„Prawdziwa i cudowna” prognoza na dwadzieścia lat: 2010-2030

Każdy astrolog wie, co mniej więcej znaczy Pluton: niewypowiedziany, niewyobrażalny chaos.

Dzięki dużej szerokości geograficznej Pluton nie może łatwo tworzyć aspektów, szczególnie koniunkcji lub opozycji, z żadną planetą. Ale gdy jego szerokość geograficzna jest niższa, te aspekty są możliwe. W granicach 5-8 stopni Pluton osiąga szerokość geograficzną odpowiadającą szerokości Księżyca, Merkurego, Wenus lub Marsa.

W najnowszej historii Pluton miał fazę niskiej szerokości geograficznej (w zakresie -6 ° i + 6 °) między marcem 1913 roku a wrześniem 1945 roku. Wiemy, co wydarzyło się w tym okresie.

Ponownie, i już się rozpoczął, powróci do fazy odwrotnej niskiej szerokości geograficznej (+ 6 ° / -6 °) między wrześniem 2008 roku, a majem 2030 rokiem. Trudno sobie wyobrazić, jaki rodzaj nowego barbarzyństwa niedojrzały ludzki mózg i jego narzędzia – organizowane przez nieludzką technokrację, drapieżność finansową i marionetki polityczne – mogą wymyślić w tym okresie w mediach. Ale fakt astrologiczny jest tutaj: nie mniej niż dwadzieścia mrocznych lat.

Patrice Guinard
Philosophe, Seiziémiste, Astrophile
PhD, Mensa, CURA

Dopisek mój: w 2008 światem potrząsnął kryzys bankowy. W okolicach 2027-32 roku będzie tylko gorzej, wielka pandemia, potem rujnująca wojna i początek katastrof klimatycznych.

Przepowiednia o Donaldzie Trumpie?

Coś mi mówi, że ten kwadryn dotyczy Donalda Trumpa.

6. XIII
Un dubieux ne viendra loing du regne,
La plus grand part le voudra soustenir.
Un Capitole ne voudra point qu’il regne,
Sa grande charge ne pourra maintenir.

6.13
Jeden wątpiciel nie nadejdzie daleki od rządu,
Większość zapragnie go wesprzeć:
Jeden Kapitol nie zechce wcale, by on rządził,
Swojej wielkiej szarży nie zdoła utwierdzić.

Zaginiona Księga: sosna

Jeśli ktoś nie słyszał jeszcze o tzw. Zaginionej Księdze, może obejrzeć sobie film pt. „Zaginiona księga Nostradamusa”.

Jeśli kogoś sprawa zaciekawi, niechaj obejrzy sobie wszystkie ilustracje z owej księgi, udostępnione na stronie Vaticinia Nostradamus.

Wielu interpretacji po polskiej stronie internetu nie polecam. Są oparte na domysłach i wymysłach, a niektórzy interpretatorzy wręcz zdradzają pewne odchylenia od normy.

Długo nie zajmowałam się tym dziełem, głównie z braku czasu i pilniejszych zadań, które sobie postawiłam. Kiedy jednak obejrzałam uważnie wszystkie ilustracje zauważyłam kilka szczegółów, o których nie wspominają interpretatorzy owych obrazków. A które, jak mniemam, świadczą, iż rzeczywiście w powstaniu tej księgi maczał palce sam Nostradamus.

Nie podejmuję się ich wytłumaczenia, ale podzielę się spostrzeżeniem.

Otóż jako pierwszy charakterystyczny dowód na wpływ Nostradamusa rzuciła mi się w oczy – sosna. Spójrzcie:

Na obrazku ze strony 23 widnieje z lewego boku, rośnie sobie naprzeciw trzech innych, starannie przystrzyżonych drzew po stronie prawej. Drzewo, przypomnę symbolizuje rodowód, drzewo genealogiczne, stary ród, zakorzenienie w czasie.

