Nostradamus: Wiosna 1555

Zamieszczam sumaryczny opis wiosny 1555 roku, czyli okresu trzech miesięcy i znaków wiosennych, Barana, Byka i Bliźniąt. W nim znajduje się nić Ariadny. Dotyczy generała de Gaulle`a i Petaina, oraz II wojny na terenie Francji. Kto mądry ten znajdzie. Lecz tu ważna uwaga, nie cieszmy się. Odczyt wcale nie jest prosty i linearny. Każdy z trzech miesięcy wiosny dzieje się w innej przestrzeni symbolicznego roku 1555, jest więc początek, środek i koniec. A one nie dzieją się kolejno po sobie.

Nostradamus

„Nowa Prognoza i przesłana przepowiednia za rok M.D.LV.”

O porze wiosennej. M.D.LV. [1555]

Wiosna niniejszego 1555 roku zacznie się 11 marca, Słońcem wchodzącym w pierwszy punkt Barana 0 stopnia 22 minut. Księżyc w ubywaniu 4 stopień 24 minut. Saturn w Baranie 2 stopień 29 minut. Jowisz w 1 stopniu 40 minut Skorpiona. Mars w Pannie 1 stopień 46 minut. Wenus w Rybach 21 stopni 45 minut. Merkury w Rybach 21 stopni 23 minuty. Księżyc codziennie i w ciągu godzin [też: szczęśliwie], kiedy wszystko jest zgodne w swej pierwotnej zasadzie, dozna sprzecznych jakości w swej naturze i gatunku; za przyczyną niezwykłych wichrów, które zapanują, niosących jakąś inną porę. Chociaż nastanie ciepło, mokre, mające bardzo mało ziębiącej wilgoci, w trakcie drobnych deszczów wyniszczonych wiatrem, nie przyniesie ono upału. Ale takie układy pogody przeistaczają się w rozgorączkowaną wilgotność, toteż wiosna będzie chorowita, obfitująca w liczne objawy, kaszel, ból gardła, żołądkowe guzy, kamice, bóle stawowe, ból brzucha, głowy i żołądka, tysiące innych przykrości w ludzkim ciele. Przyniosą one szkodę niewiele mniejszą od wojen, które nastaną w większej potędze i sile, jakimi nigdy nie były.

W całym cyklu tego miesiąca wespół z nadchodzącym miesiącem, mieści się wiele zawstydzająco pomieszanych i enigmatycznych awantur tak, że jeśli prawdą jest to, czym gwiazdy nam grożą, to wcale nie sądzę, czy nie bylibyśmy u końca ostatniego okresu świata.

Pora [wiosenna] bowiem o brzasku swego nadejścia będzie zimna, ziemia nasączona częstymi deszczami, aż przyjdzie więcej chłodu i wilgoci, niż ciepła i suchoty. Mimo to nastanie wiele dni gorącego lata, acz nie w stosownej, ani przeznaczonej porze, cały czas prawie na opak dobru ziemi. Co prawda wiatry będą dla żeglarzy właściwe, ale ich stosowność i pomyślność winna dojść do takiej złośliwości i sprawiedliwej niewoli, że byłoby dobrze, gdyby u Stwórcy było do przyjęcia, by południowy wiatr miał zachowaną całą władzę mórz wschodu [też: całe imperium mórz lewantyńskich], ze względu na wielkie zło, które się gotuje w trakcie całego terminu tej wiosny; a nie był zadowolony z tego, że ma posiąść niełaskawy upadek z powodu rozjątrzonych serc, w jednej [też: pierwszej] części lata. Och, co za furia nastanie pośród barbarzyńskiej narodowości, taka, jaką ongiś były czasy Tamburlanowe. Wielką rana, którą otrzyma chrześcijaństwo. Wojna będzie tak straszna i wściekła, jaką nigdy nie była; ale w dwóch częściach świata, wedle południa i północy wielka zguba w największej części zechce ulec księciu galijskiemu. Strona przeciwna zadowala się uczynieniem tak, jak ci z Sagunto, zanim przyjdzie jej zostać poddaną Galijczykowi. Pomimo to podczas koniunkcji Słońca do Merkurego w tej wiosennej porze zjawi się kilku wysłanników i posłów we Francji, aby zawrzeć pewien układ pokoju, ale Stary lis nie pozwala się wziąć w pułapkę. I nie uzgodni się żadnego artykułu, choć największa część na to przyzwoli.

Pod koniec nastanie zaraźliwe skażenie w wojskach, tak morzem jak lądem. Ci, którzy będą mieli wziętą zapłatę i obietnicę zbuntują się i odwrócą plecami. Zróżnicowanie pogody sprawi niejakie kłopoty, ale bez względu na to, nie zaprzestaną. Będzie się mówiło: Jakież szaleństwo mieszka w was, o Królu, że sprowokowaliście konflikty i bezlitosną wojnę, dla małej korzyści godnej wzgardy? Tak wielu grodzian przerażonych zgiełkami wojennymi w ciągu nocy zostawi swe kraje i ziemie, majątki, kobiety i dzieci, aby ratować swe życie. Zaiste proroctwo Jezusa Chrystusa będzie dokładnie wypełnione: Biada kobietom ciężarnym , i nie tylko im, lecz każdemu rodzajowi wieku, aż stwierdzi się: To sam człowiek zakłada sidła na samego siebie.

Zaś w środku wiosennej pory niewiele uczęszczanym [krajem] przejdą bardzo wielkie wojska regionalne w inne. Wiele krajów będzie obrabowanych, wiele kobiet wdowami. Morzami, po obu stronach, będą przepływały floty bardziej napełnione ludźmi wojennymi, niż innymi, nastaną złupy i ludność cywilna będzie więziona. Wspaniały gród stołeczny będzie zaskoczony; siedziba najwyższego Pontifa nie obejdzie się bez przeraźliwości. Rozeznanie wielkiego Włodarza będzie zmącone. Innym razem zadrżą dwa grody stołeczne, ten Jowisza i Marsa. Brennus nigdy nie wywołał tak wielkiego przerażenia u południowców, jak uczyni jego następca u narodowości germańskiej i włoskiej.

Co prawda, na swym początku deszcze wyniszczą nieco zasiewy, a na koniec pośpieszą śmiertelne mrozy, tak jak odnotowywaliśmy w naszych almanachach i wróżbach. Wedle Lombardii szarańcze zaszkodzą jarzynie [tj. ważnej osobistości]. We Francji i Gujennie gąsienice oraz inne utrapienia książąt i panów; aby nie wykonywać rozkazu wedle zamiaru swego zwierzchniego majora stanie się zbiegiem, nie będzie mógł się usprawiedliwić. Wielki książę w niebezpieczeństwie bycia wziętym.

Wielkie talenty złota obiecane paru badaczom, którzy posługują się wszystkimi językami, aby zaskoczyć. Ale w tę wiosenną porę ich nieprzyjaźń zostaje wykryta, jednak nie bez krańcowego zagrożenia ich stanowisk [też: od ich ważnych osób]. Główne grody Francji będą szemrały przeciw swym książętom z powodu kolaborowania, Francja opustoszała, Italia wzburzona, Germania zbuntowana, Hiszpania na podsłuchu, Turcja przy nadziei, Nieszczęście jednego powoduje szczęście innego.

Boże, poprzysięgnij ze Swej łaski, niechże szansa, iż nadchodzi ostatni dzień Marsa [tj. koniec ostatniej wojny] ma być prawdziwa oraz, że ten, który oznajmi księciu, Królowi czy Władcy, że będzie za pokojem dojdzie do doskonałego wykonania. Jednak demonstruje [się] z tego drugi [dzień Marsa, tj. kolejna wojna], który przeszkodzi temu wszystkiemu, co [tutaj teraz] jest objawione ku przestrodze.

To, co w przewrocie tego horoskopu wskaże na potwornie zrodzone w trakcie najprawdziwszego Sądu nakaże zatoczyć się ziemi, nowy znak na niebie, kontynentowi i morzu zaczerwienić się. Książęta zmyleni i zawiedzeni przez próżnych architektów. Skarbiec Galijski zamknięty wtedy, gdy nie będzie powinien oraz często otwierany niegodnym, a wtedy niesłusznie.

