Ptasia Mowa w islamie, alchemii, tarocie, śnieniu i psychoanalizie

Ten artykuł jest kontynuacją i uzupełnieniem poprzedniego, pt. „Ptasia mowa albo Zielony Język”.

Symbol

Igrając literami, dźwiękami lub znaczeniami, język ptaków odnosi się do symbolu. Symbol z greckiego „seumbolon” (podnieś wieko, odkryj), zgodnie z hermetyczną i gnostycką tradycją, można uchwycić tylko w obrazie (analogia, przypowieść) lub przez korespondencję (metafora). W rzeczywistości dyskurs hermeneutyczny niszczy wymiar symboliczny, wyjaśniając rzeczywistość, która wymyka się rozumowi. Sama gra słowna jest najlepszym sposobem na zbliżenie się do paradoksalnego dualizmu symbolu.

Język ptaków jest zatem ściśle związany z „językiem symboli”. Różnica w terminach rzeczywiście wykorzystuje całą naturę operacji transformacji między dwiema płaszczyznami: jeśli język odnosi się do systemu skodyfikowanego (fonetyczny, językowy …), język jest własnością, która nie reaguje na żaden system. ,

Niemniej jednak istnieją analogie, które wykorzystują język ptaków:

Podobnie jak słowa, symbole mają znaczenie, jeśli nie – wiele znaczeń.

Podobnie jak słowa, symbole mają przeszłość. Etymologia słowa odnosi się do jego pierwotnej wartości; symbol ma również linię obrazów.

Podobnie jak słowo, którego poznano arbitralny charakter od czasów Ferdynanda de Saussure’a (ono nie przedstawia tego, co oznacza), symbol opisuje przede wszystkim rzeczywistość emocjonalną; jak również słowo, które ma ładunek emocjonalny.

Wreszcie, słowa są symbolami w języku ptaków, które wiodą do nauk okultystycznych. Alchemia, która jest wykładana obrazami i tekstami Wielkiego Dzieła, używa symboliki słów do tworzenia połączeń między pojęciami. Podobnie jak symbol (skrócony obrazem), ten język słów tworzy skróty myślowe. Język ptaków działa w taki sam sposób, jak znaki w matematyce lub fizyce. To kodowanie zapewnia trwałość pojęć i obrazów, ponieważ tylko inicjacja może dać klucz do odczytania relacji między słowami. Formuła E = mc2 jest bardzo znacząca: jeśli wszyscy widzą zakres (ogólną teorię względności), tylko „osoby z wewnątrz” (fizycy) mogą ją interpretować, a nawet manipulować nią.

Transkulturowy wymiar języka ptaków

Język ptaków nie zależy od konkretnego języka; w rzeczywistości każdy język ma podobny system kodowania oparty na: leksykonie, składni, fonetyce i semantyce.

Na przykład japońskie koany to gry o podwójnym znaczeniu, na granicy absurdu. Właśnie tego szukają autorzy języka ptaków: nadać absurdowi charakter, aby ukryć przesłanie. Nawet dzisiaj kōan jest używany w ustnym nauczaniu tradycji Rinzai, aby zasugerować „czego nie można powiedzieć słowami”.

Jak w przykładzie ucznia, który zapytał Mistrza Joshu: „Czy pies ma naturę Buddy?” Mistrz Joshu odpowiedział: „Mu! – Mu!” Jest to wato (wyrażenie oznaczające bezsensowność pytania) tego kōanu.

Niemniej jednak gry słowne danego języka mogą zrozumieć tylko ci, którzy go opanują. Żadna kategoria językowa nie może przeniknąć werbalnej symboliki jakiejś innej; tłumaczenie jest rzeczywiście nieefektywne przy przywracaniu podwójnego kodowania. Dlatego w tym artykule podamy tylko przykłady zaczerpnięte z języka francuskiego.

Sufizm i język siryanitowy

Mistyczna poezja sufich często posługuje się językiem ptaków, podobnie jak na Zachodzie. Suficki poeta Farid al-Din Attar-Persian (obecnie Iran) żył od 1119 do 1190; należy do sufickiej tradycji szkoły al-Hallad. W swojej książce The Bird Conference opowiada mistyczną epopeję, w której 30 000 ptaków szuka swojego króla. Narracja rozpoczyna się od powitania, które stanowi rytualną i magiczną funkcję „Huppe”, ptaka zasymilowanego z funkcją inicjacyjną. Ptaki te reprezentują ludzkość wiernych poszukujących sensu w świecie. Dudek, postać mistrza sufiego, wzywa ptaki, by wyruszyły w trudną podróż, która zaprowadzi ich na dwór króla, gdzie spotkają bajecznego ptaka Simurgha. Niektórzy podążają za dudkiem, inni odmawiają, zadowalając się ziemskimi zaklęciami. Attâr czyni tutaj przypowieść o misji inicjacyjnej sufi, gdzie niektórzy są inicjowani, ponieważ osiągają głębokie znaczenie słów, inni odmawiają tego i pozostają przy wspólnym języku.

Teza Attâra głosi, że ludzie i ptaki mają różne języki: żaden ptak nie ma tej samej melodii, co drugi. Otóż, wtajemniczeni mają ten sam język: język zdrowego rozsądku i mistycyzmu.

Strony Koranu

Ahmed Mubarek, znany jako Abd al-Aziz al-Dabbagh, wielki niepiśmienny Sufi, który mieszkał w Fezie na przełomie XVI i XVII wieku w Kitab-Al-Ibriz (zn. czysta księga gości), który zawarł naukę swojego mistrza Szejka Dabbagha, przywołuje istnienie języka oryginalnego, używanego przez anioły i nazywanego językiem syryjskim. Według marokańskiego sufickiego poety istnieje on w każdym języku i składa się z innego znaczenia, niż przekazany, a prawdziwe znaczenie ma jego wymowa, a nie pismo. Jest to także język wielkich świętych. Według islamskiej legendy w Siryanî znajdują się napisy na pniu Arsz i na drzwiach raju, które mają moc przemawiania do zmarłych w boskim języku. W przypadku Ahmeda Moubarka siryanî znajduje się również w „osobnych literach” otwierających surę Koranu i których jak dotąd żaden muzułmański teolog nie wyjaśnił, na przykład „Alif – Lam-Mîm”, który otwiera surę 2 „Krowa” (Al Baquara).

Zwolnienia były liczne; dla Ar-Rabi ‚ibn Anas: „Te litery pochodzą z 29 liter, wokół których obracają się wszystkie języki”, i do każdej z nich dochodzi wokalizacja. Abdel ‚Aziz ad-Dabbagh ponadto: „Każda litera pism syryjskich ma tajemnicę, a każda tajemnica dzieli się na siedem innych. Rodzą się z boskiego znaczenia słów, które są źródłem pierwszej tajemnicy. Każda litera zawiera siedem innych tajemnic związanych ze słowem arabskim. Jeśli chodzi o języki inne, niż arabskie, odnoszą się do niego inne tajemnice.” Arabska kaligrafia to w rzeczywistości układ symboliczny Boskiego Stworzenia. Wreszcie pod koniec XIV wieku w Iranie Fazlullah (założyciel religii Hurufiyya („huruf” = litery)), po proroczym śnie, słyszał i rozumiał śpiew ptaków.

Alchemia

Okultystyczna nauka alchemii, pochodząca z Egiptu, nadała językowi ptaków swoją szlachetność. Istnienie tajnego języka, zwanego „językiem alchemicznym”, zostało udowodnione, szczególnie przez alchemików:

Artephiusa, który zasugerował, że ten szyfrowany język opiera się przede wszystkim na metaforach:

Czy nie wiemy, że nasza sztuka jest sztuką kabalistyczną? Mam na myśli to, co objawia się tylko ustami i co jest pełne tajemnic; A ty, biedny głupcze, czy byłbyś na tyle prosty, by uwierzyć, że uczymy otwarcie i wyraźnie największej i najważniejszej ze wszystkich tajemnic, i uchwycić nasze słowa w piśmie?

Synézjos (w IV wieku) uzupełnia objawienie Artefiusa, przywołując kod metodyczny:

[Alchemicy] wyrażają się jedynie za pomocą symboli, metafor i obrazów, aby mogli je zrozumieć tylko święci, mędrcy i dusze obdarzone inteligencją. Z tego powodu w swoich pracach przestrzegali pewnej metody i pewnej reguły, aby rozsądny człowiek mógł zrozumieć i być może po pewnym czasie prób i błędów dojść do wszystkiego, co jest tajemnie opisane.

Znany alchemik Nicolas Flamel przywołuje rodzaj ciekawych traktatów w swojej księdze rycin hieroglificznych z 1612 roku:

Nie było z papieru ani z pergaminu, podobnie jak inne, ale było zrobione z cienkiej kory delikatnych krzewów. Jego okładka była z drobnej miedzi, wszystkie wyryte były literami lub dziwnymi cyframi; a jeśli chodzi o mnie, wierzę, że mogą to być postacie greckie lub inny starożytny język. Tak bardzo, że nie umiałem ich czytać i że dobrze wiedziałem, że nie były to nuty, litery łacińskie ani galijskie; ponieważ trochę wtedy słyszę/rozumiem”…

Ten tajny język – synonim „cabal” (z literą c, aby odróżnić go od żydowskiej kabały) polega głównie na użyciu rebusów lub gier słownych w celu kodowania zabronionych dzieł za pomocą kodu kryptograficznego opartego na dźwiękach, w celu przekazania treści jako niezrozumiałej lub jako całkiem inna treść. Zakodowana praca wydaje się absurdalna lub nie na temat.

Tak więc w zdaniu Synezjosa widzieliśmy zdanie równoległe ukrywające niektóre klucze tego języka: fragment „być rozumianym tylko przez świętych” można rozumieć jako: „jest rozumiany tylko przez rysunki lub projekt” z powodu homonimii słowa „święty”; podobnie fragment: „potajemnie opisany” jako „sekret pisania”, nawiązuje do fałszu zdania wziętego dosłownie. Wyrażenie to pojawia się jako metafora pewnego sposobu patrzenia na rzeczy i wydarzenia, które wymaga lekceważenia logiki rozumowania w sensie zdań. Niektórzy okultystyczni pisarze Wielkiego Dzieła również mówią o kabale fonetycznej, identycznej metodzie igrania z korespondencją fonetyczną i semantyczną.

Rzeczywiście, dźwięki odgrywają dominującą rolę w alchemii. Z jednej strony ta nauka na początku była nazywana „sztuką muzyki”. Michel Maïer, autor Atalante Fugens, pierwszorzędnej alchemicznej rozprawy, dołącza do swoich tekstów fugi towarzyszące metamorfozom Dzieła.

Analogię tę należy porównać ze słowami św. Pawła w rozdziale 13 pierwszego listu do Koryntian: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, jeśli nie mam miłości, byłbym pusto brzmiący lub jak brzmiący talerz. ”. Istnieje więc stała analogia, w każdej aluzji do tajnego języka, do muzyki.

„Język ekstazy”, często używany w sposób synonimiczny z językiem ptaków, ponoć objawia się podczas uwolnienia duszy, podczas chwilowego kontaktu z boskością. Thomas de Celano uważa, że święty podczas ekstazy uważa, że słyszy bardzo delikatną muzykę o brzmieniu zbliżonym do francuskiego.

Ikonografia alchemiczna, gdy reprezentuje laboratorium alchemika, często pokazuje instrumenty muzyczne wyrażające harmonię i muzykę niebieską (pochodzącą z Platona: „muzykę sfer”) towarzyszącą kulminacji Wielkiego Dzieła.

Tajny kod templariuszy

W przypadku Fulcanellego każda alchemiczna nazwa zawiera w języku ptaków symboliczną korespondencję, którą wyraża fonetyka: na przykład antimoine/antymon odnosi się do osła inicjacyjnego.

„Wiedzcie więc, bracia, że już nie możemy się mylić, że nasz termin antymon… przez grę słów znanych filozofom oznacza ośli-język [l’âne-timon], przewodnika, który prowadzi…” W Le Mystère des cathédrales [„Tajemnicy katedr”], sztuka gotycka jest językiem, który można interpretować językiem ptaków. Ta hipoteza, charakterystyczna dla Fulcanellego, nigdy nie przywołana w średniowieczu, pozwala nam badać symboliczne funkcjonowanie w dziele w mowie ptaków. Przede wszystkim fonetycznie wyrażenie „art goth”/sztuka gotycka, jest zbliżone do słowa „argotique”/żargon; istnieje idealna homofonia:

Dla nas sztuka gotycka jest jedynie ortograficzną deformacją słowa argotique/żargon, w tym idealną homofonią, zgodnie z prawem fonetycznym, które rządzi we wszystkich językach i bez uwzględnienia pisowni tradycyjną kabałą. Katedra jest dziełem sztuki gotyckiej lub żargonowej. Jednak słowniki definiują żargon jako „język specyficzny dla wszystkich osób, które są zainteresowane komunikowaniem swoich myśli, ale nie są rozumiane przez otaczających je ludzi”. Jest to zatem wypowiedź kabalistyczna.

Sztuka gotycka odnosi się zatem do języka kodowanego. Symboliczne wzmocnienie można następnie zaproponować za pomocą drugiego dopasowania fonetycznego: „Żargoniści/argoniers to ci, którzy używają tego języka”.