Warto przy okazji zerknąć na inne ikony z innych ksiąg o wróżbach odnośnie Watykanu, którymi posiłkował się malarz Nostradamusa. Porównanie z nimi tej z Zaginionej Księgi jest bardzo ciekawe. Widać na nich różne warianty wyglądu zwoju, który rozwija przed środkową postacią na kolumnie ręka z prawej. Bywa on półksiężycem, albo kosą. Na wyżej podanej ilustracji to podobieństwo i wieloznaczność są zachowane.

Mamy zatem na niej króla, świętego i abstrakcyjny wymiar sprawiedliwości. Zauważyć także można, że na żadnej innej ilustracji przedstawiającej powyższy temat i przepowiednię, pochodzących z innych starych dzieł nie występuje sosna, ani drzewa.

Oczywiście, znając Centurie łatwo przypomnimy sobie: przepowiadanego na koniec czasów króla Chirena, tajemniczego Selina (Księżyczanina) oraz wymiar sprawiedliwości, który surowo będzie karał wszelkie polityczne nadużycia w pewnym kraju, czy może grupie krajów.

Na razie podrzucam kilka dodatkowych cytatów z almanachów prozą. Które wyjaśnią, dlaczego zafascynowała mnie właśnie sosna.

Almanach za 1556 rok
33. […] Sosny nie będzie możliwe wyrwać, w ciągu szkaradnej nawałnicy czasów zdolna będzie chwiać się, nie upaść.

Nowa Prognoza za 1562 rok
Zaś z tej przyczyny, że Jowisz u zarania wiosny przebywa w znaku Bliźniąt, zapowiada, że nastanie ogromna wojna w krainie Armenii i innych regionach spod znaku samych Bliźniąt. Owa ziemia Arrmeńska [sic!] będzie wielce znękana, bowiem jej wrogowie wyroją się przeciwko nim, moabici i inni sekciarze ruszą się przeciw kapłanom i każą im ginąć gwałtowną śmiercią. Drudzy pokrętnie ruszą z wysokich gór, żądający wsparcia i pomsty za Sosnowe Znieważenie i za bezbożne śmierci.

Druga ilustracja, zawierająca symbol sosny to ikona ze strony 51.

Pochyłe ziemie?

W listopadzie bieżącego roku mieliśmy w prasie i internecie zalew przepowiedni na bazie pewnego czterowiersza Nostradamusa. Jego tłumaczenie już było wątpliwe.

Oto jego brzmienie w oryginale:

2.65

Le pare enclin grande calamité,
Par l’Hesperie & Insubre fera:
Le feu en nef peste & captiuité,
Mercure en l’Arc Saturne fenera.

Przy czym jest też stara wersja: Le parc enclin, zamiast Le pare, które tak naprawdę nic nie znaczy. Ale niektórzy uznali, że może to być fragment wyrazu paradność. Można więc czytać jako: Paradność schyłkowa…

Powtarzane tłumaczenie w prasie brzmi:

Nieszczęście wielkie na pochyłe ziemie,
Przez Hesperię i Insubrię:
Ogień na statku, plaga i zniewolenie,
Merkury w Strzelcu, Saturn zajdzie.

Tymczasem dosłownie czterowiersz mówi:

2.65

Park skłonny [też: schyłkowy, ukryte: paradność schyłkowa/ojciec pochylony] wielką powszechną klęskę,

Wskroś Hesperii i Insubrii spowoduje:

Ogień w nawie pomór i poddaństwo,

Merkury w Łuku Saturna przygasi [też: wykastruje].

Żeby właściwie zrozumieć treść kwadrynu trzeba znać całe Centurie, aby ustalić znaczenie niektórych wyrażeń. Otóż wyraz park, parc, nawiązuje do czterowierszy 1.59, 1.70, 10.82 i 10.83, symbolu panującego rodu monarchicznego!
Enclin, skłonny (niechaj i będzie pochyły) oznacza sympatyzowanie z „upadającą”, tj. siłami lewicy. Hesperia to Hiszpania, Insubria oznacza Włochy.
Mercure en l’Arc, chodzi o Merkurego w znaku Strzelca. Znaczenie Merkurego jest astrologicznie mniejsze, niż Saturna, toteż można traktować te planety jako symbole jakichś przywódców (wtedy należy pamiętać, że l`Arc to też arkada, korab). Merkury w Strzelcu może być mówcą religijnym i politycznym, Saturn jest starym hierarchą i doktrynerem, despotą, a także spiskowcem o korzeniach żydowskich (ponieważ rządzi sobotą, dniem sabatu). Nie można wykluczyć znaczenia alchemicznego merkuriusza (rtęci) w arce, wtedy saturne znaczy ołów.