Upraszajmy wszechwładnego Boga i cały niebiański dwór Boży, niech poprzysięgnie tego roku, co nastanie, uchronić nas od krańcowej przeraźliwości, tak samo w jednym stołecznym grodzie, który będzie pozostawał w wielkim zamyśleniu i nędzy.

3+70

VI.LXXIV.
La dechassee au regne tournera,
Ses ennemis trouuez des coniurez:
Plus que iamais son temps triomphera,
Trois & septante a mort trop asseurez.

6.74
Odegnana do królowania powróci,
Jej wrogowie stwierdzeni spiskowcami:
Bardziej, niż kiedykolwiek jej czas zatriumfuje,
3 & 70 śmierci zbyt poddani.

Rosja komunistyczna zesłała miliony ludzi na Syberię, odganiając z rządu daleko damę bezpłodną (Republikę). Jeśli dodać 3 lata do 1917 roku otrzymujemy rok 1920, datę bitwy warszawskiej nazwanej Cudem nad Wisłą. Gdy dodać jeszcze 70 ukazuje się 1990 rok, gdy w Polsce ukonstytuowała się nowa władza, która doprowadziła w rok później do podobnego upadku system komunistyczny w Rosji. Lepiej to widać operując datami dnia śmierci cara Mikołaja II Romanowa (17 lipca 1918 roku – siódmego miesiąca!). Trzy lata później, w 1921 roku wybuchło i zostało stłumione powstanie w Kronsztadzie przeciwko władzy radzieckiej, Sowieci umocnili się podpisując także traktat w Rydze z Polską, kończący wojnę polsko-bolszewicką.
Ta ilość lat jest wymieniona w H47. Umarły wiecznie żywy w Rosji to W. Lenin. Śmierć dotyczy zbrodni i wielu ofiar zachodzących gwałtownych przemian społecznych przy powstaniu Imperium.

A oto cytat z Listu do Króla Henryka odnośnie podanej liczby lat, H 46-49:

„[46] i stanie się w miesiącu październiku, że jakieś wielkie przesunięcie się dokona, a do tego stopnia, że posądzi się ciężkość ziemi o stracenie swego przyrodzonego pędu i pogrążenie w wiecznych ciemnościach. Przedtem [zaś] będą w wiosennej porze, a wynikłe stąd potem z krańcowych zmian, permutacje rządów z powodu wielkiego wstrząśnienia lądu,
[47] wraz z mnożeniem się nowej Babilonii córy nędznej powiększonej przez obrzydliwość pierwszego całopalenia, a zdzierży tyle jedynie, co 73 lata, 7 miesięcy,
[48] potem następnie wyjdzie z owej łodygi ta, która miała przebywać tak długi czas bezpłodna, pochodząca z 50 stopnia, która odnowi cały kościół chrześcijański.
[49] I nastanie wielki pokój, unia i zgoda pośród jednego z jej dzieci od grani zapodzianych i separowanych przez różne rządy;…

Tu lepiej widać, że mowa jest o Rewolucji Październikowej, która zrodziła nowe „babilońskie” imperium, rządzone przez Nierządnicę, tj. rewolucyjną bezbożność i lud. Pierwsze całopalenie to masowa czystka w cerkwi rosyjskiej z rozkazu Stalina.
Pani bezpłodna (dame sterile) (w nazewnictwie Nostradamusa wyraz sterile mógłby być przetłumaczony również jako: „przeczysta” lub „nietknięta”) to system oparty na tradycyjnej Sprawiedliwości i wierności prawu. Odrodził się na 50 st. szer. geogr., co jest położeniem Krakowa i Wadowic i wskazuje na polskiego papieża i ruch społeczny, który ten zapoczątkował w Polsce.

Podana liczba lat nawiązująca do historii niewoli babilońskiej Żydów zdaje się być uniwersalna i można ją zastosować do innych obliczeń związanych z „babilońskimi imperiami” zniewalającymi ludzkiego ducha i wiarę w Boga poprzez ludobójcze zbrodnie. Robert Benazra, francuski nostradamusolog obliczył na jej podstawie koniec II wojny światowej i holokaustu Żydów, biorąc początek od ustanowienia Berlina jako stolicy Niemiec w 1871 roku. Co prawda można się do tych zestawień dat „przyczepić” i zobaczyć naciągnięcie (przede wszystkim data początku nie jest obarczona ważną symbolicznie śmiercią, o której mowa w 4 wersie), ale jakoś działa.

A oto taki inny rachunek:
Zbrodnia w Katyniu – wiosna 1940
+ 3 = wiosna 1943 – odkrycie masowych grobów przez Niemców
+ 70 = 2013 – w listopadzie rozpoczęły się protesty na Ukrainie, które w następnym roku obrodziły wojną rosyjsko-ukraińską.

Nostradamus contra Kontrolerzy umysłów

Pamiętam swoje dojrzewanie do badania przepowiedni Nostradamusa. Długo nie zdawałam sobie sprawy, jak dalece dzieło Nostradamusa zostało zmanipulowane i służy od dawna do wprowadzania ludzi w błąd oraz budzenia przesądnego lęku przed nieuchronną przyszłością.

Ktoś się tym posługuje świadomie, aby wywołać popłoch i osiągać to, co sobie zaplanował. Zaczęło się od Otto von Bismarcka, który pierwszy zaczął grę z łamaniem woli walki i nastawienia Francuzów podczas ataku na Francję przy pomocy sfałszowanych czterowierszy.

Bo, czy znajdzie się ktokolwiek, kto na hasło „Nostradamus” nie ma od razu głębokich skojarzeń typu: „Nieomylny, straszny, niesamowity wizjoner itp.”, a jednocześnie przechodzi go dreszcz, jakby stanął oko w oko z Fatum, taki dreszcz, jaki z lubością wywołują u siebie dzieci opowiadające sobie cichutko o strachach, duchach i zmorach?
Oczywiście, są też tacy, którzy na te skojarzenia reagują przewrotnie. Od razu głos podnoszą: „Samospełniająca się przepowiednia! Nie ma nieomylnych proroctw! Wszystko zależy od naszych myśli i woli!”

Nostradamus stał się postrachem tych i tych. Jedni boją się tego, co przewidział, inni straszą jego wizjami, że się spełnią, jeśli nie zmienimy (zabobonnego oczywiście) przekonania, że jego przerażające wizje są nieomylne. A tym samym twierdzą, że świat daje się naprawić i poprawić.

Są wśród nich też tacy, którzy sycą się „pomyłkami” Nostradamusa, nie chcąc zdać sobie sprawy z tego, że są to pomyłki tłumaczy z francuskiego i omylnych interpretatorów, a nie samego autora. Oraz tacy, którzy podkreślają radośnie istnienie wielu interpretacji jednego tekstu i fakt, że można do niego dopasować kilka różnych wydarzeń. Zatem cała sprawa nie jest warta zastanowienia się nad nią i straty jakże cennego czasu!

Hm, tymczasem był to taki zrównoważony, wrażliwy, inteligentny, dowcipnie przewrotny (nie bez pewnej uszczypliwości) lecz uprzejmy człowiek, który zawsze przede wszystkim starał się nikogo nie urazić ani nie przestraszyć! Wiele razy urywał wątek wiodący w mroczne przestrzenie, mówiąc, że „nie chce zajść za daleko, aby niepotrzebnie nie przestraszyć ludzi”. Że są kwestie ukryte i okultne, „ciemne sekrety książąt” i potajemne spiski, okrutne machinacje, których jest w pełni świadomy, ale nie będzie ich rozgłaszał, „aby nie gorszyć dobrych” ani nie dawać powodu do dumy nikczemnikom, którzy będą kiedyś rządzili.