Tarot Marsylski i język ptaków

Tarot Marsylski, metoda średniowiecznego wróżenia polegająca na przekazie ustnym (uczymy się go tylko przez wtajemniczenie-inicjację), wydaje się działać według możliwości języka ptaków, czy to przez anagramy, rebusy czy homonimię. Wtajemniczeni tarota mają zwyczaj podsumowywania swojego celu wyrażeniem: „tarot zawiera 22 karty swych lekcji”. Jeśli zastosujemy zasadę języka ptaków, możemy usłyszeć (i już nie czytać): le tarot qu’on tient, devin de l’âme, c’est le son/trzymany tarot, przepowiadacz duszy, to dźwięk”, rodzaj maksymy wyjaśniającej metodę dzieła w tej metodzie wróżenia.

Niemniej jednak to obrazy są głównie deszyfrowane w tarocie marsylskim.

Wydaje się, że te Arkana zawierają ukryte podwójne znaczenie w obrazie lub tekście. „Karta” zatytułowana Temperance/Umiarkowanie odnosi się do rozwiniętego wyrażenia Temps errance/Czas wędrówki, które w astrologii odpowiada źródłom tarota w Erze Wodnika, figurze pojawiającej się na tym samym Arkanie.

Ponadto ptaki nie są nieobecne na rysunkach tarota. Rzeczywiście, cztery karty przedstawiają ptaki. Te widoki stanowią dla niektórych kod sam w sobie pozwalający na użycie języka ptaków, niezbędnego do pełnego zrozumienia tajemnic.

Tak zwana karta Papesse/Papieżyca (2. Arkan), sparafrazowana w zdaniu: lame air du Tarot/Karta powietrzna tarota, wydaje się zawierać samą ideę języka ptaków, jako jedynego klucza do zrozumienia tarota; możemy rzeczywiście sprawić, by odpowiadała homofonicznemu wyrażeniu: la mère du tarot /matka tarota. Symbolem powietrza (domena ptaków) jako źródłem inspiracji byłby znak zalecający czytanie głośno tarota Marsylskiego. Ta korespondencja przypomina alchemiczną symbolikę powietrza jako wszechświata „ulotnego” (w przeciwieństwie do „ustalonego”), ukrytego sekretu, który trzeba odbierać widzialnie (ziemsko) poprzez Dzieło.

W nazwie „tarot” można również zobaczyć korespondencję z fonetyczną formą taraud/gwintownica, korespondującą z czasownikiem tarauder, który oznacza drążenie, dręczenie, przebijanie twardej materii i które jest również używane w znaczeniu przenośnym (to pytanie me taraude/mnie dręczy na przykład). Tarot byłby sztuką „drążenia sensu”. Podobnie każdy Arkan może również odpowiadać fonetycznie znaczeniu innemu, niż jego nazwa wpisana na karcie, ostatecznie wyznaczając etapy wtajemniczenia: le Bas te leurre/nisko cię oszuka (Bateleur/Kuglarz), l’air mythe/mit powietrzny (Eremite/Pustelnik), Temps errance/Czas wedrówki (Tempérance-Umiarkowanie), L’âme est son Dieu – Dusza jest jego Bogiem (La Maison-Dieu/Dom Bóg). Niemniej jednak znaczeniom należącym do tych, którzy stworzyli ten kod, język ptaków pozwala nam opracować korespondencję dźwiękową, ale nie pozwala nam dojść do pierwszego znaczenia, z wyjątkiem analogii.

Gry słowne: okno na nieświadomość

W przypadku psychoanalizy nieświadomość używa zakodowanego języka do wyrażenia tak zwanego „ukrytego” znaczenia. W szczególności Jacques Lacan pokazał, że za pośrednictwem gry słów wyraża się nieświadomość, która zdecydowała się na przekaz informacji, jak się wyraził, zgodnie z którym „nieświadomość ma strukturę języka”. Niemniej jednak kompleks psychiczny będzie pasował do stanów symbolizowanych przez słowa, scalonych ich fonetyczną bliskością.

Dla Lacana analiza musi opierać się na określeniu tych fonetycznych i symbolicznych korespondencji w celu „skutecznego rozwiązania tego, z czego składa się objaw, a mianowicie węzła znaczników”.

Zygmunt Freud potwierdził już, że „to, co istotne, objawia się w języku,” (używa niemieckiego słowa „zurückführen”, dosłownie „odepchnąć”, aby przywrócić język do podstaw). W La Science des rêves/Nauce o snach Freud mówi o śnie jako rebusie, który dosłownie się dogaduje; rebus uformował litery, które oznaczają grafikę i dźwięki tak, jak foniczne znaczniki, dodaje Lacan.

Dla Lacana bowiem znaczący ma pierwszeństwo przed znaczonym, poprzez ciągłą grę między tymi dwiema rzeczywistościami, za pomocą „praw języka nieświadomości”: metonimii i metafory. Pierwsze „wyjaśnia przemieszczenie się w nieświadomości”, a drugie „dotyczy kondensacji w nieświadomości”.

Niemniej jednak Jacques Lacan, jeśli stawia hipotezę nieświadomości jako języka, nie identyfikuje jej fonicznego wymiaru. Wyjaśniając, że „nieświadomość zna tylko elementy znaczącego (…) [będącego] łańcuchem znaczących, który się powtarza i nalega”, precyzuje, że działa „bez uwzględnienia znaczonych lub akustycznych granic sylab».

Wreszcie Lacan był w stanie wykazać, że „Słowo nie jest znakiem, lecz węzłem znaczeniowym”, że analiza musi go rozwikłać. Przeczy także, aby w podświadomości mogło istnieć znaczenie samej litery, która stanowi podstawę języka ptaków: „Jeśli jakakolwiek znacząca sekwencja jest sekwencją liter, w zamian każda sekwencja liter nie jest znaczącą sekwencją„. W przypadku Lacana psychoanaliza odmawia badania kalamburów i zjawisk pól semantycznych i fonetycznych.

Sen „mówi” językiem ptaków

Znaczenie słów w snach było po raz pierwszy badane przez psychiatrę Carla Gustava Junga, który w oparciu o mitanalizę stwierdził, że „jakkolwiek abstrakcyjny może być, system filozoficzny reprezentuje, pod względem środków i celów, tylko „genialną kombinację prymitywnych dźwięków”. Słowo, oprócz tego, że ma abstrakcyjne znaczenie, jest naładowane emocjonalnie.

Étienne Perrot, kontynuator Junga, orzekł, że „język ptaków i gier dźwiękowych staje się wymarzoną zdolnością wyrażania równoległej rzeczywistości psychicznej”:

Ta synchroniczność, to zewnętrzne i wewnętrzne słuchanie, te podwójne odczyty, uczymy się ich najpierw w snach. Marzenia uczą nas rozszyfrowywania rzeczywistości. Powszechnie wiadomo, że sny bardzo często biorą materiały z życia w ciągu dnia, ale mają nas nauczyć, jak je inaczej odczytać. Ten odczyt zawiera bardzo ważny element, którym jest rozszyfrowanie słów zgodnie z prawami, które nie są prawami przyczynowymi, ale prawami fonetycznymi, zgodnie ze sposobem formowania kalamburów. Nazywa się to „językiem ptaków” i właśnie to alchemicy nazywają „radosną nauką”.”

Uzasadnia to podwójne fonetyczne znaczenie tekstów alchemicznych cytatem ezoterycznego autora Michela Maïera, który wyjaśnił:

O wszystkim, co słyszysz, zastanów się, czy może tak być, czy nie. W rzeczywistości nikt nie jest skłonny wierzyć, lub robić rzeczy niemożliwych, ponieważ słowa (z hermetycznych książek) istnieją z powodu rzeczy, a nie rzeczy z powodu słów.”

Perrot przyznaje snom pewną motywację, niezależną od sumienia, pewien humor odzwierciedlony w języku ptaków. Od-strukturowywując słowa poprzez zawarte w nim dźwięki sen (w skrócie nieświadomość) nadaje słuchaniu inne znaczenie. Perrot widzi w słowach jak ze snu zdolność do „rozszerzania się” poprzez mapowanie symboli. Widzi także stałą korespondencję z muzyką alchemiczną, w której „wszelkiemu gotowaniu towarzyszy muzyka: piec huczy, ogień trzaska, bulgocze woda na ogniu i, jeśli się tam zanurzy metal rozpalony do czerwoności, zasyczy.

Ta zdolność snu do generowania znaczenia na kilku poziomach odpowiada regule alchemicznej interpretacji obscurum per obscurius, która opowiada się za paradoksalnym wyjaśnieniem tego, co jest niejasne przez to, co jest jeszcze bardziej niejasne. Jest to rzeczywiście ukryta treść snu, która zwykle symbolizowana jest przez kondensację, bliską koanom i hai kai zenu.

Na przykład sen przywołujący parchemin/pergamin, wbrew wszelkiej logice, można interpretować wyrażeniem par le chemin/przy okazji zgodnie z językiem ptaków, wyrażeniem odnoszącym się do symboli wolności, otwartości, rozwoju osobistego. Po łacinie Rzymianin marzący o książce („liber”) doszedłby do tego samego wniosku: „liber” odnosi się również do wolności; i ten korzeń został zachowany w języku francuskim [livre/libre =książka/wolny].

Osobistości, poprzez swe nazwiska rodowe, mogą zatem odpowiadać symbolom. Na przykład imię Piotra (fr. Pierre) we śnie odnosi się nie do prawdziwej lub historycznej osoby (apostoła), ale do kamienia [fr. la pierre] w sensie ołtarza lub kamienia filozoficznego. Dla Junga istnienie tego podwójnego języka świadczy o ciągłości symboli alchemicznych we współczesnej psychice. Sen o sceau/pieczęci” w sensie klucza odnosi się zatem do scel /pieczęci”, wyrazu starofrancuskiego oznaczającego sel/sól”, mieszanki alchemicznej i regulacyjnej funkcji psychicznej.

Co więcej, etymologia pozostaje we śnie, pomimo kultury śniącego. Nadal wydaje się znacząca, jakby rozwarstwiała w nieświadomości wszystkie znaczenia słowa i całą jego ewolucję językową. Na przykład słowo „laboratorium” we śnie nadal zawiera dwa znaczenia samego „laborare” (praca) z łacińskiego czasownika „orare” (oracja, modlitwa). Krótko mówiąc, śniący może zostać wezwany do „pracy nad swoją duchową świadomością” poprzez obejrzenie laboratorium podczas snu. Dla Perrota i psychologów analitycznych podświadomość „zna” etymologię i bawi się nią. Na przykład sen o graisse/tłuszczu” odwołuje się do jego łacińskiego korzenia: adeps, który przywołuje merytorycznego „adepta”, tego, który wszedł w posiadanie kamienia filozoficznego. Podobnie „Luksemburg” odnosi się do „miasta światła” (lux po łacinie), twierdzy Jaźni.

Kalambury są również źródłem interpretacji snów, a przede wszystkim anagramów i kalamburów, w połączeniu z nieświadomą znajomością etymologii. Na przykład sen o „gnomie” wskazywałby na grecki korzeń „gnomon”, który oznacza, że nadprzyrodzone jest synonimem krasnoluda i który jest anagramem „mon gon”. Wyrażenie „mon gond” (zrozumiałe, rozszyfrowane, w tradycyjnym piśmie) może wtedy ujawnić skrytą, zamkniętą stronę śniącego w obliczu problemu i potrzebę otwarcia się na świat. Fazy wewnętrznej duchowej transformacji są rzeczywiście, we wszystkich kulturach, symbolizowane przez progi drzwi lub urządzeń otwierających (sny o domach są znaczące: stamtąd sen o „restauracji” może obejmować znaczenie przywrócenia „psychicznej, osobistej rekonstrukcji” (fr. restaurant). Gry słowne są często bardzo oczywiste: sen o corbeau/kruku” może wywołać cops beau-piękne ciało”, to znaczy ciało, które w szczególności osoba zakompleksiona musi nauczyć się szanować.

Dość blisko numerologii, interpretacja liter słyszanych lub widzianych we śnie może otrzymać specjalne wyjaśnienie dzięki językowi ptaków. Sen o literze „M” mógłby fonetycznie znaczyć aime /lubić, podczas gdy sen o literze „N” odpowiadałby pojęciu haine/nienawiść. Bardziej symbolicznie, nazwy mogą zawierać w swojej strukturze esencję rzeczy, które oznaczają. Perrot podaje przykład alchemicznej „merle”, którą można wyjaśnić w następujący sposób:

„Hermetyczne naczynie (athanor) jest matką kamienia. „Merle” jest uformowane z mère/matki, z której w jakiś sposób wychyla się literka l, pionowo symbolizująca boski piorun, ogień poświęcenia, który przenika ziemską substancję i poświęca ją bóstwu. Merle jest zatem athanorem rozpalonym i uświęconym przez ogień na niebie. „

Étienne Perrot uważa również, że podwójne znaczenie jest zrozumiałe również poprzez użycie kabały, która wykorzystuje permutację liter. Na przykład litera alef to Duch.

Wreszcie, podwójne znaczenie można łatwo znieść poprzez lekturę pierwszego stopnia: sen o wyrażeniu antimoine/antymon, bez odwoływania się do związku alchemicznego, staje się archaiczne w dzisiejszych czasach, może oznaczać po prostu: anti-moine/anty-mnich: wystrzegajcie się duchownych, na przykład religii; pierwsze imię Renée oznacza re-naît/odrodzony. Niemniej jednak Jung i Perrot kładą nacisk na potrzebę skutecznego interpretowania tego podwójnego znaczenia, zrozumienia sytuacji śniącego oraz jego osobistego języka, w przeciwnym razie interpretacje byłyby tylko wyobrażone lub zbyt przeanalizowane.

