Ptasia Mowa albo Zielony Język

Język ptaków polega na nadawaniu słowom lub zdaniom innego znaczenia, albo poprzez grę dźwięków, albo przez gry słowne (verlan, anagramy, fragmenty słów …) lub wreszcie poprzez użycie symboliki literowej. Innymi słowy: język ptaków jest językiem kryptograficznym opartym na trzech poziomach:

Dźwiękowa zgodność słów wypowiedzianych z innymi niewypowiedzianymi słowami umożliwia semantyczne przybliżenie, które stanowi dobrowolne kodowanie, albo w celu ukrycia informacji, albo w celu wzmocnienia znaczenia pierwszego słowa;

Najstarsze dokumenty, które dziś przedstawiają teorię ptasiej mowy, zapisali Grasset d’Orcet i Fulcanelli i pochodzą z drugiej połowy XIX wieku. Niemniej jednak przypisywano język ptakom od niepamiętnych czasów: od dawna byłby to język wewnętrzny, tajemny system kodowania związany z alchemią i hermetyczną poezją (od Hermesa, boga patrona ukrytych zjawisk). Nabrał wymiaru psychologicznego w XX wieku wraz z twórczością Carla Gustava Junga czy Jacquesa Lacana, którzy dostrzegli nieświadome kodowanie w celu wzmocnienia znaczenia słów i idei.

„Słownik wymyślonych języków” wymienia kilka pozycji związanych z językiem ptaków: język zwierząt, język wron, język ekstazy (mistycyzm), język zabawy, język słowika, język tajny … Niemniej jednak istnieją języki zwariowane (jak język wron) bez historycznych podstaw, z pewnością patologiczne wynalazki z przypadku. Konieczne jest zatem odróżnienie „tajnych języków” od zwariowanych języków, języków wymyślonych (język żab, Arystofanes), żargonów, dialektów i imitacji („język zwierząt”, który, jak mówi Mircea Eliade, „ naśladuje ich ryki, zwłaszcza krzyk ptaków ”). Wreszcie istnienie ukrytego kodu pozwala oddzielić te powiązania i określić oryginalność języka ptaków.

Zasada

Nie jest zabronione dostrzeganie w wyrażeniu „język ptaków” czy „ptasia mowa” analogii do jego powietrznego wymiaru, ponieważ w końcu polega on na tym, aby dźwięk pobiegł, aby go usłyszeć, a nie czytać. Chodzi zatem o to, by nie ufać już „słowu pisanemu”, ale słyszeć „krzyk” ptaków, pianych słów.

Poniższy przykład pozwala zrozumieć zasadę:

  • zdanie zaszyfrowane: «Vois si un mets sage se crée, dit sans les mots»
  • zdanie odszyfrowane:«Voici un message secret disant les mots»

Ich znaczenie nie jest dla polskiego czytelnika istotne, ważne jedynie, aby zademonstrować, że w zdaniu zakodowanym znajduje się inne, o zupełnie innym znaczeniu. Choć jego wymowa jest podobna, lub wręcz identyczna.

Zdanie kodowane znaczy: „Zobacz, czy powstaje mądry posiłek, przemawia bez słów”…

A zdekodowane zdanie: „Oto tajna wiadomość przemawiająca słowami”…

Zakodowana wiadomość zawiera zestaw elementów do interpretacji: «vois si» [zobacz, czy], «un mets sage» [mądry posiłek], «se crée» [powstaje], «dit sans les mots» [mówi bez słów]. W przeciwieństwie do amfibologii (zdanie, które może mieć dwa znaczenia, jak w zdaniu „Zabiłem słonia w piżamie”. Jedno z nich to „Zabiłem słonia, który miał piżamę ” lub drugie: „Zabiłem go, gdy byłem w piżamie”, to przykład, który nie uwzględnia oczywiście logiki, zdanie w języku ptaków gra na homofonii słów, które ją tworzą. Interpretacja zależy od kontekstu i odbiorcy.

Ten przykład można interpretować jako zaszyfrowane wyjaśnienie języka ptaków: zachęca nas do wyjścia poza litery, ale raczej do faworyzowania wizji (vois/patrz), ponieważ kryje w sobie tajemnicę, wiedzę: se crée, czyli „powstaje”, lub „tworzy się” (w sensie: wiadomość rodzi się lub jest w niej, tutaj można zachować pierwsze słowo „sekret”), wiedza niematerialna, ponieważ „mówi bez słów”.

W tym języku, w którym dominuje „podwójne znaczenie”, dozwolone przez homofonię (i inne mechanizmy); w skrócie „rezonuje” i „uzasadnia”. Analogia z ptakami jest przede wszystkim fizyczna: dźwięki lecą wręcz przeciwnie niż litery, które pozostają niezmienne, nawet „L”. Popularne przysłowie „Zapisy pozostają, słowa odlatują” również świadczy o tej symbolice. Język ptaków zachęca nas do znalezienia głębokiego, ukrytego znaczenia zdania.

Geneza ekspresji

Wyrażenie „język ptaków” (używany jest również synonim „język aniołów”) ma jedno zmieszanie i liczbę mnogą:

Pierwszą możliwą interpretacją jest to, że odnosi się do faktu, że ptaki gwiżdżą melodie, muzykę dla ludzkiego ucha, ale z której ukrytego znaczenia nie zdajemy sobie sprawy. Jest to idea świętego, ukrytego języka, którego człowiek nie „słyszy” (w sensie zrozumienia). Grasset d’Orcet przyjmuje ten punkt widzenia. Ta interpretacja odnosi się również do greckiego mitu o Tejrezjaszu, który pewnego dnia zobaczył dwa kopulujące węże na Górze Cithéron (lub Górze Cyllene), ze strachu strachu zabił samicę uderzeniem kijem. Tejrezjasz został następnie przemieniony w kobietę. Siedem lat później znów zobaczył sparowane węże. Wtedy zabił samca, aby ponownie stać się mężczyzną. Później został skonfrontowany z bogami Zeusem i Herą, którzy pokłócili się, aby dowiedzieć się, czy mężczyzna doświadcza większej przyjemności miłosnej, niż kobieta. Zapytali Tejrezjasza, jako wtajemniczonego względem obu płci, po doświadczeniu obu sytuacji, młody mężczyzna odpowiedział, że według niego przyjemność kobiet jest dziewięć razy bardziej intensywna, niż mężczyzn. Hera oburzyła się, a potem zesłała na niego ślepotę. Zeus zrekompensował karę, jaką dostał Tejrezjasz darem nieomylnych przepowiedni i rozumienia języka ptaków.

Możemy również zobaczyć w bogu Hermesie, Merkurym wśród alchemików, twórcę języka ptaków. Skrzydlaty, reprezentuje niestałą i ezoteryczną zasadę tajemnicy Natury.

Ta nazwa może być również historyczną („synchroniczną”) deformacją fonetyczną nazwy tajnego bractwa zwanego „językiem piskląt gęsich” (w odniesieniu do małej gęsi, termin staje się archaiczny), tak nazwanego z powodu ptasich łapek noszonych na ramieniu przez budowniczych katedr. Używali żargonu na budowach, aby zachować rodowe techniki Wytwarzania. Jednak po „Strajku katedr” (czyli po ogłoszeniu Templariuszy jako non grata we Francji 19 marca 1314 roku) większość zainicjowanych robotników uciekła przed francuską inkwizycją do północnych Włoch (gdzie mieli przygotować renesans) i na Bliski Wschód. Po wydaniu ich Inkwizycji ci ludzie z wewnątrz, nazywani „Saracenami”, rozpowszechniali swoją wiedzę za pomocą tajnych systemów kodowania, szybko przyswojonych naukom okultystycznym, przede wszystkim jako: tarot marsylski, „ art goth ”(sztuka światła, która stanie się sztuką gotycką), alchemia i język ptaków.

Odtąd język gąsiąt, będący zbiornikiem tradycyjnej wiedzy budowniczych katedr, przekształca się w język ptaków, który w ten sposób ukrywa się i staje się językiem osoby używającej poufnych informacji. Zyskuje się na złożoności, aby nie przyciągnąć uwagi cenzury i klątwy duchowieństwa, uciekając się nawet do starożytnych języków, takich jak greka. Słowa są zatem obciążone co najmniej dwoma znaczeniami, umożliwiając przekazywanie informacji bez wzbudzania podejrzeń i przy użyciu środków komunikacji swoich czasów (poezja, napisy, piosenki, rymowanki itp.).

Wróżby i auspicje

W czasach starożytnych ptaki uchodziły za posłańców bogów. Auspicia, wróżenie z lotu ptaków na magicznym kwadracie rzutowanym na ziemię (lub „templum”) pozwalało zrozumieć boskie intencje. Auspices/patronaty/opieka wyższa/zwierzchność (od aves spicere: „obserwacja ptaków”) było przede wszystkim metodą wizualną, uwzględniającą również obserwowany krzyk ptaków. Od niepamiętnych czasów krzyk ptaków jest odpowiednią metaforą dla ludzkiego umysłu, który próbuje zakodować zaszyfrowane przesłania Natury. Pod wpływem chrześcijan język ptaków stał się „językiem aniołów”, zachowując w ten sposób cały wymiar komunikacji między światem widzialnym i niewidzialnym, jaki miał u źródła.

