Reguły horarne: jak odnaleźć zgubę lub złodzieja?

Rozdział 9, część 3 pt. “Dociekania i wyroki należące do Siódmego Domu”, z książki Johna Gadbury’ego Doctrine of Horary Questions, opublikowanej w 1658 roku.

SEKCJA 1. Co się tyczy uciekinierów lub zbłąkanych, czy zostaną odnalezieni, czy nie?

  1. Księżyc i Merkury są z natury synifikatorami Uciekinierów i Zbłąkanych: Ale 7 dom i jego Pan szczególnie ich sygnifikują; chyba że zgubiona rzecz jest zwierzęciem itd.
  2. Jeśli spośród nich Pan 7 domu będzie wsteczny, uciekinier wróci z własnej woli, nim się oddali bardzo daleko od domostwa Kwerenta lub od miejsca, z którego wyszedł.
  3. Pan Ascendentu lub Księżyca, w dobrym aspekcie z Panem 7 domu i jako Pan 7 domu zaświadcza, że uciekinier wraca do domu. Jeśli tego nie wnioskuje, Kwerent może go znaleźć w drodze dochodzenia.
  4. Ale jeśli wyżej wymienione synifikatory patrzą na siebie nawzajem przez kwadrat lub opozycję lub nie będą w ogóle w żadnym aspekcie oznacza to, że Uciekinier nie chce wrócić i jest mało prawdopodobne, aby Kwerent go odzyskał: Jeśli Władca 7 domu jest w 3 lub 9, możesz powiedzieć, że Uciekinier wyruszył w podróż i nie zostanie przypadkiem odnaleziony.
  5. Jeśli koń, wół lub krowa itp. pobłądzą, obserwujcie Pana 12 domu; a jeśli będzie on w retrogradacji, możesz osądzić, że zabłąkane zwierzę powróci samo; i przestrzegaj tych samych zasad, co poprzednio, jedynie ze zmianą Pana jego domu.
  6. Jeśli Księżyc przekaże Światło Władcy Uciekiniera lub Zabłąkanego Władcy Ascendentu, argumentuje to za nadzieją na ich ponowne odzyskanie. Jeśli przekaże Światło lub jakość Merkurego itd. oznacza to samo.
  7. Księżyc w dobrej konfiguracji z Jowiszem lub Wenus, albo którymkolwiek z nich, rzucający dobry aspekt na Ascendent lub jego Pana, z dobrych domów Figury, pokazuje nadzieje na poprawę.
  8. Pan 7 domu w 12 domu Figury lub sprawy oznacza, że Uciekinier znajduje się spętany więzami, być może w więzieniu: tak wnoszący Merkury argumentuje to samo.
  9. Kiedy w Figurze znajdziesz jakąkolwiek planetę separującą od Władcy domu Księżyca, zwierzę itp. zabłąkane zostało zatrzymane, wypędzone i sprzedane: jeśli jakaś planeta separuje od Pana 2 domu, to tak samo.
  10. Jeśli Księżyc lub sygnifikator …
  11. … zabłąkany itp. odniesie się do Pana 8 domu [licząc] od jego Ascendentu lub będzie w 8, wtedy jest martwy. Jeśli Dyspozytor Księżyca lub Signifikator zwierzęcia znajdzie się w 8 domu, w aspekcie kwadratu lub opozycji do Nieszczęścia [malefika] w 4 domu, znaczy to samo.
  12. Pan 6 lub 12 znajdujący się w 6 lub 12, lub 9 lub 10, twierdzi, że zwierzęta zabłądziły, by być albo w zagrodzie, albo pod przewodnictwem jakiegoś naczelnika.
  13. Pan 7, 12 lub 6, szczęśliwy dzięki dobrym promieniom Jowisza lub Wenus w 2, 5 lub 11 domu, czy też Słońce rzucające na niego trygon – jest bardzo prawdopodobne, że zostaną odnalezione.

    SEKCJA 2. W którą stronę odeszli? jaka odległość?
  14. Księżyc lub sygnifikator Uciekiniera lub Zabłąkanego itd. jest w 10 domu znaczy, że są na południu; w 7 domu – na zachodzie; w 4 domu – na północy, na ascendencie – są na wschodzie.
  15. Jeśli synifikator Zbłąkanych znajduje się w znakach wodnego rodzaju, to są one na północ i w niektórych wilgotnych miejscach jak przystanie łodzi. Jeśli w znakach Powietrza, są na zachód, w miejscach górskich i wysokich. Jeśli w znakach Ziemi, znajdują się na południe, i w miejscach pustych i melancholijnych, jak lasy itd. Jeśli w Ognistych znakach, są na wschód; oraz w odkrytych miejscach, gdzie niedawno wykopano ziemię: zawsze musicie preferować znak przed kwadrą.
  16. Księżyc w tej samej kwadrze z Władcą Ascendentu, przy odległości nie większej niż jeden znak między nimi – [uciekinierzy] znajdują się wtedy w pobliżu miejsca, z którego wyszli na początku. Ale jeśli [planety] są odległe [od siebie] powyżej 90 stopni, to oddalili się daleko od Kwerenta.
  17. Jeśli Księżyc separuje od Sygnifikatora Uciekiniera lub Zbłąkanego, to [są] na każdy [ stopień] 17 sążni [to 1/8 mili angielskiej, 220 jardów czyli ponad 2 mile] itd. od Właściciela; jeśli we wspólnych znakach – są oddaleni od właściciela o 5 sążni, jeśli w znakach stałych – znajdują się o jeden sążeń od właściciela: gdy odległość jest większa w stopniach, określ proporcjonalnie odległość lub miejsce według tej reguły.

    SEKCJA 3. O rzeczach utraconych, czy można je odzyskać, czy nie?
  18. Planety szczęścia [benefiki] w sekstylu lub trygonie do Panów Ascendentu lub 2 domu oraz dyspozytor Punktu Fortuny umieszczony na Ascendencie lub w 2 domu, zapowiadają odzyskanie utraconych dóbr.
  19. Albo Szczęścia [benefiki] na Ascendencie, posiadające godności w 2 domu, lub Księżyc w 7, w sekstylu lub trygonie do Pana Ascendentu; oba są bardzo pewnymi argumentami odzyskania rzeczy lub utraconych.
  20. Księżyc w 10 domu, w trygonie do planety w 2, lub [znajdujący się] w 2 domu w trygonie do Pana 2 domu lub dyspozytora Punktu Fortuny, Władca Ascendentu w 2 domu; Światła w trygonie do siebie lub w trygonie do wierzchołka 2 domu, lub Pan 2 domu w 11 lub 4 domu; wszystko to są argumenty poprawy.
  21. Władca 8 domu na Ascendencie lub z Władcą Ascendentu oznacza odzyskanie utraconych dóbr: Jowisz, Wenus lub Węzeł Północny w 11 domu również dają wielkie nadzieje na to samo, co często dowiodłem jako prawdziwe.
  22. Księżyc, Punkt Fortuny lub ich dyspozytorzy, lub Władca 2 w 8 domu, jest wielkim argumentem, że utraconych dóbr nie można odzyskać.
  23. Kiedy obydwa Światła znajdują się pod ziemią [w dolnej połowie horoskopu], rzeczy utracone są trudne do odzyskania: jeśli 2 dom lub jego Pan będą w jakikolwiek sposób utrapieni, oznacza to to samo.
  24. Ale największym argumentem nie-odzyskania jest pozycja Saturna, Marsa lub Węzła Południowego poza ich podstawowymi godnościami w 2 domu; albo Pan 2 domu jest albo w spaleniu, albo w 8 domu; lub jeśli Pan 2 domu będzie w kwadracie lub w opozycji do Pana 8 domu.
  25. Lilly mówi: Jeśli Pan 7 domu będzie w połączeniu z Panem 8 domu; albo jeśli Pan 2 domu nie widzi 1 domu lub jego Pana; albo Słońce i Księżyc nie aspektują się nawzajem lub nie są z Punktem Fortuny; lub gdy oboje znajdują się pod ziemią; nie ma możliwości zwrotu utraconych dóbr.

    SEKCJA 4. Kim jest złodziej, i jaki jest jego wiek i płeć?
  26. Astrologowie opisują Planetę Wędrowną w domu kątowym [jako] sygnifikatora Złodzieja; przede wszystkim wtedy, gdy Planeta Wędrowna ma godność w 7 domu lub jest jego Panem: Ponieważ jest poza wszystkimi swymi podstawowymi godnościami, obyś słusznie wiedział, że znajduje się na należnym stanowisku i w konsekwencji dowiedziesz Złodzieja: wnioskowanie naturalnie nie podąża za przesłankami; bo człowiek może być biedny i uczciwy; i chociażby Planeta kątowa była wędrowna; jeśli jednak nie dotknie ani stworzenia, ani jego Pana; Punktu Fortuny lub jego Pana, itd. uznaj ją za biednego, uczciwego człowieka; ale nie możesz uznać jej za sygnifikatora złodzieja.
  27. Kiedy żadna planeta nie uwzględnia złośliwie wyżej wymienionych synifikatorów, możesz uznać, że Władca 7 domu oznacza Złodzieja, ponieważ zawiera on naturalne znaczenie kradzieży i złodziei.
  28. Niech planeta nękająca materię lub Punkt Fortuny lub ich Władców będzie Peregrinem, czyli zasadniczo bez godności, będzie oznaczała Złodzieja. I podczas gdy niektórzy zwalniają Planetę w podstawowej godności od udziału w jakiejkolwiek sprawie tego rodzaju, ja nie; taka planeta, ponieważ jest silna, jest w stanie najwięcej napsocić.
  29. Jeśli planeta dotyczy substancji, itd. ma być męska, i jest w męskim znaku i ćwiartce oznacza to, że Złodziej jest mężczyzną. Jeśli planeta jest żeńska i w szczęśliwych miejscach Figury, można wnioskować, że Złodziej jest żeński lub jest kobietą.
  30. Saturn jako sygnifikator Złodzieja pokazuje, że złodziej jest stary, z wyjątkiem początku znaków: Słońce, Mars i Jowisz, że ma lat około 30 lub nieco więcej; Wenus i Merkury, że jest młodzieńczy; Księżyc, zgodnie z jego wiekiem; w pierwszej kwadrze oznacza młodego; w drugiej ćwierci między 20 a 30 lat; w trzeciej, między 30 a 45; w czwartej jest między 45 a 60 rokiem.
  31. Planeta będąca po wschodniej stronie oznacza złodzieja młodszego; ale na zachodzie złodziej jest starszy. I tak wiele może posłużyć oznaczeniu złodzieja i odkryciu jego wieku i płci.

SEKCJA 5. Czy jest więcej złodziei niż jeden?

  1. Wiele planet nękających sygnifikatory substancji (nie ma znaczenia, czy są Peregrine, czy nie) pokazuje wielu złodziei lub więcej złodziei niż jednego.
  2. Jeśli synifikator Złodzieja jest w sekstylu lub w trygonie z innymi planetami, głównie w dwucielesnych znakach, jest więcej złodziei niż jeden, chociaż można znaleźć tylko jednego, który trapi synifikatory substancji.
  3. Gdy kąty figury są stałe, i sygnifikator Złodzieja nie utrzymał się w żadnym aspekcie z żadną planetą, z wyjątkiem Władcy Substancji lub dyspozytora Punktu Fortuny, którego dotyka; to oznacza tylko jednego Złodzieja w przypadku kradzieży lub łotrostwa.

SEKCJA 6. Czy są to obcy czy znajomi?

  1. Światła widzące Ascendent (lub jego Pana) lub Pan 1 domu w pierwszym domu, w połączeniu z Panem 7; oznacza, że Złodziej jest chowańcem lub kimś znanym przegranemu.
  2. Kiedy Światła znajdują się we właściwych domach [tj. znakach] lub w domach Władcy Ascendentu lub w troistości Władcy Ascendentu, oznacza to Złodzieja dobrze znanego Kwerentowi lub Przegranemu.
  3. Sygnifikator Złodzieja silny na Ascendencie – wskazuje na brata lub krewnego, głównie jeśli ma okazję być władcą 3 domu: Pan 7 w siódmym – Złodziej przebywa z domu.
  4. Pan Ascendentu w 3 lub 4 domu (jak mówi Lilly) oskarża swojego własnego domowego sługę, I to często dowiódł on doświadczalnie.
  5. Sygnifikator Złodzieja, w 3 lub 9 od jego własnego domu, ukazuje Złodzieja jako obcego. Jeśli Pan Ascendentu i 7 domu, czyli synifikator Złodzieja, nie należą do jednej troistości, oznacza to to samo.
  6. Mars lub Merkury jako sygnifikator Złodzieja zapowiada, że jest zwykłym oddźwiernym; chyba że rządzą domem Relacji: a jeśli tak, to [planety] powiedzą ci, kto to jest.
  7. Jeśli złodziej jest domownikiem, Lilly uczy nas poznawać go w ten sposób: – Słońce oznacza ojca lub matkę; Księżyc to matka lub pani; Wenus – żona lub kobieta; Saturn jest sługą lub nieznajomym spotkanym przypadkiem; Mars synem, bratem lub krewnym; Merkury to młody, znajomy lub przyjaciel. I na tym skończę tę sekcję.

SEKCJA 7. W jakim czasie skradziona rzecz zostanie odzyskana?

  1. Widząc świadectwa poprawy w swojej Figurze, możesz również odkryć czas w ten sposób: – Obserwuj zastosowanie dwóch planet oznaczających poprawę i rozważ stopnie odległości między ich ciałami lub [ścisłym] Aspektem, i w następujący sposób zamień odległość w czas.
  2. Jeśli zdarzy się, że znajdują się w ruchomych [tj. kardynalnych] znakach, podaj tyle tygodni lub dni, ile masz stopni odległości, dla przestrzeni lub czasu, w którym mogą zostać odzyskane. Jeśli są to wspólne znaki, podaj miesiące lub tygodnie: Jeśli znaki są stałe, lata lub miesiące.
  3. Kiedy Słońce i Księżyc razem ujrzą Ascendent, utracona rzecz zostanie nagle odzyskana; bo nie znoszą niczego, co mogłoby długo leżeć w ukryciu lub być zasłonięte: A jeśli w tym samym czasie Pan 2 domu będzie na Ascendencie, stanie się to bardzo szybko.
  4. Rosnące w świetle i ruchu sygnifikatory, umieszczone w szczęśliwych miejscach Figury, zapowiadają nagłe odzyskanie utraconych lub zaginionych dóbr.


    Mógłbym więcej napisać o każdym szczególe tego rozdziału; ale moim zamiarem było zaopatrzenie geniusza w najlepsze i najbardziej uznane reguły, a nie w bezczelne meandry: poza tym, jeślibym dodawał każdą trywialną okoliczność, powinienem bym był utrudnić niektórym aktywne wyobrażenia i stępić ostrze bystrego geniuszu innych; obu tych grzechów uniknąłem, sprowadzając moją sprawę do tego krótkiego (choć przypuszczam, że wystarczającego) kompasu.

„Prawdziwa i cudowna” prognoza na dwadzieścia lat: 2010-2030

Każdy astrolog wie, co mniej więcej znaczy Pluton: niewypowiedziany, niewyobrażalny chaos.

