Słodka krew

Monika Hauf w swojej książce podsumowuje wnioski z wielu opowieści średniowiecznych poetów o Graalu na temat tego, czym Graal mógł być. Na ogół to kielich lub misa, w które Józef z Arymatei zebrał krew Jezusa, lecz w tekście Wolframa von Eschenbacha nie jest kielichem, a kamieniem. Lapisem alchemików, jak się można domyślać. Kamień ów miał spaść z nieba, a pilnowały go anioły, które podczas buntu Lucyfera pozostały neutralne i za karę (choć do końca tego nie wiadomo) Bóg również strącił je na ziemię. Odtąd strzegą go chrześcijanie o czystych sercach.

Mówi Pytyja: Sięgnę do swoich wizji. Przez lata śniłam dziwne historie, w których wątki zaczęły się łączyć ze sobą w szczególny sposób, choć – zaznaczam – wciąż są oderwanymi cząstkami czegoś, czego pojąć w pełni nie umiem. W pewnym sensie dotyczą kwestii Graala, choć opowieść, która do mnie schodzi bywa nieco inna.

W czasach nieokreślonych, a może na koniec wszystkich czasów, podczas przepływu Fali „spadł” na ziemię (choć była to świadoma decyzja pilotów) statek, napędzany energią dwojakiego rodzaju. Mógł podróżować równie dobrze przez niższe światy. Na ogół przebywa w 4 wymiarze, lecz potrafi zmaterializować się również w 3 i funkcjonować nawet w warunkach nieznośnych dla światła duchowego. Można sobie wyobrazić jak cennym kąskiem jest dla demonów, które przejmując go znalazłyby drogę w światy wyższe, wprost do serca Króla…
Istoty pozostały, gdyż towarzyszą KSIĘŻNICZCE (czasem mowa jest o Królewnie). To ukochana córka Króla Południa spod znaku Byka, do którego należy ogromna flotylla statków, ciągnących przez naszą Galaktykę. Księżniczka postanowiła zostać na Ziemi w momencie, gdy podobne im wszystkim istoty musiały z jakichś względów (być może przesunięć kosmicznych) szybko ją opuścić. Była to jej własna i nieodwołalna decyzja, narażająca ją na śmierć, lub na coś jeszcze gorszego… Póki żyła było pewne, że Ziemia nie zostanie zniszczona przez kosmiczną armię wojującą z siłami, które przejęły naszą planetę… Towarzysze, którzy z nią pozostali, królewscy strażnicy, postanowili ją chronić, aż do czasu powrotu Króla, który miał wypaść za kilka tysięcy lat.