Od tego czasu niektórzy autorzy potwierdzają od starożytności istnienie tajnego języka zarezerwowanego dla „diviums” (divines/boscy), zapoczątkowanego boskimi przesłaniami. Diodorus z Sycylii w swojej bibliotece historycznej (Księga V, 31) wyjaśnia, że istnieje język bogów:

Mówią bowiem, że… ci ludzie (druidzi), którzy znają boską naturę i mówią, że tak powiem, tym samym językiem, co bogowie…”

Wergiliusz w Eneidzie (Księga III, 360) uczy nas, że „język ptaków” jest jedną z umiejętności wróżbity:

Synu Troi, tłumaczu bogów, ty, który pojmujesz zachcianki Phoebusa, trójnogi, wawrzyny z Claros, ty, który rozumiesz gwiazdy i język ptaków oraz wróżby zapowiadane ich szybkim lotem, chodź, mów”…

Bardzo wcześnie potwierdzany jest ten język, oprócz języków ludzkich:

Ci, którzy twierdzą, że filozofia zaczęła się od Barbarzyńców, wyjaśniają, że u każdego przybrała ona szczególną formę. Mówią więc, że Gymnosofiści i Druidzi filozofowali przez wymawianie enigmatycznych zdań (Diogenes Laertius, Lives and Doctrine of Famous Philosophers, Księga I, Prolog, 6).”

Niemniej jednak ten język może mieć prawdziwe pochodzenie językowe. Iambule, grecki pisarz (I wiek pne) w zaginionym fantastycznym dziele, pisze, że mieszkańcy wyspy na Oceanie Indyjskim mają obolały język (przecięty na pół), co pozwala na konwersacje, każda litera odnosi się do dźwięku (28 dźwięków / liter) z 7 znaków, który można utworzyć na różne sposoby. Diodorus z Sycylii, w księdze II swojej Bibliotheca, streszcza swoje uwagi:

Ich język ma również coś wyjątkowego, co przychodzi im częściowo z natury, a częściowo z operacji, którą tam wykonują. Jest podzielony na długość i wydaje się podwójny aż do korzenia. To daje im zdolność nie tylko wymawiania i artykułowania wszystkich słów i sylab, które mogą być używane we wszystkich językach świata, ale także do naśladowania śpiewu lub krzyku wszystkich ptaków i wszystkich zwierząt, jednym słowem wszystko rozbrzmiewa jak można sobie wyobrazić. Najciekawsze jest to, że tego samego człowieka wspierają dwie osoby naraz za pomocą swoich dwóch języków i jednocześnie on udziela im odpowiedzi na bardzo różne tematy bez pomieszania.”

Wreszcie Platon w Kratylos przywołuje język o podwójnym znaczeniu i uważa, że słowo to odzwierciedla rzecz, którą reprezentuje. Następnie wyjaśnia, że między słowami, a rzeczami istnieje związek bezpośredniości.

Trubadurowie i średniowieczna poezja

Niemniej jednak, oprócz istnienia opatrzności/auspices, żaden starożytny tekst nie ustanawia podobieństwa między językiem bogów, a językiem ptaków; dopiero w średniowieczu pojawia się pierwsza gra słów:

Fulcanelli w swojej głównej pracy Les Demeures Philosophales zauważa: „Używany w średniowieczu przez filozofów, uczonych, pisarzy, dyplomatów. Rycerze Zakonu i wędrowni rycerze, trubadurzy, truwerzy i minstrele […] dyskutowali między sobą w języku bogów, zwanym wciąż radosną nauką lub radosną wiedzą, naszą hermetyczną kabałą. Nosi ponadto imię i ducha Rycerstwa, którego mistyczne dzieła Dantego ujawniły nam prawdziwy charakter. […] To był tajny język cabariers, jeźdźców lub rycerzy (fr. chevaliers). Wtajemniczeni i intelektualiści starożytni posiadali całą wiedzę.”.

Fulcanelli wierzył, że język ptaków zawdzięcza swoje źródło pewnemu rycerskiemu bractwu pasjonującemu się okultyzmem, stąd ich nazwa „cabariers”, paronim „cavalier” i niedoskonały homofon wyrazu chevalier/rycerz. Niemniej jednak nic nie mówi się o jego naturze, z wyjątkiem korespondencji fonetycznej między cabalier/kabalista, a chevalier/rycerz.

Język ptaków pojawia się głównie w średniowiecznym systemie szyfrowanym, wymyślonym przez trubadurów i truwerów, aby przekazywać wiadomości, które udaremniały cenzurę władz, w tym kościelnych. Nawet dzisiaj gry słowne, a zwłaszcza kalambury, są popularnymi pozostałościami tego poetyckiego języka. Na przykład słowo maladie/choroba może zawierać zakodowane znaczenie: jest to Mal qui dit „zło które mówi” i może odnosić się do instytucji lub praktyki. Natomiast Bénédiction/błogosławieństwo” to la Bonne Diction/dobra dykcja”, co być może odnoszono do sztuki poetyckiej. Innym przykładem są wyrażenia Bonne Heure/szczęśliwa godzina, lub Bonheur/szczęśćie i Mauvaise Heure/Zła godzina, tj. Malheur, nieszczęście.

Grasset d’Orcet

Grasset d’Orcet (1828–1900) badał ślady systemów kryptograficznych starożytnej Grecji. Dzięki temu doświadczeniu opublikował artykuły na temat języka ptaków, wydane w British Review. Przyjaciel Fulcanellego, który wywarł potężny wpływ na Abbé Henri Boudeta (patrz poniżej), Grasset d’Orcet poświęcił się badaniu „Materiałów kryptograficznych”, czyli reguł dekodowania tekstów w języku ptaków. Koncentrował się głównie na heraldyce, innej nauce o pochodzeniu okultystycznym, używającej podwójnego języka. Hieroglificzne motta herbu podlegają regułom pozwalającym na ich „czytanie” (inne niż kultowe):

  1. motto składa się z wersów od sześciu do ośmiu sylabach, zakończonych jedną sylabą lub między literą L,
  2. Każdy ozdobiony rysunek musi być rozszyfrowywany, zaczynając od stóp (od dołu do góry).

Fulcanelli

Fulcanelli, którego prawdziwa tożsamość pozostaje nieznana, w Les Demeures Philosophales, dziele o nowoczesnej alchemii, w którym pokazuje, że mistrzowie spagyrii utrwalili swoją wiedzę przodków w kamieniu katedr, był jednym z pierwszych, którzy wyraźnie ujawnili znaczenie Języka Ptaków:

Starzy mistrzowie, przygotowując swoje traktaty, używali przede wszystkim hermetycznej kabały, którą wciąż nazywali językiem ptaków, bogów, radosną nauką lub radosną wiedzą. W ten sposób mogli ukraść wulgarne zasady swojej nauki, owijając je w kabalistyczną przykrywkę. […] Jednak ogólnie ignoruje się to, że idiomem, u którego autorzy zapożyczyli swoje terminy, jest archaiczny grecki język ojczysty wielu wyznawców Hermesa. Powodem, dla którego nie zauważamy interwencji kabalistycznej, jest właśnie to, że francuski pochodzi bezpośrednio z języka greckiego.

Kryptograficzny wymiar tego języka jest zatem według niego udowodniony; Niemniej jednak miał być oparty na starożytnej Grecji. Następnie Fulcanelli zdefiniował metodę opartą na języku ptaków jako fonetyczną:

Język ptaków jest fonetycznym idiomem opartym wyłącznie na asonansie. Nie bierze pod uwagę pisowni, której sam rygor służy jako hamulec dla dociekliwych umysłów.

Kontynuuje, nalegając na podwójne znaczenie tego języka:

„Starożytni pisarze nazywali go langua general („ język uniwersalny ”) i lengua cortesana („ język dworski”), to znaczy język dyplomatyczny, ponieważ zawiera podwójne znaczenie odpowiadające podwójnej nauce, jeden pozorny, drugi głęboki.”

Następnie uczynił go oryginalnym językiem ludzkości sprzed Babel:

„Nieliczni autorzy, którzy mówili o języku ptaków, przypisują mu pierwsze miejsce u źródła języków. Jego starożytność miała sięgać aż do Adama, który miał użyć go do nadania, zgodnie z rozkazem Boga, imion odpowiednich do określenia cech stworzeń i stworzonych rzeczy.”

Symbole katedr, świadectwa ikonografii alchemicznej i okultystycznej są często zrozumiałe dzięki rebusowi lub czytaniu na głos. Przykład Fulcanellego przedstawiający konia zdobiącego południową ścianę kościoła Saint-Grégoire-du-Vièvre, którego przesłanie odczytywane jest po raz pierwszy w rebusie lub języku rycerzy i aby się zawrzeć w symbolach, jest o wiele mniej oczywisty do zrozumienia.

Ojciec Boudet

Ojciec Boudet, proboszcz parafii Rennes-les-Bains, napisał w 1886 roku La Vraie Langue celtique [Prawdziwy język celtycki], dzieło oparte na angielskich grach słownych (po angielsku „pun”); starał się ujawnić międzynarodowy i społeczny wymiar języka ptaków. Szczególnie interesował go język punicki (afrykański), pozostał dla niego najbardziej prymitywny. W ten sposób prześledził go z powrotem aż do tego używanego przed Babel (pod wpływem Fulcanellego):

Przytoczone przykłady są wystarczająco liczne, aby pokazać w języku punickim doskonałe pochodzenie języka poprzedzającego Babel„.

Boudet łączy (zawsze w procesie fonetyczno-symbolicznego wzmocnienia) nazwę Babel z angielskim słowem „Babble”, co oznacza „bełkotać” (mówić jak dziecko); z drugiej strony uważa, że ta bliskość oznacza, że język ptaków przypomina bełkot: język paradoksalny, który słyszymy, ale nie rozumiemy, z wyjątkiem osób z wewnątrz.

Co więcej, słowo, dla Boudeta, ukrywa całą wiedzę przodków o zjawisku, taką jak kondensacja doświadczeń:

Nowe słowa nie mają już tej samej prostoty; wyrażają przez prymitywne terminy, czasem zdania symboliczne, niekiedy opowiadając fakt historyczny i rzeczywisty.

Język Kabyle, wśród tych punickich, jest najbardziej odkrywczym z obecnie współistniejących z językkiem ptaków; co więcej, sama nazwa „punic” identyfikuje naturę tych języków, które nadal posiadają kod symboliczny:

Dokładnie badając obecny język Kabylesa, upewniamy się, że składa się on z kalamburów, a zatem z samego punickiego – kalambur/pun (peun) ma czynić grę słów.