Dzięki dużej szerokości geograficznej Pluton nie może łatwo tworzyć aspektów, szczególnie koniunkcji lub opozycji, z żadną planetą. Ale gdy jego szerokość geograficzna jest niższa, te aspekty są możliwe. W granicach 5-8 stopni Pluton osiąga szerokość geograficzną odpowiadającą szerokości Księżyca, Merkurego, Wenus lub Marsa.

W najnowszej historii Pluton miał fazę niskiej szerokości geograficznej (w zakresie -6 ° i + 6 °) między marcem 1913 roku a wrześniem 1945 roku. Wiemy, co wydarzyło się w tym okresie.

Ponownie, i już się rozpoczął, powróci do fazy odwrotnej niskiej szerokości geograficznej (+ 6 ° / -6 °) między wrześniem 2008 roku, a majem 2030 rokiem. Trudno sobie wyobrazić, jaki rodzaj nowego barbarzyństwa niedojrzały ludzki mózg i jego narzędzia – organizowane przez nieludzką technokrację, drapieżność finansową i marionetki polityczne – mogą wymyślić w tym okresie w mediach. Ale fakt astrologiczny jest tutaj: nie mniej niż dwadzieścia mrocznych lat.

Patrice Guinard
Philosophe, Seiziémiste, Astrophile
PhD, Mensa, CURA

Dopisek mój: w 2008 światem potrząsnął kryzys bankowy. W okolicach 2027-32 roku będzie tylko gorzej, wielka pandemia, potem rujnująca wojna i początek katastrof klimatycznych.

Ptasia Mowa w islamie, alchemii, tarocie, śnieniu i psychoanalizie

Ten artykuł jest kontynuacją i uzupełnieniem poprzedniego, pt. „Ptasia mowa albo Zielony Język”.

Symbol

Igrając literami, dźwiękami lub znaczeniami, język ptaków odnosi się do symbolu. Symbol z greckiego „seumbolon” (podnieś wieko, odkryj), zgodnie z hermetyczną i gnostycką tradycją, można uchwycić tylko w obrazie (analogia, przypowieść) lub przez korespondencję (metafora). W rzeczywistości dyskurs hermeneutyczny niszczy wymiar symboliczny, wyjaśniając rzeczywistość, która wymyka się rozumowi. Sama gra słowna jest najlepszym sposobem na zbliżenie się do paradoksalnego dualizmu symbolu.

Język ptaków jest zatem ściśle związany z „językiem symboli”. Różnica w terminach rzeczywiście wykorzystuje całą naturę operacji transformacji między dwiema płaszczyznami: jeśli język odnosi się do systemu skodyfikowanego (fonetyczny, językowy …), język jest własnością, która nie reaguje na żaden system. ,

Niemniej jednak istnieją analogie, które wykorzystują język ptaków:

Podobnie jak słowa, symbole mają znaczenie, jeśli nie – wiele znaczeń.

Podobnie jak słowa, symbole mają przeszłość. Etymologia słowa odnosi się do jego pierwotnej wartości; symbol ma również linię obrazów.

Podobnie jak słowo, którego poznano arbitralny charakter od czasów Ferdynanda de Saussure’a (ono nie przedstawia tego, co oznacza), symbol opisuje przede wszystkim rzeczywistość emocjonalną; jak również słowo, które ma ładunek emocjonalny.

Wreszcie, słowa są symbolami w języku ptaków, które wiodą do nauk okultystycznych. Alchemia, która jest wykładana obrazami i tekstami Wielkiego Dzieła, używa symboliki słów do tworzenia połączeń między pojęciami. Podobnie jak symbol (skrócony obrazem), ten język słów tworzy skróty myślowe. Język ptaków działa w taki sam sposób, jak znaki w matematyce lub fizyce. To kodowanie zapewnia trwałość pojęć i obrazów, ponieważ tylko inicjacja może dać klucz do odczytania relacji między słowami. Formuła E = mc2 jest bardzo znacząca: jeśli wszyscy widzą zakres (ogólną teorię względności), tylko „osoby z wewnątrz” (fizycy) mogą ją interpretować, a nawet manipulować nią.

Transkulturowy wymiar języka ptaków

Język ptaków nie zależy od konkretnego języka; w rzeczywistości każdy język ma podobny system kodowania oparty na: leksykonie, składni, fonetyce i semantyce.

Na przykład japońskie koany to gry o podwójnym znaczeniu, na granicy absurdu. Właśnie tego szukają autorzy języka ptaków: nadać absurdowi charakter, aby ukryć przesłanie. Nawet dzisiaj kōan jest używany w ustnym nauczaniu tradycji Rinzai, aby zasugerować „czego nie można powiedzieć słowami”.

Jak w przykładzie ucznia, który zapytał Mistrza Joshu: „Czy pies ma naturę Buddy?” Mistrz Joshu odpowiedział: „Mu! – Mu!” Jest to wato (wyrażenie oznaczające bezsensowność pytania) tego kōanu.

Niemniej jednak gry słowne danego języka mogą zrozumieć tylko ci, którzy go opanują. Żadna kategoria językowa nie może przeniknąć werbalnej symboliki jakiejś innej; tłumaczenie jest rzeczywiście nieefektywne przy przywracaniu podwójnego kodowania. Dlatego w tym artykule podamy tylko przykłady zaczerpnięte z języka francuskiego.

Sufizm i język siryanitowy

Mistyczna poezja sufich często posługuje się językiem ptaków, podobnie jak na Zachodzie. Suficki poeta Farid al-Din Attar-Persian (obecnie Iran) żył od 1119 do 1190; należy do sufickiej tradycji szkoły al-Hallad. W swojej książce The Bird Conference opowiada mistyczną epopeję, w której 30 000 ptaków szuka swojego króla. Narracja rozpoczyna się od powitania, które stanowi rytualną i magiczną funkcję „Huppe”, ptaka zasymilowanego z funkcją inicjacyjną. Ptaki te reprezentują ludzkość wiernych poszukujących sensu w świecie. Dudek, postać mistrza sufiego, wzywa ptaki, by wyruszyły w trudną podróż, która zaprowadzi ich na dwór króla, gdzie spotkają bajecznego ptaka Simurgha. Niektórzy podążają za dudkiem, inni odmawiają, zadowalając się ziemskimi zaklęciami. Attâr czyni tutaj przypowieść o misji inicjacyjnej sufi, gdzie niektórzy są inicjowani, ponieważ osiągają głębokie znaczenie słów, inni odmawiają tego i pozostają przy wspólnym języku.

Teza Attâra głosi, że ludzie i ptaki mają różne języki: żaden ptak nie ma tej samej melodii, co drugi. Otóż, wtajemniczeni mają ten sam język: język zdrowego rozsądku i mistycyzmu.

Strony Koranu

Ahmed Mubarek, znany jako Abd al-Aziz al-Dabbagh, wielki niepiśmienny Sufi, który mieszkał w Fezie na przełomie XVI i XVII wieku w Kitab-Al-Ibriz (zn. czysta księga gości), który zawarł naukę swojego mistrza Szejka Dabbagha, przywołuje istnienie języka oryginalnego, używanego przez anioły i nazywanego językiem syryjskim. Według marokańskiego sufickiego poety istnieje on w każdym języku i składa się z innego znaczenia, niż przekazany, a prawdziwe znaczenie ma jego wymowa, a nie pismo. Jest to także język wielkich świętych. Według islamskiej legendy w Siryanî znajdują się napisy na pniu Arsz i na drzwiach raju, które mają moc przemawiania do zmarłych w boskim języku. W przypadku Ahmeda Moubarka siryanî znajduje się również w „osobnych literach” otwierających surę Koranu i których jak dotąd żaden muzułmański teolog nie wyjaśnił, na przykład „Alif – Lam-Mîm”, który otwiera surę 2 „Krowa” (Al Baquara).

Zwolnienia były liczne; dla Ar-Rabi ‚ibn Anas: „Te litery pochodzą z 29 liter, wokół których obracają się wszystkie języki”, i do każdej z nich dochodzi wokalizacja. Abdel ‚Aziz ad-Dabbagh ponadto: „Każda litera pism syryjskich ma tajemnicę, a każda tajemnica dzieli się na siedem innych. Rodzą się z boskiego znaczenia słów, które są źródłem pierwszej tajemnicy. Każda litera zawiera siedem innych tajemnic związanych ze słowem arabskim. Jeśli chodzi o języki inne, niż arabskie, odnoszą się do niego inne tajemnice.” Arabska kaligrafia to w rzeczywistości układ symboliczny Boskiego Stworzenia. Wreszcie pod koniec XIV wieku w Iranie Fazlullah (założyciel religii Hurufiyya („huruf” = litery)), po proroczym śnie, słyszał i rozumiał śpiew ptaków.

Alchemia

Okultystyczna nauka alchemii, pochodząca z Egiptu, nadała językowi ptaków swoją szlachetność. Istnienie tajnego języka, zwanego „językiem alchemicznym”, zostało udowodnione, szczególnie przez alchemików:

Artephiusa, który zasugerował, że ten szyfrowany język opiera się przede wszystkim na metaforach:

Czy nie wiemy, że nasza sztuka jest sztuką kabalistyczną? Mam na myśli to, co objawia się tylko ustami i co jest pełne tajemnic; A ty, biedny głupcze, czy byłbyś na tyle prosty, by uwierzyć, że uczymy otwarcie i wyraźnie największej i najważniejszej ze wszystkich tajemnic, i uchwycić nasze słowa w piśmie?

Synézjos (w IV wieku) uzupełnia objawienie Artefiusa, przywołując kod metodyczny:

[Alchemicy] wyrażają się jedynie za pomocą symboli, metafor i obrazów, aby mogli je zrozumieć tylko święci, mędrcy i dusze obdarzone inteligencją. Z tego powodu w swoich pracach przestrzegali pewnej metody i pewnej reguły, aby rozsądny człowiek mógł zrozumieć i być może po pewnym czasie prób i błędów dojść do wszystkiego, co jest tajemnie opisane.

Znany alchemik Nicolas Flamel przywołuje rodzaj ciekawych traktatów w swojej księdze rycin hieroglificznych z 1612 roku:

Nie było z papieru ani z pergaminu, podobnie jak inne, ale było zrobione z cienkiej kory delikatnych krzewów. Jego okładka była z drobnej miedzi, wszystkie wyryte były literami lub dziwnymi cyframi; a jeśli chodzi o mnie, wierzę, że mogą to być postacie greckie lub inny starożytny język. Tak bardzo, że nie umiałem ich czytać i że dobrze wiedziałem, że nie były to nuty, litery łacińskie ani galijskie; ponieważ trochę wtedy słyszę/rozumiem”…

Ten tajny język – synonim „cabal” (z literą c, aby odróżnić go od żydowskiej kabały) polega głównie na użyciu rebusów lub gier słownych w celu kodowania zabronionych dzieł za pomocą kodu kryptograficznego opartego na dźwiękach, w celu przekazania treści jako niezrozumiałej lub jako całkiem inna treść. Zakodowana praca wydaje się absurdalna lub nie na temat.

Tak więc w zdaniu Synezjosa widzieliśmy zdanie równoległe ukrywające niektóre klucze tego języka: fragment „być rozumianym tylko przez świętych” można rozumieć jako: „jest rozumiany tylko przez rysunki lub projekt” z powodu homonimii słowa „święty”; podobnie fragment: „potajemnie opisany” jako „sekret pisania”, nawiązuje do fałszu zdania wziętego dosłownie. Wyrażenie to pojawia się jako metafora pewnego sposobu patrzenia na rzeczy i wydarzenia, które wymaga lekceważenia logiki rozumowania w sensie zdań. Niektórzy okultystyczni pisarze Wielkiego Dzieła również mówią o kabale fonetycznej, identycznej metodzie igrania z korespondencją fonetyczną i semantyczną.

Rzeczywiście, dźwięki odgrywają dominującą rolę w alchemii. Z jednej strony ta nauka na początku była nazywana „sztuką muzyki”. Michel Maïer, autor Atalante Fugens, pierwszorzędnej alchemicznej rozprawy, dołącza do swoich tekstów fugi towarzyszące metamorfozom Dzieła.

Analogię tę należy porównać ze słowami św. Pawła w rozdziale 13 pierwszego listu do Koryntian: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, jeśli nie mam miłości, byłbym pusto brzmiący lub jak brzmiący talerz. ”. Istnieje więc stała analogia, w każdej aluzji do tajnego języka, do muzyki.

„Język ekstazy”, często używany w sposób synonimiczny z językiem ptaków, ponoć objawia się podczas uwolnienia duszy, podczas chwilowego kontaktu z boskością. Thomas de Celano uważa, że święty podczas ekstazy uważa, że słyszy bardzo delikatną muzykę o brzmieniu zbliżonym do francuskiego.

Ikonografia alchemiczna, gdy reprezentuje laboratorium alchemika, często pokazuje instrumenty muzyczne wyrażające harmonię i muzykę niebieską (pochodzącą z Platona: „muzykę sfer”) towarzyszącą kulminacji Wielkiego Dzieła.

Tajny kod templariuszy

W przypadku Fulcanellego każda alchemiczna nazwa zawiera w języku ptaków symboliczną korespondencję, którą wyraża fonetyka: na przykład antimoine/antymon odnosi się do osła inicjacyjnego.

„Wiedzcie więc, bracia, że już nie możemy się mylić, że nasz termin antymon… przez grę słów znanych filozofom oznacza ośli-język [l’âne-timon], przewodnika, który prowadzi…” W Le Mystère des cathédrales [„Tajemnicy katedr”], sztuka gotycka jest językiem, który można interpretować językiem ptaków. Ta hipoteza, charakterystyczna dla Fulcanellego, nigdy nie przywołana w średniowieczu, pozwala nam badać symboliczne funkcjonowanie w dziele w mowie ptaków. Przede wszystkim fonetycznie wyrażenie „art goth”/sztuka gotycka, jest zbliżone do słowa „argotique”/żargon; istnieje idealna homofonia:

Dla nas sztuka gotycka jest jedynie ortograficzną deformacją słowa argotique/żargon, w tym idealną homofonią, zgodnie z prawem fonetycznym, które rządzi we wszystkich językach i bez uwzględnienia pisowni tradycyjną kabałą. Katedra jest dziełem sztuki gotyckiej lub żargonowej. Jednak słowniki definiują żargon jako „język specyficzny dla wszystkich osób, które są zainteresowane komunikowaniem swoich myśli, ale nie są rozumiane przez otaczających je ludzi”. Jest to zatem wypowiedź kabalistyczna.

Sztuka gotycka odnosi się zatem do języka kodowanego. Symboliczne wzmocnienie można następnie zaproponować za pomocą drugiego dopasowania fonetycznego: „Żargoniści/argoniers to ci, którzy używają tego języka”.