Tak, Księżniczka miała w sobie coś wyjątkowego, to coś jest związane z jej krwią. W pytyjskich snach musiała pić krew zwierząt, aby utrzymać się przy życiu, było to coś w rodzaju porfirii (choroby genetycznej trapiącej przedstawicieli starych rodów, wiążącej się także z nadwrażliwością na światło). Ona, jak i tajemnica pojazdu oraz istot, które w niej mieszkały była utrzymywana po potopie w egipskim Labiryncie. Zresztą pojazd w specyficzny sposób istnieje poza czasem, może jednak ukazywać się tym, którzy znają do niego ścieżkę.
Drogę do serca Labiryntu odnalazł niegdyś młody chłopiec, sługa kapłanów, prawdopodobnie żydowskiego pochodzenia (można by go nazwać umownie „Józefem”), który odkrył w podziemiach ogromną salę z basenami, gdzie kąpały się… dinozaury, dokarmiane przez pilnujących je jasnowłosych ludzi krwią i mięsem ofiar, składanych im przez egipskich wyznawców świętego krokodyla oraz… żydowskich kapłanów, którzy wtedy przebywali w Egipcie i pełnili ważne funkcje. Chłopiec, wtajemniczony przez Rudzielca (tu przypomnę, że rudy był np. król Dawid, rudy kolor włosów to także oznaka zmieszania krwi dwóch ras, północnej i południowej, a w opowieści o Graalu to Merlin był dzieckiem diabła i czystej dziewicy, czyli jednoczył w sobie żywe sprzeczności) narodził się (w sensie zmaterializował, przeszedłszy świadomie przez wrota czasu) w VI wieku w Anglii, jako król Artur. On przekazał wiedzę wybranym ludziom, którzy poznali i mieli odtąd strzec dojścia do pojazdu, a sam został Wielkim Mistrzem zakonu, obiecując, że pojawi się na koniec jako zwycięzca. Tak naprawdę wiedział od Rudzielca, że już nim został w momencie odnalezienia drogi do centrum Labiryntu i odkrycia jego tajemnicy, co do tamtej pory nie udało się żadnemu człowiekowi, a gwarantowało utrzymanie cech wyższowymiarowych w trakcie trwania ery ciemności. Każdy z wtajemniczonych przez niego „rycerzy okrągłego stołu” poznał jakiś fragment wiedzy (mapy, planu, kalendarza), która miała odtąd zacząć funkcjonować w czasie i spróbować przetrwać okres średniowiecznego mroku.
W ślad za nim podążył stary człowiek, który zabłąkał się w Labiryncie, lecz uporem swoim zdołał zgromadzić znaczną energię i popleczników, na bazie kultów szamańskich…

Tajemnicę posiedli templariusze i rozrzucili puzzle w ściśle wyznaczonych i znanych sobie miejscach Europy, gdzie mieli swoje komandorie. Pytyja widzi trzy rzeki posiadające delty, trzy wieże (baszty) zbudowane przy nich, tworzące na mapie trójkąt. W niektórych kościołach umieszczono symbole naprowadzające na następne miejsce, to rodzaj przestrzennego labiryntu, który poszukiwacz Graala musiałby przejść od miejsca do miejsca, aby rozplątać węzeł. Jedna z tych wież, na którą jest wskazówka w pewnym nadmorskim kościele stała jeszcze w połowie XI wieku na brzegu morskim, który w tej chwili zamienił się w jezioro klifowe, ruiny są tam do dzisiaj. Prowadziła do niej droga wywiedziona z kościoła zbudowanego na zamieszkanym półwyspie w kształcie krótkiej maczugi o nazwie zaczynającej się na I (Inuen?), brzmiącej w tamtych stronach obco. Kościół, wraz z całym półwyspem został wkrótce zalany przez morze, w tym miejscu jest jednak o wiele płycej, a fundamenty budowli istnieją do dzisiaj na dnie morskim. Wieżę z białego kamienia nazywano Strażnicą.
Dojście do pojazdu zostało w ostatniej chwili przeniesione i droga zmieniona.
Towarzysze Księżniczki, ukazujący się wtajemniczonym stworzyli system, który miał wytwarzać podwyższony poziom energii, wydzielanej przez grupy ludzkie w czasie zbiorowych przeżyć religijnych. Energia ta była niezbędna do podtrzymywania życia Księżniczki i funkcjonowania pojazdu. Emocja miłości powiązana z zaakceptowanym cierpieniem wiązała ze sobą sprzeczne cechy (światło i ciemność), skierowując je w ekstazie w górę i uruchamiając Boską Moc. Być może wykorzystywano do jej utworzenia ślub czystości.
Z czasem jednak pokarmu/paliwa zaczęło brakować. Droga została ukryta, wtajemniczeni w nią ścigani i okrutnie zabijani. Wzrósł strach, a także niepewność, generowana przez kontr-poszukiwaczy, którym również zależy na przejęciu pojazdu, Stopniowo tajemne święte obrządki, takie jak ryt szkocki zostały przeinaczone i przejęte.
Narastające niebezpieczeństwo utraty pojazdu zmusiło 3 najbliższych towarzyszy Księżniczki do inkarnowania w ludzkich ciałach. Każdy z nich ma według przedsięwziętego planu 3 życia. Ogromnym problemem dla nich i dla powodzenia całej sprawy jest utrata pamięci po narodzinach.
Powtarza się przepowiednia w snach: Kiedy trzech, pochodzących z rodzin o starych korzeniach związanych z Wężem, spotka się i rozpozna, a każdy w swojej dziedzinie odgadnie ważną zagadkę przeszłości, wszyscy umierają, a gdy stanie się to po raz trzeci, narodzi się diabeł.