W tym języku zachowana jest nienaruszona architektura odniesień i korespondencji: „Te nowe kombinacje są również łatwe do zaobserwowania w języku Kabyle […], odtwarza je w większej czystości i pozwala niejako uchwycić przemijające myśli o wielkiej czystości, zaskakujące myśli filozoficzne, obrazy obyczajów, które nie pozostawiają nic do życzenia.

Boudet lubi nawet wierzyć, że połączenie fonetyczne Kabyle / Cabale (inna nazwa sztuki alchemików, którą należy odróżnić od imiennika Kabały, czyli od egzegezy judaistycznej) jest znacząca. Pamiętajmy, że nazywamy także język ptaków: „Kabałą filozofów” (alchemików, synonimów filozofów w średniowieczu).

René Guénon

Główny metafizyk pierwszej połowy XX wieku René Guénon, w Symboles de la Science sacrée [Symbolach świętej nauki] uważa, że język ptaków jest zbiorem podstawowych ezoterycznych formuł i zaklęć. Uważa to za metaforę komunikowania się człowieka z „wyższymi istotami”, którymi są anioły: „ptaki są często uważane za symbol aniołów, to znaczy dokładnie nadrzędne stany”. Pokazuje, że w tradycji islamskiej pojawia się język ptaków, wraz z postacią Salomona:

A Salomon był spadkobiercą Dawida; i powiedział: O ludzie! uczono nas języka ptaków [„ullimna mantiqat-tayri] i spełniło się wszystko”.

Anioły są często przedstawiane jako ptaki.

Termin aç-çāffāt jest uważany za dosłownie oznaczający ptaki, ale jako symbolicznie odnoszący się do aniołów (al-malā’ikah) przez bliskość fonetyczną. Język ptaków byłby zatem wyrazem języka aniołów. (Guénon cytuje w szczególności studium symboliki „rajskiego ptaka” L. Charbonneau-Lassaya, oparte na rzeźbie, w której ten ptak jest przedstawiany tylko z głową i skrzydłami, w formie, w której często przedstawiane są anioły).

Dla Guénona język ten opiera się przede wszystkim na uniwersalnym rytmie, wierszu i poezji. Tradycja islamska uważa ponadto, że Adam w ziemskim raju mówił wersetem, to znaczy w języku rytmicznym; to jest język syryjski.

Nawet współczesna poezja zachowałaby tę mistyczną, pierwotną stronę, która tłumaczy, dlaczego wszystkie święte teksty są pisane wierszem.

Okultystyczny system kodowania

Od 13 października 1307 roku i aresztowania templariuszy z rozkazu króla Francji Filipa Pięknego język budowniczych katedr stał się zabroniony, ponieważ był podejrzany i dlatego ukryto go. Stał się mniej lub bardziej intuicyjnym systemem szyfrowania, ponieważ opiera się na fonetyce i bliskości znaczenia słów; w przeciwieństwie do innych systemów, bardziej matematyki, implementacji kluczy i tabel korespondencji, jak na przykład słynny kod Enigmy z II wojny światowej. Język ptaków pozostaje systemem kodowania, w którym nie istnieje, ściśle mówiąc o metodzie pisemnej, klucz deszyfrowania w pełni.

Tutaj musimy odróżnić go od innych tajnych, plemiennych i etnicznych języków, w szczególności (od dziedziny etnologii, takiej jak język Dogonów, studiowany przez Michela Leirisa lub jako „machaj juyai”, którym wciąż posługują się niektóre rodziny tradycyjnych zielarzy, Kallawaya, którzy mieszkają w Andach Boliwijskich) oraz żargony i gwary regionalne lub specjalistyczne (zawodowe) jak koczowników Argot w Dolnej Bretanii (tajny język dekarzy, szmaciarzy i żebraków) lub języki tworzone ad hoc jak Polari, język homoseksualistów.

Język ptaków pozostaje systemem kodowania, w którym nie istnieje, ściśle mówiąc o metodzie pisemnej, sumaryczny klucz deszyfrowania.

Ten system jest ostatecznie utworzony na podstawie kilku prostych zasad, które mogą być kluczami, nawet jeśli nigdy nie są ustalone na piśmie, co czyni go kryptografią:

Homonimiczne słowa i frazy

Używając języka ptaków, możemy odkryć w niektórych starożytnych wyrażeniach inne wyrażenia, zupełnie odmienne, o różnych znaczeniach:

Na przykład słowa: silence/cisza (= si lance/jeśli włócznia), larme/łza (= l’arme/broń), mots/słowa (= maux/zło), François/ Franciszek (= franc avec soi/wolny od siebie), mer/morze (= mère/matka), métamorphose (= mets ta mort et ose/umrzyj i ośmiel się).

Dla czytelnika polskiego ta gra słów może być niezrozumiała, gdy nie wie, że czytane głośno wybrane wyrazy i złożenia wyrazów brzmią właściwie jednakowo, lub bardzo podobnie, różniąc się najwyżej akcentacją. Np. silence oraz si lance czyta się silans, larme i l’arme wymawia się larm. Mer i mère brzmią mer. Itd.

Jest to raczej podstawowy system przekazywania informacji przez teksty: wiersze, alchemiczne traktaty itp., w taki sam sposób, jak we francuskim ruchu oporu ludzie z „armii cieni” przekazywali sobie plany sabotażu armii niemieckiej za pomocą wierszy z literatury francuskiej, wierszy kodowanych.

Dla niektórych autorów język ptaków bardziej przypomina glosolalię lub język proroków: CG Jung uważał, że „możliwe jest, że dziwność i wygląd zewnętrzny nieświadomych treści, które nie zostały jeszcze zintegrowane ze świadomością, wymagają języka, który jest również obcy”. Niemniej jednak ten stan rzeczy nie umniejsza oryginalności języka ptaków, który, choć nieświadomy w swoim aspekcie glosolalicznym, pozostaje jednak „zmotywowany”. Słownik glosolaliczny w Słowniku języków wymyślonych zakłada, że glossolalia wykorzystuje trzy mechanizmy językowe, które sprawiają, że jest to rozsądny język: powtarzanie, reduplikacja i jąkanie.

Zestaw liter

Język ptaków nadaje literom szczególne znaczenie; w ten sposób jest on związany z Kabałą, która widzi w każdej literze ikoniczne i graficzne przedstawienie egzystencjalnej lub boskiej koncepcji porządku „kosmosu”: „a” jest prawem, „e” światem.

Ta koncepcja jest początkiem okultystycznego czytania tekstów założycielskich, takich jak dzieło Rabelais`a Pantagruel, wymieniane u podstaw języka ptaków. Bohaterowie Wielki Gousier, Gargamel, Gargantuas itp. zaczerpnęli swe inicjały z litery G reprezentującej poszukiwania wewnętrzne w języku ptaków. Rzeczywiście, litera G jest jakby zwrócona na samą siebie. P Pantagruelowe reprezentuje następnie kwintesencję, czyli piąty element, oprócz elementów ziemskich ognia, wody i powietrza, alchemiczny symbol Całości.

Na przykład S reprezentuje poszukiwanie „we wszystkich kierunkach” bez osi (w przeciwieństwie do P, która ma oś, symbol axis mundi).

A symbolizuje stworzenie, podczas gdy Z łączy niebiańskie i ziemskie płaszczyzny.

Jeśli chodzi o V, reprezentuje rodzaj lejka, symboliczną figurę szkła, wazon (Święty Graal jest jedną z możliwych postaci) lub athanor, mistyczny pojemnik alchemików. Stąd interpretacja, że nazwy wszystkich wód mineralnych zaczynają się na literę V: Vichy, Vittel, Volvic, Evian; łacińskie powiedzenie „In vino veritas” ostatecznie wzmacnia symbolikę, jak podkreśla Christian Dufour w swojej książce Hear Words That Say Evils (2001).

W. John Weilgart podjął tę symbolikę liter w układzie języka AUI, języka stworzonego do komunikowania się z kosmitami.

Gra słów

Język ptaków funkcjonuje w zakresie spontaniczności i bezpośredniego zrozumienia.

Klasycznym przykładem gier słownych dozwolonych przez język ptaków jest częsta nazwa karczmy: /au lion d’or/pod złotym lwem”, bardzo popularna nazwa w branży. Praktyka ta wywodzi się z analfabetyzmu ówczesnych podróżników, którzy chcąc dowiedzieć się, gdzie znaleźć schronisko, chętnie czytali znak fonetycznie (co daje, jeśli wolniej dekodujemy sylaby: au lit on dort/W łóżku śpi się”). Fonetycznie to: o lią dor i: o li ą dor.

Luc Bige, w swoim Petit dictionnaire en langue des oiseaux. Prénoms, Pathologies Et Quelques Autres [Małym słowniku w języku ptaków. Imiona, Patologie i Niektóre inne] wymienia te powszechne frazy z dwoma znaczeniami. Pokazuje także, że przy każdym słowie możliwości rosną i, że z prostego zdania można, zgodnie z różnymi metodami (dekonstrukcja sylab, homografów, homofonii, pól semantycznych …), uzyskać za każdym razem inne znaczenia zdania. Daje przykład prostej frazy: Ma chandelle/Moja świeca, która może dać:

ma chan d’elle > elle m’a chanté > mon chant qui vient d’elle >/moja piosenka o niej> zaśpiewała mi> moja piosenka od niej>

mon chandail/mój sweter

ma champ d’elle > mon champ qui vient d’elle/moje pole od niej> moje pole, które od niej pochodzi

mâ(che) champ d’elle > mâche (laboure, etc.) son champ/przygotowuje (orze itp.) swoje pole

mâ(che) chant d’ailes > le chant de ceux qui ont des ailes/> piosenka tych, którzy mają skrzydła

Z każdym słowem możliwości znaczenia są niezliczone, wzmacniane przez naturę języka francuskiego.