Symbole tebańskie horoskopu zamachów paryskich

Strzelanina w Paryżu rozpoczęła się 13 listopada 2015 roku o godz. 21.16. Na Tarace można znaleźć odpowiedni horoskop tego wydarzenia, omówiony krótko przez Wojciecha Jóźwiaka. Ja dodam do niego co nieco na bazie Kalendarza Tebańskiego, czyli symboli stopni Zodiaku. Symbole tebańskie tego horoskopu są wymowne i jak zawsze, w każdym przypadku adekwatne.

Oto zaczyna akcję Mars, który wszedł właśnie w znak Wagi, teren swego wygnania, zatem jego energia ma negatywny wydźwięk, na pierwszy stopień zobrazowany jako: „Mężczyzna z dwoma gromami w rękach”. To obraz – w tym wypadku – zamachowca, ale i energii marsowej, wojowniczej, której motywem jest gniew, chęć ukarania winnych i zmuszenia ich do posłuszeństwa prawu. Dwie ręce, lewica i prawica przedstawiają argumenty za i przeciw, adwersarzy, zajadłość w sporze o to, co jest słuszne i prawe, a co nie. Gniew nieujarzmiony i karzący także niewinnych, lecz w imię sprawiedliwości. Ten gniew może się jeszcze ujawniać w różny sposób w miejscach o znakomitej renomie i wysokiej kultury. Może pchać ludzi do manifestacji i poruszyć artystów.

Na akcję Marsa odpowiada Wenus, jako strona Jin. W horoskopie stoi ona blisko Marsa, w 5-stopniowej koniunkcji z nim i jest silniejsza od niego, ponieważ przebywa we własnym znaku, jako władczyni. Reprezentuje kulturę, piękno, cywilizację, praworządność, jest kobietą, elitą społeczną, rozrywką. Zamachy wydarzyły się w miejscach rozrywki, restauracjach, na stadionie podczas meczu. Symbol tego stopnia Zodiaku brzmi: „Mężczyzna ciągnący pług”. Przedstawia nowoczesne społeczeństwo (w czasach, gdy stworzono Kalendarz Tebański pług był wielkim wynalazkiem, podobnie jak piła), które aktywnie (rola męska tej energii), poprzez dawanie przykładu i wzoru swoją otwartością, nowoczesnością, pracowitością i promowaniem pokojowych zasad wskazuje drogę innym do lepszego życia. Chętnie widzi naśladowców swoich przedsięwzięć i postępowania, nie dzieląc na obcych i swoich, lecz tych, co chcą naśladować to, co lepsze, i tych, którzy się temu opierają.

Wraz z akcją pojawia się informacja, którą rządzi bóg Merkury. W tym wypadku jego planeta stanęła na 18 stopniu znaku Skorpiona, w 5 domu rozrywki i twórczości. To „Pies z wielkimi uszami i otwartym pyskiem”, czyli jazgot medialny na cały świat, jakoś kierowany przez służby, których pies jest odwiecznym obrazem. Tu wiele zależy od mediów, które przesyłanymi informacjami i opiniami, wybiórczo traktowanymi mogą posłużyć do sterowania nastrojami społecznymi w sposób dla zwykłych ludzi nie do pojęcia.