Tarot Marsylski i język ptaków

Tarot Marsylski, metoda średniowiecznego wróżenia polegająca na przekazie ustnym (uczymy się go tylko przez wtajemniczenie-inicjację), wydaje się działać według możliwości języka ptaków, czy to przez anagramy, rebusy czy homonimię. Wtajemniczeni tarota mają zwyczaj podsumowywania swojego celu wyrażeniem: „tarot zawiera 22 karty swych lekcji”. Jeśli zastosujemy zasadę języka ptaków, możemy usłyszeć (i już nie czytać): le tarot qu’on tient, devin de l’âme, c’est le son/trzymany tarot, przepowiadacz duszy, to dźwięk”, rodzaj maksymy wyjaśniającej metodę dzieła w tej metodzie wróżenia.

Niemniej jednak to obrazy są głównie deszyfrowane w tarocie marsylskim.

Wydaje się, że te Arkana zawierają ukryte podwójne znaczenie w obrazie lub tekście. „Karta” zatytułowana Temperance/Umiarkowanie odnosi się do rozwiniętego wyrażenia Temps errance/Czas wędrówki, które w astrologii odpowiada źródłom tarota w Erze Wodnika, figurze pojawiającej się na tym samym Arkanie.

Ponadto ptaki nie są nieobecne na rysunkach tarota. Rzeczywiście, cztery karty przedstawiają ptaki. Te widoki stanowią dla niektórych kod sam w sobie pozwalający na użycie języka ptaków, niezbędnego do pełnego zrozumienia tajemnic.

Tak zwana karta Papesse/Papieżyca (2. Arkan), sparafrazowana w zdaniu: lame air du Tarot/Karta powietrzna tarota, wydaje się zawierać samą ideę języka ptaków, jako jedynego klucza do zrozumienia tarota; możemy rzeczywiście sprawić, by odpowiadała homofonicznemu wyrażeniu: la mère du tarot /matka tarota. Symbolem powietrza (domena ptaków) jako źródłem inspiracji byłby znak zalecający czytanie głośno tarota Marsylskiego. Ta korespondencja przypomina alchemiczną symbolikę powietrza jako wszechświata „ulotnego” (w przeciwieństwie do „ustalonego”), ukrytego sekretu, który trzeba odbierać widzialnie (ziemsko) poprzez Dzieło.

W nazwie „tarot” można również zobaczyć korespondencję z fonetyczną formą taraud/gwintownica, korespondującą z czasownikiem tarauder, który oznacza drążenie, dręczenie, przebijanie twardej materii i które jest również używane w znaczeniu przenośnym (to pytanie me taraude/mnie dręczy na przykład). Tarot byłby sztuką „drążenia sensu”. Podobnie każdy Arkan może również odpowiadać fonetycznie znaczeniu innemu, niż jego nazwa wpisana na karcie, ostatecznie wyznaczając etapy wtajemniczenia: le Bas te leurre/nisko cię oszuka (Bateleur/Kuglarz), l’air mythe/mit powietrzny (Eremite/Pustelnik), Temps errance/Czas wedrówki (Tempérance-Umiarkowanie), L’âme est son Dieu – Dusza jest jego Bogiem (La Maison-Dieu/Dom Bóg). Niemniej jednak znaczeniom należącym do tych, którzy stworzyli ten kod, język ptaków pozwala nam opracować korespondencję dźwiękową, ale nie pozwala nam dojść do pierwszego znaczenia, z wyjątkiem analogii.

Gry słowne: okno na nieświadomość

W przypadku psychoanalizy nieświadomość używa zakodowanego języka do wyrażenia tak zwanego „ukrytego” znaczenia. W szczególności Jacques Lacan pokazał, że za pośrednictwem gry słów wyraża się nieświadomość, która zdecydowała się na przekaz informacji, jak się wyraził, zgodnie z którym „nieświadomość ma strukturę języka”. Niemniej jednak kompleks psychiczny będzie pasował do stanów symbolizowanych przez słowa, scalonych ich fonetyczną bliskością.

Dla Lacana analiza musi opierać się na określeniu tych fonetycznych i symbolicznych korespondencji w celu „skutecznego rozwiązania tego, z czego składa się objaw, a mianowicie węzła znaczników”.

Zygmunt Freud potwierdził już, że „to, co istotne, objawia się w języku,” (używa niemieckiego słowa „zurückführen”, dosłownie „odepchnąć”, aby przywrócić język do podstaw). W La Science des rêves/Nauce o snach Freud mówi o śnie jako rebusie, który dosłownie się dogaduje; rebus uformował litery, które oznaczają grafikę i dźwięki tak, jak foniczne znaczniki, dodaje Lacan.

Dla Lacana bowiem znaczący ma pierwszeństwo przed znaczonym, poprzez ciągłą grę między tymi dwiema rzeczywistościami, za pomocą „praw języka nieświadomości”: metonimii i metafory. Pierwsze „wyjaśnia przemieszczenie się w nieświadomości”, a drugie „dotyczy kondensacji w nieświadomości”.

Niemniej jednak Jacques Lacan, jeśli stawia hipotezę nieświadomości jako języka, nie identyfikuje jej fonicznego wymiaru. Wyjaśniając, że „nieświadomość zna tylko elementy znaczącego (…) [będącego] łańcuchem znaczących, który się powtarza i nalega”, precyzuje, że działa „bez uwzględnienia znaczonych lub akustycznych granic sylab».

Wreszcie Lacan był w stanie wykazać, że „Słowo nie jest znakiem, lecz węzłem znaczeniowym”, że analiza musi go rozwikłać. Przeczy także, aby w podświadomości mogło istnieć znaczenie samej litery, która stanowi podstawę języka ptaków: „Jeśli jakakolwiek znacząca sekwencja jest sekwencją liter, w zamian każda sekwencja liter nie jest znaczącą sekwencją„. W przypadku Lacana psychoanaliza odmawia badania kalamburów i zjawisk pól semantycznych i fonetycznych.

Sen „mówi” językiem ptaków

Znaczenie słów w snach było po raz pierwszy badane przez psychiatrę Carla Gustava Junga, który w oparciu o mitanalizę stwierdził, że „jakkolwiek abstrakcyjny może być, system filozoficzny reprezentuje, pod względem środków i celów, tylko „genialną kombinację prymitywnych dźwięków”. Słowo, oprócz tego, że ma abstrakcyjne znaczenie, jest naładowane emocjonalnie.

Étienne Perrot, kontynuator Junga, orzekł, że „język ptaków i gier dźwiękowych staje się wymarzoną zdolnością wyrażania równoległej rzeczywistości psychicznej”:

Ta synchroniczność, to zewnętrzne i wewnętrzne słuchanie, te podwójne odczyty, uczymy się ich najpierw w snach. Marzenia uczą nas rozszyfrowywania rzeczywistości. Powszechnie wiadomo, że sny bardzo często biorą materiały z życia w ciągu dnia, ale mają nas nauczyć, jak je inaczej odczytać. Ten odczyt zawiera bardzo ważny element, którym jest rozszyfrowanie słów zgodnie z prawami, które nie są prawami przyczynowymi, ale prawami fonetycznymi, zgodnie ze sposobem formowania kalamburów. Nazywa się to „językiem ptaków” i właśnie to alchemicy nazywają „radosną nauką”.”

Uzasadnia to podwójne fonetyczne znaczenie tekstów alchemicznych cytatem ezoterycznego autora Michela Maïera, który wyjaśnił:

O wszystkim, co słyszysz, zastanów się, czy może tak być, czy nie. W rzeczywistości nikt nie jest skłonny wierzyć, lub robić rzeczy niemożliwych, ponieważ słowa (z hermetycznych książek) istnieją z powodu rzeczy, a nie rzeczy z powodu słów.”

Perrot przyznaje snom pewną motywację, niezależną od sumienia, pewien humor odzwierciedlony w języku ptaków. Od-strukturowywując słowa poprzez zawarte w nim dźwięki sen (w skrócie nieświadomość) nadaje słuchaniu inne znaczenie. Perrot widzi w słowach jak ze snu zdolność do „rozszerzania się” poprzez mapowanie symboli. Widzi także stałą korespondencję z muzyką alchemiczną, w której „wszelkiemu gotowaniu towarzyszy muzyka: piec huczy, ogień trzaska, bulgocze woda na ogniu i, jeśli się tam zanurzy metal rozpalony do czerwoności, zasyczy.

Ta zdolność snu do generowania znaczenia na kilku poziomach odpowiada regule alchemicznej interpretacji obscurum per obscurius, która opowiada się za paradoksalnym wyjaśnieniem tego, co jest niejasne przez to, co jest jeszcze bardziej niejasne. Jest to rzeczywiście ukryta treść snu, która zwykle symbolizowana jest przez kondensację, bliską koanom i hai kai zenu.

Na przykład sen przywołujący parchemin/pergamin, wbrew wszelkiej logice, można interpretować wyrażeniem par le chemin/przy okazji zgodnie z językiem ptaków, wyrażeniem odnoszącym się do symboli wolności, otwartości, rozwoju osobistego. Po łacinie Rzymianin marzący o książce („liber”) doszedłby do tego samego wniosku: „liber” odnosi się również do wolności; i ten korzeń został zachowany w języku francuskim [livre/libre =książka/wolny].

Osobistości, poprzez swe nazwiska rodowe, mogą zatem odpowiadać symbolom. Na przykład imię Piotra (fr. Pierre) we śnie odnosi się nie do prawdziwej lub historycznej osoby (apostoła), ale do kamienia [fr. la pierre] w sensie ołtarza lub kamienia filozoficznego. Dla Junga istnienie tego podwójnego języka świadczy o ciągłości symboli alchemicznych we współczesnej psychice. Sen o sceau/pieczęci” w sensie klucza odnosi się zatem do scel /pieczęci”, wyrazu starofrancuskiego oznaczającego sel/sól”, mieszanki alchemicznej i regulacyjnej funkcji psychicznej.

Co więcej, etymologia pozostaje we śnie, pomimo kultury śniącego. Nadal wydaje się znacząca, jakby rozwarstwiała w nieświadomości wszystkie znaczenia słowa i całą jego ewolucję językową. Na przykład słowo „laboratorium” we śnie nadal zawiera dwa znaczenia samego „laborare” (praca) z łacińskiego czasownika „orare” (oracja, modlitwa). Krótko mówiąc, śniący może zostać wezwany do „pracy nad swoją duchową świadomością” poprzez obejrzenie laboratorium podczas snu. Dla Perrota i psychologów analitycznych podświadomość „zna” etymologię i bawi się nią. Na przykład sen o graisse/tłuszczu” odwołuje się do jego łacińskiego korzenia: adeps, który przywołuje merytorycznego „adepta”, tego, który wszedł w posiadanie kamienia filozoficznego. Podobnie „Luksemburg” odnosi się do „miasta światła” (lux po łacinie), twierdzy Jaźni.

Kalambury są również źródłem interpretacji snów, a przede wszystkim anagramów i kalamburów, w połączeniu z nieświadomą znajomością etymologii. Na przykład sen o „gnomie” wskazywałby na grecki korzeń „gnomon”, który oznacza, że nadprzyrodzone jest synonimem krasnoluda i który jest anagramem „mon gon”. Wyrażenie „mon gond” (zrozumiałe, rozszyfrowane, w tradycyjnym piśmie) może wtedy ujawnić skrytą, zamkniętą stronę śniącego w obliczu problemu i potrzebę otwarcia się na świat. Fazy wewnętrznej duchowej transformacji są rzeczywiście, we wszystkich kulturach, symbolizowane przez progi drzwi lub urządzeń otwierających (sny o domach są znaczące: stamtąd sen o „restauracji” może obejmować znaczenie przywrócenia „psychicznej, osobistej rekonstrukcji” (fr. restaurant). Gry słowne są często bardzo oczywiste: sen o corbeau/kruku” może wywołać cops beau-piękne ciało”, to znaczy ciało, które w szczególności osoba zakompleksiona musi nauczyć się szanować.

Dość blisko numerologii, interpretacja liter słyszanych lub widzianych we śnie może otrzymać specjalne wyjaśnienie dzięki językowi ptaków. Sen o literze „M” mógłby fonetycznie znaczyć aime /lubić, podczas gdy sen o literze „N” odpowiadałby pojęciu haine/nienawiść. Bardziej symbolicznie, nazwy mogą zawierać w swojej strukturze esencję rzeczy, które oznaczają. Perrot podaje przykład alchemicznej „merle”, którą można wyjaśnić w następujący sposób:

„Hermetyczne naczynie (athanor) jest matką kamienia. „Merle” jest uformowane z mère/matki, z której w jakiś sposób wychyla się literka l, pionowo symbolizująca boski piorun, ogień poświęcenia, który przenika ziemską substancję i poświęca ją bóstwu. Merle jest zatem athanorem rozpalonym i uświęconym przez ogień na niebie. „

Étienne Perrot uważa również, że podwójne znaczenie jest zrozumiałe również poprzez użycie kabały, która wykorzystuje permutację liter. Na przykład litera alef to Duch.

Wreszcie, podwójne znaczenie można łatwo znieść poprzez lekturę pierwszego stopnia: sen o wyrażeniu antimoine/antymon, bez odwoływania się do związku alchemicznego, staje się archaiczne w dzisiejszych czasach, może oznaczać po prostu: anti-moine/anty-mnich: wystrzegajcie się duchownych, na przykład religii; pierwsze imię Renée oznacza re-naît/odrodzony. Niemniej jednak Jung i Perrot kładą nacisk na potrzebę skutecznego interpretowania tego podwójnego znaczenia, zrozumienia sytuacji śniącego oraz jego osobistego języka, w przeciwnym razie interpretacje byłyby tylko wyobrażone lub zbyt przeanalizowane.

Jednak Perrot nie badał systematycznej interpretacji: „jedyną płaszczyzną, która nas interesuje, są znaczące analogie do języka ptaków.”

„(…) Nie można nauczyć się języka Ptaków za pomocą rozsądku, zapamiętywania. Nie można tego ujawnić przy pomocy znanej ograniczonej logiki bieżącego poznania. Słowo, litera, to „koany” wdrażające i oparte na logice bardziej logicznej, niż logika oficjalna! „: Yves Monin w swojej książce Hiéroglyphes Français et Langue des Oiseaux wskazuje na inny poziom interpretacji języka ptaków odpowiadający symbolice graficznej, a nie fonetycznej. Krótko mówiąc, litera, jej forma sama w sobie i w słowie, w połączeniu ze znaczeniem słowa, otrzymuje znaczenie często kosmogoniczne lub ezoteryczne.

Monin zauważa w związku z tym, że słowo „O.I.s.E.A.U” /oiseau/ptak ma tę różnicę, że używa prawie wszystkich samogłosek. Otóż, dla kabalistów, samogłoski są literami podstawy stworzenia, tak jakby samo w sobie podsumowało istotę kosmosu, stąd hipoteza o pochodzeniu wyrażenia „język ptaków”, nie w odniesieniu do ptaków, ale do faktu, że bierze ono udział w planie gnostycznym.

Izotopie literackie

Często szukaliśmy „kluczy” niektórych dzieł literackich, których postacie reprezentują osobowości historyczne, krytykowane przez autora. Tak jest w przypadku portretów Jeana de La Bruyère lub postaci z powieści-rzek La Préciosité czy Lumières. Oprócz tego pisarze budują imiona swoich bohaterów za pomocą ogólnego szyfrowania swych wizji świata.