Neologizmy i fałszywe etymologie

Język ptaków może być również oparty na elementach łacińskich i greckich, stosowanych w szczególności w neologizmach naukowych (technika „kompozycji”, w przeciwieństwie do etymologii naturalnej). Zakodowane słowo zyskuje zatem bardziej mistyczną i abstrakcyjną interpretację:

Na przykład słowo chandelle /świeca” można podzielić na „chan-dele” odnoszące się do morfemów:

Chan” w połączeniu z rzeczownikiem chant/śpiew,

Dela” greckiego délos, co oznacza „widoczny; jasny”.

W ten sposób uzyskujemy sens stworzony od podstaw o właściwym znaczeniu (jasna/widoczna pieśń), dzielony i odbierany tylko przez tych, którzy znają ten proces. Ta technika dodatkowo zwiększa liczbę możliwości, aby język widział zakodowane znaczenie w każdym słowie. Należy to porównać do popularnego zjawiska „fałszywej etymologii”.

Ten proces jest znany alchemikom; Paracelsus wzbogacał swoje traktaty o szereg pojęć wymyślonych na greckich i łacińskich korzeniach, odnoszących się do dźwięków języka francuskiego, a zatem do słów o precyzyjnych znaczeniach, których nie ma w leksykonie.

Anagramy

Język ptaków, oprócz możliwości fonetycznych, formy liter i korzeni z języków obcych, wykorzystuje permutację liter składających się na słowo. Anagramy są powszechne w kodowanych tekstach. Na przykład nazwisko „Rachel” odnosi się do imienia „Charles” w przypadku prostego anagramu. Ale możemy również rozszerzyć to słowo na wykaz bliskich leksykonów, stosując anagramiczną metodę scrabble: słowo chandelle /świeca odnosi się następnie do „chaldeen”, „allèche”, „chenal”, „nacelle” itp.

Ponieważ permutacje są niezliczone, kodowanie nie może być wykonane bez klucza kryptograficznego.

Nazwy anatomiczne lub medyczne

Wiele z nich uzupełnia się homonimami i tzw. fałszywymi przyjaciółmi. Na przykład dent /ząb (z łacińskiego dens) jest narzędziem, które wchodzi dans/w (z łaciny intus) pokarm, który ma zostać strawiony w/dans ciele. Książka Michela Odoula jest pełna takich analogii między mots/słowami i maux/złem. Na przykład problemy z genoux /kolanem [fonetycznie: żenu] byłyby związane ze społecznością, to znaczy z powiązaniami między je/ja a: nous/my (fonetycznie: nu).

Językoznawstwo i język ptaków

Praca Bige, „Mały słownik w języku ptaków. Pierwsze imiona, patologie i niektóre inne” ujawnia twórcze metody tworzenia symbolicznych gier słownych, które niezaprzeczalnie łączą gramatykę kombinatoryczną i składnię. Proponuje, aby najpierw zacząć od napisania słowa lub stworzyć peryferazę, a następnie, sylabę po sylabie, zapisać wszystkie możliwości i „we wszystkich kierunkach”, aby odsłonić wszystkie konotacje. Bige daje również możliwość korzystania z „verlan” (pisania sylab w odwrotnej kolejności) lub palindromu (czytanie w obu kierunkach słowa, o dwóch różnych znaczeniach). Następnym etapem jest sugestia innych słów, które wyglądają podobnie, lub uzupełnienie ich w razie potrzeby i zgodnie z symboliką, którą chcemy zasugerować. Wreszcie, ponieważ język ptaków jest przede wszystkim fonetyczny, Bige radzi czytać na głos słowa skonstruowane w celu sprzyjania fonicznym echom i ukrytym znaczeniom.

Jonathan Swift, mistrz gier słownych.

Odwołanie literatury do języka ptaków jest różnorodne i zróżnicowane. Dla Fulcanellego: „Dzieła François Rabelais i Cyrano de Bergeraca, Don Kichot Miguela de Cervantesa, Podróże Guliwera Swifta, Sen Poliphile Francesco Colonny, Opowieści o mojej matce Gęsi, Charlesa Perrault oparte są na grach słownych tego tajnego języka. Cyrano de Bergerac w Les États et empires du soleil spotyka cudownego ptaka, który mówi do niego śpiewając i cytuje niektórych poetów, którym udało się mówić językiem ptaków, takich jak Apollonius z Tyany, Anaksymander lub Ezop.

Dla Richarda Khaitzine’a w „La langue des oiseaux” dworskie wiersze miłosne są pisane w języku ptaków, który jest przede wszystkim pozytywnym, szczęśliwym językiem, „śpiewającym” Radosną Wiedzę.

Opowieści filozoficzne skrywają również podwójne znaczenie, poprzez grę dźwięków i nazwisk, również przez fałszywe etymologie. Jonathan Swift, autor Podróży Gulliwera, opublikował także książkę o „kalamburze” lub angielskiej sztuce robienia kalamburów, co świadczy o jego znajomości języka ptaków w 1719 roku, zatytułowaną Ars punicat, Sztuka puncowania lub Kwiat języków w 79 regułach (Sztuka punicka lub kunszt kalamburu, albo kwiat języków w 79 regułach), które można tłumaczyć jako „Sztuka kalamburu”. W ten sposób, dla Gérarda de Sède, Swift byłby twórcą języka „punickiego” (od „pun”: kalambur, a nie „punicki”), który „grą słów potrafił tworzyć właściwe imiona ludzkie”, Abbé Boudet zainspirował się do skodyfikowania nazw tajemniczych miejsc w swoim traktacie. Po Swifcie na jego modelu hrabia Joseph de Maistre zakodował swoje prace i odniesienia toponimiczne.

Historie dla dzieci wykorzystują także gry słowne. Roald Dahl w Le Bon Gros Géant [Dobrym grubym Olbrzymie] każe mu powiedzieć: „pyszny, zniesławiający, dziki i osobliwy, struś i Austria (autruche et Autriche, fonetycznie: otrisz), ulotny smak”, dobry przykład języka ptaków.

(Tekst jest tłumaczeniem artykułu z francuskiej Wikipedii)

Słodka krew

Monika Hauf w swojej książce podsumowuje wnioski z wielu opowieści średniowiecznych poetów o Graalu na temat tego, czym Graal mógł być. Na ogół to kielich lub misa, w które Józef z Arymatei zebrał krew Jezusa, lecz w tekście Wolframa von Eschenbacha nie jest kielichem, a kamieniem. Lapisem alchemików, jak się można domyślać. Kamień ów miał spaść z nieba, a pilnowały go anioły, które podczas buntu Lucyfera pozostały neutralne i za karę (choć do końca tego nie wiadomo) Bóg również strącił je na ziemię. Odtąd strzegą go chrześcijanie o czystych sercach.

Mówi Pytyja: Sięgnę do swoich wizji. Przez lata śniłam dziwne historie, w których wątki zaczęły się łączyć ze sobą w szczególny sposób, choć – zaznaczam – wciąż są oderwanymi cząstkami czegoś, czego pojąć w pełni nie umiem. W pewnym sensie dotyczą kwestii Graala, choć opowieść, która do mnie schodzi bywa nieco inna.

W czasach nieokreślonych, a może na koniec wszystkich czasów, podczas przepływu Fali „spadł” na ziemię (choć była to świadoma decyzja pilotów) statek, napędzany energią dwojakiego rodzaju. Mógł podróżować równie dobrze przez niższe światy. Na ogół przebywa w 4 wymiarze, lecz potrafi zmaterializować się również w 3 i funkcjonować nawet w warunkach nieznośnych dla światła duchowego. Można sobie wyobrazić jak cennym kąskiem jest dla demonów, które przejmując go znalazłyby drogę w światy wyższe, wprost do serca Króla…
Istoty pozostały, gdyż towarzyszą KSIĘŻNICZCE (czasem mowa jest o Królewnie). To ukochana córka Króla Południa spod znaku Byka, do którego należy ogromna flotylla statków, ciągnących przez naszą Galaktykę. Księżniczka postanowiła zostać na Ziemi w momencie, gdy podobne im wszystkim istoty musiały z jakichś względów (być może przesunięć kosmicznych) szybko ją opuścić. Była to jej własna i nieodwołalna decyzja, narażająca ją na śmierć, lub na coś jeszcze gorszego… Póki żyła było pewne, że Ziemia nie zostanie zniszczona przez kosmiczną armię wojującą z siłami, które przejęły naszą planetę… Towarzysze, którzy z nią pozostali, królewscy strażnicy, postanowili ją chronić, aż do czasu powrotu Króla, który miał wypaść za kilka tysięcy lat.