Tak, nie zależało mu na opinii nieomylnego, był daleki od pysznienia się swoją wiedzą. Wiele przemilczał, lub tak rozdrobnił i rozsiał po różnych utworach, że nie sposób tego zebrać w całość bez jakiegoś jasnowidzącego impulsu albo choćby wiedzy o różnych ujawniających się faktach.
Po wielekroć także opisał własne reakcje na obrazy przyszłości i poprzez nie dawał do zrozumienia czytelnikom skalę grozy, jaka stoi przed ludzkością. Wspomina o przeszywającej jego trzewia trwodze, przejmującym drżeniu i lęku przy opisywaniu niektórych wydarzeń, wylanych własnych łzach i modlitwach, jakie kierował do Boga i Przeznaczenia.

Na pewno nie był próżny i nie zapisał swych proroctw po to, aby wynieść się ponad innych. Owszem, uważał się za proroka, podobnego biblijnym wielkim prorokom. Mającego ludzi ostrzec i pouczyć. Nieomylność jego wizji płynie z tego, że zsyłał je Najwyższy, a nie jakaś inna „prawie Boska potęga niebieska”. Najwyższy zaś JEST nieomylny i zna zakończenie, bo… jest źródłem wszelkich wydarzeń.

Nostradamus nie oszalał, nie popadł w depresję ani euforię czy manię, zachował do końca wielką równowagę umysłu, dobroć i pogodę ducha. Stać go było na cieszenie się życiem codziennym, dowcip i przekorę, nie ustawał w badaniach rzeczywistości i dociekaniach istoty rzeczy.

Wielu komentatorów usiłuje przedstawiać go jako osobę oświeconą, w takim razie nie mogącą mieć nic wspólnego z ciasną katolicką doktryną. Według nich, jeśli wspomina się o jego manifestowanej wierności kościołowi rzymskiemu, to zaraz podkreśla się historyczne czasy, że inkwizycja, że stosy, że zagrożenie, i każdy jasnowidz musiał nosić maskę i fałszywie wychwalać księży, aby nie zginąć.
Nazywają go Magiem z Salon, suponują szefowanie starożytnemu tajnemu stowarzyszeniu, na co nikt nigdzie nie znalazł najmniejszego dokumentu i potwierdzenia, ostatecznie podkreślają dziadka-żydowskiego konwertytę. Z czego wzięło się jego nazwisko, bowiem ochrzczonym Żydom nadawano nazwisko miejsca, gdzie dokonany został obrządek, w tym wypadku był to kościół Nostre Dame, Naszej Pani.

Nie znalazłam potwierdzenia w jego tekstach, że Nostradamus znał hebrajski, być może znał jakieś podstawy, ale nie na tyle, aby czytać książki w tym języku. Biblię czytał w wersji łacińskiej. Jego dziadek zaszczepił w nim zainteresowanie astrologią i cudownością świata, a nie kabałą żydowską. Posługiwał się swobodnie, jak wszyscy wykształceni ludzie w całej Europie łaciną, znał też grekę i Homera w oryginale. Po łacinie były dostępne w tej epoce boomu na drukowane książki (można ją w pewnym sensie porównać z epoką internetu, otwarcia nowej przestrzeni komunikacji idei i informacji) wszelkie dzieła starożytnych historyków, biografów, filozofów, alchemików i astrologów. Na łacinę (tak jak teraz na angielski) skwapliwie tłumaczono dzieła arabskich i perskich uczonych, lekarzy i astronomów-astrologów. Był oczytany. Bez trudności posługiwał się cytatami z popularnych autorów w jego czasach.

Przy tym wszystkim zachowywał zawsze poprawne związki z niskimi i wysokimi przedstawicielami kościoła katolickiego, do legendy przeszła jego pobożność. Nigdy niczego mu nie zabraniano ani nie oskarżano, choć w utworach prozą wytykał wady kościołowi i jego przedstawicielom, i wieszczył mu smutny koniec. Jego utwory nigdy nie dostały się do indeksu ksiąg zakazanych. I to nie był efekt sprytnego kamuflażu czy potajemnego poparcia. A raczej jego prostolinijnej wierności Bogu pojmowanemu wewnętrznie, bezpośrednio, nie poprzez zewnętrzny sztafaż i system. Trafił nią od razu w serca tak samo prostych jak uczonych ludzi, i prędko ze swoimi dziełami pod przysłowiowe „strzechy”. Bo już uniwersytecka wiedza i współczesna nauka wyrzekła się go dokładnie i to też o czymś świadczy…

Trzeba dodać, że był Prowansalczykiem, zatem druidem, po naszemu wiedunem i szeptunem. W jego stronach było to zwyczajne, tak jak wciąż bywa na polskim Podlasiu. I nikt niczemu się nie dziwił, a szanował i czcił ludzi obdarzonych wrodzoną mocą widzenia i leczenia.

Tak trudno niektórym jest uwierzyć, że potrafił zwyczajnie pogodzić swoją Wiedzę z wiarą, a wiarę z oficjalną religią. Ale naprawdę nic nie wskazuje na to, że miał z tym jakiś problem! I że coś „tajemnego”, „ezoterycznego” ukrywał.
Choć przemilczał, wzorem wielu renesansowych myślicieli, szczegóły, dostępne jedynie w doświadczeniu, a nie teorii. Trwał na ścieżce odwiecznej gnozy, specjalnie w Prowansji  żywej od czasów starożytnych.
Twierdził, że nie używa żadnych „magicznych sztuczek”, aby wywołać wizję. Nie ma powodu, aby mu nie wierzyć! Opowieści o specjalnym „czarodziejskim” lustrze, wdychanych narkotycznych oparach, przywoływaniu duchów i demonów albo upijaniu się absyntem, moim zdaniem trzeba między bajki włożyć, jako wynalazki racjonalistów nie potrafiących pojąć, że coś takiego możliwe jest się zdarzyć. Wizje spadały na niego same, naturalnie, w „limfatycznym tygodniu”, izolował się wtedy od bliskich i spraw codziennych, pisał i liczył. Najprawdopodobniej były wywoływane oglądaniem horoskopów, które dokładnie analizował. Nakładał na nie cykle zewnętrznych planet, „wielkie koniunkcje” Jowisza i Saturna, jakieś własne obliczenia cyklów i leciał… w dalekie przestrzenie czasu i miejsc.

Jednym słowem często, zwłaszcza w utworach prozą odwoływał się ostatecznie do Boga jako mocy wyrokującej i sprawczej, zdolnej ustrzec wiernych Mu ludzi przed niebezpieczeństwem, lub nawet wyłowić z toni przeznaczenia.

Jeśli podkreślał nieuchronność wydarzenia, to tylko wobec tych, którzy usiłują rządzić tym światem i sprzeciwiają się woli Najwyższego (którą im przez niego oznajmił). Mówił: Tak, dokonacie tego, co sobie zaplanowaliście, ale w pewnym momencie utracicie kontrolę nad wypadkami i skończycie marnie, zabici rozsiewanymi przez siebie zarazkami chorób, w wielkich katastrofach albo zawiśniecie na sznurze!

Swoją drogą nadzwyczajną Bożą ochronę również przepowiadał, a zatem jest ona od początku wpisana w los indywidualny niektórych ludzi, a poprzez nich całej ludzkości i planety. Znał paradoksy. „Panie, zechciej ustrzec wielkiego księcia przed tym, co nieuchronnie mu się zdarzy…”… Podkreślał sprawczą moc zbiorowej modlitwy i zbiorowego nawrócenia. Nie wnikał w zawiłości doktrynalne i konflikty na tym tle.

Doskonale wiedział o tym, do czego jego proroctwa zaczną służyć przedstawicielom władzy. Że będą nie tylko wyśmiewane, ale i przeinaczane oraz fałszowane. Przez oszczerców, bezczelnych, zbyt pewnych siebie potwarców i ignorantów usiłujących z-nie-ważyć słowo Pana. Nie Nostradamusa. Bo Nostradamus był jedynie pośrednikiem. Dlatego, jeśli oglądacie sfałszowane filmy amerykańskie o Proroku z Salon (w których nigdy nie ma ani jednego specjalisty z Francji, a wypowiadający się nie znają oryginału, bo nie znają francuskiego!), czytacie z wypiekami na twarzy czterowiersze wątpliwego autorstwa z angielskiego, a nie francuskiego, tak przedziwnie pasujące do sytuacji i do tego napisane straszącym apokaliptycznym tonem (otóż wierzcie mi, w oryginale tego tonu NIE MA!), wprawiającym w drżenie podświadomość, to bądźcie pewni, że ciemna strona właśnie robi kuku waszym mózgom i świadomości. Że ustaliła sobie plan (plan, który doskonale poznał Nostradamus i jego skutki opisał), i posiłkując się nazwiskiem Wizjonera wciska wam kit, że tak musi i ma być i chce kontrolować wydarzenia kontrolując wasze umysły!