Obok Merkurego w horoskopie zamachów stoi Słońce, które pali Merkurego swoją bliskością. 21 stopień znaku Skorpiona, również 5 dom, przynosi obraz: „Strumienia przeskakującego ze skały na skałę”. Spalenie Merkurego mówi o tym, że pies z wielkimi uszami i pyskiem, tj. media, siły kontrolujące informacje służą osobistościom publicznym i pozostają w rękach władzy. Skały oznaczają stałość i podstawę bytu, dwie skały dwa różne miejsca lub zasady, o jednakowej względem siebie mocy. Eklektyzm i próby porozumienia się z odmiennymi racjami, dbania o stabilizację pośród różnych natur, celów i interesów, jak do tej pory pozwalało rządzącym kierować świat ku zgodnemu sąsiedztwu, z ideą współrządzenia i współbycia, na jakiej zbudowano Unię Europy. Rządzący także wspierają się nawzajem i przekazują swoim ludziom władzę, zachowując ciągłość wywieranych wpływów. Nie było przypadkiem to, że prezydent Francji siedział wtedy na trybunach stadionu podczas towarzyskiego meczu „dwóch skał”, drużyn Francji i Niemiec.

Siłą przeciwstawną, ale i uzupełniającą do słonecznej jest Księżyc. Symbolizuje społeczeństwo w jego masie, rodziny, kobiety i dzieci, także porusza kwestię tradycji i etnicznego pochodzenia. W omawianym horoskopie stoi w sąsiednim znaku, Strzelca, który wprowadza ruch, podróże, nowe religie i poglądy, różnorodność języków i tradycji, na 15 stopniu, który daje obraz: „Wielkiego wozu”. Oznacza on ogromny ruch migracyjny, „za chlebem”, czego doświadcza od dawna, a ostatnio we wzmożony sposób zachodnia Europa. Wielki Wóz to gwiazdozbiór północy, czyli wędrówka ludów odbywa się z południa na północ, jak gdyby kierując się ku Gwieździe Polarnej.

Jowisz jest planetą dyplomatów, prawników, duchowieństwa i naukowców. Widzimy go blisko koniunkcji Marsa z Wenus, w znaku Panny, który odpowiada za służbę, pracę zależną, dokładność i precyzję działania. W tym położeniu i z tego powodu, że świeci naprzeciw Neptuna w Rybach daje także zasiłki socjalne i darmowe lecznictwo. Wszystko, co czyni Jowisz, czyni nadmiarowo i obficie, szczodrze i hojnie, nie licząc się z konsekwencjami (to wpływ Neptuna lubiącego klimat łzawych melodramatów i fałszywego współczucia). Jego symbol tebański brzmi: „Mężczyzna siedzący bokiem na koniu”. To obraz męskiej energii ubezwłasnowolnionej z jakichś powodów w swoich możliwościach działania. Siedzenie bokiem na koniu nie pozwala szybko ruszyć z kopyta, każe czekać na odgórne dyrektywy, czyli oznacza pozycję spoczynku, bierności, niesamodzielności i posłuszeństwa. To też pozycja kobieca, co sprawia, że siła męska działa tutaj na pół gwizdka i jest nadmiernie kontrolowana. Mężczyźnie przynosi to ujmę w chwili, gdy powinien działać, a nie potrafi, bo z jakichś powodów jest mu to wzbraniane czy uniemożliwione. Widać tu podporządkowanie interesów jednego kraju prawu większej międzynarodowej struktury, niekoniecznie niosąc korzyść. Jowisz ponadto wspiera i jest wspierany przez media, czyli koniunkcję Słońca z Merkurym. Jego zasady i dyrektywy są przez nich popierane i promowane.

Saturn zaś, znajdujący się teraz w znaku Strzelca, na 5 stopniu, jest „Bykiem z trzema rogami”, To symbol mafii, odnoszącej korzyści z różnych stron, interesownych paktów i „trzeciego, który korzysta, gdy dwóch się bije”. Może oznaczać kartele trzęsące światem, bogatych spiskowców, jak i bogate kraje w jakiejś zmowie, mające na celu potajemnie czerpany zysk. Ponieważ byki były niegdyś zwierzętami ofiarnymi, a ich krew spalano w poświęconym ogniu wiąże ona ten znak z krwawą wendettą w razie zdrady zawartego przymierza. Trzeci róg, nadmiarowy oraz liczba 3 odnosi się także do nadzwyczajnej inteligencji i sprytu, umiejętności przewidywania wydarzeń i planowania ich z wyprzedzeniem. Podlegają mu wysoko postawieni wytrawni gracze.
Saturn jest w słabej koniunkcji z Księżycem, co mówi o nadchodzącym z wolna ogólnospołecznym kryzysie i restrykcjach społecznych, którym będą poddani zwykli obywatele, a także imigranci, gdyż schadzka planet odbywa się w Strzelcu, znaku cudzoziemców.