Jednak Perrot nie badał systematycznej interpretacji: „jedyną płaszczyzną, która nas interesuje, są znaczące analogie do języka ptaków.”

„(…) Nie można nauczyć się języka Ptaków za pomocą rozsądku, zapamiętywania. Nie można tego ujawnić przy pomocy znanej ograniczonej logiki bieżącego poznania. Słowo, litera, to „koany” wdrażające i oparte na logice bardziej logicznej, niż logika oficjalna! „: Yves Monin w swojej książce Hiéroglyphes Français et Langue des Oiseaux wskazuje na inny poziom interpretacji języka ptaków odpowiadający symbolice graficznej, a nie fonetycznej. Krótko mówiąc, litera, jej forma sama w sobie i w słowie, w połączeniu ze znaczeniem słowa, otrzymuje znaczenie często kosmogoniczne lub ezoteryczne.

Monin zauważa w związku z tym, że słowo „O.I.s.E.A.U” /oiseau/ptak ma tę różnicę, że używa prawie wszystkich samogłosek. Otóż, dla kabalistów, samogłoski są literami podstawy stworzenia, tak jakby samo w sobie podsumowało istotę kosmosu, stąd hipoteza o pochodzeniu wyrażenia „język ptaków”, nie w odniesieniu do ptaków, ale do faktu, że bierze ono udział w planie gnostycznym.

Izotopie literackie

Często szukaliśmy „kluczy” niektórych dzieł literackich, których postacie reprezentują osobowości historyczne, krytykowane przez autora. Tak jest w przypadku portretów Jeana de La Bruyère lub postaci z powieści-rzek La Préciosité czy Lumières. Oprócz tego pisarze budują imiona swoich bohaterów za pomocą ogólnego szyfrowania swych wizji świata.

W ten sposób widzieliśmy postacie, których nazwa kończy się dźwiękiem / er / w odniesieniu do elementu air/powietrze (fonetycznie: er), w twórczości Marcela Prousta (Cambremer, Albert, Pierre, Robert, Gilberte, między innymi) jako nieświadome odrodzenie się astmy autora. Taka obecność leksykonów związanych z domeną lub polem semantycznym nazywa się, gdy jest subtelnie ustrukturyzowana, izotopem. Niemniej jednak może być postrzegana jako wina autora; na przykład Gerard de Nerval nie przestawał popełniać tego samego błędu zapisu, powielając literę R.

Surrealiści korzystają również z tej możliwości języka ptaków: wywoływania i nieświadomego (podświadomego) przywoływania uczuć lub wrażeń za pomocą dźwięków lub słów symbolicznych, zakodowanych za pomocą sieci odniesień i ech. Zastosowanie w poezji asonansów i aliteracji oraz innych postaci stylistycznych pozwala na skomplikowane gry słowne. André Breton w La clé des champs (1953) mówi o języku ptaków, „fonetycznym idiomie opartym wyłącznie na asonansie” stosowanym w Kabale. Nie ma wątpliwości, że surrealiści ponownie wykorzystali „alchemiczny język” średniowiecza: „Cały surrealizm polegał na przekonaniu się, że udało się zdobyć„ surowiec” (w sensie alchemicznym) języka.

Tak jest w przypadku pisarzy takich jak Raymond Roussel, Alfred Jarry (z jego królem Ubu), Maurice Leblanc, poeta Pierre Albert-Birot i Gaston Leroux.

Poza zwykłą izotopią niektórzy pisarze lubią budować język specyficzny dla ich wszechświata. Jennifer Hatte w La langue secrète de Jean Cocteau. La mythologie personnelle du poète et l’histoire cachée des Enfants terribles. (Sekretny język Jeana Cocteau. Osobista mitologia poety i ukryta historia Strasznych Dzieci), pokazuje, że współczesny poeta świadomie lub nie, zbudował tajny język, złożony z obrazów i fonicznych ech, co nie różni się niczym od zakodowanych wierszy Francuskiego Ruchu Oporu w czasie okupacji, którego wiersz „Les Eyes d’Elsa” Louisa Aragona daje dobry przykład możliwości interpretacyjnych. Niektóre wiadomości nadawane w BBC, angielskim radiu podczas II wojny światowej, pomimo istnienia kodu a priori uzgodnionego między francuskimi bojownikami ruchu oporu a dowództwem, używały języka ptaków; na przykład wyrażenie „orzechy są suche” odnosi się do bombardowania stacji rozrządowej Noisy-le-sec.

Wspomnijmy o rozmowie z ptakami w filmie Pier Paolo Pasoliniego Uccellacci e Uccellini (ptaki duże i małe) z 1966 roku. I wreszcie o pracy na temat języka plastycznego Jean Daviota, który nagrywał wstecz głos i jeden z jego filmów „Wrzaski sikorek” mówi o języku ptaków.

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu z francuskiej Wikipedii pod hasłem: „Język Ptaków”

Ptasia Mowa albo Zielony Język

Język ptaków polega na nadawaniu słowom lub zdaniom innego znaczenia, albo poprzez grę dźwięków, albo przez gry słowne (verlan, anagramy, fragmenty słów …) lub wreszcie poprzez użycie symboliki literowej. Innymi słowy: język ptaków jest językiem kryptograficznym opartym na trzech poziomach:

Dźwiękowa zgodność słów wypowiedzianych z innymi niewypowiedzianymi słowami umożliwia semantyczne przybliżenie, które stanowi dobrowolne kodowanie, albo w celu ukrycia informacji, albo w celu wzmocnienia znaczenia pierwszego słowa;

Najstarsze dokumenty, które dziś przedstawiają teorię ptasiej mowy, zapisali Grasset d’Orcet i Fulcanelli i pochodzą z drugiej połowy XIX wieku. Niemniej jednak przypisywano język ptakom od niepamiętnych czasów: od dawna byłby to język wewnętrzny, tajemny system kodowania związany z alchemią i hermetyczną poezją (od Hermesa, boga patrona ukrytych zjawisk). Nabrał wymiaru psychologicznego w XX wieku wraz z twórczością Carla Gustava Junga czy Jacquesa Lacana, którzy dostrzegli nieświadome kodowanie w celu wzmocnienia znaczenia słów i idei.

„Słownik wymyślonych języków” wymienia kilka pozycji związanych z językiem ptaków: język zwierząt, język wron, język ekstazy (mistycyzm), język zabawy, język słowika, język tajny … Niemniej jednak istnieją języki zwariowane (jak język wron) bez historycznych podstaw, z pewnością patologiczne wynalazki z przypadku. Konieczne jest zatem odróżnienie „tajnych języków” od zwariowanych języków, języków wymyślonych (język żab, Arystofanes), żargonów, dialektów i imitacji („język zwierząt”, który, jak mówi Mircea Eliade, „ naśladuje ich ryki, zwłaszcza krzyk ptaków ”). Wreszcie istnienie ukrytego kodu pozwala oddzielić te powiązania i określić oryginalność języka ptaków.

Zasada

Nie jest zabronione dostrzeganie w wyrażeniu „język ptaków” czy „ptasia mowa” analogii do jego powietrznego wymiaru, ponieważ w końcu polega on na tym, aby dźwięk pobiegł, aby go usłyszeć, a nie czytać. Chodzi zatem o to, by nie ufać już „słowu pisanemu”, ale słyszeć „krzyk” ptaków, pianych słów.

Poniższy przykład pozwala zrozumieć zasadę:

  • zdanie zaszyfrowane: «Vois si un mets sage se crée, dit sans les mots»
  • zdanie odszyfrowane:«Voici un message secret disant les mots»

Ich znaczenie nie jest dla polskiego czytelnika istotne, ważne jedynie, aby zademonstrować, że w zdaniu zakodowanym znajduje się inne, o zupełnie innym znaczeniu. Choć jego wymowa jest podobna, lub wręcz identyczna.

Zdanie kodowane znaczy: „Zobacz, czy powstaje mądry posiłek, przemawia bez słów”…

A zdekodowane zdanie: „Oto tajna wiadomość przemawiająca słowami”…

Zakodowana wiadomość zawiera zestaw elementów do interpretacji: «vois si» [zobacz, czy], «un mets sage» [mądry posiłek], «se crée» [powstaje], «dit sans les mots» [mówi bez słów]. W przeciwieństwie do amfibologii (zdanie, które może mieć dwa znaczenia, jak w zdaniu „Zabiłem słonia w piżamie”. Jedno z nich to „Zabiłem słonia, który miał piżamę ” lub drugie: „Zabiłem go, gdy byłem w piżamie”, to przykład, który nie uwzględnia oczywiście logiki, zdanie w języku ptaków gra na homofonii słów, które ją tworzą. Interpretacja zależy od kontekstu i odbiorcy.

Ten przykład można interpretować jako zaszyfrowane wyjaśnienie języka ptaków: zachęca nas do wyjścia poza litery, ale raczej do faworyzowania wizji (vois/patrz), ponieważ kryje w sobie tajemnicę, wiedzę: se crée, czyli „powstaje”, lub „tworzy się” (w sensie: wiadomość rodzi się lub jest w niej, tutaj można zachować pierwsze słowo „sekret”), wiedza niematerialna, ponieważ „mówi bez słów”.

W tym języku, w którym dominuje „podwójne znaczenie”, dozwolone przez homofonię (i inne mechanizmy); w skrócie „rezonuje” i „uzasadnia”. Analogia z ptakami jest przede wszystkim fizyczna: dźwięki lecą wręcz przeciwnie niż litery, które pozostają niezmienne, nawet „L”. Popularne przysłowie „Zapisy pozostają, słowa odlatują” również świadczy o tej symbolice. Język ptaków zachęca nas do znalezienia głębokiego, ukrytego znaczenia zdania.

Geneza ekspresji

Wyrażenie „język ptaków” (używany jest również synonim „język aniołów”) ma jedno zmieszanie i liczbę mnogą:

Pierwszą możliwą interpretacją jest to, że odnosi się do faktu, że ptaki gwiżdżą melodie, muzykę dla ludzkiego ucha, ale z której ukrytego znaczenia nie zdajemy sobie sprawy. Jest to idea świętego, ukrytego języka, którego człowiek nie „słyszy” (w sensie zrozumienia). Grasset d’Orcet przyjmuje ten punkt widzenia. Ta interpretacja odnosi się również do greckiego mitu o Tejrezjaszu, który pewnego dnia zobaczył dwa kopulujące węże na Górze Cithéron (lub Górze Cyllene), ze strachu strachu zabił samicę uderzeniem kijem. Tejrezjasz został następnie przemieniony w kobietę. Siedem lat później znów zobaczył sparowane węże. Wtedy zabił samca, aby ponownie stać się mężczyzną. Później został skonfrontowany z bogami Zeusem i Herą, którzy pokłócili się, aby dowiedzieć się, czy mężczyzna doświadcza większej przyjemności miłosnej, niż kobieta. Zapytali Tejrezjasza, jako wtajemniczonego względem obu płci, po doświadczeniu obu sytuacji, młody mężczyzna odpowiedział, że według niego przyjemność kobiet jest dziewięć razy bardziej intensywna, niż mężczyzn. Hera oburzyła się, a potem zesłała na niego ślepotę. Zeus zrekompensował karę, jaką dostał Tejrezjasz darem nieomylnych przepowiedni i rozumienia języka ptaków.

Możemy również zobaczyć w bogu Hermesie, Merkurym wśród alchemików, twórcę języka ptaków. Skrzydlaty, reprezentuje niestałą i ezoteryczną zasadę tajemnicy Natury.

Ta nazwa może być również historyczną („synchroniczną”) deformacją fonetyczną nazwy tajnego bractwa zwanego „językiem piskląt gęsich” (w odniesieniu do małej gęsi, termin staje się archaiczny), tak nazwanego z powodu ptasich łapek noszonych na ramieniu przez budowniczych katedr. Używali żargonu na budowach, aby zachować rodowe techniki Wytwarzania. Jednak po „Strajku katedr” (czyli po ogłoszeniu Templariuszy jako non grata we Francji 19 marca 1314 roku) większość zainicjowanych robotników uciekła przed francuską inkwizycją do północnych Włoch (gdzie mieli przygotować renesans) i na Bliski Wschód. Po wydaniu ich Inkwizycji ci ludzie z wewnątrz, nazywani „Saracenami”, rozpowszechniali swoją wiedzę za pomocą tajnych systemów kodowania, szybko przyswojonych naukom okultystycznym, przede wszystkim jako: tarot marsylski, „ art goth ”(sztuka światła, która stanie się sztuką gotycką), alchemia i język ptaków.

Odtąd język gąsiąt, będący zbiornikiem tradycyjnej wiedzy budowniczych katedr, przekształca się w język ptaków, który w ten sposób ukrywa się i staje się językiem osoby używającej poufnych informacji. Zyskuje się na złożoności, aby nie przyciągnąć uwagi cenzury i klątwy duchowieństwa, uciekając się nawet do starożytnych języków, takich jak greka. Słowa są zatem obciążone co najmniej dwoma znaczeniami, umożliwiając przekazywanie informacji bez wzbudzania podejrzeń i przy użyciu środków komunikacji swoich czasów (poezja, napisy, piosenki, rymowanki itp.).