Współczesne technologie u Nostradamusa

Nostradamus nie zajmował się opisywaniem postępów cywilizacji i nowych technologii, choć swobodnie mógł. Te wzmianki, które pozostawił i w poezji i w prozie precyzyjnie dają opis naszego współczesnego życia i techniki. Jednak mogły być przez całe setki lat przeoczane, gdyż Mistrz z Salon używał znanego wszystkim słownictwa, nie dając żadnych dodatkowych objaśnień. Teraz możemy je odczytać właściwie.

Wiadomo, że wielkie ptaki z jego czterowierszy okazały się samolotami, kruki – hitlerowskimi messerschmittami niosącymi zbiorową śmierć. Pisał też o wielkich wydrążonych kryształowych górach w wielkim mieście, co można obecnie zidentyfikować jako szklano-betonowe drapacze chmur w którejś wielkiej stolicy świata. Jednak statki kosmiczne, stacje orbitalne i satelity właściwie nie istnieją w jego przekazie (choć jest kilka dwuznacznych wyrażeń).

W tekstach prozą są rozsiane od niechcenia, i właściwie nie do zrozumienia przez współczesnych Autorowi czytelników, napomknienia o różnych innych wynalazkach. Wymieniam je pokrótce, bez wyszukiwania w tej chwili odpowiednich zdań w wielostronicowym tekście tłumaczeń, które pracowicie robię. Tym niemniej, jeśli ktoś nie wierzy, mogę każde udowodnić stosownym cytatem, nawet po francusku, rodem z oryginalnego najstarszego wydania tego czy owego tekstu. Są one w większości dostępne w internecie, tak samo w formie dokładnego skanu najstarszych wydań, jak współczesnych translacji.


A zatem, Nostradamus wspomniał o wielu wojennych wynalazkach, czyniących wielką szkodę za jednym razem wielu ludziom, np. jedną armatą/lufą. Mówi o „bombardach i żelaznej broni posyłanych przez okręty” w dalekie kraje. Mówi o ogniu z nieba, czyli bombardowaniach z powietrza. Oraz o gąsienicach pustoszących całe tereny (które, jak się okazało były gąsienicami czołgów w czasie II wojny).
Już tylko wspomnę o wielkich morskich transportowcach, przewożących tłumy ludzi, sprzęt i zapasy. Oraz o żelaznych rybach, czyli łodziach podwodnych, bo to właściwie wszyscy wiedzą.

Co ciekawe wspomina również o sterowaniu pogodą! przez ludzi morskich (Amerykanów), co po francusku brzmi dodatkowo interesująco i a propos, bo: mariners.

To wszystko technika wojenna. Oprócz niej są wzmianki o „tyranizujących ziemię strachem medykach”, którzy przeczyszczą (aplikując środki niby-zaradcze) wielkie stolice świata. I o szczepionkach, których oczywiście szczepionkami dosłownie nie nazywa, można się jednak domyślić co ma na myśli, pisząc o „natłuszczaniu masłem” tych, którzy nie chcą być chorzy, co w rezultacie stanie się groźniejsze i roznieci niebezpieczniejszy typ choroby. „To tyle samo naprawi i zadba, co zacznie stawać się coraz gorsze”. Gwoli sprawiedliwości dodaje jednak, że będą również „mądrzy lekarze”, którzy zrozumieją grozę nadchodzących czasów i sami z siebie zaczną zalecać różne środki lecznicze, aby zabezpieczyć ludzi przed atakiem chorób.

Tutaj także przestrzega kobiety w ciąży, aby chroniły się przed ochroną! przeciw-chorobową (contregarder), dzięki czemu żadna wtedy nie umrze. Mówi także, że przyjdzie pora, gdy dzieci masowo będą się rodziły wyjątkowo słabowite i chore. Podaje nawet dokładny czas, odkąd dokąd, ale trzeba go dopiero rozszyfrować, przełożywszy podane aspekty na nieznany cykl, którym posługiwał się Królewski Lekarz Astrolog.

Hm, inne wynalazki, to „głos” rozchodzący się tak jak „plotka”, powszechnie, niosący ważne opinie, w które wszyscy będą wierzyć, czyli – jak już wiemy – radio. Telewizję nazwał „symulacją naoczną” (dissimulation d`oeil) przekazującą (transfer) wieści o epidemiach w różnych miejscach świata.

Wspomniał także o „dziwnych pojazdach”, lub też „obcych wozach”, w których można zidentyfikować pojazdy samochodowe. Oraz o „napowietrznikach publicznych” (les aeraires publicq.), czyli jakichś pojazdach latających i transportowych jednocześnie. Mają być one napełnione (ludźmi? towarem? nie zdradził) tuż przed wielką wojną, z ramienia „niewidzialnych władców”.

Energię jądrową, rozszczepienie atomu, z jej promieniotwórczymi właściwościami opisał przy okazji bomb zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki oraz awarii w Czernobylu, jako „śmierć ukrytą wewnątrz globów/kul”, niewidzialną śmierć.
Zapowiedział ponadto „nader długą zimę”, zapewne nuklearną, wywołaną świadomie przez pewnego zbrodniarza po wybuchu dokonanym przy pomocy jakiegoś „obiektu”.

Jest też wzmianka, którą odczytuję jako opis szczególnego pojazdu, „pojazdu/arki/statku Królewskiego”, który posłuży do widzialnego zademonstrowania mocy antygrawitacji/lewitacji. To w przyszłości. Oraz o cudownych światłach widzianych przez kilka dni na niebie gdzieś we Francji, co poczytane zrazu za cud zwiastować będzie wielką epidemię w tamtych rejonach. Czy to będą zjawiska czysto kosmiczne, czy może użycie tajnych urządzeń zmieniających świadomość mas, np. w projekcie Blou Beam, nie wiem. Biorę pod uwagę każdy wariant.

Można znaleźć wzmianki o powstawaniu „lejów/zbiorników/bunkrów” w pewnym momencie, zapewne związanym z kryzysem paliwowym. Oraz o rosnących śmietnikach pełnych zużytych naczyń i statków.

Współczesne nam trendy, mody bywają wymieniane zdawkowo, czasem z przekąsem (Nostradamus był doprawdy bardzo inteligentnym i dowcipnym człowiekiem). Mówi na przykład o zbytnim pośpiechu, „zbytnio śpieszących się”, o „żerowiskach” (dosłownie jest to wyraz we francuskim oznaczający pastwisko, łąkę pastwiskową), czyli – jak sądzę – jakichś masowych zlotach i imprezach ludzi szukających „zwyczajowej” rozrywki w jednym miejscu w ciepłym sezonie. Wspomina o mniejszościach („znikomym ludzie”), buntujących się w obrębie rodzimych społeczeństw, z czego wynikną krwawe rozruchy, długo tłumione i wyciszane, aż w końcu zmierzające do bezpośredniej konfrontacji. Oraz o (tu muszę dosłownie zacytować, bo nadal boki zrywam): „tych, którzy wciąż posiadając formę ludzką będą się uważali, z jakiejś łagodności i przyjaźni, za dzikie bydlęta”. Skupią się oni pod sztandarem pokojowym, ale będą prowadzili (uwaga!)śmiertelną wojnę „z ludźmi” oraz tymi, którzy „nie znajdują człowieka w człowieku”, lub też „nie traktują człowieka jak człowieka”. Hm, mamy opis sprzed 500 lat! walk obrońców zwierząt, ekologów i wegetarian z narodowcami, mięsożercami, rasistami i faszystami!