W ten sposób widzieliśmy postacie, których nazwa kończy się dźwiękiem / er / w odniesieniu do elementu air/powietrze (fonetycznie: er), w twórczości Marcela Prousta (Cambremer, Albert, Pierre, Robert, Gilberte, między innymi) jako nieświadome odrodzenie się astmy autora. Taka obecność leksykonów związanych z domeną lub polem semantycznym nazywa się, gdy jest subtelnie ustrukturyzowana, izotopem. Niemniej jednak może być postrzegana jako wina autora; na przykład Gerard de Nerval nie przestawał popełniać tego samego błędu zapisu, powielając literę R.

Surrealiści korzystają również z tej możliwości języka ptaków: wywoływania i nieświadomego (podświadomego) przywoływania uczuć lub wrażeń za pomocą dźwięków lub słów symbolicznych, zakodowanych za pomocą sieci odniesień i ech. Zastosowanie w poezji asonansów i aliteracji oraz innych postaci stylistycznych pozwala na skomplikowane gry słowne. André Breton w La clé des champs (1953) mówi o języku ptaków, „fonetycznym idiomie opartym wyłącznie na asonansie” stosowanym w Kabale. Nie ma wątpliwości, że surrealiści ponownie wykorzystali „alchemiczny język” średniowiecza: „Cały surrealizm polegał na przekonaniu się, że udało się zdobyć„ surowiec” (w sensie alchemicznym) języka.

Tak jest w przypadku pisarzy takich jak Raymond Roussel, Alfred Jarry (z jego królem Ubu), Maurice Leblanc, poeta Pierre Albert-Birot i Gaston Leroux.

Poza zwykłą izotopią niektórzy pisarze lubią budować język specyficzny dla ich wszechświata. Jennifer Hatte w La langue secrète de Jean Cocteau. La mythologie personnelle du poète et l’histoire cachée des Enfants terribles. (Sekretny język Jeana Cocteau. Osobista mitologia poety i ukryta historia Strasznych Dzieci), pokazuje, że współczesny poeta świadomie lub nie, zbudował tajny język, złożony z obrazów i fonicznych ech, co nie różni się niczym od zakodowanych wierszy Francuskiego Ruchu Oporu w czasie okupacji, którego wiersz „Les Eyes d’Elsa” Louisa Aragona daje dobry przykład możliwości interpretacyjnych. Niektóre wiadomości nadawane w BBC, angielskim radiu podczas II wojny światowej, pomimo istnienia kodu a priori uzgodnionego między francuskimi bojownikami ruchu oporu a dowództwem, używały języka ptaków; na przykład wyrażenie „orzechy są suche” odnosi się do bombardowania stacji rozrządowej Noisy-le-sec.

Wspomnijmy o rozmowie z ptakami w filmie Pier Paolo Pasoliniego Uccellacci e Uccellini (ptaki duże i małe) z 1966 roku. I wreszcie o pracy na temat języka plastycznego Jean Daviota, który nagrywał wstecz głos i jeden z jego filmów „Wrzaski sikorek” mówi o języku ptaków.

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu z francuskiej Wikipedii pod hasłem: „Język Ptaków”

Ptasia Mowa albo Zielony Język

Język ptaków polega na nadawaniu słowom lub zdaniom innego znaczenia, albo poprzez grę dźwięków, albo przez gry słowne (verlan, anagramy, fragmenty słów …) lub wreszcie poprzez użycie symboliki literowej. Innymi słowy: język ptaków jest językiem kryptograficznym opartym na trzech poziomach:

Dźwiękowa zgodność słów wypowiedzianych z innymi niewypowiedzianymi słowami umożliwia semantyczne przybliżenie, które stanowi dobrowolne kodowanie, albo w celu ukrycia informacji, albo w celu wzmocnienia znaczenia pierwszego słowa;

Najstarsze dokumenty, które dziś przedstawiają teorię ptasiej mowy, zapisali Grasset d’Orcet i Fulcanelli i pochodzą z drugiej połowy XIX wieku. Niemniej jednak przypisywano język ptakom od niepamiętnych czasów: od dawna byłby to język wewnętrzny, tajemny system kodowania związany z alchemią i hermetyczną poezją (od Hermesa, boga patrona ukrytych zjawisk). Nabrał wymiaru psychologicznego w XX wieku wraz z twórczością Carla Gustava Junga czy Jacquesa Lacana, którzy dostrzegli nieświadome kodowanie w celu wzmocnienia znaczenia słów i idei.

„Słownik wymyślonych języków” wymienia kilka pozycji związanych z językiem ptaków: język zwierząt, język wron, język ekstazy (mistycyzm), język zabawy, język słowika, język tajny … Niemniej jednak istnieją języki zwariowane (jak język wron) bez historycznych podstaw, z pewnością patologiczne wynalazki z przypadku. Konieczne jest zatem odróżnienie „tajnych języków” od zwariowanych języków, języków wymyślonych (język żab, Arystofanes), żargonów, dialektów i imitacji („język zwierząt”, który, jak mówi Mircea Eliade, „ naśladuje ich ryki, zwłaszcza krzyk ptaków ”). Wreszcie istnienie ukrytego kodu pozwala oddzielić te powiązania i określić oryginalność języka ptaków.

Zasada

Nie jest zabronione dostrzeganie w wyrażeniu „język ptaków” czy „ptasia mowa” analogii do jego powietrznego wymiaru, ponieważ w końcu polega on na tym, aby dźwięk pobiegł, aby go usłyszeć, a nie czytać. Chodzi zatem o to, by nie ufać już „słowu pisanemu”, ale słyszeć „krzyk” ptaków, pianych słów.

Poniższy przykład pozwala zrozumieć zasadę:

  • zdanie zaszyfrowane: «Vois si un mets sage se crée, dit sans les mots»
  • zdanie odszyfrowane:«Voici un message secret disant les mots»

Ich znaczenie nie jest dla polskiego czytelnika istotne, ważne jedynie, aby zademonstrować, że w zdaniu zakodowanym znajduje się inne, o zupełnie innym znaczeniu. Choć jego wymowa jest podobna, lub wręcz identyczna.

Zdanie kodowane znaczy: „Zobacz, czy powstaje mądry posiłek, przemawia bez słów”…

A zdekodowane zdanie: „Oto tajna wiadomość przemawiająca słowami”…

Zakodowana wiadomość zawiera zestaw elementów do interpretacji: «vois si» [zobacz, czy], «un mets sage» [mądry posiłek], «se crée» [powstaje], «dit sans les mots» [mówi bez słów]. W przeciwieństwie do amfibologii (zdanie, które może mieć dwa znaczenia, jak w zdaniu „Zabiłem słonia w piżamie”. Jedno z nich to „Zabiłem słonia, który miał piżamę ” lub drugie: „Zabiłem go, gdy byłem w piżamie”, to przykład, który nie uwzględnia oczywiście logiki, zdanie w języku ptaków gra na homofonii słów, które ją tworzą. Interpretacja zależy od kontekstu i odbiorcy.

Ten przykład można interpretować jako zaszyfrowane wyjaśnienie języka ptaków: zachęca nas do wyjścia poza litery, ale raczej do faworyzowania wizji (vois/patrz), ponieważ kryje w sobie tajemnicę, wiedzę: se crée, czyli „powstaje”, lub „tworzy się” (w sensie: wiadomość rodzi się lub jest w niej, tutaj można zachować pierwsze słowo „sekret”), wiedza niematerialna, ponieważ „mówi bez słów”.

W tym języku, w którym dominuje „podwójne znaczenie”, dozwolone przez homofonię (i inne mechanizmy); w skrócie „rezonuje” i „uzasadnia”. Analogia z ptakami jest przede wszystkim fizyczna: dźwięki lecą wręcz przeciwnie niż litery, które pozostają niezmienne, nawet „L”. Popularne przysłowie „Zapisy pozostają, słowa odlatują” również świadczy o tej symbolice. Język ptaków zachęca nas do znalezienia głębokiego, ukrytego znaczenia zdania.

Geneza ekspresji

Wyrażenie „język ptaków” (używany jest również synonim „język aniołów”) ma jedno zmieszanie i liczbę mnogą:

Pierwszą możliwą interpretacją jest to, że odnosi się do faktu, że ptaki gwiżdżą melodie, muzykę dla ludzkiego ucha, ale z której ukrytego znaczenia nie zdajemy sobie sprawy. Jest to idea świętego, ukrytego języka, którego człowiek nie „słyszy” (w sensie zrozumienia). Grasset d’Orcet przyjmuje ten punkt widzenia. Ta interpretacja odnosi się również do greckiego mitu o Tejrezjaszu, który pewnego dnia zobaczył dwa kopulujące węże na Górze Cithéron (lub Górze Cyllene), ze strachu strachu zabił samicę uderzeniem kijem. Tejrezjasz został następnie przemieniony w kobietę. Siedem lat później znów zobaczył sparowane węże. Wtedy zabił samca, aby ponownie stać się mężczyzną. Później został skonfrontowany z bogami Zeusem i Herą, którzy pokłócili się, aby dowiedzieć się, czy mężczyzna doświadcza większej przyjemności miłosnej, niż kobieta. Zapytali Tejrezjasza, jako wtajemniczonego względem obu płci, po doświadczeniu obu sytuacji, młody mężczyzna odpowiedział, że według niego przyjemność kobiet jest dziewięć razy bardziej intensywna, niż mężczyzn. Hera oburzyła się, a potem zesłała na niego ślepotę. Zeus zrekompensował karę, jaką dostał Tejrezjasz darem nieomylnych przepowiedni i rozumienia języka ptaków.

Możemy również zobaczyć w bogu Hermesie, Merkurym wśród alchemików, twórcę języka ptaków. Skrzydlaty, reprezentuje niestałą i ezoteryczną zasadę tajemnicy Natury.

Ta nazwa może być również historyczną („synchroniczną”) deformacją fonetyczną nazwy tajnego bractwa zwanego „językiem piskląt gęsich” (w odniesieniu do małej gęsi, termin staje się archaiczny), tak nazwanego z powodu ptasich łapek noszonych na ramieniu przez budowniczych katedr. Używali żargonu na budowach, aby zachować rodowe techniki Wytwarzania. Jednak po „Strajku katedr” (czyli po ogłoszeniu Templariuszy jako non grata we Francji 19 marca 1314 roku) większość zainicjowanych robotników uciekła przed francuską inkwizycją do północnych Włoch (gdzie mieli przygotować renesans) i na Bliski Wschód. Po wydaniu ich Inkwizycji ci ludzie z wewnątrz, nazywani „Saracenami”, rozpowszechniali swoją wiedzę za pomocą tajnych systemów kodowania, szybko przyswojonych naukom okultystycznym, przede wszystkim jako: tarot marsylski, „ art goth ”(sztuka światła, która stanie się sztuką gotycką), alchemia i język ptaków.

Odtąd język gąsiąt, będący zbiornikiem tradycyjnej wiedzy budowniczych katedr, przekształca się w język ptaków, który w ten sposób ukrywa się i staje się językiem osoby używającej poufnych informacji. Zyskuje się na złożoności, aby nie przyciągnąć uwagi cenzury i klątwy duchowieństwa, uciekając się nawet do starożytnych języków, takich jak greka. Słowa są zatem obciążone co najmniej dwoma znaczeniami, umożliwiając przekazywanie informacji bez wzbudzania podejrzeń i przy użyciu środków komunikacji swoich czasów (poezja, napisy, piosenki, rymowanki itp.).

Wróżby i auspicje

W czasach starożytnych ptaki uchodziły za posłańców bogów. Auspicia, wróżenie z lotu ptaków na magicznym kwadracie rzutowanym na ziemię (lub „templum”) pozwalało zrozumieć boskie intencje. Auspices/patronaty/opieka wyższa/zwierzchność (od aves spicere: „obserwacja ptaków”) było przede wszystkim metodą wizualną, uwzględniającą również obserwowany krzyk ptaków. Od niepamiętnych czasów krzyk ptaków jest odpowiednią metaforą dla ludzkiego umysłu, który próbuje zakodować zaszyfrowane przesłania Natury. Pod wpływem chrześcijan język ptaków stał się „językiem aniołów”, zachowując w ten sposób cały wymiar komunikacji między światem widzialnym i niewidzialnym, jaki miał u źródła.

Od tego czasu niektórzy autorzy potwierdzają od starożytności istnienie tajnego języka zarezerwowanego dla „diviums” (divines/boscy), zapoczątkowanego boskimi przesłaniami. Diodorus z Sycylii w swojej bibliotece historycznej (Księga V, 31) wyjaśnia, że istnieje język bogów:

Mówią bowiem, że… ci ludzie (druidzi), którzy znają boską naturę i mówią, że tak powiem, tym samym językiem, co bogowie…”

Wergiliusz w Eneidzie (Księga III, 360) uczy nas, że „język ptaków” jest jedną z umiejętności wróżbity:

Synu Troi, tłumaczu bogów, ty, który pojmujesz zachcianki Phoebusa, trójnogi, wawrzyny z Claros, ty, który rozumiesz gwiazdy i język ptaków oraz wróżby zapowiadane ich szybkim lotem, chodź, mów”…

Bardzo wcześnie potwierdzany jest ten język, oprócz języków ludzkich:

Ci, którzy twierdzą, że filozofia zaczęła się od Barbarzyńców, wyjaśniają, że u każdego przybrała ona szczególną formę. Mówią więc, że Gymnosofiści i Druidzi filozofowali przez wymawianie enigmatycznych zdań (Diogenes Laertius, Lives and Doctrine of Famous Philosophers, Księga I, Prolog, 6).”

Niemniej jednak ten język może mieć prawdziwe pochodzenie językowe. Iambule, grecki pisarz (I wiek pne) w zaginionym fantastycznym dziele, pisze, że mieszkańcy wyspy na Oceanie Indyjskim mają obolały język (przecięty na pół), co pozwala na konwersacje, każda litera odnosi się do dźwięku (28 dźwięków / liter) z 7 znaków, który można utworzyć na różne sposoby. Diodorus z Sycylii, w księdze II swojej Bibliotheca, streszcza swoje uwagi:

Ich język ma również coś wyjątkowego, co przychodzi im częściowo z natury, a częściowo z operacji, którą tam wykonują. Jest podzielony na długość i wydaje się podwójny aż do korzenia. To daje im zdolność nie tylko wymawiania i artykułowania wszystkich słów i sylab, które mogą być używane we wszystkich językach świata, ale także do naśladowania śpiewu lub krzyku wszystkich ptaków i wszystkich zwierząt, jednym słowem wszystko rozbrzmiewa jak można sobie wyobrazić. Najciekawsze jest to, że tego samego człowieka wspierają dwie osoby naraz za pomocą swoich dwóch języków i jednocześnie on udziela im odpowiedzi na bardzo różne tematy bez pomieszania.”

Wreszcie Platon w Kratylos przywołuje język o podwójnym znaczeniu i uważa, że słowo to odzwierciedla rzecz, którą reprezentuje. Następnie wyjaśnia, że między słowami, a rzeczami istnieje związek bezpośredniości.

