Zamek w Gisors

To średniowieczny zamek forteczny z XI i XII wieku, którego pozostałości, wznoszą się dotąd w gminie Gisors, w departamencie Eure, w regionie Normandii we Francji.
Zamek z Gisors słynie z powiązania z historią templariuszy, choć nie został zbudowany przez nich samych. Powierzono im go w okresie od 1158 do 1160 roku (czyli na okres mn. w. 3 lat) w czasie rozejmu między Królestwem Angielskim i Francuskim, później służył za miejsce uwięzienia od 1310 roku do 1314 roku ostatniego mistrza zakonu, Jacquesa de Molay, podobnie jak trzech innych dostojników zakonu, podczas procesu templariuszy.

Zamek górujący nad doliną Epte, wybudowany na usypanym kopcu składał się z okrągłej wieży strażniczej, która została dodana do już istniejącej twierdzy. W istocie jest to dzieło Książąt Normandii od XI do XII wieku. W zamiarze owa pograniczna twierdza miała bronić domeny anglonormandzkiej przed pretensjami króla Francji.

Podstawowa bryła została zbudowana w 1097 przez Roberta Bellême, z rozkazu króla Anglii Wilhelma II Rufusa (1087/00), regenta Księstwa Normandii. Tę uzupełniono rok później przez drewnianą strażnicę, prawdopodobnie otoczoną palisadą. W 1113 roku, to ufortyfikowane miejsce górujące nad doliną Epte, przyjęło spotkanie władców Ludwika VI z Francji i Henryka I z Anglii. Około 1123 pierwsza akcja przebudowy skończyła się dodaniem strażnicy z ciosanego kamienia w ośmiokątnym kształcie, otoczonej ściśle związanym wałem obronnym.

Spotkanie nowego króla Anglii i króla Franków Ludwika VII miało miejsce w 1158 roku na zamku w Gisors. Aby przypieczętować pojednanie między dwoma królestwami, kapetyński władca zgodził się oddać najmłodszemu synowi Henryka II rękę swej córki Małgorzaty Francuskiej, w wieku zaledwie sześciu miesięcy, dając mu w posagu twierdzę Gisors. W oczekiwaniu na uroczystości ślubne, twierdza została powierzona templariuszom, podobnie jak inne dwa zamki. Trzem rycerzom Świątyni zlecono pieczę nad twierdzą, byli to: Robert de Piron, Tostes de Saint Omer i Richard d`Hastings, wtedy mistrz Zakonu na prowincji Anglii. Jednakże, w 1160 roku Henryk nakazał obchody weselne; w wyniku czego Gisors stało się normandzkie.

Strategiczny charakter tego punktu doliny Epte nie umknął nowemu właścicielowi, a nowa akcja przebudowy została podjęta w 1170 roku. Trwała dziesięć lat. W tym długim okresie, wieża strażnicza została umocniona i podwyższona o dwa dodatkowe piętra, podczas gdy w tym samym czasie, powiększono fosę. Nowy mur obwodowy, długi na 800 metrów i otoczony z boków ośmioma wieżami, dokończono, by bronić otoczenia.

W 1188 roku na zamku odbyło się, w przeddzień Trzeciej Krucjaty, królewskie spotkanie między władcami  anglo-normandzkim Henrykiem II i francuskim Filipem Augustem, w wyniku którego został ogłoszony rozejm. Francuski monarcha, który zdobył twierdzę w 1193 roku nakazał wykonać kilka poprawek, z których zbudowano „Wieżę Więzienną”, z widokiem na miasto czy jeszcze królewski zajazd, zniszczony na początku XX wieku.

[Ryc. płaskorzeźby odkryte w lochach zamku Gisors]

Strategiczny prywatny obiekt, zamek z Gisors został wówczas przekształcony w więzienie. Ono własnie posłużyło sławnym gościom podczas fali aresztowań templariuszy: twierdza stała się w ten sposób, od marca 1310 do marca 1314 roku, miejscem pobytu Wielkiego Mistrza Zakonu, Jacques`a de Molay, do którego przyłączono w lochach zamkowych trzech innych wielkich mistrzów Zakonu: Hugues`a de Pairaud, Geoffroy de Gonneville, mistrza prowincji Poitou i Akwitanii i Geoffrey`a de Charnay, preceptora Normandii.