Uran znajduje się już od dawna w ognistym znaku Barana, na 17 stopniu, działając spontanicznie na rzecz konfliktu, lub pod jego wpływem. Idee wolności mogą manifestować się wojowniczo, krwawo, w każdym razie bardzo burzliwie, nagle i bez myślenia o konsekwencjach. Towarzyszy mu symbol: „Kobiety z podniesioną prawą ręką siedzącej na tronie”. Personifikacja żeńska podsuwa tu różne obrazy. Równie dobrze owa rozkazująca w zgodzie z prawem władczyni może symbolizować Europę rządzącą się liberalno-demokratycznymi zasadami i dążącą do wygody i bogactwa, jak i taką jedną panią kanclerz, która pewne sprawy sprowokowała nie tylko w swoim kraju. Ciekawostka, klasyczna astrologia przypisywała Niemcom znak Barana właśnie. Poza tym Uran, jako rewolucjonista wznieca ruch wolnościowy, zamieszki, niezadowolenie, rewolty ludności rodzimej przeciwko obcym, panoszącym się w nie swoim domu.

Neptun przebywa obecnie w rządzonym przez siebie znaku Ryb, co dodaje mu siły oddziaływania, na 7 stopniu, który niesie tebański obraz: „Nagi mężczyzna w beczce z pasem w dłoni”. Beczkę trzeba rozumieć jako wannę kąpielową. Pas jest obrazem poczucia racji, siły i znaczenia. Neptun działa skrycie, manipulacyjnie, rzucając na ludzi czar iluzji, fałszywych idei i złudzeń. Nie dość, że jest u władzy, zatem bardzo silny, to jeszcze oświetla go Jowisz z naprzeciwka, co daje szerokie odbicie w sposobach rządzenia i promocji wartości na kontynencie. Tak naprawdę jednak rodząc gnuśność, wygodnictwo, fałszywe współczucie, kłamstwa prawne i wykorzystywanie darowizn bez dawania niczego w zamian. Europa żyje w złudzeniach o swej mocy kontrolowania zdarzeń na swoim terenie, o czystości swych intencji, np. wspomagania niewinnych ofiar wojen daleko poza jej granicami. Niepostrzeżenie wdarł się na jej teren brud, podstęp, niskie instynkty, a także w perspektywie zagrożenie epidemiami. W tej chwili stoi w obliczu zarazy, którą możemy różnie rozumieć, przed którą chroni jedynie higiena i dokładna dbałość o porządek. Iluzja, że tego rodzaju zagrożenie jest możliwe do kontrolowania lub wyeliminowania może najwyżej przemieniać się w robienie czystki wśród śmieci na sposób siłowy, coraz bardziej fanatyczny i zaślepiony. To zmywanie z siebie winy na rzecz „nieczystych”, może w najlepszym razie zaowocować kwarantannami, zastosowaniem środków przymusowego szczepienia i wzrostem społecznego lęku i religijnego fanatyzmu. Które sprawy w żaden sposób nie będą mogły załatwić, ani ukrócić.