Trubadurowie i średniowieczna poezja

Niemniej jednak, oprócz istnienia opatrzności/auspices, żaden starożytny tekst nie ustanawia podobieństwa między językiem bogów, a językiem ptaków; dopiero w średniowieczu pojawia się pierwsza gra słów:

Fulcanelli w swojej głównej pracy Les Demeures Philosophales zauważa: „Używany w średniowieczu przez filozofów, uczonych, pisarzy, dyplomatów. Rycerze Zakonu i wędrowni rycerze, trubadurzy, truwerzy i minstrele […] dyskutowali między sobą w języku bogów, zwanym wciąż radosną nauką lub radosną wiedzą, naszą hermetyczną kabałą. Nosi ponadto imię i ducha Rycerstwa, którego mistyczne dzieła Dantego ujawniły nam prawdziwy charakter. […] To był tajny język cabariers, jeźdźców lub rycerzy (fr. chevaliers). Wtajemniczeni i intelektualiści starożytni posiadali całą wiedzę.”.

Fulcanelli wierzył, że język ptaków zawdzięcza swoje źródło pewnemu rycerskiemu bractwu pasjonującemu się okultyzmem, stąd ich nazwa „cabariers”, paronim „cavalier” i niedoskonały homofon wyrazu chevalier/rycerz. Niemniej jednak nic nie mówi się o jego naturze, z wyjątkiem korespondencji fonetycznej między cabalier/kabalista, a chevalier/rycerz.

Język ptaków pojawia się głównie w średniowiecznym systemie szyfrowanym, wymyślonym przez trubadurów i truwerów, aby przekazywać wiadomości, które udaremniały cenzurę władz, w tym kościelnych. Nawet dzisiaj gry słowne, a zwłaszcza kalambury, są popularnymi pozostałościami tego poetyckiego języka. Na przykład słowo maladie/choroba może zawierać zakodowane znaczenie: jest to Mal qui dit „zło które mówi” i może odnosić się do instytucji lub praktyki. Natomiast Bénédiction/błogosławieństwo” to la Bonne Diction/dobra dykcja”, co być może odnoszono do sztuki poetyckiej. Innym przykładem są wyrażenia Bonne Heure/szczęśliwa godzina, lub Bonheur/szczęśćie i Mauvaise Heure/Zła godzina, tj. Malheur, nieszczęście.

Grasset d’Orcet

Grasset d’Orcet (1828–1900) badał ślady systemów kryptograficznych starożytnej Grecji. Dzięki temu doświadczeniu opublikował artykuły na temat języka ptaków, wydane w British Review. Przyjaciel Fulcanellego, który wywarł potężny wpływ na Abbé Henri Boudeta (patrz poniżej), Grasset d’Orcet poświęcił się badaniu „Materiałów kryptograficznych”, czyli reguł dekodowania tekstów w języku ptaków. Koncentrował się głównie na heraldyce, innej nauce o pochodzeniu okultystycznym, używającej podwójnego języka. Hieroglificzne motta herbu podlegają regułom pozwalającym na ich „czytanie” (inne niż kultowe):

  1. motto składa się z wersów od sześciu do ośmiu sylabach, zakończonych jedną sylabą lub między literą L,
  2. Każdy ozdobiony rysunek musi być rozszyfrowywany, zaczynając od stóp (od dołu do góry).

Fulcanelli

Fulcanelli, którego prawdziwa tożsamość pozostaje nieznana, w Les Demeures Philosophales, dziele o nowoczesnej alchemii, w którym pokazuje, że mistrzowie spagyrii utrwalili swoją wiedzę przodków w kamieniu katedr, był jednym z pierwszych, którzy wyraźnie ujawnili znaczenie Języka Ptaków:

Starzy mistrzowie, przygotowując swoje traktaty, używali przede wszystkim hermetycznej kabały, którą wciąż nazywali językiem ptaków, bogów, radosną nauką lub radosną wiedzą. W ten sposób mogli ukraść wulgarne zasady swojej nauki, owijając je w kabalistyczną przykrywkę. […] Jednak ogólnie ignoruje się to, że idiomem, u którego autorzy zapożyczyli swoje terminy, jest archaiczny grecki język ojczysty wielu wyznawców Hermesa. Powodem, dla którego nie zauważamy interwencji kabalistycznej, jest właśnie to, że francuski pochodzi bezpośrednio z języka greckiego.

Kryptograficzny wymiar tego języka jest zatem według niego udowodniony; Niemniej jednak miał być oparty na starożytnej Grecji. Następnie Fulcanelli zdefiniował metodę opartą na języku ptaków jako fonetyczną:

Język ptaków jest fonetycznym idiomem opartym wyłącznie na asonansie. Nie bierze pod uwagę pisowni, której sam rygor służy jako hamulec dla dociekliwych umysłów.

Kontynuuje, nalegając na podwójne znaczenie tego języka:

„Starożytni pisarze nazywali go langua general („ język uniwersalny ”) i lengua cortesana („ język dworski”), to znaczy język dyplomatyczny, ponieważ zawiera podwójne znaczenie odpowiadające podwójnej nauce, jeden pozorny, drugi głęboki.”

Następnie uczynił go oryginalnym językiem ludzkości sprzed Babel:

„Nieliczni autorzy, którzy mówili o języku ptaków, przypisują mu pierwsze miejsce u źródła języków. Jego starożytność miała sięgać aż do Adama, który miał użyć go do nadania, zgodnie z rozkazem Boga, imion odpowiednich do określenia cech stworzeń i stworzonych rzeczy.”

Symbole katedr, świadectwa ikonografii alchemicznej i okultystycznej są często zrozumiałe dzięki rebusowi lub czytaniu na głos. Przykład Fulcanellego przedstawiający konia zdobiącego południową ścianę kościoła Saint-Grégoire-du-Vièvre, którego przesłanie odczytywane jest po raz pierwszy w rebusie lub języku rycerzy i aby się zawrzeć w symbolach, jest o wiele mniej oczywisty do zrozumienia.

Ojciec Boudet

Ojciec Boudet, proboszcz parafii Rennes-les-Bains, napisał w 1886 roku La Vraie Langue celtique [Prawdziwy język celtycki], dzieło oparte na angielskich grach słownych (po angielsku „pun”); starał się ujawnić międzynarodowy i społeczny wymiar języka ptaków. Szczególnie interesował go język punicki (afrykański), pozostał dla niego najbardziej prymitywny. W ten sposób prześledził go z powrotem aż do tego używanego przed Babel (pod wpływem Fulcanellego):

Przytoczone przykłady są wystarczająco liczne, aby pokazać w języku punickim doskonałe pochodzenie języka poprzedzającego Babel„.

Boudet łączy (zawsze w procesie fonetyczno-symbolicznego wzmocnienia) nazwę Babel z angielskim słowem „Babble”, co oznacza „bełkotać” (mówić jak dziecko); z drugiej strony uważa, że ta bliskość oznacza, że język ptaków przypomina bełkot: język paradoksalny, który słyszymy, ale nie rozumiemy, z wyjątkiem osób z wewnątrz.

Co więcej, słowo, dla Boudeta, ukrywa całą wiedzę przodków o zjawisku, taką jak kondensacja doświadczeń:

Nowe słowa nie mają już tej samej prostoty; wyrażają przez prymitywne terminy, czasem zdania symboliczne, niekiedy opowiadając fakt historyczny i rzeczywisty.

Język Kabyle, wśród tych punickich, jest najbardziej odkrywczym z obecnie współistniejących z językkiem ptaków; co więcej, sama nazwa „punic” identyfikuje naturę tych języków, które nadal posiadają kod symboliczny:

Dokładnie badając obecny język Kabylesa, upewniamy się, że składa się on z kalamburów, a zatem z samego punickiego – kalambur/pun (peun) ma czynić grę słów.

W tym języku zachowana jest nienaruszona architektura odniesień i korespondencji: „Te nowe kombinacje są również łatwe do zaobserwowania w języku Kabyle […], odtwarza je w większej czystości i pozwala niejako uchwycić przemijające myśli o wielkiej czystości, zaskakujące myśli filozoficzne, obrazy obyczajów, które nie pozostawiają nic do życzenia.

Boudet lubi nawet wierzyć, że połączenie fonetyczne Kabyle / Cabale (inna nazwa sztuki alchemików, którą należy odróżnić od imiennika Kabały, czyli od egzegezy judaistycznej) jest znacząca. Pamiętajmy, że nazywamy także język ptaków: „Kabałą filozofów” (alchemików, synonimów filozofów w średniowieczu).

René Guénon

Główny metafizyk pierwszej połowy XX wieku René Guénon, w Symboles de la Science sacrée [Symbolach świętej nauki] uważa, że język ptaków jest zbiorem podstawowych ezoterycznych formuł i zaklęć. Uważa to za metaforę komunikowania się człowieka z „wyższymi istotami”, którymi są anioły: „ptaki są często uważane za symbol aniołów, to znaczy dokładnie nadrzędne stany”. Pokazuje, że w tradycji islamskiej pojawia się język ptaków, wraz z postacią Salomona:

A Salomon był spadkobiercą Dawida; i powiedział: O ludzie! uczono nas języka ptaków [„ullimna mantiqat-tayri] i spełniło się wszystko”.

Anioły są często przedstawiane jako ptaki.

Termin aç-çāffāt jest uważany za dosłownie oznaczający ptaki, ale jako symbolicznie odnoszący się do aniołów (al-malā’ikah) przez bliskość fonetyczną. Język ptaków byłby zatem wyrazem języka aniołów. (Guénon cytuje w szczególności studium symboliki „rajskiego ptaka” L. Charbonneau-Lassaya, oparte na rzeźbie, w której ten ptak jest przedstawiany tylko z głową i skrzydłami, w formie, w której często przedstawiane są anioły).

Dla Guénona język ten opiera się przede wszystkim na uniwersalnym rytmie, wierszu i poezji. Tradycja islamska uważa ponadto, że Adam w ziemskim raju mówił wersetem, to znaczy w języku rytmicznym; to jest język syryjski.

Nawet współczesna poezja zachowałaby tę mistyczną, pierwotną stronę, która tłumaczy, dlaczego wszystkie święte teksty są pisane wierszem.

Okultystyczny system kodowania

Od 13 października 1307 roku i aresztowania templariuszy z rozkazu króla Francji Filipa Pięknego język budowniczych katedr stał się zabroniony, ponieważ był podejrzany i dlatego ukryto go. Stał się mniej lub bardziej intuicyjnym systemem szyfrowania, ponieważ opiera się na fonetyce i bliskości znaczenia słów; w przeciwieństwie do innych systemów, bardziej matematyki, implementacji kluczy i tabel korespondencji, jak na przykład słynny kod Enigmy z II wojny światowej. Język ptaków pozostaje systemem kodowania, w którym nie istnieje, ściśle mówiąc o metodzie pisemnej, klucz deszyfrowania w pełni.

Tutaj musimy odróżnić go od innych tajnych, plemiennych i etnicznych języków, w szczególności (od dziedziny etnologii, takiej jak język Dogonów, studiowany przez Michela Leirisa lub jako „machaj juyai”, którym wciąż posługują się niektóre rodziny tradycyjnych zielarzy, Kallawaya, którzy mieszkają w Andach Boliwijskich) oraz żargony i gwary regionalne lub specjalistyczne (zawodowe) jak koczowników Argot w Dolnej Bretanii (tajny język dekarzy, szmaciarzy i żebraków) lub języki tworzone ad hoc jak Polari, język homoseksualistów.

Język ptaków pozostaje systemem kodowania, w którym nie istnieje, ściśle mówiąc o metodzie pisemnej, sumaryczny klucz deszyfrowania.

Ten system jest ostatecznie utworzony na podstawie kilku prostych zasad, które mogą być kluczami, nawet jeśli nigdy nie są ustalone na piśmie, co czyni go kryptografią:

Homonimiczne słowa i frazy

Używając języka ptaków, możemy odkryć w niektórych starożytnych wyrażeniach inne wyrażenia, zupełnie odmienne, o różnych znaczeniach:

Na przykład słowa: silence/cisza (= si lance/jeśli włócznia), larme/łza (= l’arme/broń), mots/słowa (= maux/zło), François/ Franciszek (= franc avec soi/wolny od siebie), mer/morze (= mère/matka), métamorphose (= mets ta mort et ose/umrzyj i ośmiel się).

Dla czytelnika polskiego ta gra słów może być niezrozumiała, gdy nie wie, że czytane głośno wybrane wyrazy i złożenia wyrazów brzmią właściwie jednakowo, lub bardzo podobnie, różniąc się najwyżej akcentacją. Np. silence oraz si lance czyta się silans, larme i l’arme wymawia się larm. Mer i mère brzmią mer. Itd.

Jest to raczej podstawowy system przekazywania informacji przez teksty: wiersze, alchemiczne traktaty itp., w taki sam sposób, jak we francuskim ruchu oporu ludzie z „armii cieni” przekazywali sobie plany sabotażu armii niemieckiej za pomocą wierszy z literatury francuskiej, wierszy kodowanych.

Dla niektórych autorów język ptaków bardziej przypomina glosolalię lub język proroków: CG Jung uważał, że „możliwe jest, że dziwność i wygląd zewnętrzny nieświadomych treści, które nie zostały jeszcze zintegrowane ze świadomością, wymagają języka, który jest również obcy”. Niemniej jednak ten stan rzeczy nie umniejsza oryginalności języka ptaków, który, choć nieświadomy w swoim aspekcie glosolalicznym, pozostaje jednak „zmotywowany”. Słownik glosolaliczny w Słowniku języków wymyślonych zakłada, że glossolalia wykorzystuje trzy mechanizmy językowe, które sprawiają, że jest to rozsądny język: powtarzanie, reduplikacja i jąkanie.

Zestaw liter

Język ptaków nadaje literom szczególne znaczenie; w ten sposób jest on związany z Kabałą, która widzi w każdej literze ikoniczne i graficzne przedstawienie egzystencjalnej lub boskiej koncepcji porządku „kosmosu”: „a” jest prawem, „e” światem.

Ta koncepcja jest początkiem okultystycznego czytania tekstów założycielskich, takich jak dzieło Rabelais`a Pantagruel, wymieniane u podstaw języka ptaków. Bohaterowie Wielki Gousier, Gargamel, Gargantuas itp. zaczerpnęli swe inicjały z litery G reprezentującej poszukiwania wewnętrzne w języku ptaków. Rzeczywiście, litera G jest jakby zwrócona na samą siebie. P Pantagruelowe reprezentuje następnie kwintesencję, czyli piąty element, oprócz elementów ziemskich ognia, wody i powietrza, alchemiczny symbol Całości.

Na przykład S reprezentuje poszukiwanie „we wszystkich kierunkach” bez osi (w przeciwieństwie do P, która ma oś, symbol axis mundi).

A symbolizuje stworzenie, podczas gdy Z łączy niebiańskie i ziemskie płaszczyzny.