Tak, Księżniczka miała w sobie coś wyjątkowego, to coś jest związane z jej krwią. W pytyjskich snach musiała pić krew zwierząt, aby utrzymać się przy życiu, było to coś w rodzaju porfirii (choroby genetycznej trapiącej przedstawicieli starych rodów, wiążącej się także z nadwrażliwością na światło). Ona, jak i tajemnica pojazdu oraz istot, które w niej mieszkały była utrzymywana po potopie w egipskim Labiryncie. Zresztą pojazd w specyficzny sposób istnieje poza czasem, może jednak ukazywać się tym, którzy znają do niego ścieżkę.
Drogę do serca Labiryntu odnalazł niegdyś młody chłopiec, sługa kapłanów, prawdopodobnie żydowskiego pochodzenia (można by go nazwać umownie „Józefem”), który odkrył w podziemiach ogromną salę z basenami, gdzie kąpały się… dinozaury, dokarmiane przez pilnujących je jasnowłosych ludzi krwią i mięsem ofiar, składanych im przez egipskich wyznawców świętego krokodyla oraz… żydowskich kapłanów, którzy wtedy przebywali w Egipcie i pełnili ważne funkcje. Chłopiec, wtajemniczony przez Rudzielca (tu przypomnę, że rudy był np. król Dawid, rudy kolor włosów to także oznaka zmieszania krwi dwóch ras, północnej i południowej, a w opowieści o Graalu to Merlin był dzieckiem diabła i czystej dziewicy, czyli jednoczył w sobie żywe sprzeczności) narodził się (w sensie zmaterializował, przeszedłszy świadomie przez wrota czasu) w VI wieku w Anglii, jako król Artur. On przekazał wiedzę wybranym ludziom, którzy poznali i mieli odtąd strzec dojścia do pojazdu, a sam został Wielkim Mistrzem zakonu, obiecując, że pojawi się na koniec jako zwycięzca. Tak naprawdę wiedział od Rudzielca, że już nim został w momencie odnalezienia drogi do centrum Labiryntu i odkrycia jego tajemnicy, co do tamtej pory nie udało się żadnemu człowiekowi, a gwarantowało utrzymanie cech wyższowymiarowych w trakcie trwania ery ciemności. Każdy z wtajemniczonych przez niego „rycerzy okrągłego stołu” poznał jakiś fragment wiedzy (mapy, planu, kalendarza), która miała odtąd zacząć funkcjonować w czasie i spróbować przetrwać okres średniowiecznego mroku.
W ślad za nim podążył stary człowiek, który zabłąkał się w Labiryncie, lecz uporem swoim zdołał zgromadzić znaczną energię i popleczników, na bazie kultów szamańskich…

Tajemnicę posiedli templariusze i rozrzucili puzzle w ściśle wyznaczonych i znanych sobie miejscach Europy, gdzie mieli swoje komandorie. Pytyja widzi trzy rzeki posiadające delty, trzy wieże (baszty) zbudowane przy nich, tworzące na mapie trójkąt. W niektórych kościołach umieszczono symbole naprowadzające na następne miejsce, to rodzaj przestrzennego labiryntu, który poszukiwacz Graala musiałby przejść od miejsca do miejsca, aby rozplątać węzeł. Jedna z tych wież, na którą jest wskazówka w pewnym nadmorskim kościele stała jeszcze w połowie XI wieku na brzegu morskim, który w tej chwili zamienił się w jezioro klifowe, ruiny są tam do dzisiaj. Prowadziła do niej droga wywiedziona z kościoła zbudowanego na zamieszkanym półwyspie w kształcie krótkiej maczugi o nazwie zaczynającej się na I (Inuen?), brzmiącej w tamtych stronach obco. Kościół, wraz z całym półwyspem został wkrótce zalany przez morze, w tym miejscu jest jednak o wiele płycej, a fundamenty budowli istnieją do dzisiaj na dnie morskim. Wieżę z białego kamienia nazywano Strażnicą.
Dojście do pojazdu zostało w ostatniej chwili przeniesione i droga zmieniona.
Towarzysze Księżniczki, ukazujący się wtajemniczonym stworzyli system, który miał wytwarzać podwyższony poziom energii, wydzielanej przez grupy ludzkie w czasie zbiorowych przeżyć religijnych. Energia ta była niezbędna do podtrzymywania życia Księżniczki i funkcjonowania pojazdu. Emocja miłości powiązana z zaakceptowanym cierpieniem wiązała ze sobą sprzeczne cechy (światło i ciemność), skierowując je w ekstazie w górę i uruchamiając Boską Moc. Być może wykorzystywano do jej utworzenia ślub czystości.
Z czasem jednak pokarmu/paliwa zaczęło brakować. Droga została ukryta, wtajemniczeni w nią ścigani i okrutnie zabijani. Wzrósł strach, a także niepewność, generowana przez kontr-poszukiwaczy, którym również zależy na przejęciu pojazdu, Stopniowo tajemne święte obrządki, takie jak ryt szkocki zostały przeinaczone i przejęte.
Narastające niebezpieczeństwo utraty pojazdu zmusiło 3 najbliższych towarzyszy Księżniczki do inkarnowania w ludzkich ciałach. Każdy z nich ma według przedsięwziętego planu 3 życia. Ogromnym problemem dla nich i dla powodzenia całej sprawy jest utrata pamięci po narodzinach.
Powtarza się przepowiednia w snach: Kiedy trzech, pochodzących z rodzin o starych korzeniach związanych z Wężem, spotka się i rozpozna, a każdy w swojej dziedzinie odgadnie ważną zagadkę przeszłości, wszyscy umierają, a gdy stanie się to po raz trzeci, narodzi się diabeł.

Czerwień – Ogień – Elias

Azazel, nim zszedł na ziemię, był jednym z Serafinów, ognistych aniołów. Pisano o nich: „Serafini to władcy światła, Synowie Wiecznego Ognia, który spoczywa uśpiony jako Moc Węża, Kundalini.” Z powodu związku z ogniem, rozpoznawalnym kolorem Pawiego Anioła często jest kolor czerwony.

Księga Henocha: Wizja pałacu Bożego
8 Ujrzałem następującą wizję: Oto o bloki zawołały do mnie w widzeniu i mgła do mnie zawołała, i droga gwiazd, i błyski błyskawic ponagliły mnie i popchnęły mnie, i w widzeniu wiatry uniosły mnie i porwały mnie, i uniosły mnie do nieba.
9 Wszedłem, aż zbliżyłem się do muru, który zbudowany był z kamieni gradowych i język ognia otaczał go. Zacząłem czuć lęk.
10 Wszedłem do języka ognia i zbliżyłem się do wielkiego domu, który wybudowany był z kamieni gradowych i ściana tego domu była jak mozaika zrobiona z kamieni gradowych, a jego podłoga ze śniegu.
11 Jego dach był jak droga gwiazd i błyski błyskawic, a wśród nich były ogniste Cherubiny i ich niebo było jak woda.
12 Ogień płonął wokół jego muru, a drzwi jego opływały ogniem.
13 Wszedłem do tego domu. Był gorący jak ogień i zimny jak śnieg. Nie było w nim radości ani życia. Ogarnął mnie strach i przejęło mnie drżenie.
14 I gdy tak drżałem i trząsłem się, padłem na moje oblicze. I ujrzałem w widzeniu,
15 że oto inny dom, większy od poprzedniego, którego wszystkie drzwi były otwarte przede mną, zbudowany był z języka ognia.
16 We wszystkich tak górował chwałą, splendorem i rozmiarem, że nie potrafię wam opisać jego chwały i rozmiaru.
17 Jego podłoga była z ognia, a ponad nim błyskawice. Droga gwiazd i jego dach również był z płonącego ognia.
18 Spojrzałem i zobaczyłem w nim wysoki tron. Wyglądał jak kryształ, otoczenie jego było jak jaśniejące słońce i (słychać było) głos Cherubów.
19 Spod wysokiego tronu wypływały rzeki płonącego ognia, tak że było rzeczą niemożliwą nań patrzeć.
20 A Ten, który jest wielki, w chwale siedział na nim, a jego promieniowanie było jaśniejsze od słońca i bielsze od śniegu.
21 Żaden anioł nie mógł wejść, gdy ukazywało się oblicze Tego, który jest czczony i uwielbiany, żadne cielesne [stworzenie] nie mogło [nań] spoglądać.
22 Morze ognia paliło się wokół Niego i wielki ogień stał przed Nim i nikt z Jego otoczenia nie zbliżał się do Niego. Dziesięć tysięcy razy dziesięć tysięcy stało przed Nim, ale On nie potrzebował żadnej świętej rady.
23 I Święci, którzy byli blisko Niego, nie opuszczali ani nocą, ani dniem i nie odchodzili od Niego.

Paul Sédir „Różokrzyżowcy. Historia i nauka”:


Elias Artista
Poza żółtym słońcem, które jej [ziemi] świeci obraca się sześć innych słońc jeszcze niewidzialnych, zasilających życie na ziemi. Nasze żółte słońce ma za zadanie rozwój życiowych funkcji. Inne słońce, słońce czerwone, wpływa na rozbudowę ziemskich organizmów, zarządza morfologią, zjawiskami powinowactwa fizycznego, chemicznego, intelektualnego i społecznego.
Słońce czerwone jest siedzibą istoty, której Paracelsus, pierwszy na tej ziemi, nadał imię Elias Artista.
Elias Artista jest aniołem Różokrzyża. Nikt wiedzieć nie może, kim on jest, nawet ten, na którym spoczął. Wszystko, co można powiedzieć, streszcza się w twierdzeniu, że jest on siłą przyciągającą i harmonizującą, zmierzającą do scalenia poszczególnych jednostek w jednorodne ciało.

Stanislas de Guaita tak się o nim wyraża:

„Elias Artista jest nieomylny, nieśmiertelny, ponadto niedostępny ułomnościom, skażeniom i śmiesznostkom ludzi cielesnych, a ujawnia się światu poprzez nich za ich ofiarną zgodą. Ten Duch światła i postępu wciela się w istoty dobrej woli, które go przywołują. Jednakże opuszcza je natychmiast z chwilą najdrobniejszego ich potknięcia.
Fałszować to słowo wzniosłości jest rzeczą niemożliwą, nawet nie sposób kłamać w jego imieniu. Wcześniej czy później bowiem znajdzie on narzędzie bardziej siebie godne (choćby na jedną chwilę), usta wierne i lojalne (choćby na moment), by wymówić jedno słowo.
Czy to będzie organ wyboru, czy usta trafu – co za różnica? Głos jego daje się słyszeć, głos potężny i drgający tym spokojnym autorytetem, który użycza słowu ludzkiemu natchnienia z Niebios. W ten sposób zadany zostaje na ziemi kłam tym wszystkim, których jego sprawiedliwość potępiła w abstrakcji.
Strzeżmy się fałszować tradycyjnego ducha Zakonu, potępiani w tej samej godzinie tam, wysoko, bylibyśmy prędzej czy później tu, na ziemi, odrzuceni przez tajemniczego demiurga, którego Zakon wita imieniem .