Pluton, na 13 stopniu Koziorożca jest „Ręką trzymającą ostrą włócznię”. To planeta zawiadująca skrytą i bezwzględną energią, działa okrutnie, bezpardonowo i nieodwołalnie, choć przez długi czas nie ujawnia swojej mocy i aktywności. Dlatego jej manifestacje zawsze zaskakują i burzą dokładnie strukturę, która wydawała się trwać niezmiennie od wieków. Podlegają jej służby specjalne, siły przymusu zbiorowego, agentura, bankowość, ciężkie uzbrojenie, energia atomowa, środki wybuchowe, skażenie radioaktywne, kontrola umysłów. Podstawą masakry, która odbyła się w Paryżu, i którą musimy potraktować jako początek jawnej rozgrywki, jest chęć zaprowadzenia nowych praw siłą. Wiąże się z tym silne napięcie, eskalowanie konfliktu i nastrojów społecznych, a także manifesty i programy ze strony rządu i różnych ukrytych sił, takie jak stan wojenny, nadzwyczajne prerogatywy, kontrole, inwigilacja w imię zapobieżenia złu. Z drugiej strony pogróżki, apele i propaganda ze strony wrogiej i działającej skrycie.

Pomiędzy omawianymi planetami zachodzą wzajemne związki, nazywane w astrologii aspektami. Mają różny charakter. W tym horoskopie mamy trzy mniej lub bardziej ścisłe koniunkcje, Marsa z Wenus w Wadze, przy której stoi, tworząc stellum Jowisz w znaku Panny, ponadto Merkury ze Słońcem w Skorpionie oraz Księżyc z Saturnem w znaku Strzelca. Te trzy skupiska to
1) obraz szczodrego w swoim bogactwie egalitarnego świata, które próbuje zacząć naciskać na ukaranie przestępujących prawo i unikających pracy;
2) władzy konsekwentnie manipulującej społeczeństwem przy pomocy mediów, aby sterować jego nastrojami dla swojej korzyści i wywierania wpływów;
3) wzbierający kryzys wśród zwykłych ludzi i najbiedniejszych stref społecznych, spowodowany migracją i nadmiernymi wymaganiami rządzących. Będzie on rozwiązywany wprowadzaniem kolejnych restrykcji, tak samo wobec innowierczych uchodźców, jak zwykłych obywateli. Granice już zostają zamknięte, wprowadzono we Francji stan wyjątkowy, trwa mobilizacja do wojska i służb publicznych.

Ponadto Jowisz, tj. „Mężczyzna siedzący bokiem na koniu”, podległy służbista pozostaje we wspierającym trygonie z Plutonem, tj. „Ręką trzymającą ostrą włócznię”, co sprawia, że wspierają się wzajemnie w prawnej kontroli społecznej.
Z „Mężczyzną siedzącym bokiem”, czyli urzędnikiem ze związanymi rękami przez swych przełożonych, oraz prawem obowiązującym w krajach UE nie zgadza się „Wielki wóz”, czyli z jednej strony rzesze przybyszy z Azji i Afryki, kuszonych bogatym socjalem, jak z drugiej obywatele poddawani presji przyjmowania wrogo nastawionych ludzi pośród siebie. Mówi o tym aspekt kwadratury między Jowiszem a Księżycem. Ponieważ aspekt dotyczy dwóch szczęść, nie szkodzą sobie zbytnio, a jedynie kumulują nastroje znużenia, zmęczenia oraz rozwijają powszechne omijanie nieudolnego prawa.

Wzajemnie wspierają się i współdziałają ze sobą Uran i Księżyc, czyli „Kobieta rozkazująca na tronie” i „Wielki wóz”. Mamy obraz niemieckiej kanclerz oferującej imigrantom swobodę, wolność i wszelkie prawa w swoim liberalnym kraju.

Saturn jest w kwadraturze z Neptunem, czyli „Byk z trzema rogami”, obraz powiązanych ze sobą interesami manipulatorów z bogatych sfer stoi w niezgodzie z kąpiącym się mężczyzną, który chciałby wydawać się niewinny, bez skazy i zostać uszanowany przez prawo. Pozostaje jednak w sprzyjających kontaktach z Marsem i Wenus, czyli reprezentacją siły i wysokiej kultury Europy. Restrykcje, (tu trzeba myśleć o ukrytych interesach karteli, które mogą chcieć wprowadzić przymus różnego rodzaju), będą krzywdzić rzeczywiście niewinnych ludzi, prowokując także masowe agresywne i wrogie zachowania wobec obcych nacji. Neptun niesie bowiem ofiary, masowe i niewinne. Oszuści i rzeczywiści przestępcy świetnie wymykają spod kontroli, posługując się fałszywą tożsamością i dokumentami.