Jeśli chodzi o V, reprezentuje rodzaj lejka, symboliczną figurę szkła, wazon (Święty Graal jest jedną z możliwych postaci) lub athanor, mistyczny pojemnik alchemików. Stąd interpretacja, że nazwy wszystkich wód mineralnych zaczynają się na literę V: Vichy, Vittel, Volvic, Evian; łacińskie powiedzenie „In vino veritas” ostatecznie wzmacnia symbolikę, jak podkreśla Christian Dufour w swojej książce Hear Words That Say Evils (2001).

W. John Weilgart podjął tę symbolikę liter w układzie języka AUI, języka stworzonego do komunikowania się z kosmitami.

Gra słów

Język ptaków funkcjonuje w zakresie spontaniczności i bezpośredniego zrozumienia.

Klasycznym przykładem gier słownych dozwolonych przez język ptaków jest częsta nazwa karczmy: /au lion d’or/pod złotym lwem”, bardzo popularna nazwa w branży. Praktyka ta wywodzi się z analfabetyzmu ówczesnych podróżników, którzy chcąc dowiedzieć się, gdzie znaleźć schronisko, chętnie czytali znak fonetycznie (co daje, jeśli wolniej dekodujemy sylaby: au lit on dort/W łóżku śpi się”). Fonetycznie to: o lią dor i: o li ą dor.

Luc Bige, w swoim Petit dictionnaire en langue des oiseaux. Prénoms, Pathologies Et Quelques Autres [Małym słowniku w języku ptaków. Imiona, Patologie i Niektóre inne] wymienia te powszechne frazy z dwoma znaczeniami. Pokazuje także, że przy każdym słowie możliwości rosną i, że z prostego zdania można, zgodnie z różnymi metodami (dekonstrukcja sylab, homografów, homofonii, pól semantycznych …), uzyskać za każdym razem inne znaczenia zdania. Daje przykład prostej frazy: Ma chandelle/Moja świeca, która może dać:

ma chan d’elle > elle m’a chanté > mon chant qui vient d’elle >/moja piosenka o niej> zaśpiewała mi> moja piosenka od niej>

mon chandail/mój sweter

ma champ d’elle > mon champ qui vient d’elle/moje pole od niej> moje pole, które od niej pochodzi

mâ(che) champ d’elle > mâche (laboure, etc.) son champ/przygotowuje (orze itp.) swoje pole

mâ(che) chant d’ailes > le chant de ceux qui ont des ailes/> piosenka tych, którzy mają skrzydła

Z każdym słowem możliwości znaczenia są niezliczone, wzmacniane przez naturę języka francuskiego.

Neologizmy i fałszywe etymologie

Język ptaków może być również oparty na elementach łacińskich i greckich, stosowanych w szczególności w neologizmach naukowych (technika „kompozycji”, w przeciwieństwie do etymologii naturalnej). Zakodowane słowo zyskuje zatem bardziej mistyczną i abstrakcyjną interpretację:

Na przykład słowo chandelle /świeca” można podzielić na „chan-dele” odnoszące się do morfemów:

Chan” w połączeniu z rzeczownikiem chant/śpiew,

Dela” greckiego délos, co oznacza „widoczny; jasny”.

W ten sposób uzyskujemy sens stworzony od podstaw o właściwym znaczeniu (jasna/widoczna pieśń), dzielony i odbierany tylko przez tych, którzy znają ten proces. Ta technika dodatkowo zwiększa liczbę możliwości, aby język widział zakodowane znaczenie w każdym słowie. Należy to porównać do popularnego zjawiska „fałszywej etymologii”.

Ten proces jest znany alchemikom; Paracelsus wzbogacał swoje traktaty o szereg pojęć wymyślonych na greckich i łacińskich korzeniach, odnoszących się do dźwięków języka francuskiego, a zatem do słów o precyzyjnych znaczeniach, których nie ma w leksykonie.

Anagramy

Język ptaków, oprócz możliwości fonetycznych, formy liter i korzeni z języków obcych, wykorzystuje permutację liter składających się na słowo. Anagramy są powszechne w kodowanych tekstach. Na przykład nazwisko „Rachel” odnosi się do imienia „Charles” w przypadku prostego anagramu. Ale możemy również rozszerzyć to słowo na wykaz bliskich leksykonów, stosując anagramiczną metodę scrabble: słowo chandelle /świeca odnosi się następnie do „chaldeen”, „allèche”, „chenal”, „nacelle” itp.

Ponieważ permutacje są niezliczone, kodowanie nie może być wykonane bez klucza kryptograficznego.

Nazwy anatomiczne lub medyczne

Wiele z nich uzupełnia się homonimami i tzw. fałszywymi przyjaciółmi. Na przykład dent /ząb (z łacińskiego dens) jest narzędziem, które wchodzi dans/w (z łaciny intus) pokarm, który ma zostać strawiony w/dans ciele. Książka Michela Odoula jest pełna takich analogii między mots/słowami i maux/złem. Na przykład problemy z genoux /kolanem [fonetycznie: żenu] byłyby związane ze społecznością, to znaczy z powiązaniami między je/ja a: nous/my (fonetycznie: nu).

Językoznawstwo i język ptaków

Praca Bige, „Mały słownik w języku ptaków. Pierwsze imiona, patologie i niektóre inne” ujawnia twórcze metody tworzenia symbolicznych gier słownych, które niezaprzeczalnie łączą gramatykę kombinatoryczną i składnię. Proponuje, aby najpierw zacząć od napisania słowa lub stworzyć peryferazę, a następnie, sylabę po sylabie, zapisać wszystkie możliwości i „we wszystkich kierunkach”, aby odsłonić wszystkie konotacje. Bige daje również możliwość korzystania z „verlan” (pisania sylab w odwrotnej kolejności) lub palindromu (czytanie w obu kierunkach słowa, o dwóch różnych znaczeniach). Następnym etapem jest sugestia innych słów, które wyglądają podobnie, lub uzupełnienie ich w razie potrzeby i zgodnie z symboliką, którą chcemy zasugerować. Wreszcie, ponieważ język ptaków jest przede wszystkim fonetyczny, Bige radzi czytać na głos słowa skonstruowane w celu sprzyjania fonicznym echom i ukrytym znaczeniom.

Jonathan Swift, mistrz gier słownych.

Odwołanie literatury do języka ptaków jest różnorodne i zróżnicowane. Dla Fulcanellego: „Dzieła François Rabelais i Cyrano de Bergeraca, Don Kichot Miguela de Cervantesa, Podróże Guliwera Swifta, Sen Poliphile Francesco Colonny, Opowieści o mojej matce Gęsi, Charlesa Perrault oparte są na grach słownych tego tajnego języka. Cyrano de Bergerac w Les États et empires du soleil spotyka cudownego ptaka, który mówi do niego śpiewając i cytuje niektórych poetów, którym udało się mówić językiem ptaków, takich jak Apollonius z Tyany, Anaksymander lub Ezop.

Dla Richarda Khaitzine’a w „La langue des oiseaux” dworskie wiersze miłosne są pisane w języku ptaków, który jest przede wszystkim pozytywnym, szczęśliwym językiem, „śpiewającym” Radosną Wiedzę.

Opowieści filozoficzne skrywają również podwójne znaczenie, poprzez grę dźwięków i nazwisk, również przez fałszywe etymologie. Jonathan Swift, autor Podróży Gulliwera, opublikował także książkę o „kalamburze” lub angielskiej sztuce robienia kalamburów, co świadczy o jego znajomości języka ptaków w 1719 roku, zatytułowaną Ars punicat, Sztuka puncowania lub Kwiat języków w 79 regułach (Sztuka punicka lub kunszt kalamburu, albo kwiat języków w 79 regułach), które można tłumaczyć jako „Sztuka kalamburu”. W ten sposób, dla Gérarda de Sède, Swift byłby twórcą języka „punickiego” (od „pun”: kalambur, a nie „punicki”), który „grą słów potrafił tworzyć właściwe imiona ludzkie”, Abbé Boudet zainspirował się do skodyfikowania nazw tajemniczych miejsc w swoim traktacie. Po Swifcie na jego modelu hrabia Joseph de Maistre zakodował swoje prace i odniesienia toponimiczne.

Historie dla dzieci wykorzystują także gry słowne. Roald Dahl w Le Bon Gros Géant [Dobrym grubym Olbrzymie] każe mu powiedzieć: „pyszny, zniesławiający, dziki i osobliwy, struś i Austria (autruche et Autriche, fonetycznie: otrisz), ulotny smak”, dobry przykład języka ptaków.

(Tekst jest tłumaczeniem artykułu z francuskiej Wikipedii)

Przypadek Naudorffa

Karl-Wilhelm Naundorff, zmarły 10 sierpnia 1845 r. w Delft, był pruskim zegarmistrzem. Był najsłynniejszym z tych, którzy w XIX wieku ogłosili się byłym Ludwikiem Delfinem XVII, który prawdopodobnie przeżył swoje przetrzymywanie w więzieniu w Temple.
Od 1810 do 1845 roku Karl-Wilhelm Naundorff bezskutecznie starał się zostać uznany przez rodzinę królewską za syna Ludwika XVI i Marii Antoniny. Założył dwór, mianował adiutantów, ordynansów, ministerstwo itp.
Wydalony przez żandarmów Ludwika Filipa I, znalazł schronienie w Anglii, potem w Holandii, gdzie opracowywał „bombę burbońską” i został dyrektorem warsztatów pirotechnicznych w Delft.

Od pruskiego zegarmistrza do pretendenta
Charles-Guillaume Naundorff (Karl-Wilhelm Naundorff) pojawił się w Berlinie pod koniec 1810 roku. Następnie prowadził odosobnione życie, pracując jako zegarmistrz w spokoju zarabiający na życie. Pomimo swojej dyskrecji przyciągnął uwagę policji i został poproszony o wyjaśnienie przed urzędnikami. Pojawił się przed francuskim radcą Le Coq, który odpowiadał za obsługę paszportową. Naundorff wręczył mu swój paszport, który mówił, że urodził się w Weimarze i ma 43 lata, ale Naundorff wyglądał jak młody człowiek w wieku około 25 lat. Gdy to zostało zakwestionowane, Naundorff oświadczył, że jest Ludwikiem XVII, synem Ludwika XVI i Marii Antoniny i uciekł z Temple w 1795 roku. Starał się wystrzegać wojsk napoleońskich. Rozszerzył swoje wypowiedzi o „autentycznych” dziełach, które mają udowodnić jego królewskie pochodzenie. Przyjmując schronienie w Spandau, musiał, aby wykonywać swój zawód, uzyskać tytuł burżuazji i w tym celu przedstawić dokument tożsamości. Radca Le Coq wysłał proste zaświadczenie do burmistrza Spandau, który zadowolił się nim. Tytuł ten został mu ostatecznie przyznany 8 grudnia 1812 roku.

Kiedy wojska francuskie wycofały się, Spandau zostało zbombardowane. Chory, Naundorff przebywał pod opieką swej guwernantki Mme de Sonnenfeld. Przyszedłszy do zdrowia, miał napisać do króla Prus, do cesarzy Austrii i Rosji, aby dochodzić swoich praw do korony Francji, ale nigdy nie otrzymał odpowiedzi. Po Stu Dniach Napoleona, Naundorff chciał udać się do Paryża, by ubiegać się o swoje prawa. Mme de Sonnenfeld zachorowała, zwrócił się do Marassina, francuskiego funkcjonariusza i zarzucił mu wysłanie listu do księżnej d’Angouleme, ocalałej córki Ludwika XVI. Nigdy nie otrzymał odpowiedzi. Następnie napisał nowy list do swojej „siostry” i księcia Berry’ego, swego „kuzyna”, syna Karola X, w 1818 roku, określając, że nie domaga się tronu, ale po prostu swego imienia i tytułu francuskiego księcia.

Naundorff ożenił się 19 listopada 1818 roku. Z sierotą handlarza fajkami, Jeanne Frédérique Einert, w wieku szesnastu lat, która dała mu troje dzieci. Para pozostawała w Spandau do 1822 roku. I przeprowadziła się do Brandenburgii. Podczas pożaru, który dotknął teatru, dom jego sąsiada zapalił się, stracił wtedy wszystkie dobra: spalony, zatopiony przez wodę strażaków, okradziony. Następnie został oskarżony o sprowokowanie ognia, przez adwokata Voigta. Do tego doszedł przypadek fałszerstwa, o które był oskarżany i tajemnice dotyczące jego tożsamości i pochodzenia. Skazany na trzy lata więzienia, 17 sierpnia 1825 został wysłany do przymusowego domu. Baron de Seckendorff, szef administracji więziennej, był nim zainteresowany i, przekonany o jego niewinności, wysłał prośbę o wybaczenie do króla Prus.

Został uwolniony w 1828 roku. I udał się do Crossen, małego miasteczka na granicy Śląska. Udało mu się przekonać wielu ludzi, że jest Ludwikiem XVII. Nawet w Leipzig Gazette odnotowano obecność w Crossen Ludwika Karola, księcia Normandii; artykuł ten został przedrukowany we Francji w Constitutionnel de Paris, 29 sierpnia 1831 roku. Król Prus nie rozumiał poczynań Naundorffa i postanowił go aresztować. Ostrzeżony, Naundorff uciekł, porzucając żonę i dzieci. Udał się do Szwajcarii, a następnie do Paryża, gdzie przybył 26 maja 1833 roku. „Bez butów, bez koszuli i bez pończoch”. Wkrótce zgromadził zwolenników legitymistów, którzy stworzyli wokół niego coś na podobieństwo dworu.

Tam przeniósł się do domu brata François Albouysa, prawnika w Cahors (przeczytał artykuł i uznał Naundorffa). Spotkał się z Madame de Rambaud, służącą królowej, przywiązaną do Delfina, która go rozpoznała. Przyniosła kawałek błękitnego płaszcza, który należał do dziecka, by przetestować Naundorffa jak wszystkich innych pretendentów.

Być może pamiętasz panie, założenie go i w jakich okolicznościach, w Tuileries?

To nie było w Tuileries, ale w Wersalu, na święto, ale już go więcej nie nosiłem, jak sądzę, od czasu przyjęcia, bo był na mnie za ciasny.”

Księżna Angoulême, siostra Ludwika XVII
Ta odpowiedź rozwiała ostatnie wątpliwości pani de Rambaud. Napisała do księżnej Angouleme i udała się do Pragi, gdzie Madame Royale mieszkała na wygnaniu.

Inni ludzie rozpoznali w Naundorffie Ludwika XVII, w tym mąż Mme de Rambaud (dawny woźnica pokojowy Ludwika XVI), markiz de Broglio-Solari (związany ze służbą Marii Antoniny), Étienne de Joly (ostatni minister Sprawiedliwość Ludwika XVI) lub Brémond (były prywatny sekretarz Ludwika XVI). W ten sposób Naundorff budował coraz ważniejsze środowisko. Morel, jeden spośród niego, został jego sekretarzem, pisał rzekome listy Naundorffa do rodziny królewskiej, proklamacje i pseudo-wspomnienia swego pana. Pojechał do Pragi na spotkanie z Księżną Angouleme: nie dostał widzenia.