W 1419 roku, akcja diuka de Clarence pozwoliła zdobyć zamek Anglikom. Ci zaś wynieśli się stąd dopiero w 1449 roku.
Przywrócony koronie francuskiej, zamek zbędny na koniec konfliktu francusko-angielskiego, popadał stopniowo w zaniedbanie. W 1591 roku twierdza została wycofana z eksploatacji.

Zamek na pierwotnej bryle składa się obecnie z imponującej wieży strażniczej, zbudowanej na wzniesionym kopcu mającym około 15 metrów wysokości i średnicę u podstawy 70 metrów. Kamienny mur zbudowany na szczycie pagórka osłania i oddziela strażnicę.

Powiększono powierzchnię zamku przez dodanie muru okalającego, poprzedzonego przez fosę, który wije się na mniej więcej 200 metrów długości i 10 metrów wysokości, otoczony z boków wieżami, z których najbardziej znaną pozostaje Wieża Więzienna.

Legenda zamku

Według niektórych legend, zamek Gisors miał być miejscem ukrywania skarbu templariuszy.

W dniu 13 października 1307 roku, templariusze zostali aresztowani z rozkazu króla Francji. Obecnie specjaliści przyjmują, że mistrzowie Świątyni wiedzieli wcześniej, że ich dni są policzone. Tego samego dnia, skarbiec świątynny ewakuowano z Paryża za pomocą trzech zamaskowanych wozów. Ten konwój miał się skierować ku portom normandzkim, by zaokrętować się w stronę Anglii. A ta droga kazała im przejść przez krainę Gisors. Templariusze kontrolowali ten obszar w ciągu trzech lat, co pozwala myśleć, że ustrzegli więzi pod każdym względem.

Mówiąc krótko, skarb templariuszy zniknął na długo przed jawnym przybyciem na wybrzeża Normandii.

W 1940 roku, dozorca zamku, miejscowy człowiek, omamiony przez ową wspaniałą opowieść, postanowił przedsięwziąć wykopaliska. Roger Lhomoy przez 6 lat drążył pod ziemią kopca i w jego okolicach. On wydobył na jaw podziemną „zmurszałą wartownię”, oczyścił częściowo studnię i wpadł na pewne pomieszczenia wciąż jeszcze dotąd  nieosiągalne. W marcu 1946 roku odkrył w końcu to, czego szukał. „Jestem w romańskiej kaplicy […]. Wzdłuż murów, znajdują się na ziemi, kamienne sarkofagi […]. A w nawie, 30 skrzyń z drogcennego metalu ułożonych kolumnami, po 10.” Lhomoy natychmiast zwrócił się do burmistrza Gisors o stwierdzenie odkrycia. Niestety, nikt nie odważył się zejść do głębin studziennych wykopanych z pogwałceniem wszelkich wymogów bezpieczeństwa. Jedna osoba poszła rzucić szybko okiem, nasłuchując potwierdziła, na dnie, odgłos piwniczny. Wzięty za nawiedzonego, Lhomoy został zdjęty z obowiązków dozorcy i musiał na nowo zasypać wykop.

W 1960 roku Roger Lhomoy opowiedział swoje niesamowite przygody Gerardowi de Sede, który w 1962 opublikował powieść „Templariusze są wśród nas”. Cała Francja rzuciła się do poszukiwania skarbu. Sam André Malraux zarządził wykopaliska, niestety nieudane. Sprawa ucichła wraz z upływem czasu, ale nadal pozostaje mętna i niewyjaśniona.

Tajemne Zapisy Henri Lobineau

Poniższy tekst jest tłumaczeniem strony francuskiej wikipedii pt.: Dossiers secrets d’Henri Lobineau.