Nostradamus oczywiście wspominał o zmianach obyczajowości i związanych z tym eksperymentach genetycznych. To także jest rozrzucone w różnych miejscach. Widział rewolucję pod sztandarem Mężycy lub też Sekutnicy (homasse, virago, dosłownie babochłop) realizującą emancypację kobiet. Co ciekawe, wzmiankuje, że „zwycięstwo sekutnicy jest dziełem męskim”…
Zapowiedział gdzieś (mogę odnaleźć dokładne namiary, jeśli tylko ktoś zechce), że Ojciec Liber (Pater Liber), czyli po naszemu Swobodny Ojciec, przyniesie takie same szkody jak Minerwa swoimi wynalazkami (rzymska bogini nauki). Ów tajemniczy Ojciec pojawia się kilka razy tu i ówdzie jako patron zgubnego obyczajowego postępu i rozprzężenia w związkach między kobietami i mężczyznami. W wyniku czego zaczną rodzić się „spłodzeńcy”, także tacy klonowani z nasienia ważnych przywódców. Wspomina także o tajemniczej „płci gymnicznej”, strzeżonej w jakimś ośrodku oraz o Androgynie płodzonej [sic!] blisko nieba (na orbicie? no, właśnie, może jednak…?). Tu można by spekulować o tajnej hodowli hermafrodytów uskutecznianej przez tajny rząd światowy. Bo mowa jest przy okazji o jakimś porozumieniu, z którego narodzi się wiele potworów.

Jeśli porozumienie, to z kim? Czy z owymi „Bogami, którzy będą tworzyli pozór ludzki i pozwolą ludziom myśleć, że to oni są autorami wielkiego konfliktu”, wspomnianymi w Centuriach?…

O takich monstrach, genetycznych mutantach, nie wiadomo czy urodzonych przy użyciu tajnych technologii czy efektów napromieniowania, w Europie (Saksonii, Prowansji, Austrii i Włoszech) nie tylko z ludzi, ale „w łonie krowy”, zniekształconych i bardzo szpetnych, „urodzonych z zębami w gardle”, istnieją również przepowiednie. Lecz Mistrz dodał przy tym wiele razy na pocieszenie: „do końca kobiety nie zaprzestaną donaszać swych płodów we właściwą przystań”.

W tym punkcie należy jeszcze wspomnieć o niuansach mało zrozumiałych, znajdujących się w tekstach prozą i w czterowierszach, sugerujących jednak dość dużo tym osobom, które badają temat nazistowskich tajnych technologii, niemieckiego projektu Lebensborn, przeznaczenia podziemnych obiektów Riese, genetycznych eksperymentów na ludziach nie tylko w obozach koncentracyjnych na terenie Polski i dziwnych opowieści świadków z okresu II wojny światowej (o szarych ludziach, o wielkogłowych posłusznych dzieciach, o wilkołakach).

Prorok z Salon zapowiedział ponadto ataki terrorystyczne, dokonywane w miejscach publicznych przez niewielu (co ciekawe, wzmiankując przy okazji, że będą to nie-ludzie, ludzki pozór), w których zginie wiele osób „gadając”, czyli… rozmawiając przez komórkę. Jak już nam wiadomo z co najmniej kilku wielkich zamachów, dokonanych w Stanach i w Europie.

Przepowiada nam w przyszłości szczyt na Malcie, który skończy się wielkim zamachem. Przy czym używa rzadko używanego wyrazu: pikiel, he, możemy w nim pojąć zagadkę: szczyt peak-oil.

Efektem zamachu może być także uderzenie ogniem z nieba w jakieś bodajże hiszpańskie miasto, oraz w ważne gmachy międzynarodowych instytucji w miastach nad wielkimi rzekami.

Co jeszcze?

Nie znalazłam (może jeszcze nie) wypowiedzi na temat ruchu promującego homoseksualizm, innego poza tym zgromadzonym pod sztandarem Swobodnego Ojca. Tu Nostradamus wydaje się być szczególnie delikatny i nie wypowiada się w żaden sposób (a potrafił, potrafił poironizować z nami współczesnymi!). Czemu? Powiem, dlaczego mam nie powiedzieć? Otóż oczekiwanym zbawcą ma się okazać „mąż nie mąż”, „mężczyzna nie mężczyzna”, „człowieczeństwo z jakiegoś prostodusznego kręgu niebieskiego”, „zraniony w udo”. Już widzę uśmieszki. Nie, „nie będzie to” homoseksualista, czyli „mężczyzna zniewieściały”, bynajmniej (posiłkuję się cytatem). A więc kto?

Może doskonały hermafrodyta, kamień filozoficzny dziejów, doskonała kobieta w doskonałym męskim ciele?

Ciiiicho sza.

Bądźmy delikatni, tak jak był Nostradamus w tym czułym właściwie dla wszystkich względzie…

Poza tym dostajemy informację o badaczach. Dziwnych badaczach. Międzynarodowych, posługujących się wszystkimi językami świata. Często się nad tą zapowiedzią zastanawiam. Bo czasem Nostradamusowi chodzi o urządzenia informatyczne, explorateurs, czy to nie wyszukiwarki internetowe? A czasem o naukowców, wędrujących po świecie i tworzących ponadnarodowe grupy posiadające scalone informacje. Owi badacze przyczynić się mają do ujawnienia „tajemnic Książąt” i odkryją powszechnej opinii wiele zatajonych i niejasnych sekretów ludzi u władzy. Ktoś z nich odkryje coś dla siebie tak bulwersującego i potwornego, że zdradzi tajemnicę wrogom. Mówi o jakichś tajnych eksperymentach badawczych, wdrożonych natychmiast w życie, w okolicach Pirenejów…

Wszystko to jest teraz właściwie w pełni czytelne, zrozumiałe, choć w dużej mierze jeszcze nie spełnione. Ale nigdy nie zostało przez Proroka napisane tak, jak ja to teraz opisuję. Rozproszył wszystkie te informacje w wielu miejscach, tekstach, utworach poetyckich. Ot, rzucał perełki tu, tam, opisując pogodę albo jakieś polityczne perturbacje. Wyłuskuję je dla was, bo wiem, że przedarcie się przez te dziesiątki stron w starofrancuskim stylu jest dla większości niemożliwe. A nawet dla „uczonych w piśmie francuskim” także, bo tu trzeba nie tylko znać język, a jeszcze astrologię i historię, ezoterykę, no, i myśleć, myśleć, myśleć. „Pismo delfickie jest najtrudniejsze do odczytania na tym świecie, a zależy od znajomości samego siebie/wiedzy z samego siebie” – cytuję Mistrza. Badam więc, wdzieram się, zbieram perełki, a wnioski pozostawiam. Może na później, może komuś mądrzejszemu. A może tylko po to, aby się zadziwić, że to wszystko, cała ta wiedza, przed-wiedza była i jest możliwa, prawdziwa i tak wciąż boleśnie, paląco aktualna…

Nostradamus a przebiegunowanie

Większość zainteresowanych przepowiedniami nie ma pojęcia o autentycznym dziele Nostradamusa, gdyż zna jedynie interpretacje i tłumaczenia z drugiej i trzeciej ręki. Czyli na angielski robione z włoskiego albo niemieckiego, a dopiero z angielskiego na polski. Te tłumaczenia, a najbardziej wyciągane z nich wnioski interpretacyjne, w większości wydają się efektem jakiegoś ciemnego spisku przeciw Nostradamusowi, realizowanego konsekwentnie co najmniej od czasów Bismarcka. Nie na darmo tak wiele pisał on w swojej prozie o „oszczercach” i „potwarcach”, mając na myśli krytyków jego proroctw, fałszerzy przekazu oraz pseudo-znawców tematu.