Wróżby i auspicje

W czasach starożytnych ptaki uchodziły za posłańców bogów. Auspicia, wróżenie z lotu ptaków na magicznym kwadracie rzutowanym na ziemię (lub „templum”) pozwalało zrozumieć boskie intencje. Auspices/patronaty/opieka wyższa/zwierzchność (od aves spicere: „obserwacja ptaków”) było przede wszystkim metodą wizualną, uwzględniającą również obserwowany krzyk ptaków. Od niepamiętnych czasów krzyk ptaków jest odpowiednią metaforą dla ludzkiego umysłu, który próbuje zakodować zaszyfrowane przesłania Natury. Pod wpływem chrześcijan język ptaków stał się „językiem aniołów”, zachowując w ten sposób cały wymiar komunikacji między światem widzialnym i niewidzialnym, jaki miał u źródła.

Od tego czasu niektórzy autorzy potwierdzają od starożytności istnienie tajnego języka zarezerwowanego dla „diviums” (divines/boscy), zapoczątkowanego boskimi przesłaniami. Diodorus z Sycylii w swojej bibliotece historycznej (Księga V, 31) wyjaśnia, że istnieje język bogów:

Mówią bowiem, że… ci ludzie (druidzi), którzy znają boską naturę i mówią, że tak powiem, tym samym językiem, co bogowie…”

Wergiliusz w Eneidzie (Księga III, 360) uczy nas, że „język ptaków” jest jedną z umiejętności wróżbity:

Synu Troi, tłumaczu bogów, ty, który pojmujesz zachcianki Phoebusa, trójnogi, wawrzyny z Claros, ty, który rozumiesz gwiazdy i język ptaków oraz wróżby zapowiadane ich szybkim lotem, chodź, mów”…

Bardzo wcześnie potwierdzany jest ten język, oprócz języków ludzkich:

Ci, którzy twierdzą, że filozofia zaczęła się od Barbarzyńców, wyjaśniają, że u każdego przybrała ona szczególną formę. Mówią więc, że Gymnosofiści i Druidzi filozofowali przez wymawianie enigmatycznych zdań (Diogenes Laertius, Lives and Doctrine of Famous Philosophers, Księga I, Prolog, 6).”

Niemniej jednak ten język może mieć prawdziwe pochodzenie językowe. Iambule, grecki pisarz (I wiek pne) w zaginionym fantastycznym dziele, pisze, że mieszkańcy wyspy na Oceanie Indyjskim mają obolały język (przecięty na pół), co pozwala na konwersacje, każda litera odnosi się do dźwięku (28 dźwięków / liter) z 7 znaków, który można utworzyć na różne sposoby. Diodorus z Sycylii, w księdze II swojej Bibliotheca, streszcza swoje uwagi:

Ich język ma również coś wyjątkowego, co przychodzi im częściowo z natury, a częściowo z operacji, którą tam wykonują. Jest podzielony na długość i wydaje się podwójny aż do korzenia. To daje im zdolność nie tylko wymawiania i artykułowania wszystkich słów i sylab, które mogą być używane we wszystkich językach świata, ale także do naśladowania śpiewu lub krzyku wszystkich ptaków i wszystkich zwierząt, jednym słowem wszystko rozbrzmiewa jak można sobie wyobrazić. Najciekawsze jest to, że tego samego człowieka wspierają dwie osoby naraz za pomocą swoich dwóch języków i jednocześnie on udziela im odpowiedzi na bardzo różne tematy bez pomieszania.”

Wreszcie Platon w Kratylos przywołuje język o podwójnym znaczeniu i uważa, że słowo to odzwierciedla rzecz, którą reprezentuje. Następnie wyjaśnia, że między słowami, a rzeczami istnieje związek bezpośredniości.

Trubadurowie i średniowieczna poezja

Niemniej jednak, oprócz istnienia opatrzności/auspices, żaden starożytny tekst nie ustanawia podobieństwa między językiem bogów, a językiem ptaków; dopiero w średniowieczu pojawia się pierwsza gra słów:

Fulcanelli w swojej głównej pracy Les Demeures Philosophales zauważa: „Używany w średniowieczu przez filozofów, uczonych, pisarzy, dyplomatów. Rycerze Zakonu i wędrowni rycerze, trubadurzy, truwerzy i minstrele […] dyskutowali między sobą w języku bogów, zwanym wciąż radosną nauką lub radosną wiedzą, naszą hermetyczną kabałą. Nosi ponadto imię i ducha Rycerstwa, którego mistyczne dzieła Dantego ujawniły nam prawdziwy charakter. […] To był tajny język cabariers, jeźdźców lub rycerzy (fr. chevaliers). Wtajemniczeni i intelektualiści starożytni posiadali całą wiedzę.”.

Fulcanelli wierzył, że język ptaków zawdzięcza swoje źródło pewnemu rycerskiemu bractwu pasjonującemu się okultyzmem, stąd ich nazwa „cabariers”, paronim „cavalier” i niedoskonały homofon wyrazu chevalier/rycerz. Niemniej jednak nic nie mówi się o jego naturze, z wyjątkiem korespondencji fonetycznej między cabalier/kabalista, a chevalier/rycerz.

Język ptaków pojawia się głównie w średniowiecznym systemie szyfrowanym, wymyślonym przez trubadurów i truwerów, aby przekazywać wiadomości, które udaremniały cenzurę władz, w tym kościelnych. Nawet dzisiaj gry słowne, a zwłaszcza kalambury, są popularnymi pozostałościami tego poetyckiego języka. Na przykład słowo maladie/choroba może zawierać zakodowane znaczenie: jest to Mal qui dit „zło które mówi” i może odnosić się do instytucji lub praktyki. Natomiast Bénédiction/błogosławieństwo” to la Bonne Diction/dobra dykcja”, co być może odnoszono do sztuki poetyckiej. Innym przykładem są wyrażenia Bonne Heure/szczęśliwa godzina, lub Bonheur/szczęśćie i Mauvaise Heure/Zła godzina, tj. Malheur, nieszczęście.

Grasset d’Orcet

Grasset d’Orcet (1828–1900) badał ślady systemów kryptograficznych starożytnej Grecji. Dzięki temu doświadczeniu opublikował artykuły na temat języka ptaków, wydane w British Review. Przyjaciel Fulcanellego, który wywarł potężny wpływ na Abbé Henri Boudeta (patrz poniżej), Grasset d’Orcet poświęcił się badaniu „Materiałów kryptograficznych”, czyli reguł dekodowania tekstów w języku ptaków. Koncentrował się głównie na heraldyce, innej nauce o pochodzeniu okultystycznym, używającej podwójnego języka. Hieroglificzne motta herbu podlegają regułom pozwalającym na ich „czytanie” (inne niż kultowe):

  1. motto składa się z wersów od sześciu do ośmiu sylabach, zakończonych jedną sylabą lub między literą L,
  2. Każdy ozdobiony rysunek musi być rozszyfrowywany, zaczynając od stóp (od dołu do góry).

Fulcanelli

Fulcanelli, którego prawdziwa tożsamość pozostaje nieznana, w Les Demeures Philosophales, dziele o nowoczesnej alchemii, w którym pokazuje, że mistrzowie spagyrii utrwalili swoją wiedzę przodków w kamieniu katedr, był jednym z pierwszych, którzy wyraźnie ujawnili znaczenie Języka Ptaków:

Starzy mistrzowie, przygotowując swoje traktaty, używali przede wszystkim hermetycznej kabały, którą wciąż nazywali językiem ptaków, bogów, radosną nauką lub radosną wiedzą. W ten sposób mogli ukraść wulgarne zasady swojej nauki, owijając je w kabalistyczną przykrywkę. […] Jednak ogólnie ignoruje się to, że idiomem, u którego autorzy zapożyczyli swoje terminy, jest archaiczny grecki język ojczysty wielu wyznawców Hermesa. Powodem, dla którego nie zauważamy interwencji kabalistycznej, jest właśnie to, że francuski pochodzi bezpośrednio z języka greckiego.

Kryptograficzny wymiar tego języka jest zatem według niego udowodniony; Niemniej jednak miał być oparty na starożytnej Grecji. Następnie Fulcanelli zdefiniował metodę opartą na języku ptaków jako fonetyczną:

Język ptaków jest fonetycznym idiomem opartym wyłącznie na asonansie. Nie bierze pod uwagę pisowni, której sam rygor służy jako hamulec dla dociekliwych umysłów.

Kontynuuje, nalegając na podwójne znaczenie tego języka:

„Starożytni pisarze nazywali go langua general („ język uniwersalny ”) i lengua cortesana („ język dworski”), to znaczy język dyplomatyczny, ponieważ zawiera podwójne znaczenie odpowiadające podwójnej nauce, jeden pozorny, drugi głęboki.”

Następnie uczynił go oryginalnym językiem ludzkości sprzed Babel:

„Nieliczni autorzy, którzy mówili o języku ptaków, przypisują mu pierwsze miejsce u źródła języków. Jego starożytność miała sięgać aż do Adama, który miał użyć go do nadania, zgodnie z rozkazem Boga, imion odpowiednich do określenia cech stworzeń i stworzonych rzeczy.”

Symbole katedr, świadectwa ikonografii alchemicznej i okultystycznej są często zrozumiałe dzięki rebusowi lub czytaniu na głos. Przykład Fulcanellego przedstawiający konia zdobiącego południową ścianę kościoła Saint-Grégoire-du-Vièvre, którego przesłanie odczytywane jest po raz pierwszy w rebusie lub języku rycerzy i aby się zawrzeć w symbolach, jest o wiele mniej oczywisty do zrozumienia.

Ojciec Boudet

Ojciec Boudet, proboszcz parafii Rennes-les-Bains, napisał w 1886 roku La Vraie Langue celtique [Prawdziwy język celtycki], dzieło oparte na angielskich grach słownych (po angielsku „pun”); starał się ujawnić międzynarodowy i społeczny wymiar języka ptaków. Szczególnie interesował go język punicki (afrykański), pozostał dla niego najbardziej prymitywny. W ten sposób prześledził go z powrotem aż do tego używanego przed Babel (pod wpływem Fulcanellego):

Przytoczone przykłady są wystarczająco liczne, aby pokazać w języku punickim doskonałe pochodzenie języka poprzedzającego Babel„.

Boudet łączy (zawsze w procesie fonetyczno-symbolicznego wzmocnienia) nazwę Babel z angielskim słowem „Babble”, co oznacza „bełkotać” (mówić jak dziecko); z drugiej strony uważa, że ta bliskość oznacza, że język ptaków przypomina bełkot: język paradoksalny, który słyszymy, ale nie rozumiemy, z wyjątkiem osób z wewnątrz.

Co więcej, słowo, dla Boudeta, ukrywa całą wiedzę przodków o zjawisku, taką jak kondensacja doświadczeń:

Nowe słowa nie mają już tej samej prostoty; wyrażają przez prymitywne terminy, czasem zdania symboliczne, niekiedy opowiadając fakt historyczny i rzeczywisty.

Język Kabyle, wśród tych punickich, jest najbardziej odkrywczym z obecnie współistniejących z językkiem ptaków; co więcej, sama nazwa „punic” identyfikuje naturę tych języków, które nadal posiadają kod symboliczny:

Dokładnie badając obecny język Kabylesa, upewniamy się, że składa się on z kalamburów, a zatem z samego punickiego – kalambur/pun (peun) ma czynić grę słów.

W tym języku zachowana jest nienaruszona architektura odniesień i korespondencji: „Te nowe kombinacje są również łatwe do zaobserwowania w języku Kabyle […], odtwarza je w większej czystości i pozwala niejako uchwycić przemijające myśli o wielkiej czystości, zaskakujące myśli filozoficzne, obrazy obyczajów, które nie pozostawiają nic do życzenia.

Boudet lubi nawet wierzyć, że połączenie fonetyczne Kabyle / Cabale (inna nazwa sztuki alchemików, którą należy odróżnić od imiennika Kabały, czyli od egzegezy judaistycznej) jest znacząca. Pamiętajmy, że nazywamy także język ptaków: „Kabałą filozofów” (alchemików, synonimów filozofów w średniowieczu).

René Guénon

Główny metafizyk pierwszej połowy XX wieku René Guénon, w Symboles de la Science sacrée [Symbolach świętej nauki] uważa, że język ptaków jest zbiorem podstawowych ezoterycznych formuł i zaklęć. Uważa to za metaforę komunikowania się człowieka z „wyższymi istotami”, którymi są anioły: „ptaki są często uważane za symbol aniołów, to znaczy dokładnie nadrzędne stany”. Pokazuje, że w tradycji islamskiej pojawia się język ptaków, wraz z postacią Salomona:

A Salomon był spadkobiercą Dawida; i powiedział: O ludzie! uczono nas języka ptaków [„ullimna mantiqat-tayri] i spełniło się wszystko”.

Anioły są często przedstawiane jako ptaki.

Termin aç-çāffāt jest uważany za dosłownie oznaczający ptaki, ale jako symbolicznie odnoszący się do aniołów (al-malā’ikah) przez bliskość fonetyczną. Język ptaków byłby zatem wyrazem języka aniołów. (Guénon cytuje w szczególności studium symboliki „rajskiego ptaka” L. Charbonneau-Lassaya, oparte na rzeźbie, w której ten ptak jest przedstawiany tylko z głową i skrzydłami, w formie, w której często przedstawiane są anioły).