Podczas jego nieobecności Naundorff został zaatakowany przez obcych, pobity i doznał kilku ran kłutych. Morel interweniował w procesie barona de Richemont (innego udawanego Ludwika XVII), przekazując sędziom list, w którym Naundorff potwierdził, że jest Ludwikiem XVII. Naundorff wysłał list do Ludwika Filipa i petycje do izb (w grudniu 1834 r. i marcu 1835 r.). Następnie, pod wpływem swego powodzenia i sprowokowany przez Morela, pchnął od siebie 12 czerwca 1836 roku, pozew roszczeniowy w sprawie dziedziczenia do Karola X i Księżnej Angouleme. Do tego czasu tolerowany w Paryżu przez rząd i Ludwika Filipa I, w perspektywie pozwu przeciwko upadłemu królowi i córce Ludwika XVI, co mogło spowodować wielki skandal, postanowiono go aresztować. 15 czerwca 1836 roku Naundorff został wtrącony do więzienia, a policja skonfiskowała 202 dokumenty, które „udowadniały”, że Naundorff był Ludwikiem XVII. Wypuszczono go po 26 dniach zatrzymania i wysłano do Wielkiej Brytanii. Baronowa de Generes, siostrzenica madame de Rambaud, ruszyła za nim. Zwolennicy Naundorffa przestraszyli się i milczeli.

Morel, który porzucił Naundorffa, miał nowego sekretarza w osobie Modeste Gruau, który promował hrabiego La Barre. Rząd brytyjski nie potraktował poważnie Naundorffa, ale tolerował jego obecność i działalność, ponieważ mogło to zawstydzić Ludwika Filipa. Niepowodzenie dwóch nowych petycji w Izbie Deputowanych w 1837 r. i 1838 r. zwiększyło brak zaufania do niego. Liczba jego zwolenników i znaczenie ich darowizn gwałtownie spadły. Teraz Naundorff miał duże potrzeby finansowe. Następnie zaczął zakładać nową religię. Miał wizje już w 1834 roku i myślał o zreformowaniu Kościoła rzymskokatolickiego. W 1837 roku odwołał się do katolików w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Papież Grzegorz XVI grzmiał przeciwko niemu, co dodatkowo zwiększyło jego dyskredytację. Naundorff rzucił się następnie do pirotechniki i opracował bombę o nazwie „Bomba Bourbon”, która pozostawała w użyciu w armii holenderskiej aż do wojny 1914–1918. Zdecydował się opuścić Wielką Brytanię „rozczarowany swoją gościną” w 1841 roku. Udał się do Rotterdamu, gdzie udało mu się sprzedać swój projekt bombowy.

Naundorff zmarł 10 sierpnia 1845 r. w Delft, w rocznicę upadku francuskiej monarchii.

Na jego grobie można przeczytać: „Tu leży król Francji i Nawarry Ludwik XVII, urodzony w Wersalu 27 marca 1785 r., zmarły 10 sierpnia 1845 r.”, wzmianki, które funkcjonariusz państwowy zgodził się też wspomnieć w akcie jego zgonu. Pozostawił po sobie żonę i ośmioro dzieci, które nigdy nie przestały bronić pracy ojca.

Osobiste dokumenty Karla-Wilhelma Naundorfa przechowywane są w Archiwum Narodowym pod symbolem 227AP.

Pytanie naukowe
Jego twierdzenia były przedmiotem wielu kontrowersji historycznych i naukowych. W 1943 roku młody historyk Alain Decaux dokonał analizy włosów Naundorffa w porównaniu z kosmykiem włosów delfina, autorstwa profesora Locarda z Laboratorium Policji Technicznej w Lyonie. Locard doszedł do wniosku, że oba kosmyki miały taką samą ekscentryczność kanału szpikowego. Argument ten został uznany przez historyka za dowód, że Naundorff był rzeczywiście delfinem. Ale w 1951 r. druga ekspertyza Locarda, wykonana z innych włosów, sprawiła, że wrócił do swoich pierwszych wyników i skłonił historyka do zrewidowania swoich wniosków, ponieważ okazało się, że ta osobliwość włosów dotyka jeden na trzy przypadki. Podobieństwo nie było więc prawdopodobnie jedyną szansą.

W 1999 r. serce zabrane w 1795 r. przez doktora Philippe-Jean Pelletana, po sekcji zwłok Ludwika XVII i zachowane w królewskiej krypcie bazyliki Saint-Denis, zostało poddane analizom DNA przez profesorów Cassimana, Louvaina w Belgii i Brinkmann z Uniwersytetu w Münster w Niemczech z inicjatywy historyka Philippe’a Delorme. 3 kwietnia 2000 r. porównania mitochondrialnego DNA serca i włosów Marii Antoniny i jej dwóch sióstr poświadczyły pokrewieństwo relikwii.

Analiza DNA serca dziecka zmarłego w wieży Temple jest kwestionowana przez ocalałych, ponieważ twierdzą oni, że mogło ono należeć do starszego brata Ludwika XVII, Ludwika Józefa, pierwszego delfina, który zmarł w 1789 roku. Jednak serce Ludwika Józefa zostało zabalsamowane zgodnie z tradycją królewską, co potwierdzają archiwa, podczas gdy serce Ludwika XVII zostało zachowane w alkoholu, co uniemożliwia jakiekolwiek pomieszanie od samego początku.

Potomkowie Naundorffa wciąż zachowują wielu zwolenników, nazywanych „naundorffistami”, „podgrupą” ocalałych. Noszą również nazwisko „Bourbon”, którego używanie zostało im przyznane przez Holandię. Jednak dla genealoga Michela Josseaume’a „we wszystkich przypadkach potomkowie Naundorffa nie mogli mieć praw do tronu francuskiego, pochodząc z małżeństw luterańskich lub cywilnych, a nawet w ogóle nie mieli żadnego ślubu!”

W swojej książce „Wokół Madame Vigée-Le Brun” Hubert Royet uważa, że Naundorff, w wieku 15 lat, mógł być sługą Elisabeth Vigée Le Brun, która przybyła do Wiednia w 1793 r. Elisabeth Vigée Le Brun była malarką Marii Antoniny do 1789 roku. Naundorff mógł nauczyć się na swojej służbie wiele o rodzinie królewskiej.

2 czerwca 1998 r. analizy DNA przeprowadzili wspólnie profesor Jean-Jacques Cassiman z belgijskiego uniwersytetu w Leuven i dr Pascal z Centrum Szpitala Uniwersyteckiego w Nantes, z niektórych jego włosów i fragmentów kości ramiennej skonfrontowanych z włosami potomków w linii matczynej królowej Neapolu Marii Karoliny Austriackiej, siostry Marii Antoniny (Anny Rumuńskiej i jej brata André de Bourbon-Parme), doszli do wniosku, że szczątki Naundorffa nie były tymi Delfina Ludwika XVII.

Inne próbki zostały pobrane w 2004 r. bezpośrednio ze szkieletu Naundorffa, ekshumowanego z jego grobowca w Delft. Od tego czasu przeprowadzono analizy tych próbek przez holenderskie laboratorium genetyki profesora De Knieffa i inne laboratorium w Austrii. Jednakże rodzina Bourbon-Naundorff nie opublikowała wyników.

W marcu 2014 r. profesor Gérard Lucotte i Bruno Roy-Henry opublikowali wyniki nowej analizy DNA markerów chromosomów Y od Hugues de Bourbon, potomka Naundorffa i haplotypu Bourbonów. Obaj badacze twierdzą, że Naundorff pochodzi z rodziny Burbonów i kwestionują autentyczność próbek kości profesora Cassimana. Według drugiego raportu ekspertów opublikowanego 28 lipca 2014 roku przez profesora Lucotte na temat włosów Naundorffa i Anny Rumuńskiej, potomkini Habsburgów, Charles Guillaume Naundorff należał rzeczywiście do rodziny Habsburgów. Ten naukowiec i jego „odkrycia” nie są traktowane poważnie przez społeczność naukową.

Artykuł pochodzi z francuskiej Wikipedii, Karl-Wilhelm Naundorff.

Zagadka hrabiny Ciemności

„Hrabina Ciemności” to kobieta, której tożsamość pozostaje nieznana do dziś i która mieszkała, ubrana na czarno i zawoalowana, w Hildburghausen (Księstwo Saksonii-Hildburghausen, dziś w Turyngii) od 1807 roku do swej śmierci w 1837 roku. Jej zachowanie i ukrywanie twarzy stały się i nadal są źródłem różnych teorii na temat jej tożsamości. Nikt nie wiedział, kim była, ale jako że wciąż pozostawała zakryta, nazwano ją „Hrabiną Ciemności”.

Ta zagadka była przez długi czas związana z Marią Teresą Francuską, córą Francji, znaną również jako Madame Royale, najstarszą córką króla Francji Ludwika XVI oraz królowej Marii Antoniny Austriackiej.

Już w XIX wieku w suwerennych rodach Niemiec pojawiła się plotka, że zastąpienie pozwoliłoby Marii Teresie wycofać się ze świata, podczas, gdy inna osoba zajęłaby jej miejsce przy Ludwiku XVIII w rodzinie królewskiej. Maria Teresa zostałaby – według niej – objęta opieką holenderskiego dyplomaty Leonarda Van der Valcka, znanego jako „Vavel de Versay” i mieszkałaby w jego towarzystwie pod mianem „Hrabina Ciemności”, najpierw w Hildburghausen, a następnie w zamku Eishausen 7 km od Hildburghausen aż do swej śmierci w 1837 roku.

Gdy wiele elementów zdawało się potwierdzać tę tezę bronioną przez niektórych historyków, analizy genetyczne wykazały, że nie może istnieć tożsamość między Hrabiną Ciemności a Madame Royale; jednak zagadka nie została nadal rozwiązana.

Tajemnica Hildburghausen

W 1803 roku w Niemczech pojawiła się dziwna para. Kobieta całkowicie ubrana na czarno, z twarzą ukrytą za grubą czarną zasłoną, z towarzyszem i woźnicą (o imieniu Scharre), którzy okazywali jej ogromny szacunek. Tymczasem mężczyzna przedstawiał się jako „hrabia Vavel de Versay”, ale nie był Niemcem, ponieważ w rzeczywistości był Holendrem o imieniu Leonardus Cornelius Van der Valck, urodzonym 22 września 1769 w Amsterdamie, synem Adianusa Van der Valcka i Marii Johanny van Moorsel, którego ukończone studia wprowadziły na stanowisko sekretarza w holenderskiej ambasadzie w Paryżu od lipca 1798 do kwietnia 1799 roku.

Podczas inwentaryzacji dokonanej po jego śmierci ujrzano, że płótno „damy” zostało wyhaftowane kwiatami lilii. Owa „dama” ubierała się w czarne ubrania, ciemne welony i ciemne rękawiczki, co przyniosło jej – do dziś – przydomek „Hrabina Ciemności” (po niemiecku, Dunkelgräfin) nadany przez Karla Kühnera, syna Pastora Heinricha Kühnera, z którym hrabia Vavel de Versay utrzymywał korespondencję.

Podróżne rezydencje (od 1790 do 1807 r.)

W czerwcu 1803 roku para przybyła do Ingelfingen, małego księstwa książąt Hohenlohe w Wirtembergii, do którego później zostało włączone (badania przeprowadzone przez historyków wykazały, że hrabia był blisko spokrewniony z rodziną Hohenlohe-Bartenstein). Otrzymywała dużą pocztę, w tym korespondencję z bogatą Charlotte Princess Rohan-Rochefort, żoną księcia Enghien, która mieszkała w Ettenheim (Księstwo Badenii).
17 marca 1804 r., dzień po aresztowaniu księcia Enghien, para pośpiesznie opuściła Ingelfingen, aby następnie schronić się w Wirtembergii. Hrabia i „dama” mieszkali przez jakiś czas w Gerlingen, niedaleko Stuttgartu.
W 1806 r. para przebywała w odosobnionym zamku w pobliżu Lejdy w Holandii.

Rezydencja w Hildburghausen (1807-1845)

7 lutego 1807 r. tajemnicza para osiadła w Hildburghausen w Turyngii, gdzie cieszyła się ochroną lokalnych władców, księcia Fryderyka I z Saksonii-Hildburghausen i jego żony Charlotte z Meklemburgii-Strelitz, siostrzenicy przyjaciela z dzieciństwa Marii Antoniny. Księżna Charlotte była osobiście zainteresowana parą, ułatwiając im mieszkanie kolejno w różnych sławnych miejscach miasta („Hotel Anglii”, dom książęcy, dom Radefeld).

Codzienne życie pary było zorganizowane wokół ochrony damy: nikt nie mógł się do niej zbliżać, ani próbować zobaczyć jej twarzy, którą ukrywała pod grubymi czarnymi zasłonami. Johannie Weber, kucharce związanej z parą w Eishausen, odmawiano dostępu do pomieszczeń w domu, innych, niż kuchnia. Para jeździła wieloma pojazdami.

Osiedlenie się w Eishausen

W 1810 r. korona Hildburghausen odziedziczyła majątek barona Hessberga, w tym zamek Eishausen, położony siedem kilometrów od Hildburghausen. 14 października 1810 r. administracja Własności wynajęła ten zamek senatorowi Andreae, który podnajął go hrabiemu Vavelowi de Versay. Dzierżawa zamku była odnawiana co roku aż do śmierci hrabiego w 1845 r., za zgodą kolejnych władców.

Zamek przypominał własności senioralne: duży dom z trzema poziomami, kwadratowy i masywny blok, do którego prowadziły dwa stopnie. Znajdował się w pobliżu szosy Cobourg, za rzeką Rodach, na końcu wioski; aleja kasztanowa – która nadal istnieje – prowadziła z zamku do prezbiterium. W 1873 roku, podczas rozbiórki, odkryte zostały podziemia piwnic zamku kończące się w lesie, znajdującym się niedaleko stąd… Te podziemia, które zostały zaplombowane podczas prac rozbiórkowych, pozwoliłyby książęcej rodzinie z Hildburghausen anonimowo odwiedzać parę (nieudowodniona hipoteza – rodzina rządząca nigdy nie odwiedzała pary w Hildburghausen, nie mówiąc już o Eishausen).

Para z pewnością mieszkała w Eishausen, praktycznie odcięta od świata i zgodnie z książęcym stylem życia, na przykład wybornymi winami, likierami, toaletami z Paryża, jagnięciną paschalną, warzywami z Bamberg.
Pani zamieszkiwała na drugim piętrze zamku, w pokojach skierowanych na wschód i południe, podczas gdy hrabia mieszkał w innej części domu, wychodzącej na północ i południe; prawie nigdy nie wychodził, poza spacerami w ogrodzonym pobliżu zamku.

W 1826 r., po reorganizacji księstw saskich, Księstwo Hildburghausen zostało włączone do Księstwa Saksonii-Meiningen: nowe władze przejęły te same środki ochrony nad hrabią Vavelem de Versay i jego towarzyszką, jak te wcześniejsze, wstrzymując się od sprawdzania ich dokumentów.