Można się spotkać z przepowiedniami przypisywanymi Nostradamusowi, które mają jakoby dotyczyć wydarzeń w krajach Dalekiego Wschodu. Interpretatorzy szafują tutaj akcją dziejącą się w Pakistanie, Afganistanie, Korei czy w Chinach…

Nie wiem jaki to „Nostradamus” napisał i przepowiedział, być może jakiś prorok podszywający się pod nazwisko Mistrza z Salon, ale fakt jest taki: Michel Nostre Dame prorokował przede wszystkim dla Europy! Rzadko wzmiankował o Rosji i „chrześcijanach z Azji”, już Polska (Pollons, albo pole d`Europe, pole long, biegun Europy, daleki/długi biegun) dość rzadko się u niego pojawia, nieco wzmianek dotyczy Turcji (Bizancjum) i Bliskiego Wschodu bez wymieniania nazw, raz padła nazwa Szczęśliwej Arabii, przypisywana Arabii Saudyjskiej oraz „synagoga” na określenie Izraela, pisze o krajach Północnej Afryki, Maroko, Libii, Egipcie. Tam rozciągała się jeszcze niedawno władza Francji, ojczyzny Proroka oraz toczyły walki w czasie II wojny światowej przy udziale armii generała de Gaulle`a, zatem jest to zrozumiałe. Stany Zjednoczone, owszem, występują dość często jako „północno-zachodni kraj”, „nowy ląd”, „morze”, lud zamorski, wielki lud, „morze Oceania” lub rubieże Wysp Brytyjskich. Ale jedynie w jego odniesieniu do Europy i Bliskiego Wschodu. Ameryka Południowa to „ląd hiszpański”. Jakoś na żadną wzmiankę o Chinach, Pakistanie, Afganistanie itp. nie sposób trafić. Owszem, jeden raz w Centuriach wystąpił kraj wschodzącego słońca, przy okazji opisu wybuchu bomby atomowej w dwóch japońskich miastach, kończącego II wojnę światową.

W dyskusjach ludzie zastanawiają się i spierają ostro i zjadliwie o to, czy przyjdzie epoka lodowcowa, czy może ocieplenie.

Co na to Nostradamus?

Owszem, w utworach prozą dość często występują opisy wielkich zmian klimatycznych. Jak na razie trudno jest je jednak uszeregować w jakąś spójną chronologię. Mogą zawierać się nawet w dziesiątkach lat, które są jeszcze przed nami na Ziemi. Sądzę, że zrealizują się w XXI wieku. Z pewnością nie zajdą one od razu, w ciągu dajmy na to bieżącego roku!

Otóż w przepowiedniach Mistrza z Salon występują ostre, długie i ogromnie śnieżne zimy, z nagromadzonych w górach śniegów wczesną wiosną zaczną spływać ogromne ilości wody. Generalnie zwraca on wielokrotnie uwagę, że wielkie europejskie rzeki staną się bardzo niebezpieczne i będą wielokrotnie wylewały, nawet małe rzeczułki staną się groźne. Wielu ludzi mieszkających nad rzekami straci dorobek całego życia, dlatego zawczasu warto pomyśleć o przeprowadzce w jakieś nie narażone na zalewy miejsca!

Dodaje przy tym na temat zmian i ludzkiej ingerencji w topografię terenów, uczynioną przemysłem i regulacją rzek: „Wynaleziona nowoczesna topografia będzie ogołoconą przez obfity zalew wód.”

Jednak także lata staną się ogromnie upalne. W pewnym momencie tak bardzo, że „będzie się słyszało w samo południe skwierczenie powietrza” i wiele krajów będzie w dosłownym sensie płonęło. Upały z biegiem czasu doprowadzą do tego, że w krajach śródziemnomorskich (Włochy, Grecja, Lazurowe Wybrzeże, Hiszpania, Portugalia) „ani w dzień, ani w nocy ludzie nie będą mogli znaleźć sobie miejsca, aby odpocząć”, a „prawie żadna żywa istota nie będzie zdolna przebywać na dworze w obliczu Słońca”. Susze doprowadzą do jałowienia i w Hiszpanii przestanie rodzić się jakiekolwiek zboże. „Portugalia będzie zmuszona szukać deszczu głęboko w ziemi, bo nie spadnie tam ani kropla”. Deszcz z ziemi to studnia artezyjska. Także z czasem uschnie, lub z racji zarazy liści i ataku owadów zostanie wycięta w pień większość winnic w Europie. Stan wielkich rzek południowej Europy, takich jak Rodan, obniży się do niebywale niskiego poziomu, „w jakim nigdy nie były”.

Oprócz upałów w regionach południowych, w innych pojawią się deszcze tak ulewne, że zamiast użyźniać i pomagać, będą niszczyły to, czego nie zdołał zniszczyć żar z nieba. Pojawi się zaraza roślin, robactwo, węże i komary, utrudniające jeszcze bardziej życie nie tylko ludziom, ale i wymierającym zwierzętom. Częstotliwość deszczy spowoduje, że zacznie się mówić o nowej „epoce Deukaliona”, czyli potopie. Z kolei, gdy deszcze ustaną, pojawi się znów krańcowa susza.
Można z tego wnioskować, że pustynnienie południa Europy będzie postępować bardzo prędko wraz z przesuwaniem się strefy tropikalnej w górę. A na granicy klimatów pojawią się intensywne monsunowe deszcze.

Wiele razy Nostradamus wspomina o szczególnych zjawiskach kosmicznych. Rozbłyskach, ogniu i światłach, kometach, kamieniach spadających z nieba. To oprócz niespotykanie gwałtownych burz, gradobić i wichur, które staną się coraz częstsze. Na Atlantyku będą szalały huragany tak potężne, że uszkodzą wielkie miasta na nabrzeżach Ameryki i Europy, „wywracając wszystko w kraju, co tylko będą zdolne”. Na lądzie zaś trąby powietrzne.

Owe zjawiska kosmiczne, a wśród nich jakaś szczególna kometa, która „będzie częściowo widoczna, a częściowo niewidoczna” dołączą do ogromnych zmian w Układzie Słonecznym. Mianowicie zmieni się położenie planet i gwiazd na niebie, tak bardzo, że zamiast wschodzić, będą zachodziły i na odwrót. Z tego powodu zawiodą wszelkie dotychczasowe naukowe obliczenia i zapisy, przepowiednie astrologiczne przestaną się sprawdzać, i także pogoda stanie się nieprzewidywalna. Nareszcie przyjdzie zima taka jak lato, gdy w lutym temperatura będzie tak wysoka jak w sierpniu.
Z opisu owego przebiegunowania wynika, że naukowcy i władza będą je trzymali w tajemnicy bardzo długo i dopiero naoczne fakty uświadomią zwykłym ludziom, co się dzieje.
Pośród tych zmian i utrapień klimatycznych ludzie zaczną zapadać na masowe epidemie różnych chorób. Nostradamus, jako lekarz, opisał je bardzo szczegółowo. Oprócz jednej nieznanej choroby, która przyczyni się do wielkiej biedy w Stanach Zjednoczonych, polegającej na tym, że ludzie nie będą mogli przełykać i umrą z głodu i pragnienia, wymienia też biegunki, dur brzuszny i dyzenterie, czyli klasyczne choroby dziesiątkujące ludzkość od dawna. W końcu pojawi się także znowu dżuma! Co ciekawe, choć są niby już dawno opanowane, nagle zaczyna się odradzać w Europie strach przed nowymi szczepami bakterii czerwonki, cholery i salmonelli, powodujących odwodnienie, często śmiertelne.
Tutaj trzeba dodać, że można znaleźć u Nostradamusa przepowiednie o zatrutych wodociągach i szczepieniach, które przyniosą większą szkodę, niż gdyby ich wcale nie stosować. Z innych chorób masowych wymienia zapalenia płuc oraz febry różnego rodzaju, przynoszące nieustanne gorączki i wymioty. Także będą chorowały zwierzęta, wymienia chorobę krowią, dosłownie wołową oraz mleko jak krew, zapewne jako efekt jakiegoś napromieniowania terenu po eksplozji atomowej lub awarii elektrowni jądrowej, tak, gdzieś w Europie. „Ptaki i ryby morskie będą wymierać z powodu zniszczeń przyrody”. „Ryby będą gotować się w wodzie”.