Nie jest on Światłością, ale podobnie jak św. Jana Chrzciciela, posłannictwem jego jest dawać świadectwo Światłości chwały, które ma opromieniać z nowych niebios odmłodzoną ziemię. Oby się przejawiał poprzez rady mocy, oby oczyścił piramidę świętych tradycji, zniekształconą warstwami różnorodnych dziwacznych szczątków i gruzów, jakie na niej nagromadziło 20 wieków! I oby w końcu otworzył on drogi na przybycie Chrystusa w chwale najwyższej aureoli; wtedy on zniknie – dokonawszy swego dzieła – on, zwiastun przyszłych czasów, ludzki kształt św. Parakleta, dajmon wiedzy i wolności, mądrości i sprawiedliwości integralnej: Elias Artista.”

Według nas Elias Artista jest jakąś adaptacją biblijnego Eliasza, który ma powrócić wraz z Henochem po dokonaniu czasów, aby spełnić rolę świadka w powszechnej dwójni. Przedwcześnie byłoby tu mówić, kim był Elias Artista lub kim on będzie, wystarczy jeśli powiemy to tylko, że imię jego oznacza jedną z form Ducha inteligencji.
Niech nam będzie wolno wskazać tym naszym czytelnikom, którzy by chcieli pogłębić swą wiedzę o tej tajemniczej postaci, by rozważyli historię Henocha, symbolicznego ojca Różokrzyża, twórcę tradycji i wiedzy, by zbadali pomniki, które mu przypisuje legenda.

Złoto alchemików

Nieznany Informator dodaje:

„Właściwości monoatomowego złota mniej więcej Ci opisałem, ale nie to jest istotne najbardziej. Podobne właściwości mają pierwiastki z grupy platynowców, do której należą platynowce lekkie: ruten Ru liczba atomowa 44 ciężar wł. 12.29g/cm3., rod Rh l.a. 45, c.wł. 12,49g/cm3, pallad Pd l.a. 46 c.wł.12,09g/cm3 oraz platynowce ciężkie, do których należą: osmos l.a 76 c.wł. 22,50g/cm3; iryd Ir l.a. 77 c.wł. 22,49 i platyna Pt l.a.78, c.wł. 21,45 g/cm3; srebro leży obok platynowców lekkich, Ag l.a.47, c.wł. 10,5g/cm3, a złoto jest na następnym miejscu, a przed platynowcami ciężkimi Au l.a. 79 c.wł.19,3 g/cm3. Zapamiętaj Ruten l.atomowa 44 oraz Iryd liczba atomowa 77. Oba te pierwiastki, jak i cała grupa platynowców należą do pierwiastków ziem rzadkich, do których należy jeszcze kilka innych pierwiastków o ciekawych właściwościach, jednak te dwa pierwiastki mają szczególne znaczenie, posiadają bowiem właściwości podobne do monoatomowego złota, to znaczy, że podgrzane do krytycznej temperatury stracą na wadze 44%, albo staną się nieważkie całkowicie. Potem przy kolejnej zmianie temperatury znowu wrócą do normalnej wagi. W zależności od temperatury wyprawiają najdziwniejsze harce, wprowadzając świat oficjalnej nauki w niewyobrażalne kłopoty, bo niby są, ale ich nie ma i nie można ich wykryć żadnymi metodami bezpośrednimi, ale można je zidentyfikować sposobem, nie metodą naukową, a znaną średniowiecznym alchemikom. Przypomnij sobie traktat o przygotowaniu czerwonego proszku do transmutacji żelaza w złoto; brali merkurego (rtęć) i gotowali go tak długo, aż zniknął z ampułki szczelnie zamkniętej. A potem robili z tej niewidocznej rtęci tlenek o kolorze czerwonym, posypywali sztukę żelaza, razem podgrzewali i oto pojawiało się najczystsze złoto.
Trochę inną metodą, ale też na drodze transmutacji (chemia średnich energii) pewien młody naukowiec (jeszcze wtedy istniało ZSRR) otrzymał z drutu żelaznego złoto, zostało ono bardzo starannie poddane wszystkim możliwym analizom w jednym z instytutów akademii nauk ZSRR i analizy potwierdziły jego zadziwiającą czystość. Zachęcono tego człowieka do opracowania nowego działu chemii, co zrobił dość skwapliwie, a następnie człowiek ten trafił do łagru, wydanie książki zostało w całości wycofane, a temat chemii średnich energii został przez oficjalną naukę wyśmiany, jako niedoścignione marzenie średniowiecznych, nieoświeconych szarlatanow – alchemików.
I wszystko by grało, gdyby nie pewien farmer z Arizony, który chciał się dowiedzieć, jaki jest skład chemiczny ziemi na jego polach, w celu odpowiedniego jej przygotowania tak, żeby kamienna pustynia wydawała wysoki, kukurydziany plon. W trakcie wieloletnich badań, prowadzonych pierwotnie przez instytuty naukowe, a potem już badania samodzielne znalazł monoatomowe ruten i iryd w popiele mózgów krów, bo o takie mózgi było najłatwiej.
Moja znajoma pracowała na oddziale raka mózgu w szpitalu w Omsku, na Syberii, jako pielęgniarka. Wiele osób tam umierało, a potem była robiona sekcja zwłok, w tym szczegółowe badania mózgów. Młoda w tamtym czasie dziewczyna szczególnie zainteresowała się gruczołem, który nazywa się szyszynka (po rosyjsku: szyszkowidnaja żeleza), a powodem zainteresowania było to, że gruczoł ten w znacznej mierze jest wypełniony bardzo drobnym piaseczkiem, jak ona mówiła. Ale ten piaseczek to mieszanina monoatomowych irydu, rutenu i być może złota, a te aktywowane siłą woli człowieka tracą na ważkości, co wyjaśnia możliwości lewitacji i odbioru zjawisk parapsychicznych. Jakie to proste, gdy się wie, i jak nieprawdopodobne wydają się „sztuki” magów, którzy umieją latać bez skrzydeł, tylko siłą woli.
To z kolei kojarzy mi się z ludźmi Boreasza, ludźmi wiatru północnego, których wizerunki w locie nad otwartym morzem są uwiecznione na naskalnych rysunkach na północy Wysp Brytyjskich. Być może ludzie Boreasza przylatywali z terytoriów dziś znanych jako Grenlandia, Kanada, albo mityczna Atlantyda.”

Złoty proch

Pytyjo, spójrz, oto złoty chrząszcz siada na twojej tablicy ściennej, na pół zakryty białą kartką papieru, co ciekawe z bardzo długim, prawie niewidocznym ryjkiem-ssawką, niegroźny pod żadnym względem, ale na swój sposób ciekawy…

Zapowiedź ziściła się listem od Nieznanego Informatora:

” Piszesz o graalu, exaliburze, mannie i innych ciekawostkach. Manna – to nazwa, która wzięła się z pytania faraona: „Kiedy będzie (man-na?)?”, A chodziło mu o monoatomowe złoto, mające postać białego, słodkiego w smaku proszku. Został on odkryty w świątyni Hatszepsut na Półwyspie Synajskim podczas badań archeologicznych, które potem, jako nie pasujące zostały prawnie utajnione. Wiem o tym z lektury opisującej badania pewnego amerykańskiego farmera z Arizony. Wyniki jego badań są zaskakujące, a wnioski pokazują w pełni obłudę współczesnego świata techniki i pieniadza.
Tak, czy inaczej opisy średniowiecznych alchemików i masońskich Mistrzów Rzemiosła są niezwykle precyzyjne. Oni znali i stosowali chemię średnich energii, współcześnie zakazaną na całym globie, bo transmutacja metali jest bardzo prosta. W tym momencie, gdyby się to wydało, złoto i inne metale szlachetne stałyby się tak popularne jak żelazo, czy aluminium. Cała ekonomia światowa oparta na parytecie złota straciłaby w tym momencie sens, stąd dążenie do globalnego pieniądza wirtualnego. Zachwianie chwilowe, kilkudniowe, systemu bankowego w skali światowej da wiecej negatywnej energii, niż wielkie wojny i ciężkie cierpienia. To pokazuje prawdziwych ogoniastych autorów i konsekwentnych realizatorów globalizacji.
A wracając do manny: monoatomowe złoto ma właściwość utraty masy, przejścia jej w inny wymiar i jest to proces termicznie kontrolowany i odwracalny. Mojżesz spalił na proch złotego cielca. Ale ze złota można zrobić tylko złoto, Biblia nic nie mówi o losach tego prochu, a to właśnie była manna, Jezus potomek Wielkich Rzemieślników, dokładnie wiedział o czym mówi w modlitwie pańskiej: „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”, ten chleb to manna ze złota jednoatomowego.
Blok kamienny posypany takim proszkiem traci na wadze, można go przemieścić jednym palcem i nie trzeba było do budowy piramidy wielkich ramp ziemnych, ani innych poronionych pomysłów. Budowle takie wznoszono, używając do budowy złota o specjalnych właściwościach. Być może i dzisiaj udałoby się w głębi piramid znaleźć drobinki tego złota. Ale ma ono też dziwne „cudowne” właściwości uzdrawiające, taki proszek podawany w ilości paru mg przez kilka dni usuwa najcięższe choroby, jakie dzisiaj zna świat, to w strefie materialnej, a w strefie niematerialnej, duchowej, powoduje zmianę świadomości ludzi, leczonych tym „preparatem”. Jest to więc lekarstwo dla ciała i ducha, stąd podświadome przywiązanie ludzi do ozdób i wyrobów ze złota.
W swoich wizjach jesteś cały czas w kontakcie z rzeczywistą historią, bo ta która do nas oficjalnie dociera jest peanem na cześć sprawującego władzę satrapy…”.

