczesnego świata techniki i pieniadza.
Tak, czy inaczej opisy średniowiecznych alchemików i masońskich Mistrzów Rzemiosła są niezwykle precyzyjne. Oni znali i stosowali chemię średnich energii, współcześnie zakazaną na całym globie, bo transmutacja metali jest bardzo prosta. W tym momencie, gdyby się to wydało, złoto i inne metale szlachetne stałyby się tak popularne jak żelazo, czy aluminium. Cała ekonomia światowa oparta na parytecie złota straciłaby w tym momencie sens, stąd dążenie do globalnego pieniądza wirtualnego. Zachwianie chwilowe, kilkudniowe, systemu bankowego w skali światowej da wiecej negatywnej energii, niż wielkie wojny i ciężkie cierpienia. To pokazuje prawdziwych ogoniastych autorów i konsekwentnych realizatorów globalizacji.
A wracając do manny: monoatomowe złoto ma właściwość utraty masy, przejścia jej w inny wymiar i jest to proces termicznie kontrolowany i odwracalny. Mojżesz spalił na proch złotego cielca. Ale ze złota można zrobić tylko złoto, Biblia nic nie mówi o losach tego prochu, a to właśnie była manna, Jezus potomek Wielkich Rzemieślników, dokładnie wiedział o czym mówi w modlitwie pańskiej: „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”, ten chleb to manna ze złota jednoatomowego.
Blok kamienny posypany takim proszkiem traci na wadze, można go przemieścić jednym palcem i nie trzeba było do budowy piramidy wielkich ramp ziemnych, ani innych poronionych pomysłów. Budowle takie wznoszono, używając do budowy złota o specjalnych właściwościach. Być może i dzisiaj udałoby się w głębi piramid znaleźć drobinki tego złota. Ale ma ono też dziwne „cudowne” właściwości uzdrawiające, taki proszek podawany w ilości paru mg przez kilka dni usuwa najcięższe choroby, jakie dzisiaj zna świat, to w strefie materialnej, a w strefie niematerialnej, duchowej, powoduje zmianę świadomości ludzi, leczonych tym „preparatem”. Jest to więc lekarstwo dla ciała i ducha, stąd podświadome przywiązanie ludzi do ozdób i wyrobów ze złota.
W swoich wizjach jesteś cały czas w kontakcie z rzeczywistą historią, bo ta która do nas oficjalnie dociera jest peanem na cześć sprawującego władzę satrapy…”.

Trent

Z channelingu z Kajopejanami:

P: ….A teraz: kiedy Templariusze zostali aresztowani, oskarżono ich o oddawanie czci głowie, czaszce, albo bożkowi Bafometowi. Skąd wzięto te fałszywe oskarżenia, aby ich oszkalować?
O: Czaszka była z czystego kryształu.
P: Jaka jest definicja bożka „Bafometa”, którego oni czcili (jeśli czcili)?
O: Nosiciel Trent (The holder of the trent).
P: Co TO jest?
O: Szukaj.
(Sesja Kasjopejańska z 26 lipca 1997 roku)

Ze snu Pytyi:

Trzy koła, jedno w drugim, coraz mniejsze, jak trzy horoskopy idealnie ze sobą zgrane, na szczycie czwarte kółko, najmniejsze, czarne, nie przystające do tamtych, przeciwstawne i odrzucone.
Głos rzecze:
TRENT to trzy zjednoczone, jednorodzone, jednakie i czwarte, które jest osobno, inne, odrzucone i nie mające z trzema związku. To się odbywa osobno, ale razem i jednocześnie. Poprzez czwartego trzej doświadczają wiedzy.