Dla Guénona język ten opiera się przede wszystkim na uniwersalnym rytmie, wierszu i poezji. Tradycja islamska uważa ponadto, że Adam w ziemskim raju mówił wersetem, to znaczy w języku rytmicznym; to jest język syryjski.

Nawet współczesna poezja zachowałaby tę mistyczną, pierwotną stronę, która tłumaczy, dlaczego wszystkie święte teksty są pisane wierszem.

Okultystyczny system kodowania

Od 13 października 1307 roku i aresztowania templariuszy z rozkazu króla Francji Filipa Pięknego język budowniczych katedr stał się zabroniony, ponieważ był podejrzany i dlatego ukryto go. Stał się mniej lub bardziej intuicyjnym systemem szyfrowania, ponieważ opiera się na fonetyce i bliskości znaczenia słów; w przeciwieństwie do innych systemów, bardziej matematyki, implementacji kluczy i tabel korespondencji, jak na przykład słynny kod Enigmy z II wojny światowej. Język ptaków pozostaje systemem kodowania, w którym nie istnieje, ściśle mówiąc o metodzie pisemnej, klucz deszyfrowania w pełni.

Tutaj musimy odróżnić go od innych tajnych, plemiennych i etnicznych języków, w szczególności (od dziedziny etnologii, takiej jak język Dogonów, studiowany przez Michela Leirisa lub jako „machaj juyai”, którym wciąż posługują się niektóre rodziny tradycyjnych zielarzy, Kallawaya, którzy mieszkają w Andach Boliwijskich) oraz żargony i gwary regionalne lub specjalistyczne (zawodowe) jak koczowników Argot w Dolnej Bretanii (tajny język dekarzy, szmaciarzy i żebraków) lub języki tworzone ad hoc jak Polari, język homoseksualistów.

Język ptaków pozostaje systemem kodowania, w którym nie istnieje, ściśle mówiąc o metodzie pisemnej, sumaryczny klucz deszyfrowania.

Ten system jest ostatecznie utworzony na podstawie kilku prostych zasad, które mogą być kluczami, nawet jeśli nigdy nie są ustalone na piśmie, co czyni go kryptografią:

Homonimiczne słowa i frazy

Używając języka ptaków, możemy odkryć w niektórych starożytnych wyrażeniach inne wyrażenia, zupełnie odmienne, o różnych znaczeniach:

Na przykład słowa: silence/cisza (= si lance/jeśli włócznia), larme/łza (= l’arme/broń), mots/słowa (= maux/zło), François/ Franciszek (= franc avec soi/wolny od siebie), mer/morze (= mère/matka), métamorphose (= mets ta mort et ose/umrzyj i ośmiel się).

Dla czytelnika polskiego ta gra słów może być niezrozumiała, gdy nie wie, że czytane głośno wybrane wyrazy i złożenia wyrazów brzmią właściwie jednakowo, lub bardzo podobnie, różniąc się najwyżej akcentacją. Np. silence oraz si lance czyta się silans, larme i l’arme wymawia się larm. Mer i mère brzmią mer. Itd.

Jest to raczej podstawowy system przekazywania informacji przez teksty: wiersze, alchemiczne traktaty itp., w taki sam sposób, jak we francuskim ruchu oporu ludzie z „armii cieni” przekazywali sobie plany sabotażu armii niemieckiej za pomocą wierszy z literatury francuskiej, wierszy kodowanych.

Dla niektórych autorów język ptaków bardziej przypomina glosolalię lub język proroków: CG Jung uważał, że „możliwe jest, że dziwność i wygląd zewnętrzny nieświadomych treści, które nie zostały jeszcze zintegrowane ze świadomością, wymagają języka, który jest również obcy”. Niemniej jednak ten stan rzeczy nie umniejsza oryginalności języka ptaków, który, choć nieświadomy w swoim aspekcie glosolalicznym, pozostaje jednak „zmotywowany”. Słownik glosolaliczny w Słowniku języków wymyślonych zakłada, że glossolalia wykorzystuje trzy mechanizmy językowe, które sprawiają, że jest to rozsądny język: powtarzanie, reduplikacja i jąkanie.

Zestaw liter

Język ptaków nadaje literom szczególne znaczenie; w ten sposób jest on związany z Kabałą, która widzi w każdej literze ikoniczne i graficzne przedstawienie egzystencjalnej lub boskiej koncepcji porządku „kosmosu”: „a” jest prawem, „e” światem.

Ta koncepcja jest początkiem okultystycznego czytania tekstów założycielskich, takich jak dzieło Rabelais`a Pantagruel, wymieniane u podstaw języka ptaków. Bohaterowie Wielki Gousier, Gargamel, Gargantuas itp. zaczerpnęli swe inicjały z litery G reprezentującej poszukiwania wewnętrzne w języku ptaków. Rzeczywiście, litera G jest jakby zwrócona na samą siebie. P Pantagruelowe reprezentuje następnie kwintesencję, czyli piąty element, oprócz elementów ziemskich ognia, wody i powietrza, alchemiczny symbol Całości.

Na przykład S reprezentuje poszukiwanie „we wszystkich kierunkach” bez osi (w przeciwieństwie do P, która ma oś, symbol axis mundi).

A symbolizuje stworzenie, podczas gdy Z łączy niebiańskie i ziemskie płaszczyzny.

Jeśli chodzi o V, reprezentuje rodzaj lejka, symboliczną figurę szkła, wazon (Święty Graal jest jedną z możliwych postaci) lub athanor, mistyczny pojemnik alchemików. Stąd interpretacja, że nazwy wszystkich wód mineralnych zaczynają się na literę V: Vichy, Vittel, Volvic, Evian; łacińskie powiedzenie „In vino veritas” ostatecznie wzmacnia symbolikę, jak podkreśla Christian Dufour w swojej książce Hear Words That Say Evils (2001).

W. John Weilgart podjął tę symbolikę liter w układzie języka AUI, języka stworzonego do komunikowania się z kosmitami.

Gra słów

Język ptaków funkcjonuje w zakresie spontaniczności i bezpośredniego zrozumienia.

Klasycznym przykładem gier słownych dozwolonych przez język ptaków jest częsta nazwa karczmy: /au lion d’or/pod złotym lwem”, bardzo popularna nazwa w branży. Praktyka ta wywodzi się z analfabetyzmu ówczesnych podróżników, którzy chcąc dowiedzieć się, gdzie znaleźć schronisko, chętnie czytali znak fonetycznie (co daje, jeśli wolniej dekodujemy sylaby: au lit on dort/W łóżku śpi się”). Fonetycznie to: o lią dor i: o li ą dor.

Luc Bige, w swoim Petit dictionnaire en langue des oiseaux. Prénoms, Pathologies Et Quelques Autres [Małym słowniku w języku ptaków. Imiona, Patologie i Niektóre inne] wymienia te powszechne frazy z dwoma znaczeniami. Pokazuje także, że przy każdym słowie możliwości rosną i, że z prostego zdania można, zgodnie z różnymi metodami (dekonstrukcja sylab, homografów, homofonii, pól semantycznych …), uzyskać za każdym razem inne znaczenia zdania. Daje przykład prostej frazy: Ma chandelle/Moja świeca, która może dać:

ma chan d’elle > elle m’a chanté > mon chant qui vient d’elle >/moja piosenka o niej> zaśpiewała mi> moja piosenka od niej>

mon chandail/mój sweter

ma champ d’elle > mon champ qui vient d’elle/moje pole od niej> moje pole, które od niej pochodzi

mâ(che) champ d’elle > mâche (laboure, etc.) son champ/przygotowuje (orze itp.) swoje pole

mâ(che) chant d’ailes > le chant de ceux qui ont des ailes/> piosenka tych, którzy mają skrzydła

Z każdym słowem możliwości znaczenia są niezliczone, wzmacniane przez naturę języka francuskiego.

Neologizmy i fałszywe etymologie

Język ptaków może być również oparty na elementach łacińskich i greckich, stosowanych w szczególności w neologizmach naukowych (technika „kompozycji”, w przeciwieństwie do etymologii naturalnej). Zakodowane słowo zyskuje zatem bardziej mistyczną i abstrakcyjną interpretację:

Na przykład słowo chandelle /świeca” można podzielić na „chan-dele” odnoszące się do morfemów:

Chan” w połączeniu z rzeczownikiem chant/śpiew,

Dela” greckiego délos, co oznacza „widoczny; jasny”.

W ten sposób uzyskujemy sens stworzony od podstaw o właściwym znaczeniu (jasna/widoczna pieśń), dzielony i odbierany tylko przez tych, którzy znają ten proces. Ta technika dodatkowo zwiększa liczbę możliwości, aby język widział zakodowane znaczenie w każdym słowie. Należy to porównać do popularnego zjawiska „fałszywej etymologii”.

Ten proces jest znany alchemikom; Paracelsus wzbogacał swoje traktaty o szereg pojęć wymyślonych na greckich i łacińskich korzeniach, odnoszących się do dźwięków języka francuskiego, a zatem do słów o precyzyjnych znaczeniach, których nie ma w leksykonie.

Anagramy

Język ptaków, oprócz możliwości fonetycznych, formy liter i korzeni z języków obcych, wykorzystuje permutację liter składających się na słowo. Anagramy są powszechne w kodowanych tekstach. Na przykład nazwisko „Rachel” odnosi się do imienia „Charles” w przypadku prostego anagramu. Ale możemy również rozszerzyć to słowo na wykaz bliskich leksykonów, stosując anagramiczną metodę scrabble: słowo chandelle /świeca odnosi się następnie do „chaldeen”, „allèche”, „chenal”, „nacelle” itp.

Ponieważ permutacje są niezliczone, kodowanie nie może być wykonane bez klucza kryptograficznego.

Nazwy anatomiczne lub medyczne

Wiele z nich uzupełnia się homonimami i tzw. fałszywymi przyjaciółmi. Na przykład dent /ząb (z łacińskiego dens) jest narzędziem, które wchodzi dans/w (z łaciny intus) pokarm, który ma zostać strawiony w/dans ciele. Książka Michela Odoula jest pełna takich analogii między mots/słowami i maux/złem. Na przykład problemy z genoux /kolanem [fonetycznie: żenu] byłyby związane ze społecznością, to znaczy z powiązaniami między je/ja a: nous/my (fonetycznie: nu).

Językoznawstwo i język ptaków

Praca Bige, „Mały słownik w języku ptaków. Pierwsze imiona, patologie i niektóre inne” ujawnia twórcze metody tworzenia symbolicznych gier słownych, które niezaprzeczalnie łączą gramatykę kombinatoryczną i składnię. Proponuje, aby najpierw zacząć od napisania słowa lub stworzyć peryferazę, a następnie, sylabę po sylabie, zapisać wszystkie możliwości i „we wszystkich kierunkach”, aby odsłonić wszystkie konotacje. Bige daje również możliwość korzystania z „verlan” (pisania sylab w odwrotnej kolejności) lub palindromu (czytanie w obu kierunkach słowa, o dwóch różnych znaczeniach). Następnym etapem jest sugestia innych słów, które wyglądają podobnie, lub uzupełnienie ich w razie potrzeby i zgodnie z symboliką, którą chcemy zasugerować. Wreszcie, ponieważ język ptaków jest przede wszystkim fonetyczny, Bige radzi czytać na głos słowa skonstruowane w celu sprzyjania fonicznym echom i ukrytym znaczeniom.

Jonathan Swift, mistrz gier słownych.

Odwołanie literatury do języka ptaków jest różnorodne i zróżnicowane. Dla Fulcanellego: „Dzieła François Rabelais i Cyrano de Bergeraca, Don Kichot Miguela de Cervantesa, Podróże Guliwera Swifta, Sen Poliphile Francesco Colonny, Opowieści o mojej matce Gęsi, Charlesa Perrault oparte są na grach słownych tego tajnego języka. Cyrano de Bergerac w Les États et empires du soleil spotyka cudownego ptaka, który mówi do niego śpiewając i cytuje niektórych poetów, którym udało się mówić językiem ptaków, takich jak Apollonius z Tyany, Anaksymander lub Ezop.

Dla Richarda Khaitzine’a w „La langue des oiseaux” dworskie wiersze miłosne są pisane w języku ptaków, który jest przede wszystkim pozytywnym, szczęśliwym językiem, „śpiewającym” Radosną Wiedzę.

Opowieści filozoficzne skrywają również podwójne znaczenie, poprzez grę dźwięków i nazwisk, również przez fałszywe etymologie. Jonathan Swift, autor Podróży Gulliwera, opublikował także książkę o „kalamburze” lub angielskiej sztuce robienia kalamburów, co świadczy o jego znajomości języka ptaków w 1719 roku, zatytułowaną Ars punicat, Sztuka puncowania lub Kwiat języków w 79 regułach (Sztuka punicka lub kunszt kalamburu, albo kwiat języków w 79 regułach), które można tłumaczyć jako „Sztuka kalamburu”. W ten sposób, dla Gérarda de Sède, Swift byłby twórcą języka „punickiego” (od „pun”: kalambur, a nie „punicki”), który „grą słów potrafił tworzyć właściwe imiona ludzkie”, Abbé Boudet zainspirował się do skodyfikowania nazw tajemniczych miejsc w swoim traktacie. Po Swifcie na jego modelu hrabia Joseph de Maistre zakodował swoje prace i odniesienia toponimiczne.

Historie dla dzieci wykorzystują także gry słowne. Roald Dahl w Le Bon Gros Géant [Dobrym grubym Olbrzymie] każe mu powiedzieć: „pyszny, zniesławiający, dziki i osobliwy, struś i Austria (autruche et Autriche, fonetycznie: otrisz), ulotny smak”, dobry przykład języka ptaków.