Trent

Z channelingu z Kajopejanami:

P: ….A teraz: kiedy Templariusze zostali aresztowani, oskarżono ich o oddawanie czci głowie, czaszce, albo bożkowi Bafometowi. Skąd wzięto te fałszywe oskarżenia, aby ich oszkalować?
O: Czaszka była z czystego kryształu.
P: Jaka jest definicja bożka „Bafometa”, którego oni czcili (jeśli czcili)?
O: Nosiciel Trent (The holder of the trent).
P: Co TO jest?
O: Szukaj.
(Sesja Kasjopejańska z 26 lipca 1997 roku)

Ze snu Pytyi:

Trzy koła, jedno w drugim, coraz mniejsze, jak trzy horoskopy idealnie ze sobą zgrane, na szczycie czwarte kółko, najmniejsze, czarne, nie przystające do tamtych, przeciwstawne i odrzucone.
Głos rzecze:
TRENT to trzy zjednoczone, jednorodzone, jednakie i czwarte, które jest osobno, inne, odrzucone i nie mające z trzema związku. To się odbywa osobno, ale razem i jednocześnie. Poprzez czwartego trzej doświadczają wiedzy.

Le Serpent Rouge

Oto jeden z przedziwnych dokumentów, znany pod nazwą „Le Serpent Rouge” (Czerwony Wąż), mający związek z tajemnicą kościoła w Rennes-le-Chateau. Został ogłoszony 17 stycznia 1967 roku we Francji jako jeden z papierów „Prieuré Documents”. Trzeba zaznaczyć, że jego autentyczność jest podważana, lecz jednocześnie nikt jak dotąd tego nie dowiódł. Zamieszczam moje tłumaczenie tego wielce zastanawiającego tekstu.

Czerwony Wąż

1. Wodnik
Jakież dziwne są manuskrypty tego Przyjaciela, wielkiego podróżnika po nieznanym, one do mnie przyszły oddzielnie, tymczasem tworzą jedną całość dla tego, kto wie, że kolory tęczy (dosł. łuku na niebie) dają jednolitą biel, lecz dla Artysty, który pod swym pędzlem łączy sześć odcieni swej magicznej palety, wytryskuje czerń.

2. Ryby
Ten Przyjaciel, jak wam go przedstawić? Jego imię pozostanie tajemnicą, ale jego liczba jest tą ze sławnej pieczęci. Jak wam go opisać? Może jako sternika niezniszczalnej arki, niewzruszenie niczym kolumna na swej białej skale badawczo wpatrzonego około południa poza czarną skałę.

3. Baran
W mej doświadczanej pielgrzymce, próbowałem torować sobie drogę szpadą poprzez splątaną roślinność drzew, chciałem dotrzeć do miejsca, gdzie mieszka uśpiona PIĘKNA, w której pewni poeci widzą KRÓLOWĄ zaginionego królestwa. W desperacji w odnajdywaniu drogi, pergaminy tego Przyjaciela stały się dla mnie nicią Ariadny.

4. Byk
Dzięki niemu, odtąd miarowym krokiem i ostrym okiem, mogłem odkryć rozrzucone sześćdziesiąt cztery kamienie o kształcie doskonałego sześcianu, które Bracia PIĘKNEJ z czarnego lasu uciekając przed pogonią uzurpatorów rozsiali na drodze, kiedy uchodzili z białej Twierdzy.

5. Bliźnięta.
Zgromadzić rozrzucone kamienie, posługiwać się ekierką i kompasem, aby odnaleźć znów regularny porządek, szukać linii południka idącej ze Wschodu na Zachód, potem patrząc z Południa ku Północy, w końcu we wszystkich kierunkach, aby odnaleźć poszukiwane rozwiązanie, uczyniwszy stację naprzeciw czternastu kamieni tworzących krzyż. Okrąg stał się pierścieniem* i koroną, i jego diadem tej KRÓLOWEJ Zamku.

6. Rak.
Płytki z kostek mozaiki świętego miejsca mogłyby być na zmianę albo białe albo czarne, i JEZUS jako ASMODEUSZ mógłby obserwować ich ułożenie, zdawało mi się, że jestem niezdolny widzieć szczyt, gdzie umiejscowiono kryjówkę cudownej uśpionej. Nie będąc HERKULESEM magicznej mocy, jak rozszyfrować tajemnicze symbole wygrawerowane przez świadków przeszłości. W świątyni jednak znajduje się kropielnica, fontanna miłości obfitująca w wierzących, przypominając te słowa: „TYM ZNAKIEM go ZWYCIĘŻYSZ”.

7. Lew
Tej, którą pragnąłem uwolnić, wznosiły się ku mnie opary woni, które przepoiły nagrobek. Niegdyś jedni zwali ją: IZIS, królową dobroczynnych źródeł, PRZYJDŹCIE DO MNIE WSZYSCY, KTÓRZY CIERPICIE I UGINACIE SIĘ POD CIĘŻAREM, A JA WAM PRZYNIOSĘ ULGĘ, inni: MAGDALENĄ, ze sławną wazą pełną uzdrawiającego balsamu. Nowicjusze znają jej prawdziwe imię: NOTRE DAME DES CROSS*. (Nasza Pani od Pastorałów).

* la crosse znaczy pastorał, le cross – zagięty na końcu kij, kostur, lub kolba strzelby. Crosser znaczy zaś popychać kogoś, pomiatać kimś. Słowo to sugeruje być może jeszcze ukryte wyrazy, np. Croix, Rose (Krzyż, Róża). Po angielsku Cross znaczy Krzyż.

8. Panna
Byłem jak pasterze ze sławnego malowidła POUSSIN`a, zakłopotany wobec zagadki: „ET IN ARCADIA EGO…”! Czy to głos krwi ukazał mi obraz miniony dotyczący przodków. Tak, światło inspiracji zalało mój umysł. Ujrzałem ponownie, zrozumiałem! Poznałem teraz tę mityczną tajemnicę. I cud, gdy w chwili skoku czterech jeźdźców kopyta jednego z koni zostawiły cztery odbicia na kamieniu, oto znak, który DELACROIX umieścił na jednym z trzech obrazów z Kaplicy Aniołów. Oto siódma sentencja, którą jakaś ręka nakreśliła: „WYCIĄGNIJ MNIE Z BŁOTA I NIE POZWÓL MI PÓJŚĆ W NIM NA DNO”. Dwa razy IS, balsamowana i balsamująca, cudowna waza wiecznej Białej Pani od Legend.

9. Waga
Rozpoczęta w ciemnościach, moja podróż mogła się zakończyć tylko w Świetle. W oknie zrujnowanego domu wpatrywałem się w zamyśleniu w drzewa obdarte przez jesień aż do samych czubków. Krzyż wierzchołka wynurzył się w południowym słońcu, on był czternasty i największy ze wszystkich ze swymi 35 centymetrami. Oto właśnie zaiste ma moją wieżę jeździec na boskim rumaku konno przebywający otchłań.

10. Skorpion
Niebiańska wizja temu, kto mi przypomni cztery dzieła Em. SIGNOL`a wokół linii Południka, na tym samym chórze świątyni, skąd promieniuje źródło miłości jednych dla innych, zwracam mimochodem swój wzrok na różę od P ku tej z S, potem z S do P… i spirala w moim umyśle staje się niczym monstrualna ośmiornica wydalająca swój atrament, ciemności absorbują światło, mam zawrót głowy i kładę moją rękę na mych ustach przygryzając instynktownie jej wnętrze, być może jak OLIER* w swej trumnie. Złorzeczenie, rozumiem prawdę, ON OMINĄŁ, lecz jemu także czyniąc DOBRO, w ten sposób że xxxxxxxx TEN z kwietnego grobowca. Lecz ilu plądrowało DOM, zostawiając tylko zabalsamowane zwłoki i liczne metale, których nie potrafili unieść. Co za dziwna tajemnica jest ukryta w nowej świątyni SALOMONA, zbudowanej przez dzieci Świętego WINCENTEGO?

* OLIER zawiera te same litery co słowo Le Roi (Król, namaszczony Król, Pomazaniec).

11. Wężownik/Wąż
Przeklinając profanatorów ich popiołów i tych, którzy idą w ich ślady, wychodząc wracam z otchłani, gdzie utonąłem, spełniając znak zgrozy: „Oto tu jest dowód, że poznałem tajemnicę pieczęci SALOMONA, którą xxxxxxxxxxx tej KRÓLOWEJ odwiedziłem tajemne miejsca zamieszkania.” Zwróć uwagę, Drogi Czytelniku, żeby nie dodać ani nie ująć nawet joty; medytuj, Medytuj jeszcze, podła podstawa mych słów xxxx zawiera być może najczystsze złoto.

12 Strzelec
Gdy powróciłem wówczas znów na białe wzgórze, niebo otwarłszy swe bramy, zdało się dawać mi odczuć swą obecność przy mnie, stopy w wodzie jak tego, który ma dopiero być ochrzczony, skierowały mnie znów ku wschodowi, naprzeciw siebie ujrzałem rozwijającego się bez końca ze swych zwojów, potwornie ogromnego CZERWONEGO WĘŻA wzmiankowanego w pergaminach, słono i gorzko, ogromne zwierzę uwolnione z łańcucha przepowiada pieszemu z tej białej góry, czerwone z gniewu.

13. Koziorożec
Moja emocja stała się wielka, „WYCIĄGNIJ MNIE Z BŁOTA” powiedziałem, i moje przebudzenie było natychmiastowe. Chciałbym wam powiedzieć w rezultacie, że to był sen, który miałem 17 STYCZNIA, w święto Świętego SULPICJUSZA. Z powodu nadal trwającego mego pomieszania, zapragnąłem po namyśle zwyczajnie opowiedzieć wam bajkę PERRAULT’a. Zaiste otóż ta właśnie, Drogi Czytelniku, na stronach, które wynikają ze skutków jednego snu, kołyszącego mnie w świecie dziwnie nieznanym. Dla tego, który PRZECHODZI MIMO CZYNIĄC DOBRO!

(tłum. Ewa Seydlitz)

Skarb

Oto krótka relacja spisana w XIV wieku przez urzędnika kościoła Renne-le-Chateau, Guillaume`a de Mosset`a.