„Ręka trzymająca ostrą włócznię” (Pluton) pozostaje w konflikcie z „Kobietą na tronie” (Uran) i widać, że pragnie naruszyć, podkopać i w perspektywie brutalnie zniszczyć jej władzę, tj. demokrację i swobody obywatelskie, którymi rządzą się kraje zachodnie.

Miejsca otwarte w Germanii

Kiedy zbadać w Wikipedii hasło: Republika Wenecka (czytaj poprzedni wpis), natkniemy się na inną nazwę z czasów średniowiecznej Europy: Święte Cesarstwo Narodu Niemieckiego. A ono przywołuje od razu bardzo znany czterowiersz Nostradamusa, X, 31, który w oryginale brzmi tak:

Le sainct Empire, viendra en Germanie
Ismaëlites trouveront lieux ouverts,
Asnes voudront aussi la Carmanie
Les soustenans de terre tous couverts.

A w moim tłumaczeniu znaczy:

X,31

Święte Cesarstwo nadejdzie w Germanię,
Ismaelici napotkają miejsca otwarte,
Osły zechcą także Karmanii
Wspierające z lądu wszystkie chronione.
[też: Oporni z lądu wszyscy ukryci]

W czasie zakładania przez niemieckiego cesarza Ottona I Świętego Cesarstwa, które, jak łatwo się nam teraz domyślić symbolizuje w proroctwie współczesną Unię Europejską pod gospodarczą dominacją Niemiec, trwały ciągle ataki muzułmańskie wzdłuż wybrzeży Morza Śródziemnego, a Arabowie zajmowali miejsca opuszczone przez mieszkańców przerażonych ich okrucieństwem. W Persji wyłoniła się nowa dynastia, nie arabska: Buidów, która zjednoczyła Zachodni Iran (Karmanię) i toczyła boje z opierającymi się góralami z Dailem.

Czy teraz łatwiej jest wam zrozumieć właściwie przepowiednię z czterowiersza o „miejscach otwartych dla synów Ismaela” czyli Arabów?

Co do osłów jest podejrzenie komentatorów, że chodzi o Izrael. Może mieć to sens, jeśli uwzględni się, kto tak naprawdę rządzi polityką USA, która doprowadziła do zaistnienia ISIS, Talibanu, i do tak niebezpiecznej sytuacji w Europie, jaka jest obecnie. W almanachach Nostradamus wielokrotnie użył tego przymiotnika na określenie polityków, zarozumiałych i upierających się przy swoich głupich decyzjach, nie biorących pod uwagę sensu jego przepowiedni i próbujących zmienić przyszłość, lżąc proroctwo. Wrzaskliwość osłów świetnie symbolizuje oficjalną propagandę medialną. W takim razie wynika z tej wróżby, że USA zasadzi się jednak mimo wszystko jeszcze na Iran.

Węgry i Orda

Jednozdaniowa przepowiednia Nostradamusa z Almanachu na 1562 rok (na miesiąc luty) brzmi:

„W granicach Wenecji Węgrzy będą wywoływali jakieś oblężenie Ordy.”

Warto zajrzeć choćby do Wikipedii pod hasło: Republika Wenecka, aby zrozumieć w pełni porównanie.

Miejsce wzbogacone na krucjatach, obejmujące władaniem nie tylko regiony włoskie, ale i Dalmację. Gdzie teraz możemy obserwować, jak imigranci przedzierają się przez węgierskie barykady…

Oryginalne zdanie można odczytać na podanej stronicy, a brzmi po francusku następująco:

„Aux limites de Venise, Orde, Hongrie sera faict quelque assiegement.”

Składnia łacińska, więc dosłowne tłumaczenie jest takie:

„W granicach Wenecji, Orda (lub: Ordzie), Węgry będą wywoływać jakieś oblężenie.”

Ponieważ znam dobrze inteligencję Nostradamusa w przemycaniu dodatkowych informacji, mogę powiedzieć, że w nazwie Orda, Orde, przy zastosowaniu ptasiej mowy (odwracanie lustrzane liter z brzuszkiem i ogonkiem) możemy odczytać nazwisko przywódcy Węgier, Orban.