(Tekst jest tłumaczeniem artykułu z francuskiej Wikipedii)

Przepowiednia o Donaldzie Trumpie?

Coś mi mówi, że ten kwadryn dotyczy Donalda Trumpa.

6. XIII
Un dubieux ne viendra loing du regne,
La plus grand part le voudra soustenir.
Un Capitole ne voudra point qu’il regne,
Sa grande charge ne pourra maintenir.

6.13
Jeden wątpiciel nie nadejdzie daleki od rządu,
Większość zapragnie go wesprzeć:
Jeden Kapitol nie zechce wcale, by on rządził,
Swojej wielkiej szarży nie zdoła utwierdzić.

Zaginiona Księga: sosna

Jeśli ktoś nie słyszał jeszcze o tzw. Zaginionej Księdze, może obejrzeć sobie film pt. „Zaginiona księga Nostradamusa”.

Jeśli kogoś sprawa zaciekawi, niechaj obejrzy sobie wszystkie ilustracje z owej księgi, udostępnione na stronie Vaticinia Nostradamus.

Wielu interpretacji po polskiej stronie internetu nie polecam. Są oparte na domysłach i wymysłach, a niektórzy interpretatorzy wręcz zdradzają pewne odchylenia od normy.

Długo nie zajmowałam się tym dziełem, głównie z braku czasu i pilniejszych zadań, które sobie postawiłam. Kiedy jednak obejrzałam uważnie wszystkie ilustracje zauważyłam kilka szczegółów, o których nie wspominają interpretatorzy owych obrazków. A które, jak mniemam, świadczą, iż rzeczywiście w powstaniu tej księgi maczał palce sam Nostradamus.

Nie podejmuję się ich wytłumaczenia, ale podzielę się spostrzeżeniem.

Otóż jako pierwszy charakterystyczny dowód na wpływ Nostradamusa rzuciła mi się w oczy – sosna. Spójrzcie:

Na obrazku ze strony 23 widnieje z lewego boku, rośnie sobie naprzeciw trzech innych, starannie przystrzyżonych drzew po stronie prawej. Drzewo, przypomnę symbolizuje rodowód, drzewo genealogiczne, stary ród, zakorzenienie w czasie.

Warto przy okazji zerknąć na inne ikony z innych ksiąg o wróżbach odnośnie Watykanu, którymi posiłkował się malarz Nostradamusa. Porównanie z nimi tej z Zaginionej Księgi jest bardzo ciekawe. Widać na nich różne warianty wyglądu zwoju, który rozwija przed środkową postacią na kolumnie ręka z prawej. Bywa on półksiężycem, albo kosą. Na wyżej podanej ilustracji to podobieństwo i wieloznaczność są zachowane.

Mamy zatem na niej króla, świętego i abstrakcyjny wymiar sprawiedliwości. Zauważyć także można, że na żadnej innej ilustracji przedstawiającej powyższy temat i przepowiednię, pochodzących z innych starych dzieł nie występuje sosna, ani drzewa.

Oczywiście, znając Centurie łatwo przypomnimy sobie: przepowiadanego na koniec czasów króla Chirena, tajemniczego Selina (Księżyczanina) oraz wymiar sprawiedliwości, który surowo będzie karał wszelkie polityczne nadużycia w pewnym kraju, czy może grupie krajów.

Na razie podrzucam kilka dodatkowych cytatów z almanachów prozą. Które wyjaśnią, dlaczego zafascynowała mnie właśnie sosna.

Almanach za 1556 rok
33. […] Sosny nie będzie możliwe wyrwać, w ciągu szkaradnej nawałnicy czasów zdolna będzie chwiać się, nie upaść.

Nowa Prognoza za 1562 rok
Zaś z tej przyczyny, że Jowisz u zarania wiosny przebywa w znaku Bliźniąt, zapowiada, że nastanie ogromna wojna w krainie Armenii i innych regionach spod znaku samych Bliźniąt. Owa ziemia Arrmeńska [sic!] będzie wielce znękana, bowiem jej wrogowie wyroją się przeciwko nim, moabici i inni sekciarze ruszą się przeciw kapłanom i każą im ginąć gwałtowną śmiercią. Drudzy pokrętnie ruszą z wysokich gór, żądający wsparcia i pomsty za Sosnowe Znieważenie i za bezbożne śmierci.

Druga ilustracja, zawierająca symbol sosny to ikona ze strony 51.

Pochyłe ziemie?

W listopadzie bieżącego roku mieliśmy w prasie i internecie zalew przepowiedni na bazie pewnego czterowiersza Nostradamusa. Jego tłumaczenie już było wątpliwe.

Oto jego brzmienie w oryginale:

2.65

Le pare enclin grande calamité,
Par l’Hesperie & Insubre fera:
Le feu en nef peste & captiuité,
Mercure en l’Arc Saturne fenera.

Przy czym jest też stara wersja: Le parc enclin, zamiast Le pare, które tak naprawdę nic nie znaczy. Ale niektórzy uznali, że może to być fragment wyrazu paradność. Można więc czytać jako: Paradność schyłkowa…

Powtarzane tłumaczenie w prasie brzmi:

Nieszczęście wielkie na pochyłe ziemie,
Przez Hesperię i Insubrię:
Ogień na statku, plaga i zniewolenie,
Merkury w Strzelcu, Saturn zajdzie.

Tymczasem dosłownie czterowiersz mówi:

2.65

Park skłonny [też: schyłkowy, ukryte: paradność schyłkowa/ojciec pochylony] wielką powszechną klęskę,

Wskroś Hesperii i Insubrii spowoduje:

Ogień w nawie pomór i poddaństwo,

Merkury w Łuku Saturna przygasi [też: wykastruje].

Żeby właściwie zrozumieć treść kwadrynu trzeba znać całe Centurie, aby ustalić znaczenie niektórych wyrażeń. Otóż wyraz park, parc, nawiązuje do czterowierszy 1.59, 1.70, 10.82 i 10.83, symbolu panującego rodu monarchicznego!
Enclin, skłonny (niechaj i będzie pochyły) oznacza sympatyzowanie z „upadającą”, tj. siłami lewicy. Hesperia to Hiszpania, Insubria oznacza Włochy.
Mercure en l’Arc, chodzi o Merkurego w znaku Strzelca. Znaczenie Merkurego jest astrologicznie mniejsze, niż Saturna, toteż można traktować te planety jako symbole jakichś przywódców (wtedy należy pamiętać, że l`Arc to też arkada, korab). Merkury w Strzelcu może być mówcą religijnym i politycznym, Saturn jest starym hierarchą i doktrynerem, despotą, a także spiskowcem o korzeniach żydowskich (ponieważ rządzi sobotą, dniem sabatu). Nie można wykluczyć znaczenia alchemicznego merkuriusza (rtęci) w arce, wtedy saturne znaczy ołów.

Martwe miasto

Sen Pytyi:

Jadąc pociągiem studiuję niewielki objętościowo tekst przetłumaczonej książeczki, napisanej przez Nostradamusa. Są w nim konkretne naprowadzenia na sposób odkodowania czasu w jego zapisach. Zwracam uwagę na zdanie, które brzmi mniej więcej tak:
„Astronomowie i uczeni w dziedzinie czterech godzin kejli kejli, że chodzi o pory roku.”

Dalej znajduję rysunek przedstawiający horoskop w okręgu, podzielony na cztery części, odpowiadające porom roku. Każda ćwiartka wypełniona jest zapisem liczb w kilku rządkach prowadzonych od góry do dołu, w słupkach inaczej mówiąc. Chodzi o daty, w oczy rzuca się liczba 28, którą odnoszę do 2028 roku. Niestety cyferki są tak malutkie, że można by je odcyfrować jedynie pod lupą. Każda ćwiartka różni się od innej kierunkiem prowadzenia słupków, w tym jest tajemnica kolejności odczytu, choć nie mam pojęcia jak to pojąć.

Kolejne dziwne zdanie brzmiało:
Sirene terreste es nonsens – w jakimś romańskim narzeczu. Znaczy: Syrena naziemna to nonsens. Przypominają się przepowiednie o ukazaniu się Nereidy i ryb ziemno-wodnych na plaży.

Wysiadam z pociągu. Znajduję się w jakimś dużym mieście zachodniej Europy, niewątpliwie w przyszłości. Miasto jest wyludnione. Pojawiają się z rzadka na ulicach grasujące jeszcze bandy, kradnące resztki żywności. Znajduję schronienie w jakimś opuszczonym, na poły podziemnym budynku. Mam już tylko ostatni herbatnik, który liżę, a nie jem, aby na dłużej starczył. Naprzeciw stoi wysoki blok, jeden z wielu w tej ludnej niegdyś dzielnicy. Opustoszały, jak wszystkie inne. Choć można zauważyć czasem ruch w niektórych oknach. Nieliczni robinsonowie jeszcze trwają w blokowiskach, żywiąc się zapewne zapasami, lub kradzieżami zasobów z opuszczonych mieszkań.
Jestem młodą dziewczyną. Niedawno jacyś grasanci zgwałcili mnie na ulicy, pozostaję nieufna i rozmyślam uporczywie o sposobie ratunku z tej beznadziejnej sytuacji. Wiem, że żywność można wyprodukować jedynie na wsi i trzeba mi się wydostać z miasta i dotrzeć do jakiejś wspólnoty rolniczej. Tylko jak?
Pojawiają się nagle w „moim” budynku jacyś młodzi chłopcy. Boję się ich, ale ujawniam się i przedstawiam im swój plan na przyszłość. Z miejsca zaznaczając, że nie przetrwamy, jeśli będziemy egoistycznie walczyć jedno przeciw drugiemu. Musimy się zjednoczyć i pomagać sobie wzajemnie z poświęceniem, wtedy jedynie mamy szansę przeżyć…
Wizja skończyła się panoramicznym widokiem wielkomiejskich blokowisk, pustych, bez ludzi, bez życia…

Wiatry u Nostradamusa

Nowy Jork oczekuje właśnie niebywałego sztormu z morza. Połączenie kilku silnych wichrów nazwano chyba po raz pierwszy potwornym mianem, Francesteina. Zdaje się, że wielu z oczekujących na koniec świata w grudniu 2012 roku z napięciem śledzi akcję. Może licząc, że wicher za nich wszystko zawali, a oni zaczną spokojnie budować nowy lepszy świat…
Przejrzałam znane mi teksty prozą Nostradamusa pod kątem wiatru. Tu muszę stwierdzić, że posługiwanie się wyszukiwarką w tym wypadku niezwykle przybliża zrozumienie przepowiedni. Dawniej, czytelnik nawet znający wszystkie prognozy Mistrza musiał mieć dobrą i niezwykle kojarzącą fakty pamięć, aby cokolwiek z nich wyłuskać i złożyć w całość. Hm, czyżby swoje liczne prognostyki Nostradamus świadomie pisał dla ludzi z epoki komputera? Wygląda mi na to, że tak.
Wracając do kwestii wiatrów, streszczę rzecz.
Tak, mają obudzić się wielkie i niebywałe wiatry na planecie, które wpłyną na zmianę klimatu w stosunkowo krótkim czasie. Ale nie będzie to w ciągu kilku miesięcy, lecz przynajmniej kilkunastu lat. Moim zdaniem, to co teraz obudziło się na Atlantyku i co ruszyło w kierunku wschodniego wybrzeża USA to początek coraz częściej powtarzającego się odtąd zjawiska.
Owszem, te niebywałe wiatry będą się nasilać i występować o dziwnych porach, np. zimą. Doprowadzą z czasem do chaosu tam, gdzie będą uderzały i zachwiania życia społeczno-gospodarczego. O wielkiej trąbie powietrznej (tourbillon), która spustoszy wielki daleki kraj Nostradamus specjalnie wspomniał kilka razy w różnych tekstach.
Brzmi to tak:

P55. Sierpień. 129. Trąba powietrzna nadchodząca z południa nazwana Maszkaronem, wyjdzie z morza Oceanu, w jednej chwili wywróci w wielkim kraju wszystko, co zdoła.

Jeszcze w tej samej prognozie na miesiąc październik Mistrz zapowiada jednak, że działania wojenne będą – mimo to – przez Amerykanów (Neptuna) podjęte.

P55. Październik. 161. Zamorski Neptun, zamiast nakazać zamknąć morze, dokona wielkiej zbrodni. Nadzieja wielkiej floty bynajmniej nie okaże się płonna. Wielki zamęt na morzu z powodu morskich wiatrów, które wywołają pewne kłopoty.

Pojawią się też innego rodzaju wiatry, z południa i północy, jedne niosące taki skwar, że ludzie pozostający w południe na polu będą upieczeni żywcem, a ich twarze będą spalone. Drugie niosące ogromny mróz i śniegi.
Oba wpływające tragicznie na rolnictwo i rodzące wielki głód. Przeczytajcie sami:

P52.5. Użalanie na nieśmiertelnego Boga, że wojna, głód, wyjałowienie i bezpłodność, niebywałe wiatry i śmierć wielu bydląt, która nadejdzie zamiast zabezpieczenia, nie było ono takim, jak jest jawnie demonstrowane.