Wiele miast będzie zamykanych w kordonie z powodu epidemii. W wielu miejscach ludzie będą bali się wyjść z domu, aby się nie zarazić. W dużej skali będą umierać na apopleksję i paraliż, ze strachu. Także „z powodu żalu” po stracie majątków. Oraz z lęku o przyszłość. Wspomina także o innych chorobach, znanych już nam jako cywilizacyjne, ale w jego czasach stosunkowo rzadkich. Wymienia żółtaczkę, nerwobóle, półpasiec, łagodne i złośliwe raki, katary różnego rodzaju (w tym alergiczne), starcze popuszczanie moczu, chorobę prostaty oraz depresję i manie seksualne (dosł. sprośne). Oprócz nich mówi jeszcze o jakiejś chorobie oczu z dojmującym pulsującym bólem nie do zniesienia. I, co ciekawe, w kontekście broni biologicznej, o tym, że będą choroby, które będą dziesiątkowały tylko młodych ludzi, albo tylko starców, albo osoby na wysokich stanowiskach! „Grody stołeczne, ponieważ zbyt długo były zdrowe, zostaną wielce przeczyszczone przez tyrańskich medyków.” W pewnym momencie „za morzem” ludzie w wieku ok. 55 lat zostaną pozbawieni prawa do opieki medycznej zupełnie.

O wybuchach wulkanów nie ma zbyt wiele wzmianek, choć jest mowa o cyklu Wezuwiusza, Etnie oraz bogu Wulkanie, który pochłonie wszystko w jakimś miejscu, można się domyślać, że w Północnej Ameryce. Jest jednak sporo zapowiedzi wielkich trzęsień ziemi, w kraju zamorskim i w Azji, w Europie będzie ich stosunkowo najmniej.

Z czasem pojawią się wielkie fale na morzu, przy czym Nostradamusa interesował głównie basen Morza Śródziemnego. To z ich przyczyn, ale i z innych (piractwo!) mieszkańcy wybrzeża będą uciekali w góry i wędrowali wyżej, w głąb kontynentu.

W jednym miejscu jest wzmianka o Tamizie, która stanie się wielkości 5 rzek. Nowa pogoda tak dokuczy mieszkańcom Wielkiej Brytanii, że masowo zimą będą się ewakuować przez zamarznięty Kanał La Manche do Bretanii, gdzie w końcu założą swój nowy kraj, ciągnący się wzdłuż atlantyckiego wybrzeża aż do Hiszpanii. Z czasem jednak i ta organizacja zdziczeje, trochę pewnie jak w filmie Mad Max. Z czego można wnieść, że cywilizacja już się nie odrodzi, a będzie systematycznie zanikać.

Powtórka historii Włoch w innym utworze Nostradamusa

Kilka początkowych almanachów astrologicznych Nostradamusa zaginęło. Pozostały po nich jedynie wypisy wyrwanych częściowo z kontekstu zdań, jakie zrobił jego sekretarz i po latach wydał w swojej książce z interpretacjami. Pozostawiam teraz fakt uszczuplenia istotnej treści autorstwa Proroka z Salon w tych wypisach i zmian kosmetycznych, dokonanych przez przepisującego, które na pewno wpłynęły na ważne przekłamania. Tak przynajmniej okazało się przy jednej z prognoz Nostradamusa, powszechnie przez całe lata znanej za pośrednictwem Chavigny`ego, której oryginał niespodziewanie pojawił się na aukcji starodruków i nostradamiści natychmiast skopiowali jego zapis. Przekręcenia okazały się bardzo istotne dla zrozumienia treści wróżby i wpłynęły na niemożność jej dopasowania do wydarzeń rzeczywistych, które miały już miejsce.

No, ale do rzeczy…

Wcale nie zdziwiłby mnie fakt, że Nostradamus wiedział, które z jego przepowiedni zaginą w przyszłości i świadomie je powtarzał w almanachach na różne lata.

W poprzednim wpisie dałam fragment z odnalezionej „Prognozy za 1555 rok” dotyczący Włoch i Watykanu z czasów II wojny światowej, a konkretnie postaci papieża Piusa XII. Teraz jedynie daję dla porównania fragment z przepisanej przez Chavigny`ego „Prognozy za 1553 rok” również dotyczący Romanii. Cały tekst zresztą wydaje się tak samo zbudowany, zawiera list wstępny, omówienie prognozy na każdą z czterech pór roku oraz opisuje osobno wydarzenia we Francji, Włoszech, Niemczech i Hiszpanii.

Fragment ten, według mnie, zawiera informacje powtórzone w 1555 roku. W takim razie obie Prgnozy, z 1553 roku i 1555 należy traktować jako dotyczące tego samego czasu i regionu Europy. Jeśli pójść tym tropem i zacząć rozważać inne wróżby z obu tych tekstów, można trafić w ciekawe rewiry… Oto fragment zaginionej przepowiedni, utrwalony (wybiórczo) przez sekretarza Mistrza z Salon.

Michel Nostradamus
„Prognoza za 1553 rok”

O ROMANII

28. Tego roku Rzym, ongiś głowa świata zda się mieć za przeciwników Jowisza i Marsa; a wokół Romanii znajdzie się wielu, którzy będą knuli przywłaszczenie sobie [mienia] wbrew świeckiemu prawu.

29. Pewni Książęta Italscy znów się zbuntują ze względu na wzgardę kapelusza.

30. Papież będzie obrabowany z sumy skarbu, która miała mu przypaść.

31. Wnosi się z niebiańskiej poszlaki, że będzie on bardziej przekorny względem jednej, niż względem drugiej strony oraz, że potajemnie będzie czynił to, co powiada Poeta: W prawej ręce niesie kamień, w lewicy ukazuje chleb. Wszelako to winno być przez swoich odkryte.

32. Pod koniec wiosny i w ciągu lata [będzie podpisany] jakiś traktat o wzajemnych korzyściach; i zdający się obdarowywać zarówno jedną, jak drugą stronę.”

Mamy tu Włochy Mussoliniego i rozbudzonych komunistycznych ruchów, kraju otoczonego przez walczące armie alianckie, Jowisza i Marsa. Jest też historia Papieża, odizolowanego w swojej stolicy i działającego dyplomatycznie na dwie strony, który podpisał konkordat z Hitlerem i ułatwiał żydom ucieczkę z zagrożonych terenów. Co w rezultacie pozwoliło także uciec hitlerowskim oprawcom na koniec wojny.

Nostradamus: O Romanii. 1555/1945

Stolica rzymska, niegdyś monarchia z biegiem czasu skurczy się do rozmiarów domostwa, którego głową będzie nasz Ojciec Święty. Jednak wciąż Papież pozostanie monarchą całego chrześcijańskiego Kościoła. Bieg gwiazd roku, który analizuję wskazuje na to, że tak samo Papież, jak i jego stolica wraz z Romanią, tj. prowincją Rzymską do samego końca zachowa bezpieczeństwo i sprawy wojenne będą go omijały w pewnej odległości.

Z dwóch celów, władza cywilna czy władza duchowa, jeden stanie mu się milszy i z biegiem czasu na nim skoncentruje się jego wola. Mimo to w czasach, gdy dziać się zaczną w okresie jakiegoś zbiorowego uniesienia nieustanne barbarzyńskie rabunki i porwania biednych chrześcijan, gdyby zwrócił swoją uwagę na niesprawiedliwość sprawdziłoby się w praktyce, kto posiada największą i nieporównywalną władzę. Z jej pomocą rozpocznie się mobilizowanie wiernych Chrystusowi książąt Kościoła do układnego przeciwstawiania się złu.
Ale widać, że jego wola nie będzie mogła się dokonać w zwyczajny sposób, gdyż Rzymianie i mieszkańcy okolic papieskiej stolicy będą wtedy zażywali życia na wzór mody starożytnego pogaństwa, choć w większości pozostaną oddani religii.

I w ciągu rocznego cyklu obiegu planet doświadczą sterylnej bezpłodności w okresie osłabienia zalewu wód pod koniec lata, od wiosny.

