Jak łatwo zauważyć, ten blog nie cieszy się aktywnością komentatorów. Co wcale nie znaczy, że brak mu czytelników. Przyczyn jest zapewne kilka. Choćby fakt, że niewiele jest w Polsce osób, które potrafią przeczytać ze zrozumieniem oryginalny tekst Nostradamusa. A takich, którzy go znają – chyba – nie ma! Po anglojęzycznej stronie „chodzą” całkiem inne historie i przepowiednie mało podobne do tych, które podaję. Jak tu dyskutować?
Nie jest tak do końca źle, ponieważ pisują do mnie ludzie zastanawiający się poważnie nad zagadnieniem. Jak @wlnsc czy Baria, albo G.O. Przekonuję się jak różne można mieć skojarzenia, pomysły, intuicje na bazie tego samego tekstu czy informacji. Zależnie od własnych zainteresowań, wiedzy, wykształcenia. Za mało to jednak, aby dojść do jakichś konkluzji, spójnych i obiektywnych wniosków. Prawda jest taka, że aby takie wnioski wyciągnąć, trzeba dysponować całą lub przynajmniej znaczną bazą przetłumaczonych miarodajnie wróżb, dokonanymi już analizami i ustaleniami (aby nie otwierać z hukiem drzwi do lasu i nie zajmować się czymś, co inni już dawno zrobili) i znać astrologię. Bez tego ostatniego trudno jest się przymierzyć do najważniejszego zadania, odczytania dat. Można się oczywiście bawić cyklami Trithemiusa, chronologią biblijną, numerologią itp. matematycznymi algorytmami, ale do odczytu większości dat, zaszyfrowanych przez Nostradamusa, konieczna jest podstawowa wiedza o tranzytach, wielkich i małych koniunkcjach i innych aspektach oraz umiejętność korzystania z efemeryd.
Niedawno G.O. napisał do mnie następująco:
„Jednym z najważniejszych, skutkujący równie istotnym wnioskiem, jest [Twoje] stwierdzenie, czy też potwierdzenie, iż według mnie, rok 1555 stanowi zakodowaną wiedzę o wydarzeniach z początków XX wieku, zaś następne nostradamusowe lata „opowiadają” o kolejno-późniejszych okresach w naszej historii. Jak do tej pory nie wiem czy w tym stwierdzeniu jest sens, czy sens ten jest niepodważalny, czy też zaledwie wybrane fragmenty nie kłócą się z logiką, czy też może generalnie jest to pomysł chybiony?”
Odpowiem tu jemu i wszystkim przy okazji. Tak, w prognozie za 1555 rok oraz w miesięcznych czterowierszach almanachowych z 1555 roku, które weszły w skład „Wróżb” (Presages) można z ogromną dozą pewności znaleźć historię XX wieku. Jednak sięga ona również zdarzeń, które jeszcze się nie zrealizowały! Stopniowo pokazuję to, prezentując na blogu odkodowane wydarzenia z przepowiedni prozą za 1555 (historia papieża Piusa XII i Watykanu oraz II wojny we Francji i Włoszech). Zauważyło to już kilku znanych komentatorów Nostradamusa, bo już Niemiec Centurio rozpoznał w Salinie Stalina, a dr Guinard w gąsienicach czołgi.
Jednak muszę stwierdzić, że radość z odnalezienia tych faktów jest przedwczesna. Dalsze prognostyki, z lat późniejszych wydawane do 1567 roku oraz te wcześniejsze, wydawane od 1550 roku, z których pozostało tylko po kilka zdań, świadczą o tym, że nie ma kolejności i logicznego następstwa czasowego. Każdy następny rok jest opisem owszem, nieco innego odcinka czasu ostatniego (tak nazwijmy porę XX i XXI wieku), w innym miejscu, pod innym kątem, i na bazie innych układów horoskopowych, ale w większości almanachów powtarzają się te same informacje! Można je złożyć w całość, trochę jak puzzle, jeśli się je rozpozna i domyślić się wielu szczegółów wydarzeń, które jeszcze nie miały miejsca, ale dalej niezbyt wiadomo jaka jest właściwa kolejność owych zdarzeń na linii czasu.