Tajne Pliki Henri Lobineau (zwane także Zapisem Lobineau lub Tajnymi Zapisami) to seria spisanych dokumentów, opracowanych przez Francuza Pierre Plantarda i jego przyjaciela Philippe`a de Chérisey, następnie złożone w latach pomiędzy 1964 i 1967 we Francuskiej Bibliotece Narodowej w formie anonimowego daru. Dokumenty te stały się „dowodem wymyślonym przez autorów w celu przywrócenia francuskiej monarchii rządzonej przez potomka królów Merowingów.” Są one zarejestrowane jako dokument 4° LM1 249 i są datowane na 1975 rok w centralnej bazie danych.

Nie są to żadne zwoje pergaminowe, ale współczesne dokumenty, dzisiaj na mikrofilmach i dostępne dla badaczy. Pojawiają się w postaci cienkiego tomu w okładce o twardej oprawie zawierającego mozaikę dokumentów: wycinki z gazet, listy, wkładki, wiele drzew genealogicznych i drukowanych stron z kilku innych utworów i wielokrotnie także skąd indziej ukradzione i zastąpione innymi, niekiedy same w sobie przeładowane odręcznymi notatkami i poprawkami.

Pierwszy dokument

Pierwszy depozyt został dokonany w styczniu 1964 roku, pod tytułem „Genealogia królów Merowingów i pochodzenie różnych francuskich i zagranicznych rodzin ze szczepu Merowingów”. Dokument drukowany komputerowo jest podpisany przez niejakiego Henri Lobineau. Stawia pytanie o królów Merowingów, jak ich potomków według krwi pozostałej obecnie w niektórych rodzinach francuskich. Rodzina Plantard figuruje tam w bezpośredniej linii wraz z niejakim Sigebertem IV, przedstawionym jako ukryty syn Dagoberta II.
„Henri Lobineau” mógłby być pseudonimem pochodzącym od „ulicy Lobineau” leżącej w pobliżu ulicy Saint-Sulpice w Paryżu. Wiele tekstów kolejnych z tych zapisów nazywają prawdziwym autorem Leo Schidlofa, mimo że owe teksty miały być opublikowane dopiero po śmierci tego ostatniego, w październiku 1966 roku. Leo Schidlof był austriackim marszandem sztuki mieszkającym w 1948 roku w Londynie. Jego córka zawsze zaprzeczała, że to on użył tego pseudonimu lub miał jakikolwiek związek z tymi publikacjami. Zakon Syjonu (patrz poniżej) wydał teksty w latach 72 stwierdzając, że Henry Lobineau był arystokratą francuskim: Henri, hrabią Lenoncourt.

Drugi dokument

Drugi depozyt prawnie jest datowany na sierpień 1965 roku. Tytuł „Potomkowie Merowingów lub zagadka Wizygotów Razes”, który jest podpisany innym pseudonimem: „Madeleine Blancasall” sugeruje pojawienie się na nowo pewnego potomstwa Merowingów, ale tym razem związanego z tajemnicami kraju Razes: regionu Rennes-les-Bains i Rennes-le-Château znajdującego się w pobliżu.

Trzeci dokument

Trzeci dokument złożono w maju 1966. Prawdopodobnie pod tytułem „Skarb Merowingów w….. Rennes-le-Château …..” podpisano „Antoine Pustelnik”. Po raz kolejny jest to oczywiście pseudonim, pochodzący od nazwiska popularnego świętego, którego posąg można napotkać w kościele w Rennes-le-Château. Jest to broszura dziewięciostronicowa, która nie jest niczym innym, jak faksymile rozdziałów książki Roberta Charroux, autora specjalizującego się w tajemnicach w ogóle, który był jednym z pierwszych piszących o tajemnicy Rennes-le-Château. Teksty z książki i kopie są prawie takie same przy dwóch właściwie drobnych zmianach.

Czwarty dokument

Czwarty dokument pochodzi z listopada 1966 roku i przedstawia się jako dodatek do pierwszego. Autor, niejaki „S. Roux” wylicza w nim sprawozdania sporządzone przez niejakiego „Lionela Burrusa.” Znajduje się tam kopia artykułu właśnie jego, napisanego w Genewskim Tygodniku Katolickim, zatytułowanego ” Faisons le Point”, który Lobineau określa jako napisany przez Leo Schidlofa, zmarłego w Wiedniu miesiąc wcześniej w wieku 80 lat. „S. Roux” atakuje Burrusa i Schidlofa, tego ostatniego oskarżając nawet o bycie sowieckim agentem.