Klucznicy

Eva Wong „Feng-shui”:
„Powiadano, że Chu-kuo Liang potrafił manipulować wiatrem i żywiołami oraz mógł wywoływać mgły, żeby ukryć ruchy armii swego władcy Liu Pei. Chu-kuo Liang, mistrz sztuk mantycznych, przyczynił się do wprowadzenia systemu chi-mun tun-chia do wróżbiarstwa ziemskiego, jak i niebiańskiego. Chi-mun znaczy „tajemnicze otwarcia”, a tun-chia – „ukryty ruch”. Pierwotnie system przeznaczony był do ukrywania ruchu armii poprzez manipulowanie tajemniczymi portalami w ziemi, które w określonym czasie w roku otwierały się i zamykały. Jedne portale są dobroczynne, inne niszczycielskie. Wkroczenie w nieodpowiedni portal mogło oznaczać śmierć. Taoistyczni magowie, tacy jak Chu-kuo Liang wiedzieli, gdzie znajdują się te wejścia oraz jak je otwierać i zamykać.”

Z sesji kasjopejańskiej:
O: Teraz ludzie zapamiętajcie: Rennes-le-Chateau to środek do celu, a nie cel. To coś takiego jak otwarcie kufra i oczekiwanie, że odnajdzie się złoto, a znajduje się jedynie mapę.
P: Sześć wzniesień wokół Rennes formuje naturalny pentagram, otoczony kołem. To mi przypomina kręgi magiczne, którymi otacza się przy wywoływaniu duchów, bądź demonów. Czy ten obszar to nie jest olbrzymia brama wjazdowa lub miejsce wywoływania, wzywania duchów?
O: Wjazd trafia się, kiedy warunki są dobre.
P: Czy ten obszar to wjazd?
O: Okno.
[…]
P: Czy moglibyście zdefiniować nam „okno”?
O: Zbieżność; otwiera na alternatywne stany, dzięki energii punktów siatki.
P: Czy przez te okna można przechodzić tam i z powrotem ? Poruszać się między światami?
O: To jest możliwe.
P: W czym to okno różni się od „portalu”?
O: Okno jest otwarte, portal jest uczyniony przez statki.
P: Czy okno jest naturalnie występującym portalem?
O: Blisko.
P: Czy to okno pozostaje otwarte cały czas, lub czy otwiera się i zamyka z różnych przyczyn?
O: Bliżej tego drugiego.
P: Co determinuje otwarcia i zamknięcia?
O: Częstotliwość.
P: Częstotliwość czego?
O: Wzoru energii.
P: Wzoru energii tego obszaru, czy ludzi, którzy wchodzą w kontakt z tym obszarem?
O: Poprzednie.
P: Co musi nastąpić, by zmieniła się częstotliwość tego obszaru?
O: Impuls elektromagnetyczny.
P: Skąd pochodzą te impulsy elektromagnetyczne?
O: Są zdolne do przemiany.
P: Przemiany z czego?
O: Nie w tę stronę.
P: Co?
O: Twoje przypuszczenia sprawią, że zbłądzisz.