„Czterej mnisi z Opactwa Boulbonne de l’Ariege, Raymond Fenouil, Armand Giffre, Bernard Aynier i Bertrand de Cahusac nudzili się w swoim krużganku. Świat, który opuścili stracił dla nich wszelką atrakcyjność. Byli naiwni, ciekawi, chciwi i żądni bogactwa. Byli przesądni, wierzyli w alchemię, w zaklęcia i czary. Powrócili ze sztabami złota i pozostawili w ukryciu ogromne bogactwa w zaklętych jaskiniach. Urzędnik Rieux, Guillaume de Mosset, ich wspólnik, zezwolił opowiedzieć o tym, co tam zamknięte, że istnieje tajemnicza góra obok Limoux, która kryje nieskończenie duży skarb, chroniony przez wróżkę.”

Rybie drzewo

Kielich Graala przywiózł do Anglii Józef z Arymatei. Straż przy nim przejął jego syn Jozefat. Po jego śmierci nowym strażnikiem został jedyny z synów Brona, który ślubował czystość: Alen Gruby. Zwano go Bogatym Rybakiem, ponieważ potrafił wykarmić jedną rybą grzeszników, niegodnych posilać się z Graala. Przydomek Bogatego Rybaka przeszedł na następców Alena.
Jego brat Jozua poślubił córkę króla Alfasa. Od niego wywodzi się dynastia Królów Bogatych Rybaków. Alfas wybudował dla Graala zamek Korbenik. Kiedy zasnął podczas ukazania się Graala zjawa przebiła mu włócznią udo. Kilka dni potem zmarł, jak również Alen.

Zmarł, gdyż Alen i Jozua byli jedną i tą samą osobą.
Ktoś, kto ślubował czystość nie mógł się ożenić w mniemaniu Niewtajemniczonych, a tym bardziej mieć dzieci, dlatego rozdzielono ich w opowieści, aby nie gorszyć maluczkich. Zaśnięcie oznacza utratę świadomości, Wiedzy, uwagi duchowej, z którą można robić wszystko na tym świecie, nie będąc skalanym. Chwila nieuwagi sprawiła, że zaatakował go Mrok. Odtąd dynastię Królów Rybaków prześladuje określona klątwa. Ma ona związek z seksem, sądząc po ranie ud. Znawcy tematu mówią o kastracji, bądź bezpłodności. Być może tak, ale równie dobrze mogłaby to być na przykład orientacja biseksualna, a z czasem wyłącznie homoseksualna.

Lambor, praprawnuk Alena zginął w magiczny sposób od miecza króla sąsiedniego kraju. Odtąd oba kraje stały się jałowe.
Po Lamborze tron objął jego syn, Pellehan. Podczas bitwy w Rzymie został ranny w oba podudzia i od tej pory nazywano go chromym królem. Mógł go uzdrowić jedynie Galahad, syn córki jego syna, Pellesa, tj. wnuk.

Być może bitwa dotyczyła wprowadzenia celibatu. To było prawdziwe wyzwanie dla Poszukujących Prawdy i Mocy.
Kolejny król Rybak, Anfortas zakochał się w pięknej zuchwałej dziewczynie Orgeluzie i przez nią został ciężko ranny w oba podudzia.
Zuchwała dziewczyna może być animą, która opętała zniewieściałego mężczyznę. To także feministka, nie pragnąca męża, ani uległości wobec mężczyzny, który z tego powodu nie potrafi się odnaleźć. Opowieść wydaje się bardzo współczesna…

Rana nie goiła się, król błagał o śmierć, lecz podawany mu cudowny pokarm z Graala podtrzymywał go przy życiu w nieustannym bólu i rozpaczy. W jego kraju zapanował nieurodzaj. Anfortas mógł zostać uwolniony od cierpienia przez najlepszego rycerza okrągłego stołu, który zdoła dotrzeć do Zamku Graala i współczująco spytać podczas uczty komu służy Graal. Tylko wtedy Król Rybak miał przekazać objawienie prawdy o Jezusie rycerzowi, mianując go tym samym nowym strażnikiem (panem) Graala, a sam z ulgą umrzeć.

Umrzeć w tym wypadku to jest rozwiązać potępieńczą klątwę, która spoczęła na jego rodzie. Wydostać się ostatecznie z tego świata i wszystkich innych światów.

Opowieść o Anfortasie wprowadza nowe szczegóły do tego jaką istotą był Król Rybak, jakie cechy miała jego „rasa”.
Miał on bowiem rodzeństwo.
Jeden z jego braci posiadał moc niewidzialności i wykorzystując ją zabijał skrycie swoich przeciwników rycerzy.

Był wampirem, który w niewidzialny sposób podłączał się pod siły życiowe nieświadomych poszukiwaczy Graala i pozbawiał ich z czasem całkowicie możliwości działania. Symbolizował zatem podświadomość, czerpiącą energię ze świata materialnego.

Inny brat króla Rybaka mieszkał w pobliżu Zamku Graala jako pustelnik Trewricent. Jego pustelnia nazywała się Fontan la salvasche i składała się z dwóch jaskiń, w jednej było jego mieszkanie, w drugiej biblioteka i kaplica.

Symbolizuje on zdolność zdobywania duchowej Wiedzy we śnie i w modlitwie, którą posiada ciało astralne i subtelne. Umożliwia ona przypomnienie sobie Wiedzy w każdym życiu, reagowanie na przypomnienia i działanie w zgodzie z zakodowanym w podświadomości Programem.

Anfortas miał także siostrę, Repanse de szua, która była strażniczką Graala. Oddała swoją rękę Feirefizowi, poganinowi, który się ochrzcił, aby móc ujrzeć Graala podczas uczty. Pojechała z mężem do jego kraju na Wschodzie, a wraz z jej przybyciem tam zmarła pogańska żona Feirefiza, Sekundilia.

Kobiety symbolizują duszę, posiadającą zjednoczoną świadomość wszystkich swoich dotychczasowych i przyszłych form, która ma zdolność powielania się dowolną ilość razy.

Oboje stali się rodzicami księdza Jana, którego potomkowie wszyscy nosili to samo imię.

I tak, Jan, niczym ukochany uczeń Jezusa pozostawał nieśmiertelny, ponieważ to samo imię oznacza tę samą tożsamość w kolejnych ciałach fizycznych…

Trzeba wspomnieć także koniecznie o Cieniu…

Otóż pod Zaklętym Zamkiem, wybudowanym przez Klinszora, rycerz Gawan spotkał tajemniczego jednonogiego człowieka. Był to sam Klinszor, czarodziej, który poświęcił się magii po tym, jak przyłapany in flagranti z sycylijską królową został wykastrowany przez jej męża. Odtąd największą satysfakcję sprawiało mu niszczenie szczęścia innych. Badacze Graala uważają go za mroczne alter ego samego Anfortasa, o czym świadczy brak nogi, symbolicznie oznaczający to samo co rana podudzia. Zwycięskie starcie i pokonanie Klinszora w walce gwarantowało rycerzowi, który tego dokona, że zostanie nowym panem zamku Graala.

Kasjopejańskie pogaduszki

1.
Cassio:  Teraz ludzie zapamiętajcie:  Rennes-le-Chateau to środek do celu [sposób], a nie cel [koniec]. To coś takiego jak otwarcie kufra i oczekiwanie, że odnajdzie się złoto, a znajduje się jedynie mapę.

Q: Sześć wzniesień wokół  Rennes formuje naturalny pentagram, otoczony kołem. To mi przypomina kręgi magiczne, którymi otacza się przy wywoływaniu duchów, bądź demonów. Czy ten obszar to nie jest olbrzymia brama wjazdowa lub miejsce wywoływania, wzywania (duchów)?

Cassio:  Wjazd trafia się, kiedy warunki są dobre

Q: Czy ten obszar to wjazd?

Cassio:  Okno

2.

Q: Czy moglibyście zdefiniować nam „okno”?

Cassio: Zbieżność [konwergencja]; otwiera na alternatywne stany dzięki energii punktów siatki [sieci].

Q: Czy przez te okna można przechodzić tam i z powrotem ? Poruszać się między światami?

Cassio: To jest możliwe

Q: W czym to okno różni się od „portalu”?

Cassio: Okno jest otwarte, portal jest uczyniony dla statków [jest tu zagwozdka – craft to statek, samolot, a końcówka -ed  to forma dokonana czasownika. Inne znaczenia craft: rzemiosło, umiejętność, zręczność, przebiegłość]

Q: Czy okno jest naturalnie występującym portalem? W takim razie portal jest sztuczny w jakiś sposób

Cassio: Blisko

Q: Czy to okno pozostaje otwarte cały czas, lub czy otwiera się i zamyka z różnych przyczyn?

Cassio: Bliżej tego drugiego

Q: Co determinuje otwarcia i zamknięcia?

Cassio: Częstotliwość

Q: Częstotliwość czego?

Cassio: Wzoru energii

Q: Wzoru energii tego obszaru, czy ludzi, którzy wchodzą w kontakt z tym obszarem?

Cassio: Poprzednie. [chyba chodzi o pierwszą odpowiedź – energię obszaru]

Q: Co musi nastąpić, by zmieniła się częstotliwość tego obszaru?

Cassio: Impuls elektromagnetyczny

Q: Skąd pochodzą te impulsy elektromagnetyczne?

Cassio: Są zdolne do przemiany

Q: Przemiany z czego?

Cassio: Nie w tę stronę

Q: Co?

Cassio: Twoje przypuszczenia cię zgubią

3.
Q: Czy Jay Weidner ma rację, że jest coś bardzo, bardzo złego w południowej Francji? Czy dobrze ocenił sytuację?

Cassio: Nie do końca. Choć ci, którzy strzegą sekretów mogą być postrzegani w taki sposób. Także chcą, aby inni tak myśleli. Makiawelli!

(Z sesji channelingowej grupy Laury Knight-Jadczyk robionej przy pomocy tabliczki quija)