A przez całe lato, aż do połowy jesieni będzie wielce wylewać Tyber. Częste deszcze, które nadejdą w środku jesieni spowodują wiele odkryć starych grobowców. Sprawią, że będą czytelne inskrypcje, od dawien dawna poszukiwane, odsłaniając wielkie starożytne tajemnice.

W omawianym przeze mnie roku osoba papieskiej Świątobliwości nie powinna ucierpieć żadnego wypadku ze strony germańskiej narodowości, oprócz kilku doniesień na temat kogoś o jej pobratymczej krwi. Oburzy się na nią w swym duchu, chociaż według kilku koniunkcji i aspektów, co zachodzą od końca sierpnia aż do 10 grudnia, rzeczywiście mogłyby one zagrozić jego osobie. Jednak zło, które musi on wycierpieć jest tak nieznaczne, że uzna się je zaledwie za bardzo małe. Jego rządy okażą się nadal bardzo trwałe, oprócz względu, że zagrozi im jakieś jedno ponure skrzywienie na papieskim wizerunku.

W niektórych miejscach Włoch podniosą się potajemne ugrupowania bandyckie i wielka obfitość skarbów wspierających jednego z wojaków. Cała ich skuteczność będzie użyta do uspokojenia terenów zarządzanych.

Gdy zbadałem harmonijne układy gwiezdne doszedłem do wniosku, że zostanie podpisany jakiś dwuznaczny układ. Wtedy zaś, gdy będzie rozumiany jednoznacznie spowoduje efekty, które okażą się całkowitymi przeciwieństwami tego, co uzgodnione.

Pod koniec wiosny zaczną zbliżać się do Rzymu wojska z kilku stron. Zwycięski kraj o godle Lwa nie napotka już imitacji rzymskiego Senatu i starożytnego ludu Rzymian.
Rada świętego stolca papieskiego okaże się święta i słuszna, aby posłać jubileuszowy Odpust zupełny, albowiem będzie to odpowiedniejsze. Bramy raju zachowane zostaną przez młodych i modlitwy.

Od czasu cesarza Honoriusza aż do pory, którą omawiam, Rzym nie był aż tak podobny do antycznego Rzymu pod jego władaniem, jak stanie się to w owym czasie.
Odłamy Gockie i barbarzyńskie zaczną się panoszyć blisko Rzymu włączając całe Włochy. Wielki wojenny zgiełk i wielkie konflikty zostaną wyznaczone pod Tesin i nad Padem. Ludzie obcej narodowości wiele tam wycierpią. Zostanie wystawiony drugi obóz Farsaliczny [symbol farsowej Republiki Salo i potem wojny domowej]. Obywatele kraju będą mieli lepszy, to, czego sobie zażyczą dostaną.

Będzie się zdawało, że całe papiestwo jest silnie oddane, w swej powinności stronnikowi zawartego traktatu, zamiast wsparcia demokracji, jednak nikt nie zechce się za nim wstawić. Pewne prawa papieskie zostaną odebrane naszemu Ojcu Świętemu, oddalonemu od swych zarządzanych. Zyska wielu wrogów, acz pozyska wielkie osobistości, a między nimi kogoś, kto będzie od niego całkiem blisko. I z tego powodu wielu da się zwieść, z powodu oficjalnych przekazów głosem i plotek o noszeniu krzyża Jego Świątobliwości.
On utrudzi się pewnym skrytym bólem w temacie swego stanowiska, co w trakcie sezonów czasu [tj. pór roku] go oburzy. Było mu obiecane dużo więcej, niż osiągnie.

Przywódcy obcych krajów rozkażą wyprawić ekspedycje ze względu na zawarte przymierze. Staną się one świadkami pewnego dramatycznego wydarzenia za grodem stołecznym.

Upraszajmy wszyscy Stwórcę świata oraz Syna Jego Jezusa Chrystusa wraz z chwalebną Matką Jego, by spodobało Mu się zechcieć ustrzec przy próbach ochrony głowę Watykańskiego kościoła, nawet w niniejszym oraz w następnym 1556 roku, gdy ta zamieszkuje kościelną dziedzinę. Niechże Bóg poprzysięgnie natchnąć go, by zdołał tak pomiarkować wiernych Chrystusowi książąt Kościoła, by nowa wojna mająca być obudzoną przeciw niewiernym, [była] tą, co nie zdoła się zakończyć oraz niechże ją [sic!] zachowuje w długim zdrowiu i życiu.

Podziemna baza

„I rzekli słudzy do niego: Oto jest w Endor niewiasta mająca ducha, który wróży.
I przebrał się Saul, i założył inne szaty i poszedł, a z nim dwóch mężów, i przyszli do niewiasty w nocy.
I rzekł: Rozmawiaj przez ducha dla mnie, i wywołaj mi tego, którego powiem.
I rzekła do niego niewiasta: Oto wiesz, co uczynił Saul, że wytępił tych, którzy wywoływali duchy, i wróżbitów, z ziemi. Dlaczego narażasz życie moje, aby mnie zabić?
I przysiągł jej Saul przez JHWH, mówiąc: Jako żywy JHWH, nie będzie ci przypisana żadna zbrodnia w tej sprawie.
I rzekła niewiasta: Kogo ci mam wywołać?
I rzekł: Wywołaj mi Samuela.
I ujrzała niewiasta Samuela, i krzyknęła głosem wielkim, i rzekła do Saula, mówiąc: Dlaczego mnie oszukałeś? Ty jesteś Saul!
I rzekł do niej król: Nie bój się. Co widziałaś?
I rzekła niewiasta do Saula: Widziałam bogów wychodzących z ziemi.
I rzekł do niej: Jak wygląda?
I rzekła: Wychodzi starzec odziany w płaszcz.
I poznał Saul, że to był Samuel, i ukląkł nosem do ziemi, i pokłonił się.
I rzekł Samuel do Saula: Dlaczego niepokoisz mnie, wywołując mnie?
(Biblia, tłumaczenie R.E. Friedmana)

2016

Pytyjo, słońce galaktyki zacznie wschodzić nad ziemią od 2016 roku. Nie w 2012, jak czekacie.
Niestety, do tego czasu narodzona już Prawda nie zdoła dojrzeć na tyle, aby przeszkodzić wybuchowi wojny.
Czarni spieszą się, bo znają termin, aby przejąć władzę i podyktować światłu warunki.
„Ale ciemność go nie ogarnie”.

Drobne różnice

Biblia tysiąclecia
„A kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Boga widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały.
Wtedy Bóg rzekł: Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną; niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat. A w owych czasach byli na ziemi giganci; a także później, gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to więc owi mocarze, mający sławę w owych dawnych czasach.”

Tłumaczenie z oryginału hebraisty R. E. Friedmana
Rdz „I było to wtedy, gdy ludzie zaczęli się rozmnażać na obliczu ziemi, i rodziły im się córki. I widzieli synowie Boży córki człowiecze, że były piękne, i wzięli niewiasty ze wszystkich, które wybrali. I rzekł JHVH: Nie zostanie duch mój w człowieku na wieki, gdyż on też jest ciałem. I będzie dni ich sto dwadzieścia lat. Nefilim byli w owych czasach na ziemi, a także potem, gdy synowie Boży wchodzili do córek ludzkich, a one im rodziły. Byli to dawni olbrzymi, mężowie sławni.”

Lb „A mężowie, którzy poszli z nim, rzekli: Nie możemy ruszyć przeciw temu ludowi, gdyż są silniejsi niż my. I widzieliśmy tam Nefilim, synów olbrzymów z rodu Nefilim, i byliśmy w oczach naszych jako szarańcza, i takimi byliśmy w oczach ich.”

Tłumaczenie Zecharii Sitchina z hebrajskiego:
„Ujrzeli synowie boży, że córki ludzkie były piękne. Wzięli więc sobie za żony te wszystkie, które sobie upatrzyli. […] Byli na ziemi Nefilim w owych czasach, również i potem, gdy synowie boży obcowali z córkami ludzkimi, a one im rodziły dzieci. Byli to mocarze wieczności – ludzie szem.”
W starożytności szem tłumaczono jako „wznoszący się w górę ognisty kamień”.