(tłumaczenie z angielskiego: Morriah & Me)

Trent

Z channelingu z Kajopejanami:

P: ….A teraz: kiedy Templariusze zostali aresztowani, oskarżono ich o oddawanie czci głowie, czaszce, albo bożkowi Bafometowi. Skąd wzięto te fałszywe oskarżenia, aby ich oszkalować?
O: Czaszka była z czystego kryształu.
P: Jaka jest definicja bożka „Bafometa”, którego oni czcili (jeśli czcili)?
O: Nosiciel Trent (The holder of the trent).
P: Co TO jest?
O: Szukaj.
(Sesja Kasjopejańska z 26 lipca 1997 roku)

Ze snu Pytyi:

Trzy koła, jedno w drugim, coraz mniejsze, jak trzy horoskopy idealnie ze sobą zgrane, na szczycie czwarte kółko, najmniejsze, czarne, nie przystające do tamtych, przeciwstawne i odrzucone.
Głos rzecze:
TRENT to trzy zjednoczone, jednorodzone, jednakie i czwarte, które jest osobno, inne, odrzucone i nie mające z trzema związku. To się odbywa osobno, ale razem i jednocześnie. Poprzez czwartego trzej doświadczają wiedzy.

Kasjopejańskie pogaduszki

1.
Cassio:  Teraz ludzie zapamiętajcie:  Rennes-le-Chateau to środek do celu [sposób], a nie cel [koniec]. To coś takiego jak otwarcie kufra i oczekiwanie, że odnajdzie się złoto, a znajduje się jedynie mapę.

Q: Sześć wzniesień wokół  Rennes formuje naturalny pentagram, otoczony kołem. To mi przypomina kręgi magiczne, którymi otacza się przy wywoływaniu duchów, bądź demonów. Czy ten obszar to nie jest olbrzymia brama wjazdowa lub miejsce wywoływania, wzywania (duchów)?

Cassio:  Wjazd trafia się, kiedy warunki są dobre

Q: Czy ten obszar to wjazd?

Cassio:  Okno

2.

Q: Czy moglibyście zdefiniować nam „okno”?

Cassio: Zbieżność [konwergencja]; otwiera na alternatywne stany dzięki energii punktów siatki [sieci].

Q: Czy przez te okna można przechodzić tam i z powrotem ? Poruszać się między światami?

Cassio: To jest możliwe

Q: W czym to okno różni się od „portalu”?

Cassio: Okno jest otwarte, portal jest uczyniony dla statków [jest tu zagwozdka – craft to statek, samolot, a końcówka -ed  to forma dokonana czasownika. Inne znaczenia craft: rzemiosło, umiejętność, zręczność, przebiegłość]

Q: Czy okno jest naturalnie występującym portalem? W takim razie portal jest sztuczny w jakiś sposób

Cassio: Blisko

Q: Czy to okno pozostaje otwarte cały czas, lub czy otwiera się i zamyka z różnych przyczyn?

Cassio: Bliżej tego drugiego

Q: Co determinuje otwarcia i zamknięcia?

Cassio: Częstotliwość

Q: Częstotliwość czego?

Cassio: Wzoru energii

Q: Wzoru energii tego obszaru, czy ludzi, którzy wchodzą w kontakt z tym obszarem?

Cassio: Poprzednie. [chyba chodzi o pierwszą odpowiedź – energię obszaru]

Q: Co musi nastąpić, by zmieniła się częstotliwość tego obszaru?

Cassio: Impuls elektromagnetyczny

Q: Skąd pochodzą te impulsy elektromagnetyczne?

Cassio: Są zdolne do przemiany

Q: Przemiany z czego?

Cassio: Nie w tę stronę

Q: Co?

Cassio: Twoje przypuszczenia cię zgubią

3.
Q: Czy Jay Weidner ma rację, że jest coś bardzo, bardzo złego w południowej Francji? Czy dobrze ocenił sytuację?

Cassio: Nie do końca. Choć ci, którzy strzegą sekretów mogą być postrzegani w taki sposób. Także chcą, aby inni tak myśleli. Makiawelli!

(Z sesji channelingowej grupy Laury Knight-Jadczyk robionej przy pomocy tabliczki quija)