A54. Czerwiec. 69. Niebo będzie rozgorzałe, morze nieokiełznanie palące w żeglarzy, wielu zawiedzionych oraczy. Pater Liber powoła wielkie straszydło, większe stworzy od siebie Minerwa; ale przed pełnią oraz w miesiącu sierpniu kwiat zagrożony i zniszczony przez mżawki i wiatry.

NP55. Zima. Pogoda mocno zmienna i niestała, z wieloma i rozmaitymi podmuchami różnych i niezwykłych rodzajów wiatrów.

A56. Styczeń. 8. Tam, gdzie [też: wtedy, gdy] Boreasz [tj. wiatr z północy] będzie niespodziewanie wysuszał miejsca zwilżone przez Eurusa [tj. wiatr z południowego wschodu] i Notusa [tj. wiatr z południa], w jedną noc da okazję poczynienia wojennych najazdów, nagle sprowokowanych i jeszcze bardziej zaskakująco powstrzymanych.

NWP57. Grudzień. Pierwsza kwadra 28-go o 11 godz. wiatry straszliwie zimne smagające jak ogień, że będzie się zapowiadało lodowaty chłód do szpiku kości.

CW. zaiste ruszy jakiś wiatr, który będzie tak rozgrzany, że zapali oblicze istot ludzkich, i wtedy uczyni je tak wyschłym, że zda się nawet, że powietrze iskrzy z przerażenia, a ważne osobistości z tego kraju nie będą miały żadnej odwagi prowadzić studiów w swych nocnych godzinach, zaś ojciec liber prawie wejdzie w jedno nieugaszone pragnienie, do tego stopnia, że owoc będzie tak suchy, że odda tylko garstkę wilgoci, i będzie grad, burza, wyładowanie: pełna winnica pół zepsuta i zmarniała…

A62. Sierpień. Nów Księżyca 7 dnia o 11 godzinie z rana, na 16 stopniu znaku Panny, będzie gorący i wiatr, który wypali winorośle i oblicza, które będą krwawicowe [sic!].

Co z tego wynika?
Że Francenstein czy Francenstorm zdążający ku wybrzeżu Ameryki rozpoczyna być może serię tajfunów oceanicznych, które z czasem zrujnują Stany Zjednoczone, ale… nie będzie to jeszcze teraz i od razu… Przed nami jeszcze wiele zmian, a to jest do nich pierwszy wyraźny krok… Choćby taki, że nazwano ów tajfun potwornym mianem, choć jeszcze nie tym, które wymienia Nostradamus.

List Nostradamusa do papieża Piusa IV

Nowy Almanach za 1562 rok.

Ułożony przez Mistrza Michela Nostradamusa, Doktora Medycyny, z Salon de Craux, w Prowansji.

Piusowi IIII. PONTIFICI MAX.

Ojcze Prześwięty,

niechże Wasza Świątobliwość nie weźmie za złe Swego udziału, jeśli niniej zapragnąłem powziąć zuchwałą wolę poświęcenia Waszej Świątobliwości tej mojej efemerydy. Jest w niej zawarte ogólne objaśnienie 1562 roku, podług prawdziwego i doskonałego wyroku gwiazd. A to z tej przyczyny, iż obecnemu rokowi podlega całkowicie sprawa religii chrześcijańskiej, której Wasza Świątobliwość jest jak ojciec obrońca i prawdziwy protektor, spójnik tejże koniunkcji Saturna i Marsa, co jest, jako i więcej na równi objaśniona w treści przedmowy, uświęconej Waszej Świątobliwości Jowiszem będącym poniższym.

Gwoli sprawy duchowości wróży ona wiele smutnych i niewiarygodnych wydarzeń, zgoła niepodobnych do wielkich koniunkcji. Otóż powstają one z Saturna i Jowisza na początku znaku Barana. Tworzą się na przeciąg 960 lat, jak i te, co w trakcie innego okresu, co powstaje na początku każdego trygonu, który ustanawiają te koniunkcje, jakie po sobie następują, a dociągają do 240 lat. Albowiem zwykle takie złowróżbne koniunkcje powstają w każdym trygonie 12 razy, mniej lub więcej, a niekiedy trzynaście. Wszelako są przechodzące z jednego trygonu w drugi; tyle, iż rzeczywiście te koniunkcje, które nadchodzą, wróżą zdarzyć się wielkim rzeczom głównie względem istotnej substancji Kościoła oraz tego, gdy wiele starych grodów włoskiego kraju zbuntuje się przeciw swym monarchom i władcom.

Niemniej, co do sprawy wiary i religii kraj włoski będzie tym mało niepokojony i do takiego stopnia ściśle złączony, kiedy całe chrześcijaństwo podlega Waszej Świątobliwości, że zdoła się to pełniej zobaczyć, zarówno z pomocą zawartości każdego miesiąca, jak z podsumowania, które wyliczyłem w prezentowanej przedmowie. Objaśnia ona aż do blisko 1570 roku to, co na początku mojej kalkulacji oznajmiłem Najjaśniejszemu Majestatowi Królowej matki, regentki Francji, władcy o nieporównywalnej dobrotliwości.

Przeto, Ojcze Prześwięty, niechże spodoba się Wam upodobać sobie ten mój skromny roczny trud. Ufam temu, że pozwoli dokładnie zrozumieć Waszej Świątobliwości to, co jest z dawien dawna otwarcie rozpoczęte. Modlę się do Pana Boga wiecznego, abyście długi czas mogli być oglądani panującym na kontynencie, w powszechnej spokojności chrześcijaństwa należnej Waszemu przeświętemu i nieskończonemu miłosierdziu, co zdolne jest przemienić całą Europę w pokój, miłość, unię, zgodę i wieczystą spokojność.

Z Salon de Craux w Prowansji 17 marca 1561 roku. Napisane przez Waszego nader pokornego, nader posłusznego badawczego sługę Waszej Świątobliwości.

M. Nostradamus.

Nostradamus i tranzyty planetarne

W analizowanych fragmentach Prognozy za 1555 (skupiam się na niej, bo od czegoś trzeba zacząć, ale jest jednym z wielu utworów tego typu i właściwie ginie w ich liczbie) widać już wyraźnie budowę almanachową. Tj. omówienie horoskopu na dany rok oraz horoskopów sezonowych, tzw. figur rocznych, obliczanych na moment wejścia słońca w znaki kardynalne, czyli na początek każdej pory roku. Czytelnikowi nie znającemu się na astrologii nic to zapewne nie mówi, a podawane parametry niektórych planet, domów, pomija, koncentrując uwagę na wnioskach i przepowiedniach.
Dla Nostradamusa jednak było ważne, aby podać bazę swoich uwag i przemyśleń, aby ten, kto zechce zerknąć w omawiane przez niego „kółko” sam ujrzał czarno na białym, że nie z palca je wyssał.


Nie da się jednak tego przekazać komuś, kto o astrologii nie ma pojęcia. Poza tym, i dla astrologów współczesnych pewne rzeczy wydają się niepojęte lub zadziwiające. Np. w jaki sposób można na bazie horoskopu lunacji miesięcznej (kwadry, pełni, nowiu), trwającej raptem tydzień, dwa tygodnie, miesiąc, wywróżyć wydarzenia na kontynencie mające się zdarzyć za pół tysiąclecia w przeciągu wielu lat?
Wielu szuka zatem podanych położeń planet w przyszłości, usiłując odnaleźć za pomocą efemeryd i programów astrologicznych powtórzenia omawianego układu w jakimś (bliskim sobie) czasie. Szukają pory, gdy Saturn, Jowisz czy Mars będą w podanym znaku. Owszem, bywają one w nim co jakiś właściwy sobie czas, rytmicznie. I nie w tym rzecz. Nie badałam tego, nie mam na to zbyt ścisłego umysłu,  ale moim zdaniem należałoby ustalić statystyczną powtarzalność takich układów od czasów Nostradamusa. Aby wyciągnąć jakikolwiek wniosek, na tak lub nie względem zasadności tej metody poszukiwań rozwiązania.
Bardziej racjonalne wydaje się wzięcie pod uwagę wzmianek samego Nostradamusa i skupienie się na tranzytach względem podanych przez niego układów bieżących. I to konkretnych tranzytach wielkich planet zewnętrznych, Jowisza i Saturna oraz Marsa. I nie samych gołych przejściach owych olbrzymów Układu, ale raczej ich koniunkcji ze sobą, tzw. królewskich koniunkcji. Na co wskazuje sam Prorok z Salon, wielokrotnie powołując się na epokowe dzieło Albumasara.
Nostradamus dysponował efemerydami, obliczanymi przez współczesnych mu astronomów-astrologów (w jego czasach była to jedna nauka), które nie sięgały naszych czasów (robiono je metodami dość prymitywnymi i zazwyczaj mają błędy rzędu kilku stopni), tablicami klimatów – stref geograficznych, przeliczał układy planetarne na kalendarz juliański i na odwrót, stosował też podział siedmiokrotny na planetarnych władców danego roku oraz z pewnością to, co mogło mu posłużyć w zamian za efemerydy najdalszych wieków przyszłych, chronologię przejść wielkich koniunkcji ustaloną na dowolną ilość lat do przodu systemem dodawania do siebie określonej ilości lat i dni (jak w tablicach Trithemiusa). O tym jeszcze wspomnę, gdy dam w którymś kolejnym wpisie tekst źródłowy z listu do papieża na temat owej chronologii.

Rolę owych przejść można zobaczyć w czasie odtwarzając sobie któryś z podanych horoskopów rocznych. Na przykład horoskop wiosny 1555 roku, który jest też horoskopem całego roku astronomicznego (nie kalendarzowego!). Współczesny program astrologiczny uwzględnia położenia planet, których Nostradamus nie miał prawa znać, Urana, Neptuna i Plutona. Gdy jednak, omawiając położenie Księżyca ubywającego (czyli już po pełni, w aspekcie kwinkunksa) wspomina o niezwyczajnych wiatrach w niestosownym czasie tej „wiosny”, to trudno nie zawiesić wzroku na koniunkcji Księżyca z Uranem w tamtym momencie! Podobnie, jeśli potem opowiada o czasach totalitarnych, zgubie wartości chrześcijańskich, najeździe Tamerlana, gąsienic, zdradzie panów i książąt względem ludu to nie sposób zobaczyć tego właśnie w dominującej w horoskopie koniunkcji Słońca z Saturnem w znaku Barana w zenicie (jeśli obliczymy położenie planet na Lyon). Oraz w stojącym w opozycji wobec stellum planet, Merkurego i Wenus blisko MC i Słońca z Saturnem, wojennym „krwiożerczym” Marsie.

Dr Patrice Guinard, który nb. jest astrologiem ze sporym klasycznym wykształceniem w tej dziedzinie uważa, że Nostradamus wpadał w trans wizyjny podczas analizy współczesnych mu horoskopów, a bieżące dla niego układy pobudzały jego wyobraźnię ku dalekiej przyszłości. Można w każdym razie bez trudu odnaleźć wszelkie jego konkluzje odnośnie wydarzeń w owych utrwalonych w danej chwili położeniach planet i znaków. Łącznie z podawanymi przez niego kierunkami i rodzajami wydarzeń w takim, a nie innym kraju.

Najprawdopodobniej tak było, jednak w pewnym liście wstępnym Prorok wspomina, że nie był w stanie opisać pewnych przyszłych wydarzeń bodajże w 1556 roku, ponieważ nie było wtedy stosownych układów na niebie, aby mógł to zrobić! Jaki z tego wniosek? Nostradamus był częścią Całości w swoim czasie, którego rytm i przejawy kosmiczne były z jego narodzinami i zaistnieniem (inkarnacją) idealnie zgrane. W kosmosie nie ma przypadków, zwłaszcza tej rangi. Nostradamus przyszedł na świat dokładnie w tym czasie, gdy układy astronomiczne mogły „przemawiać” i przemówiły poprzez niego. Dając narzędzie i możliwość obliczenia pory wypełnienia się Słowa.
Tak, tak to widzę. I czuję.

Wróżby Nostradamusa za 1555 rok

Czym są Wróżby?
Trzeba wiedzieć, że mimo, iż są to czterowiersze (kwadryny) pisane podobnie do tych centuryjnych z „Proroctw” to stanowią one inne dzieło Nostradamusa. Od 1555 roku aż do śmierci zamieszczał te czterowiersze w almanachach lub prognostykach rocznych, opatrując nimi przepowiednie miesięczne na dany rok. W zamiarze są one integralną częścią utworów prozą, lecz po latach zebrano je w osobny zbiór nazwany „Presages” (Wróżby).
Poniżej zamieszczam 13 wróżb z Prognozy za 1555 rok (którą prezentuję powoli od jakiegoś czasu). Każdej z nich towarzyszą uwagi pisane prozą dotyczące układów lunarnych w omawianym miesiącu. Miesiąc kalendarzowy bowiem nie pokrywa się z miesiącem księżycowym, a analizowane horoskopy na rok 1555 bazują na datach astronomicznego początku roku i wiosny podczas wejścia Słońca w znak Barana oraz trzech kolejnych przesileń i innych pór.  Podawane daty są zawsze według kalendarza juliańskiego, tj. starego stylu z dodatkową uwagą, że w czasach Nostradamusa liczono początek dnia i doby od godziny 12 w południe.

***

O dwunastu miesiącach roku 1555.

Wróżba ogólna.