Piąty dokument

Piąty dokument jest niepokojącym „Serpent Rouge” (czytaj tu: Czerwony Wąż). Jest to ciekawy poemat prozą, symboliczny ze swymi 13 zwrotkami ochrzczonymi nazwą znaków zodiaku (z dodatkowym znakiem Ophiuchusa, czyli Wężownika wstawionego pomiędzy Skorpiona i Strzelca), w połączeniu z serią planów i schematów łączących seminarium przy ulicy św. Sulpicjusza i pobliski kościół St. Germain des Pres w Paryżu.


Dokument ten został ostemplowany i wysłany w dniu 20 marca 1967 roku, ale z tekstem podpisanym w dniu 15 lutego 1967 roku. Ta uprzedniość jest ważna z racji trzech domniemanych autorów: Pierre Feugère`a, Louis Saint-Maxenta i Gastona de Kokera. Każdy z trzech domniemanych autorów to prawdziwa osobistość, ale wszystkich spotkała śmierć między 15 lutego, a 20 marca. Wskazówką, którą prawdziwy autor stara się przekazać jest to, że trzej autorzy zostali zamordowani lub popełnili samobójstwo po ukończeniu i zarejestrowaniu tego tekstu. Tak naprawdę autor był zapewne odnaleziony w nekrologach zgonów samobójczych. Skończył, aby odnaleźć te trzy osoby i używać ich nazwisk tak, jak wszyscy wierzą autorowi tego dziwnego tekstu.

Szósty dokument

Szósty i ostatni dokument z tej serii nazywa się „Tajne Zapisy Henri Lobineau” zebrane przez niejakiego Philippe`a Toscana du Plantier. Tytuł ten dał w ten sposób nie tylko nazwę dla serii, ale ostateczne wskazanie tożsamości autora „zapisów” – Lobineau. Ten ostatni zbiór jest przechowywany w Bibliotece Narodowej od kwietnia 1967 roku. Tym samym kończy się proces ujawniania się wobec opinii publicznej Zakonu Syjonu.

Pomiędzy tymi zapisami, jeden rękopis z 1956 roku potwierdza istnienie tajnego stowarzyszenia, Zakonu Syjonu, i opowiada jego historię od jego ustanowienia w 1099 roku przez Godefroy Bouillona. Znajduje się tu także lista wielkich mistrzów, którzy dziedziczyli naczelne stanowisko organizacji od XII wieku, między nimi figurowali: Léonardo da Vinci, Isaac Newton, Victor Hugo, Claude Debussy, Jean Cocteau.

Postawienie równolegle do tych genealogii z zadaniem Zakonu Syjonu rzeczywiście potwierdza ambicje P. Plantarda. Istotnie, można przypuszczać, że skoro ów wlaśnie daje do zrozumienia, że misją Zakonu jest przywrócenie dynastii Merowingów we Francji w oparciu o mitologię z Rennes-le-Château, to oznacza, że ich prawowitym spadkobiercą nie jest nikt inny, tylko on sam.

Oszustwo czy dowód?

– W 1982 roku, trzej autorzy Michael Baigent, Richard Leigh i Henry Lincoln, wielcy dziennikarze i specjaliści od tajnych stowarzyszeń, uważają Tajne Zapisy za prawdziwe w swym eseju o alternatywnej historii, zatytułowanym: Święta zagadka. Używają ich w swym dochodzeniu na temat Zakonu Syjonu.

– W 1984 roku Pierre Plantard złożył dymisję z Zakonu Syjonu po zdyskredytowaniu przez pisarza i dziennikarza Jean-Luc Chaumeila.

– W 1993 roku Pierre Plantard przyznał się do swego oszustwa wobec francuskiego wymiaru sprawiedliwości, kiedy w części dochodzenia równoległego (w sprawie śmierci Roger-Patrice Pelata, starego przyjaciela François Mitterranda), został zapytany o kilka dokumentów odnalezionych u niego w domu, przedstawiających go jako prawdziwego króla Francji.