Śmierć „Dunkelgrafin”

Pani zmarła 25 listopada 1837 r. w zamku Eishausen, bez kapłana czy lekarza, doglądana tylko przez Vavela de Versay. Została pochowana – na sposób świecki – trzy dni później w Jardin de la Montagne, na małym wzgórzu z widokiem na Hildburghausen. Przyczyna jej śmierci pozostaje nieznana.
Grobowiec otworzono 8 lipca 1891 r., a szczątki zidentyfikowano jako szczątki kobiety. Dr Lommler, który był odpowiedzialny za sporządzenie aktu zgonu, stwierdził, że zmarła miała około sześćdziesięciu lat, a jej twarz była uderzająco podobna do twarzy królowej Marii Antoniny. Dzięki dyskretnej interwencji księcia Bernarda Ericha z Saxe-Meiningen-Hildburghausen cała własność majątku, głównie osiągnięcia krawieckie, przeszła w ręce hrabiego Vavela de Versay.

Śmierć „Dunkelgrafa”

Hrabia Vavel de Versay zmarł 8 kwietnia 1845 roku i został pochowany na cmentarzu Eishausen.

Analiza jego osobistych dokumentów, po jego śmierci, ujawniła tożsamość „damy”: Sophie Botta, samotna, z westfalskimi korzeniami. Pomimo drobiazgowych badań przeprowadzonych przez historyków francuskich i niemieckich, w rejestrach Westfalii nie znaleziono śladu żadnej kobiety o tym imieniu i nazwisku.

Sprawa tożsamości

Tajemnica Hildburghausen opiera się na dwóch zasadniczych pytaniach: kim mogła być owa „dama” i dlaczego w tych warunkach dobrowolnie została odizolowana od świata? W tych punktach historycy, którzy badali „romans”, przyjmują za oczywiste, że:

  • zagadka Hildburghausen składa się z tajemnicy o wielkim znaczeniu, która musiała być utrzymywana za wszelką cenę;
  • przedmiotem tej tajemnicy była „dama”, która urodziła się około 1778 roku;
  • książęca para z Hildburghausen znała tożsamość cudzoziemca i powody przejścia na emeryturę;
  • dama nie była pozbawiona wolności wbrew swej woli przez jej towarzysza;
  • nadzwyczajne środki wykorzystywane do zachowania tego sekretu podkreślają jego znaczenie.


Hipoteza o Marii Teresie Francuskiej
Tożsamość hrabiny ciemności i Marii Teresy Francuskiej była od ponad wieku sednem zagadki; Analizy DNA całkowicie odrzuciły tę hipotezę, która od dawna była obalana przez wielu świadków i historyków.

Fakty i domniemania
Według niektórych historyków, kilka elementów może poprzeć tezę, według której ta tajemnicza kobieta była Marią Teresą Francuską, córką Ludwika XVI.
– fizycznie:
Mimo gęstej, czarnej zasłony, która ją skrywała, twarz hrabiny była widziana dwa razy, oprócz tego, że została wystawiona na widok publiczny wobec tych, którzy uczestniczyli w jej pogrzebie. Wszyscy, którzy ją widzieli, a którym później przedstawiono portrety królowej Marii Antoniny lub portrety Marii Teresy namalowane przed 1795 r., przysięgli w dobrej wierze, że rozpoznali u tych dwóch kobiet cechy tajemniczej hrabiny.
Fizjologiczne fakty są rzeczywiście szczególnie niepokojące: jak to, że Maria Teresa i hrabina Ciemności obie miały wielkie fizyczne podobieństwo do Marii Antoniny, ponieważ księżna Angouleme niewątpliwie przypominała Ludwika XVI i nie miała żadnej fizycznej cechy Marii Antoniny.
– psychologicznie:
Księżna Angouleme przyjęła za czasów Restauracji postawę, która nie odrzucała wszystkich starożytnych rodów z Wersalu: systematycznie odrzucała jednak wspomnienia o Marii Antoninie (której uczczenia pamięci odmówiła), systematycznie wykluczała ze swego otoczenia wszystkich ludzi, którzy przed rewolucją odwiedzali rodzinę królewską. Jej charakter był sprzeczny ze wszystkimi zasadami wychowania i dobroci wpajanymi dzieciom przez Ludwika XVI i Marię Antoninę.
Wielu grafologów porównało listy napisane przez Marię Teresę podczas niewoli w Temple z listami napisanymi później przez księżną Angoulême i doszło do wniosku, że listy te nie mogą pochodzić od tej samej osoby.
– materialnie:
Wiele elementów życia hrabiny w Eishausen wskazuje na jej przynależność do rodziny królewskiej, a nawet jej bliskość z domem Burbonów: płótno oznaczone fleurs-de-lis, szczególnie wysoki styl życia, oraz wyjątkowo systematyczna i szczególna ochrona władz: najpierw rodziny książęcej w Saksonii-Hildburghausen, a następnie od 1826 r. w imieniu rodziny wielkoksiążęcej Saksonii-Meiningen-Hildburghausen.

Pewna liczba elementów zdawała się zatem wskazywać, że księżna Angouleme nie mogła, fizycznie ani psychicznie, być Marią Teresą Francuską. Z drugiej strony ciężkie przypuszczenia obciążały tożsamość tej ostatniej i „hrabiny Ciemności”, podkreślone treścią korespondencji między różnymi domami rządzącymi w Niemczech (Saksonia-Meiningen-Hildburghausen, Saksonia-Altenburg, Mecklenburg-Schwerin, Württemberg, Hanover), większość z tych rodzin jest przekonana, że „hrabina Ciemności” była prawowitą córką Ludwika XVI i Marii Antoniny. Jeśli wszystkie dokumenty zostały zniszczone z ostrożności, to dlatego, że wyjawienie prawdy postawiłoby w niebezpieczeństwie Europę, udaremniając zbyt wielkie interesy. Stanowisko to potwierdzili także naturalni potomkowie księcia Berry, syna Karola X.

Teoria podstawienia osób
Tożsamość Marii Teresy Francuskiej i „Hrabiny Ciemności” może opierać się jedynie na zastąpieniu osób: zamiast poddać się Austrii w zamian za więźniów francuskich, 26 grudnia 1795 r., Maria – zostałaby zastąpiona przez inną osobę na drodze między Bazyleą a Wiedniem, która zajęłaby jej miejsce na dworze Austrii, a następnie w rodzinie królewskiej Francji.

Rejestr dzieci francuskich wskazuje, że pewna „Ernestine Lambriquet” została wychowana z Marią Teresą: dwie dziewczynki, urodzone w odstępie kilku miesięcy, były wychowywane jak bliźniaczki; w każdych okolicznościach Ernestine przebywała z Marią Teresą i cieszyła się tym samym stylem życia i tymi samymi wydatkami (sukienki, mieszkanie, edukacja) jak księżniczka. Archiwa Narodowe zeznają, że Marie-Philippine Lambriquet otrzymała roczną emeryturę, która była wypłacana jej córce, gdy zmarła. Ernestine Lambriquet zastąpiłaby Marię Teresę przed wymianą i zostałaby księżną Angoulême. Ludwik XVIII i Karol X byliby oczywiście poinformowani i zagraliby w tę grę, dlatego fałszywa Maria Teresa wyszła za mąż za swojego kuzyna Louisa-Antoine’a, przyszłego pretendenta Ludwika XIX, który również nie był w stanie mieć dzieci.

Przyczyny zastąpienia były nieznane: według niektórych Maria Teresa chciała schronić się przed światem, aby żyć w rozpamiętywaniu swoich rodziców; bardziej lub mniej ostra forma neurastenii, załamanie nerwowe lub poważna nierównowaga psychiczna, po ciężkim urazie doznanym w okresie dojrzewania, podczas jej lat uwięzienia i terroru; według innych, mogłaby zostać usunięta ze świata, aby zapewnić jej milczenie o ucieczce jej brata Ludwika XVII.

Podczas podróży Madame Royale do Wiednia, imię na jej paszporcie brzmiało Sophie: została nazwana imieniem Sophie Méchain, nazwiskiem żandarma, który towarzyszył jej i opisał ją jako swoją córkę.

Jednak różne elementy obaliły tezę o zastąpieniu osób i odrzuciły hipotezę, zgodnie z którą „hrabina Ciemności” i pani Royale byłyby jedną i tą samą osobą.
Na przykład hrabia de Fersen potwierdził i uznał Marię Teresę za córkę Ludwika XVI i Marii Antoniny.
Pan Hue, wierny sługa rodziny królewskiej, potwierdził również tożsamość Marii Teresy, podobnie jak Pauline de Tourzel, przyjaciółka z dzieciństwa, i jej matka, Madame de Tourzel, dawna królewska guwernantka w Wersalu, która podążała za rodziną.

Również postawa księżnej Angoulême pod rządami konsulatu i pierwszego cesarstwa potwierdza jej królewską edukację. Ważna korespondencja z różnymi europejskimi sądami, ale także członkami rodziny królewskiej, świadczy o znacznej roli „Nowej Antygony” w polityce powrotu na tron Burbonów. Zarówno jej rola, jak i strategia polityczna za czasów Restauracji dowodzą jej urodzenia. Ze względów politycznych i ekspansji sfery wpływów Austrii cesarz Franciszek II Świętego Cesarstwa Rzymskiego chciał ożenić arcyksięcia Karola z jego kuzynką Marią Teresą i cesarstwem francuskim, dobrze poinformowany niewątpliwie odmówiłby takiego małżeństwa.

Założenie, że Ernestine Lambriquet była córką Ludwika XVI i Marie-Philippine Lambriquet, wybraną do „przetestowania” dobrego rezultatu działania stulejki króla, oprócz tego napotkało poważną przeszkodę: w przeciwieństwie do upartej legendy Ludwik XVI nigdy nie był operowany na stulejkę, ponieważ nie miało to wpływu, co historycy Paul i Pierrette Girault de Coursac, w swoim ważnym dziele „Ludwik XVI i Maria Antonina: małżeńska polityka życiowa” (1990), a następnie historyk Simone Bertiere, w swojej pracy „Marie-Antoinette, nieposłuszna”, ostatecznie udowodnili.

Inne założenia
Na marginesie hipotezy o Marii Teresie Francuskiej dokonano innych ustaleń:
Sophie Botta
Miano nadane przez hrabiego Vavela de Versay po śmierci „damy”. Pomimo szeroko zakrojonych badań w dokumentach Westfalii nie znaleziono śladu takiej osoby. Żadna rodzina z Westfalii nawet nie nosiła tego imienia. Jednak kilkoro Botta pojawiło się później, w tym kupiec, który przebywał w Hildburghausen między 1793 a 1805 rokiem.

Księżniczka Condé
Tożsamość ujawniła królowa Hanoweru Maria (córka Józefa I z Saxe-Altenburg, wnuczka Fryderyka I z Saxe-Hildburghausen i Charlotte z Meklemburgii-Strelitz) swej przyjaciółce, pani von Heimbruch.

Sophie von Botta, córka cesarza Józefa II, brata Marii Antoniny Austriackiej, i jego żony hrabiny Wilhelminy von Botta.

Hipoteza ta znajduje swoje oparcie we Wspomnieniach baronowej Oberkirch, która stwierdziła, że ta żywa dziewczyna odcięta od świata na dworze wersalskim była „uderzającym i wymodelowanym portretem swojej ciotki Marii Antoniny. Później, gdy troski rządzenia nieco odwróciły Józefa od młodej hrabiny, królowa przyjechała do Wersalu, ona nadal tam jest. Mieszka w samym parku, małym domu, dawniej oddanym Księżnej de Gramont. Przebywa tam sama ze swoją guwernantką i jej sługami. Królowa i Madame Royale często ją widzą; poza tym nie wychodzi i nie widzi nikogo. Mówi się, że Jego Wysokość chce ją obdarować i poślubić bogato.” Jeśli młoda dziewczyna została wychowana w Wersalu, jej wyprawa była dostarczona przez Koronę, a tym samym oznaczona kwiatami lilii; z pewnością zachowała pewne wspomnienia z dzieciństwa w Wersalu. Po śmierci Józefa II i mimo wyniku małżeństwa morganatycznego, młoda kobieta stałaby się jego prawowitym spadkobiercą, sytuacja, która nie spodobała się dworowi wiedeńskiemu, a zwłaszcza cesarzowi Franciszkowi II.

Częściowe rozwiązanie zagadki
Dopiero w maju 2012 roku radio z Niemiec Środkowych ogłosiło rozpoczęcie projektu ostatecznego rozwiązania zagadki „Hrabiny Ciemności”. Rzeczywiście, stacja radiowa Mitteldeutscher Rundfunk (MDR) w Turyngii pracowała nad przypadkiem „Madame Royale”, Marii Teresy Francuskiej.

Interdyscyplinarny projekt naukowy został zainicjowany w Hildburghausen jako część ostatecznego rozwiązania zagadki „Hrabiny Ciemności” z tym samym trzonem pisarzy i naukowców pracujących nad projektem MDR: „położyć kres spekulacjom, że Hrabina Ciemności jest w rzeczywistości córką Francji „Madame Royale”, Marią Teresą Francuską, córką Ludwika XVI i Marii Antoniny.”

W tym celu zespół naukowy przeprowadził antropologiczne porównania portretów i analizy genetyczne pozostałości Delfiny (dawniej Księżnej Angoulême) w klasztorze Kostanjevica w Nova Gorica (Słowenia) i hrabiny Ciemności w Hildburghausen. Chociaż grób został już otwarty w 1887 r., miasto Hildburghausen do tej pory wyrażało skrupuły w związku z takimi badaniami. Zostało ono jednak włączone do tego projektu i po zniesieniu decyzji z 2004 r. wykazało chęć współpracy w dniu 27 czerwca 2012 r. i zgodziło się na ekshumację szczątków śmiertelnych do zbadania.

Chcielibyśmy wyjaśnić historię Hrabiny Ciemności: czy to rzeczywiście Madame Royale, czy jakakolwiek inna kobieta.

Wyniki testów DNA opublikowano 28 lipca 2014 r., ujawniając, że Hrabina Ciemności nie mogła być Madame Royale: DNA hrabiny było wyraźnie niezgodne z DNA Burbonów. Jeśli jednak hipoteza Madame Royale zostanie w ten sposób zamknięta, pozostałe kandydatury nie zostały wciąż odrzucone.

Profesor Sabine Lutz-Bonengel z Instytutu Kryminalistycznego Szpitala Uniwersyteckiego we Freiburgu powiedziała jednak, że znalazła rzadką sekwencję DNA, którą naukowcy najprawdopodobniej odnajdą w pokrewieństwie matki Hrabiny Ciemności.

Profesor Ursula Wittwer-Backofen z Uniwersytetu Antibolgia we Freiburgu dała hrabinie Ciemności twarz, rekonstruując czaszkę znalezioną w grobowcu Hildburghausen. Wniosek jest taki, że proporcje zrekonstruowanej twarzy nie przypominają portretów Marii Teresy. Należy zauważyć, że przedstawiona twarz wygląda bardziej jak twarz mężczyzny i że uczona użyła jej jako podstawy postaci woskowej Madame Royale w Londynie i że nigdy nie brała pod uwagę żadnego portretu ani oryginalnych rysunków Marii Antoniny.

Tłumaczenie artykułu zamieszczonego we francuskiej Wikipedii pt. Comtesse des Ténèbres.