20 i 7

Pytyja śni:

Młodzi kupują małe mieszkanie, urządzają się, po latach kupują większe, przeprowadzają się. Wizytuje ich stara matka, rozpalająca w żelaznej kuchni ogień. Drzwiczki piecyka są pęknięte, cegły w rozsypce, ale ogień jeszcze grzeje niezgorzej. Towarzyszy temu wiadomość, podawana przez głos:
– Świat będzie się rozwijał jeszcze do 2030 roku. Na trzy lata wcześniej, w 2027 zaczną się kłopoty, by narosnąć i uderzyć w ludzkość ogromną epidemią, która łatwo się nie skończy. Cywilizacja się z tego już nie podźwignie. Wszystko się zmieni. 

Martwe miasto

Sen Pytyi:

Jadąc pociągiem studiuję niewielki objętościowo tekst przetłumaczonej książeczki, napisanej przez Nostradamusa. Są w nim konkretne naprowadzenia na sposób odkodowania czasu w jego zapisach. Zwracam uwagę na zdanie, które brzmi mniej więcej tak:
„Astronomowie i uczeni w dziedzinie czterech godzin kejli kejli, że chodzi o pory roku.”

Dalej znajduję rysunek przedstawiający horoskop w okręgu, podzielony na cztery części, odpowiadające porom roku. Każda ćwiartka wypełniona jest zapisem liczb w kilku rządkach prowadzonych od góry do dołu, w słupkach inaczej mówiąc. Chodzi o daty, w oczy rzuca się liczba 28, którą odnoszę do 2028 roku. Niestety cyferki są tak malutkie, że można by je odcyfrować jedynie pod lupą. Każda ćwiartka różni się od innej kierunkiem prowadzenia słupków, w tym jest tajemnica kolejności odczytu, choć nie mam pojęcia jak to pojąć.

Kolejne dziwne zdanie brzmiało:
Sirene terreste es nonsens – w jakimś romańskim narzeczu. Znaczy: Syrena naziemna to nonsens. Przypominają się przepowiednie o ukazaniu się Nereidy i ryb ziemno-wodnych na plaży.

Wysiadam z pociągu. Znajduję się w jakimś dużym mieście zachodniej Europy, niewątpliwie w przyszłości. Miasto jest wyludnione. Pojawiają się z rzadka na ulicach grasujące jeszcze bandy, kradnące resztki żywności. Znajduję schronienie w jakimś opuszczonym, na poły podziemnym budynku. Mam już tylko ostatni herbatnik, który liżę, a nie jem, aby na dłużej starczył. Naprzeciw stoi wysoki blok, jeden z wielu w tej ludnej niegdyś dzielnicy. Opustoszały, jak wszystkie inne. Choć można zauważyć czasem ruch w niektórych oknach. Nieliczni robinsonowie jeszcze trwają w blokowiskach, żywiąc się zapewne zapasami, lub kradzieżami zasobów z opuszczonych mieszkań.
Jestem młodą dziewczyną. Niedawno jacyś grasanci zgwałcili mnie na ulicy, pozostaję nieufna i rozmyślam uporczywie o sposobie ratunku z tej beznadziejnej sytuacji. Wiem, że żywność można wyprodukować jedynie na wsi i trzeba mi się wydostać z miasta i dotrzeć do jakiejś wspólnoty rolniczej. Tylko jak?
Pojawiają się nagle w „moim” budynku jacyś młodzi chłopcy. Boję się ich, ale ujawniam się i przedstawiam im swój plan na przyszłość. Z miejsca zaznaczając, że nie przetrwamy, jeśli będziemy egoistycznie walczyć jedno przeciw drugiemu. Musimy się zjednoczyć i pomagać sobie wzajemnie z poświęceniem, wtedy jedynie mamy szansę przeżyć…
Wizja skończyła się panoramicznym widokiem wielkomiejskich blokowisk, pustych, bez ludzi, bez życia…