[Z] Ducha bożego dusza wieszczy uderzenie,
[lub: Dusza ducha bożego wróży szkodliwe dotknięcie]
Zamętowi, głodowi, pomorowi, wojnie [lub: wojnom] pędzić:
Wodom, wysuszenia, kontynentowi i morzu krwią zbroczenie,
Pokój, rozejm u narodzin: Prałatom, Książętom umierać.
[lub: Pokojowi, rozejm, przy narodzeniu Prałatów, Książętom umrzeć.]

Wróżba na styczeń.
Tęgi spiżowy dzwon, który godziny ordynuje,
Na zgon Tyrana będzie rozbity
Płacze, skargi i śmiechy [lub: krzyki], wody, lód chleba nie daje
V.S.C. pokój. Armia [lub: wojaczka] przejdzie/przeminie/spasuje.

W styczniu będzie pełnia Księżyca 7go o 8 godzinie 35 minut w Raku, rozgrzana, potem deszcze, śniegi, lodowate wiatry; niepogoda. Ostatnia kwadra 15go w 13 minucie w Wadze, zimno i sucho, zmierzająca do niepogody bynajmniej z zimna, mrozu i deszczów. Nów Księżyca 22go o 14 godzinie 42 minuty w Wodniku, dżdżysty, mijający Ogon Smoka. Pierwsza kwadra 29go o 6, gorąc [sic!], wilgoć, słabo rozgrzana, wraz z rzadkimi zaburzeniami, wiatry i śniegi.

Wróżba na luty.
Pod Lemanem przerażenie będzie wielkie.
Przez radę, tamto nie może zasłabnąć [zbankrutować]
[też: w trakcie rady, tamta nie może zasłabnąć]
Nowy Król każe sposobić swoją bandę,
Młodemu [lub: najstarszemu] zbrodnia, głód [głodo-mór], strach każe tryknąć.

W lutym pełnia Księżyca przypadnie 6go o 3 godzinie 4 minuty we Lwie, rozgrzana; ale wiatry zimne i zakłócające. Ostatnia kwadra 14go o 5 godzinie 2 minut, zbliżająca się do Głowy Smoka, w Strzelcu, będzie podła bynajmniej na czas chłodu, zamarznięte rzeki, zakatarzenie. Nów Księżyca 21go o 24 minucie przeciwny do Marsa w Rybach, będzie bynajmniej wilgotny, wykazujący pewną rześkość zmierzającą do dobra. Pierwsza kwadra 27go o 19 minucie u Głowy Smoka, w Pannie, ciepła, wilgotna, umiarkowana, mocno płaczliwa, powołująca wojska i zgromadzenia.

MARZEC 1555
Och, Marcu [też: Marsie] okrutny, którego będziesz się obawiać,
Bardziej jest wtedy kosy [też: fałsz] ze srebrem [też: pieniądzem] złączony,
Flota, wojsko, woda, wiatr, cienistości [ukryte: pozoru bogactwa] popiół,
Morzu, kontynentowi, rozejm, przyjaciel do L.V. [też: w 55] się przyłączył.

W marcu pełnia Księżyca przypadnie siódmego o 21 godzinie 11 minut, przeciwna do Wenus w Pannie, ciepła, wilgotna, wiatry, pogoda niestała. Ostatnia kwadra 15go w 19 minucie u Ogona Smoka, w Strzelcu, zimna i sucha, przywracająca niepogodę. Nów Księżyca 22go o 9 godzinie 12 minut, w trakcie koniunkcji Merkurego w Baranie, kończący niepogodę, z zaburzeniami. Pierwsza kwadra 29go w 10 minucie, u Głowy Smoka, w Raku, ciepła, wilgotna, pogoda rześka, chłodna.

KWIECIEŃ
Z nieostrożności będziesz bardziej skrzywdzony,
Słabym silny, niepewnym pokojowy.
Głód się okrzykuje, lud jest uciskany,
Morze czerwieni długi butny i nieprawy.

W kwietniu pełnia księżyca 6go o 13 godzinie 38 minut, w Wadze będzie zimna i sucha, pełna zaburzeń, jakichś deszczów oraz białego nalotu rosy [tj. porannego szronu]. Ostatnia kwadra 14go w 4 minucie w Wodniku, deszcz, zakłócenia, pogoda niestała, przynosząca radę wojenną. Nów Księżyca 20go o 18 godzinie 1 minucie w Baranie, ciepły, wilgotny, zmierzający do ładnej pogody, groźny zaburzeniami. Pierwsza kwadra 28go we Lwie, poza niebezpieczeństwem mrozów, ale chłodna pogoda przynosząca oznakę małego zaburzenia.

MAJ 2555 [sic!]
5go, 6, 15, późno, acz wnet się wczasuje [poddaje],
Narodzonemu bez krańca, grody zbuntowane:
Herold pokoju 23 stąd zawraca,
Otwarty, 5 zacisk: nowiny odkryte.

Majowa pełnia Księżyca szóstego o trzeciej godzinie 45 minut, chłodna i sucha, dzień zimowy i zagrażający mrozem, przeszkadzający wiatr, chmurny. Ostatnia kwadra trzeciego, w 10 minucie, kończąca zimę; zmierzająca do ciepła, wzbudzająca wojny, choroby; silne rosy. Nów Księżyca dwudziestego o trzeciej godzinie 10 minut, u Głowy Smoka; ciepły i niestale suchy, w opozycji do Jowisza i Wenus, zmienny. Pierwsza kwadra 27go w 19 minucie, w złączeniu z Marsem w Pannie, ciepła i sucha; powodująca odmianę całej pory.

CZERWIEC 1555
Daleko pod urną podlec zawraca tył,
Który wielkiemu Marsa ogniem sprawi kłopoty,
Ku akwilonowi, południe, wielkiej butnej,
Florę brama utrzyma przy poglądach.

W czerwcu pełnia Księżyca będzie bynajmniej zaćmiona, wróżąca śmierć książąt, 4go o 15 godzinie 28 minut, u Ogona Smoka w Strzelcu. Będzie rześka z powodu wiatrów i małych deszczów. Ostatnia kwadra 11go w 13 minucie, w opozycji do Marsa w Rybach nadal chłodna; ale zmierzająca do palącego upału i suszy. Nów Księżyca 18go o 13 godzinie 30 minut u Głowy Smoka w Pannie, ciepły i sucho gorączkujący, epidemiczny, niestały, wietrzny. Pierwsza kwadra 26go o 12 minucie w Wadze, w opozycji do Saturna, dżdżysta; rześka, pogoda niestała wraz z palącą suszą.

LIPIEC 1555
8, 15 i 5 cóż za wiarołomstwo
Przy okazji przyzwoli badaczowi podłemu:
Ogień z nieba, piorun, strach, przerażenie, papiestwu,
Zachód drży, zbyt gniecie wino Salin.

W lipcu pełnia Księżyca przypadnie 4go o 1 godzinie 16 minut, w Koziorożcu. Będzie rozgrzana i silne wiatry z deszczami. Żar i gorączkowa suchota. Ostatnia kwadra 10go w 17 minucie w trakcie przeciwnego Jowisza, gorąc, wilgoć, kończąca moment podłego efektu, potem paląca. Nów Księżyca 18go o 1 godzinie 4 minucie w złączeniu z Merkurym i innymi aspektami w ciągu gwałtownego upalnego żaru i suszy. Pierwsza kwadra 26go w 4 minucie w Skorpionie mijająca Dni Kanikuły, będzie nieco rześka, przynosząca grzmot.

SIERPIEŃ 1555
6, 12, 13, 20, przemówi Dama,
Wełnisty będzie przez kobietę psuty [też: propagandą skorumpowany].
DIJON, Gujenna, grad, piorun go napoczyna,
Nienasycony krwi i wina zrzeczonego [ukryte: wyżerki].

W sierpniu pełnia Księżyca przypadnie 2go o 9 godzinie 53 minut w Wodniku, dżdżysta oraz wiatry południowe i północne zmierzające do wychłodzenia. Ostatnia kwadra 9go w Pannie oraz Mars w Skorpionie, kiedy sprawuje sąd grzmot, błyskawice, gorąc i suchota oraz pogoda niestała. Nów Księżyca 16go o 18 godzinie 4 minuty w trakcie dwóch sekstyli Jowisza do Marsa we Lwie, kiedy będzie rześka; ale wielka odmiana pogody i deszcze. Pierwsza kwadra 24go w Strzelcu, rześko i wilgotno. Pełnia Księżyca 31go o 18 godzinie 11 minut w Rybach, deszcz, acz wtedy kończąca moralne pogorszenie .

WRZESIEŃ 1555
Płacz niebo, czyż ono kazało to czynić,
Morze szykuje się, Anibal czyni swoje podstępy:
Dionizjusz umoczony [też: ostrzelany], flota zwleka, nie taić,
Nie rozpoznał tajemnicy i tego, czym się zabawiasz.

We wrześniu ostatnia kwadra przypadnie 7go o 10 minucie u Głowy Smoka w Pannie, gorąc i suchota, zmierzające do ładnej pogody, grzmoty, błyski. Nów Księżyca 15go o 8 godzinie 30 minut w Skorpionie, chłodny i suchy, zmierzający do długich deszczów, burzliwych w trakcie umiarkowanych dni, gorączkowy. Pierwsza kwadra 23go w 9 minucie w trakcie opozycji Saturna do Słońca, mijająca Ogon Smoka, w Koziorożcu, chłodno i sucho oraz zaburzenia. Pełnia Księżyca 30go w Baranie o 2 godzinie 52 minuty, ciepła, przez wilgotność właśnie rześka, kwarantanny i biegunki dyzenteryjne, zaburzenia.

PAŹDZIERNIK 1555
Przybyłych [Wenus] Neptun pociągnie dalej zamach/przedsięwzięcie,
Ściśnięci, myśliciele, wzburzeni ich opozycjoniści,
Flota na Adriatyk: stołecznych grodów wedle Taminzy [sic!].
Czwarty hałas [też: kwadrans/kwadra] rani nocą spoczywających.

W październiku ostatnia kwadra przypadnie 7go w Raku, dzień śmiało dążący do ładnej pogody, mało zmienny i zaburzony, dżdżyste deszcze. Nów Księżyca 15go o 2 godzinie 30 minut w złączeniu z Jowiszem, w Skorpionie, chłodny i suchy, wyłączając morze, zgiełkliwie ogłaszające deszcze. Pierwsza kwadra 22go w Koziorożcu będzie zimna i sucha, sprowadzająca deszcze, wiatry, rosy, zaburzoną zmienną pogodę i urozmaiconą. Pełnia Księżyca 29go o 12 godzinie 40 minut w trakcie dwóch opozycji Jowisza i Merkurego w Byku, zimne wiatry, zaburzenia, deszcze.

LISTOPAD 1555
Wielki z nieba zza czapy da
Wsparcie Adria bramie czyni ofertę [ofiarę],
Uratuje się z opałów ten, kto zdoła,
Owej nocy wielki, raniony ściga kufer.

W listopadzie ostatnia kwadra przypadnie 5go [o] 17 minucie w trakcie dwóch innych [aspektów] od Jowisza do Merkurego, w owych dniach umiarkowanych, oddanych we władzę zaburzeń i dżdżystych wiatrów. Nów Księżyca 13go o 20 godzinie 32 minut, w złączeniu z Wenus w Strzelcu przez Słońce i Księżyc, zimny i suchy, wiatry, deszcze i zaburzenia, podle. Pierwsza kwadra 21go w 7 minucie w Rybach, deszcz, acz wtedy kończący zaburzenia, wiatry, zniewaga, zrujnowana, odmiana pogody. Pełnia Księżyca 28go, o czwartej minucie, u Głowy Smoka, w trakcie sekstylu Jowisza i Marsa w Pannie, dni zróżnicowane, przykre, zmienne i dżdżyste.

GRUDZIEŃ 1555
Brama obwołuje zbyt wiarołomna i sztuczna [też: rozgłasza zbytek szachrajski i sztuczny],
Paszczą otwartą, stan pokoju,
Rodanu kryształowego, woda, śnieg, lód ubroczony,
Śmierć, martwy wiatr deszczem rozbija brzemię.

W grudniu pierwsza kwadra 5go o 18 minucie w Pannie. Dni zróżnicowane na skutek całkowitego wyziębienia, mrozy, śniegi, deszcze, wiatry, zaburzenia, zachmurzenie. Nów Księżyca 13go o 15 godzinie 19 minut, w złączeniu z Wenus w Strzelcu, przynoszący nader złą pogodę na skutek śniegów, deszczów, mrozów, zaburzeń. Pierwsza kwadra 20go o 16 minucie, w złączeniu z Saturnem, bynajmniej podła, zła, mało rześka, wezbrane rzeki, mrozy, śniegi, zaburzenia, zachmurzone niejasno i wprowadzające zamęt różnymi sposobami, choroby wywodzące się z pory roku wcale nie wypełniającej tego, co powinna. Pełnia Księżyca 27go o 15 godzinie 27 minut, w trakcie dwóch opozycji Wenus i Merkurego, straszliwie zimny wiatr, mróz. Z końcem roku, dni mało rozgrzane; ale krótkotrwale. Upraszajmy Boga, by winno nam było przejść rok w radości i pomyślności.

K O N I E C.

Zaćmienie Księżyca czwartego czerwca o 15 godzinie 28 minut osłonięte w głębokich mrokach, mimo, że ma być widoczne, zakryte w ciągu 21 punktów [tj. sekund], wróży osłabienie i nagłą śmierć pewnych wielkich osobistości i nagłe zmiany. Niechże Bóg ze Swej życzliwej łaski zatroszczy się o nich. Amen.